Imari Blanc - 2018-08-29, 20:00 Przymknela oczy. Tak, całkiem możliwe, że tego właściwie ona potrzebowała bardziej niż on, chociaż... być może obydwoje właśnie tego obecnie potrzebowali, jakkolwiek by to nie brzmiało i nie wyglądalo. Imari od zawsze potrzebowała dotyku, ale wiedziała, ze inni niekoniecznie, wiec nie dotykała ludzi ot tak.
- Ciągle jest - kolejne wzruszenie ramion, bezmyślnie przeczesywała jego włosy miedzy palcami.
- I nie, nie jest. Dlatego nei będę ci rzucala frazesami, że będzie lepiej, bo nie mam pojęcia jak będzie. Mi nie jest, ale może ty sobie z tym lepiej poradzisz - rozluźniła mięśnie, co pewnie Alex poczuł, bo mimo bycia kościstą okropnie, jakoś tak się lepiej przy nim ułożyła, swobodniej.
- Po prostu bractwo jest.. trochę bezpieczniejsze. Niewiele. Ale wiesz, że naokolo siebe masz ludzi takich, jak ty i nie musisz się ukrywać, a raczej zupełnie odwrotnie i twoje umiejetności mogą być przydatne a nie powodować celowanie w ciebie z pistoletów z mutazyną.. Może to niewiele, ale.. no, staramy się zbudować tam jakąś społeczność, jako tako funkcjonującą, choć każdy z nas jest.. po przejsciach. Alex Parker - 2018-08-29, 20:09 Z radzeniem sobie....cóż, przez tyle lat dławił w sobie te emocje, że nauczył się z nimi żyć. Marne to było życie, ale zawsze to było lepsze, niż gnicie w laboratorium. Czując, że ta się rozluźniła, schował twarz w zagłębienie jej obojczyka, Przymknął powieki.
- Całe życie przed tym uciekałem. Moja rodzina nie ma pojęcia, dlaczego zerwałem z nimi kontakt. Nie wiedzą kim jestem. Chciałem im tego oszczędzić, zapewnić im bezpieczeństwo - powiedział cicho - Liczyłem na to, że ukrywając się, uda mi się jakoś przeżyć całe życie. Mieć nowy dom, może założyć rodzinę, mieć dzieci...ale podskórnie wiedziałem, że to niemożliwe...że w końcu sprawa się rypnie
Uśmiechnął się smutno
- Cóż...z pewnością tam będę miał większą szansa na przeżycie. - powiedział cicho - Może pójdziemy na górę? Tam będzie wygodniejImari Blanc - 2018-08-29, 20:32 Dławienie niekoniecznie bylo radzeniem i zawsze może się okazać tak, że wszystko w końcu jebnie. Głośno i dobitnie, jebnie. A lepiej, żeby nie.
- Możliwe.. że dobrze zrobiłeś, dobrze dla nich. Są bezpieczniejsi jak nic nie wiedza, to prawda - przesunęła palcami po jego policzku i lekkim zaroście, zaraz wracając znów do zabawy włosami, uspokajało ją to.
- Ale chyba nie da się cały czas ukrywać.. można oszaleć. Popaść w paranoję.. a do tego ci coraz bliżej - mruczała cicho w jego włosy. Doskonale pamiętała ten pokaz od razu po wejściu, na szczęście nic jej nie zrobił, chociaz było blisko i zrobiło się nieprzyjemnie.
- Hm? Na górę? - obejrzała się na zegar, ale przypomniala sobie, że zadnego tu nie ma, denerwowaly Alexa.
- Chcesz iść spać? - podciągnęła się na rękach, siadając wyżej i bardziej prosto, bo rozjeżdżała się od jakiegoś czasu na tej kanapie wtulona w mężczyznę.Alex Parker - 2018-08-29, 20:52 Pokiwał głową. Wiedział, że zrobił dobrze. Z drugiej strony, nie ma słów w języku angielskim, jakie opisałaby jego tęsknotę za domem, rodziną. Normalnością.
-Ten miesiąc to była ciągła paranoja - przyznał. - Czułem się jak zwierze w klatce, bardziej niż kiedykolwiek.
Wyczuwając jej napięcie, aż się uśmiechnął pod nosem
- Tam jest po prostu wygodniej. - powiedział spokojnie - Nie, nie jestem śpiący. I nie musisz się bać, będę trzymał ręce przy sobie, chyba, że zdecydujesz inaczej. - zapewnił ją.
Tylko wysoce zrozumieją ból niemożności, wygodnego ułożenia się na wąskich kanapach, albo w autobusach.
- Chodź, proszę.Mój kręgosłup będzie ci wdzięczny Imari Blanc - 2018-08-29, 20:58 - Widać po tobie - nie zamierzała go mamić, że nie widać albo coś, bo to bez sensu. Obydwoje wiedzieli jak jest i jak to wszystko wyglada, nie musieli nakładać na to ładnych słówek.
