Vincent Edams - 2020-03-23, 10:00 Cóż. Trochę ją przyciskał. No ale to dlatego, że nie dawała mu znaków, że potrzebuje dystansu. A on sam walczył sam ze sobą, by trzymać się danego słowa.
- Może...- odchrząknął znowu -...ale porównując dotychczasowe doświadczenia, zmiatasz konkurencję - stwierdził, trucie zapominając, że już miał nie myśleć o tej kobiecie na D. W ogóle w jego życiu kobiety na D. to przekleństwo.
Także tego...
- Jakbyś kiedyś... zmieniła zdanie, to śmiało - był do dyspozycji ! Co prawda bliskość fizyczna, ba, sama myśl o tym, wywoływała u niego konwulsje, ale pocałunki z Blanc, bardzo chętnie!Imari Blanc - 2020-03-23, 10:01 Przesunęła dłoń na jego policzek i pogładziła go kciukiem po szczęce. Mieli chwilę, trochę wyrwaną z całości, jakby nie liczącą się jeszcze do tego co ustalili.
Uśmiechnęła się do niego.
- Jesteś świadom tego, jak bardzo się zmieniłeś? - zapytała nagle, pozornie zmieniając temat, chociaż przecież to wszystko się łączyło.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:01 Zdziwiła go nagła zmiana tematu. W sumie nie powinien się dziwić. Wczoraj wieczorem było ustalone, że nic nie może między nimi być, a rano już się całowali na parapecie. Może nie był to szczyt namiętności, ale jednak przyjaciele takich rzeczy nie robią.
- Trochę. - przyznał - Roku temu, jak córka Nicka chciała przytulić się od tyłu, przeleciała przez pół baru - jakie romantycznie wspomnienie! - Trochę się wkurzył.
Wspomnienie mentora, znów go trochę zezłościło. Myśl o tym, że wypiął się na jego polecenie i kurował się w swoim pokoju, nieco polepszyła mu nastrój.
- Bez ciebie, trwałoby to o wieeele dłużej.
Co prawda nadal rzadko się uśmiechał i robił to w bardzo kriperski sposób, a śmiech, to nadal było odległe marzenie...ale jednak.Imari Blanc - 2020-03-23, 10:02 - Mną nigdy nie rzuciłeś - zastanowiła się nad tym - Ale w sumie to dobrze. Miałam rękę na temblaku jak się pierwszy raz zobaczyliśmy - uśmiecnęła się na to wspomnienie. Co prawda nie było ono najszczęśliwsze dla Imari..
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się spotkaliśmy - przesunęła wzrokiem po jego twarzy, jakby zastanawiając się nad czymś, zatrzymała spojrzenie na jego ustach. Westchnęła lekko do siebie.
- Sory - mruknęła, zanim pocałowała go drugi raz.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:03 - No wiesz - powiedział po namyśle - Jak się spotkaliśmy po raz pierwszy, byłem już ponad pół roku w Rebelii. Nick trochę nade mną pracował.
I znów Nick. I znów poczuł złość. A nie powinien teraz o tym myśleć!
Na jej słowa,zrobiło mu się takie dziwne "aww" w głowie. To było bardzo dziwne. I wywołało u niego ten dziwny, krzywy wyraz twarzy, zwany parodią uśmiechu.
- Ja te-- nie dokończył, bo Imari znów mu zamknęła usta.
To dopiero sprzeczne sygnały. Aż westchnął cicho.
- Utrudniasz trzymanie się przyrzeczenia. - wymamrotał, odrywając się na moment - Oh, what the hell - teraz to on wykonał ruch i wpił się w jej usta. Mocno.
Moment tych namiętności i komuś szwy puszczą.Imari Blanc - 2020-03-23, 10:04 - Jak na razie to sama je złamałam, nie? - oddychała ciężej, nie odrywając od niego spojrzenia. Mruknęła z zadowoleniem, gdy teraz to on wykonał ruch, na moment wpiła mu paznokcie w kark, nieznacznie, ale jednak. Była świadoma, że nigdzie dalej to nie pójdzie, ale nie mogła się powstrzymać, bo to uczucie było zbyt przyjemne, rozlewając się po podbrzuszu na całe ciało. Policzki miala pewnie już czerwone jak dawno nie miała.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:05 Taaaak, to chyba zaczynało się wymykać spod kontroli. Początkowe "bycie kwita" i "zwykły całus, bez szaleństw" ewoluował w namiętne pocałunki na parapecie, z elementami gryzienia i użycia paznokci. Jakby ktokolwiek teraz tu wlazł, to by się z pewnoscią BARDZO zdziwił.
Vincent doświadczał właśnie czegoś zupełnie nowego. Przyjemny gorąc rozlewający się po ciele, gęsia skórka, dziwna...przyjemność płynąca wzdłuż kręgosłupa, narastająca wprosto proporcjonalnie, do każdej kolejnej pieszczoty. Jakieś dziwne napięcie, które pragnęło znaleźć ujście.