- E.. jasne, nie o to mi chodziło. Myślałam raczej, że chcesz iść spać, a ja ci tu gadam i gadam.. - wyjaśniła powód swojej reakcji, trochę speszona, na moment. Uśmiechnęła się do niego jednak i podniosła z kanapy.
- To może od razu daj mi piętnaście minut i się jako tako ogarnę, zanim wpakuję ci się w pościel, dobra? - i jeśli nie miał nic przeciwko to tak wlasnie zrobila, chociaz znow nie miala cichow do spania i na zmianę. Trudno.Alex Parker - 2018-08-29, 21:07 Jej speszenie skwitował jedynie uśmiechem. Nie musiała się mu tłumaczyć. Zresztą samo zapraszanie do swojego łóżka mogło być dziwne. No, ale ich relacja, od początku była...inna. Od suto zakrapianych alkoholem, mało grzecznych tańców, poprzez ekspresowe poznanie mocy i wspólną noc.
- Jasne- kiwnął głową i tak jak uprzednio, mogła liczyć na jego podkoszulek, oczywiście wyprany od tego czasu.
Kiedy wróciła, wyrwał się z otępienia. Sam był już przebrany w podkoszulek do spania i bokserki. Gdy ułożyła się obok, zapewne się przysunął, jakby nie miał nic przeciwko dalszym tuleniom.
- Czy... - zaczął niepewnie, nie wiedząc jak ugryźć temat... -Co się stało, że obudziłaś w sobie moc ? - zapytałImari Blanc - 2018-08-30, 11:15 Dostała najdłuższą koszulke jaką mogła dostać, ale nie była o wiele niższa od Parkera, wiec niewiele to dawało. Wrócila do lożka i ułożyła się w nim, ale.. dosć skrępowana. Coż. Ten moment rolzuźnienia już najwyraźniej minął. A było się nie ruszać, Alex!
Położyła się na boku, przodem do meżczyzny i obserwowała go. Nie spodziewała się tego pytania. Zmarszczyła na moment nos.
- Rodzice wysłali mnie do Kanady z moją siostrą.. mialyśmyb trafić razem do rodziny zastępczej, ale coś nie wyszlo.. i tak jakoś sie zaczeło. Nic spektakularnego - pominęła cały ten ból, niezrozumeinie, złość, płacz, bezsilnosć i wszystkue inne uczucia, które ją wtedy ogarniały i przejmowały nad nią kontrolę, jakby cała tamta sytuacja to było nic takiego.
- A u ciebie..? - zainteresowała sie zaraz. W końcu to delikatny temat, zwykle się na niego nie rozmawialo, nie tak łatwo, ale on zaczął! Wiec czuła się usprawiedliwiona.Alex Parker - 2018-08-30, 11:31 No cóż...chciał dobrze ! Może jeszcze wrócą do tego etapu, tu przynajmniej było wygodniej.
Słuchał Imari uważnie, w duchu zazdroszcząc jej tak...normalnego przebudzenia. Chciałby, żeby to było takie proste, Spodziewał się też, że Blanc zainteresuję się jego przebudzeniem, to była naturalna reakcja.
- Cóż...Może obiło ci się o uszy...kilkanaście lat temu. Strasznie długo się nad tym pieścili w mediach. - skrzywił się nieznacznie - Bylem w szkole średniej, wracaliśmy z wycieczki do Muzeum Narodowego. Kierowcy chyba przymknęło oko, wpadł na barierki i spadliśmy w dół z klifu. Obudziłem się już na dole, zaledwie z rozbitą głową i złamaną ręką...ale reszta nie miała tyle szczęścia. Prócz mnie, przeżyły cztery osoby. - powiedział nieco beznamiętnie - Trzeba było ściągnąć helikopter, by się do nas dostać, warunki były ciężkie. Parę godzin wśród rozczłonkowanych kolegów, zdecydowanie wystarczyły bym się przebudził
Mówił o tym dość spokojnie. Minęło wiele lat, musiał w końcu nauczyć się z tym żyć.
-Wyciągnęli mnie z wraku, diagnozowali neurologiczne, bo zachowywałem się jak potłuczony...ale nie potrafili zdiagnozować zmian, które już zachodziły w moim mózgu. Z braku laku, wysłali mnie do psychiatry, a potem do domu.W końcu do mnie dotarło, że nie zwariowałem, tylko jest to skutek mutacji - zakończył z cichym westchnieniemImari Blanc - 2018-08-30, 12:43 - Nie, nic nie pamiętam.. Może byłam za mała albo już w Kanadzie - przyznała, bo wtedy takie rzeczy jednak ją omijały - miała ciekawsze zajęcia dla siebie, dzieciece zajęcia.
Wyciagnęla do niego rękę gdy opowiadał, jeśli chciałby ją złapać.
Zamilkła na długą chwilę gdy skończyl i przesuwała po nim spojrzeniem, zagryzając wargę i zastanawiajac się, widać było, że bardzo intensywnie nad czymś myśli. W końcu podniosła wzrok na jego oczy.
- Nie bardzo znajduję do tego jakiś komentarz poza głupim przykro mi, a to nie wydaje się odpowiednie - odezwała się cicho.
- Dobrze, że przeżyłeś.. i dobrze, że nikt nie wysłał cię na jakieś dziwne badania, bo mogłeś skończyć w DOGS bez żadnej innej możliwosci.Alex Parker - 2018-08-30, 14:07 Cóż...nie potrzebował wsparcia w postaci trzymania jej za rękę...ale skorzystał, dla samej chęci potrzymania jej dłoni.
-Cóż...na takie wyznania, nie ma nigdy dobrego komentarza. - zgodził się - Mogę mówić o dużym szczęściu. Gdyby tak uparcie nie próbowali mi wmówić uszkodzenia mózgu...to kto wie. Nie pomyśleli o badaniach genetycznych, nie przebadali mnie na aktywność genu X. -ułożył głowę wygodniej i patrzył w ich splecione dłonie.
- Pozostaję mi się tylko cieszyć...i dbać o to, by nie trafić w ich ręcę. - uśmiechnął się blado.Imari Blanc - 2018-08-30, 14:16 Nie miała pojęcia, że to o to chodzi. Ścisnęła lekko jego palce, też obserwując ich dłonie.
- Nie, chyba nie da się tego dobrze skomentować. Wtedy badań na szczescie nie było, ale.. kto wie, jakby ktoś się zainteresował, co by się stało.. Więc chyba Bractwo będzie najlepszą opcją.. A jeśli nie, to.. to nie wiem. Nie wiem czy wolałabym być zabita przez GC czy zmieniona w kundla przez DOGSów...? - zagryzła wargę, ciężka sprawa. Żadna opcja nie byla dobra i zadna jej sie nie podobala. Czy wolala zyc jakiekolwiek zycie, nedzn i straszne czy wolała by umrzec za to, kim jest, nawet jesli sama przecież o to nie prosila?Alex Parker - 2018-08-30, 15:01 Uśmiechnął się blado. Nie wiadomo co gorsze. Sam nie potrafił sobie odpowiedź na to, czy wolałby nędzną imitację życia, czy śmierć jako mutant. Cóż, nie mieli łatwego życia.
- Nie tylko lepszą...ale też jedyną - zauważył.
Jego życie było wśród innych, takich jak on. Mogł przed tym uciekać, ale była to po prostu ucieczka przed przeznaczeniem.
- To kiedy mam się przenieść? Co mam zrobić? Co zabrać, czego nie? - przeszedł do praktycznych aspektów wejścia do Bractwa.Imari Blanc - 2018-08-30, 15:06 Pokręciła głową.
- Nie wiem. Na pewno nie wejdziesz do środka ot tak. Dam znać w Bractwie, będa pewnie chcieli sprawdzic to i owo, czy to jest bezpieczne. Zabrać ze sobą.. pewnie niewiele. To też będzie trzeba dogadać. Teraz nie chcę ci niczego obiecywać, bo sama niewiele wiem w tym temacie.. Trochę się pozmieniało po tamtym ataku - wyjaśniała cichym głosem, wyciągnęla drugą rękę i zamknęła jego dloń w swoich, obserwując je, żeby się na czyms skupić ze wzrokiem.
- Zapewne musisz zostawić elektronikę, bo nie wiem jak z namierzeniem jej - dodała po chwili - poza tym raczej to, co mozesz unieść bez przeszkód ze sobą. Na pewno nie spakujesz całego mieszkania ani nie wpadnie ci tu ekipa przeprowadzkowa - usmiechnęła się lekko - Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie bez komplikacji..Alex Parker - 2018-08-30, 16:13 Wyczyścić komputery. Zabrać dane. Zniszczyć dyski. Wypowiedzieć umowę najmu mieszkania. Zrezygnować z pracy. Bo raczej nie będzie mógł pracować. Co z pracą zdalną? Za co się utrzyma? Wiele myśli krążyło po jego głowie.
- Jasne - powiedział nieco zamyślony. - Rozumiem
Co jeżeli się nie uda? Trafi do DOGS czy GC ? Czy w ogóle nie będzie musiał się nad tym zastanawiać, bo od razu go sprzątną ? Jego zdolności nie nadawały się do walki.
Ścisnął jej dłonie mocniej. Z jakiegoś powodu go to uspokajało.
-Niby nie będzie się to wiele różnić od mojego dotychczasowego życia...ale jednak czuję się z tym dziwnie. - powiedział cichoImari Blanc - 2018-08-30, 16:40 - Zamierzasz rzucić wszystko, co znasz i iść mieszkać z bandą obcych mutantów, z których sporą ilość ściga rząd za to czy tamto.. To brzmi jak całkiem duża zmiana - przeniosła wzrok z ich rąk na mężczyznę. Właściwie faktycznie było tu wygodniej niż w na kanapie na dole.
- I raczej standard zycia ci spadnie - mruknęła jeszcze. Cóż, w Bractwie nie było tak ładnie, wcale. Była za to przestrzeń, co było zbawieniem, bo inaczej Imari udusila by się tam i zwariowała.
- Boisz się?