To było nowe, dziwne, ale nie chciał by się skończyło. Zatopił dłoń w jej włosach, drugą zacisnął mocniej najej biodrze. Jeszcze jedna chwila...jeszcze chwila....jeszcze...Imari Blanc - 2020-03-23, 10:05 Prawda była taka, że trochę dali się ponieść, a w sumie ciężko im się dziwić. Dla Vincenta była to pierwsza osoba od długiego czasu, do której coś poczuł. A Imari już przyznała się do swoic uczuć. I to nie tak, że wylądowali w łóżko i już jest "ups, za późno", więc Blanc wolała się nad tym jeszcze nie zastanawiać. A poza tym Edams i tak był ledwo żywy, więc mu pewnie starczy atrakcji zaraz, jak zacznie mu się kręcić w głowie albo co. Nie mogąc się jednak chwilowo powstrzymać, bo przecież to nic złego, wsunęła dłoń pod jego koszulkę i przejechała wierzchem palców po jego podbrzuszu.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:06 Palce kobiety musnęły jego wyćwiczone, twarde, napięte podbrzusze. Cóż, dla Imari to nie było coś złego. Dla Vincenta w teorii też. Pewnie gdyby nie to, co stało się kiedyś w AlterGen, nie zareagowałby w taki sposób. Jeden, krótki flashback, wystarczył, by zareagował instynktownie. Chwycił mocno za jej nadgarstek, powstrzymując jakikolwiek ruch, tym samym nieco kwasząc atmosferę. Wyglądał, jakby... się wystraszył.
- Przepraszam, to odruch - wybelkotał, nie wiedząc, jak się w sumie wybronić.
I nagle zrobiło im się... mokro. Na dłoń Imari coś spłynęło. Nie, nie, świntuszki, to nie to co myślicie ! Czerwona struga, spłynęła po torsie, koszulka zaczęła nasiąkać krwią.
- No żesz kur...
Vincent dziesięć minut później, siedział na łóżku, dziwnie przykurczony. Wezwany medyk nawarczał na niego i mimo, że był od niego o głowę niższy i do tego grubiutki, to Edams siedział jak trusia, obsztorcowywany jak gówniarz. Potulnie obiecał poprawę, po groźbie, że wróci do sali chorych. Medyk poprawił szwy, wyszedł a Vinc siedział na łóżku, z nietegą miną.
- Czuję się okrzyczany - stwierdziłImari Blanc - 2020-03-23, 10:06 Skrzywiła sie, bo Vinc wlozyl w to trochę siły, zapewne nieświadomie. Spojrzała na ich ręce, wciąż troche pozbawiona oddechu, trochę rozgrzana.
- nic sie nie stało. Usiądź - pomogla mu wrócić do łóżka, wzięła chusteczki z szafki i przyłożyła do rany.
- pójdę po lekarza - wstala i wyszła z pokoju szybko, by wrócić kilka chwil po mężczyźnie, z jakimis kanapkami i herbata które chyba zwedziła z kuchni. Wysluchala lekarza, nie mówiąc nic, czując sie troche jak opieprzone dziecko, chociaz to Vincowi sie obrywalo.
- Mamy za swoje, hm? - usmiechnela sie, dając mu już troche przestygla herbatę i talerz kanapek.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:07 Ten dzień zaczął się wręcz absurdalnie i absurd gonił absurd. Całował się z Imari namiętnie, a potem owrzeszczał go mały, gruby lekarz.
Co za dzień !
- Chyba tak - stwierdził, gdy już wyszedł z pierwszego szoku.
To było aż tak absurdalne, że aż... śmieszne. Samo wspomnienie sprawiło, że na jego twarzy wykwitł autentyczny, szeroki, szczery uśmiech a z gardła wyrwał się cichy...chichot.
WHAT?!
- Ten dzień nie może być już chyba dziwniejszy - sięgnął po kanapkęImari Blanc - 2020-03-23, 10:08 Uśmiechnęła się do niego równie szeroko, szczególnie widząc, ze ten zaczyna chichotac. Tego jeszcze nie było. Ale było warto, to chyba pierwszy raz kiedy widziała po nim tyle emocji.
Zatopila sie w swoim kubku herbaty i obserwowala go, jak wcina kanapki, wydając sie z siebie całkiem zadowoloną.Vincent Edams - 2020-03-23, 10:08 Nagle do niego dotarło, co w zasadzie malowało się na jego twarzy i co dziwnego wydobyło się z jego gardła. Aż zamarł z kanapką, w połowie drogi do ust.
-Wiesz, z czego sobie zdałem sprawę? Zaśmiałem się. Pierwszy raz od ośmiu lat. Byłem pewien, że już nie potrafię - stwierdził wyraźnie zaskoczony swoim odkryciem.
Spojrzał na Imari a widząc jej szeroki uśmiech, poczuł się jeszcze lepiej.
- Lubię jak się tak uśmiechasz. Kiedy się spotkaliśmy po latach, byłaś ciągle smutna - zauważył ponownieImari Blanc - 2020-04-09, 12:45 - Fakt.. nie widziałam, żebyś się śmiał wcześniej. Ale.. to dobrze. Nawet bardzo - w końcu przecież zaczęli całość tej znajomości, a właściwie wrócili do niej, z powodu terapii, czy jakkolwiek to nazwać. Pomocy Vincentowi w ogarnięciu swoich emocji, relacji i tak dalej..
Spojrzała na niego trochę zdziwiona.
- Nie sądziłam, że w ogóle zwróciłeś na to uwagę, ale masz rację. Jest.. trochę lepiej. - przyznała.Vincent Edams - 2020-04-09, 17:19 Fakt... Zmienił się. Choć daleko mu było do normalności, to jednak nie był już tym osobnikiem, którego podczas obławy uratował Colton ( niech mu ziemia lekką będzie)
A nawet nie był już tym samym chłopakiem, którego Imari spotkała w listopadzie, pomagając mu w złagodzeniu objawów wyniszczającej choroby.
- Trochę ? - stwierdził z rozbawieniem - Śmiem twierdzić, że bardziej niż trochę
Posiedzieli jeszcze trochę, oboje w świetnych humorach i żadne z nich już o pewnych wydarzeniach nie wspominało