To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Imari Blanc - 2020-03-21, 22:41

Hm, tak, być może tak, to lepsza strona. Tylko czy tak do końca? To wszystko nie było jasne i proste.
- Dobrze, to brzmi.. sensownie - zgodziła się, a potem zalał ją potokiem pytań, których się chyba nie spodziewała. Albo nie w takim natężeniu.
- Problem z tym jest też taki.. że jesteśmy i tak bliżej, niż powinniśmy. I to akurat moja wina, Więc tego też powinieneś być świadom - zagryzła wargę, wpatrując się w podłogę, zastanawiając się nad tymi wszystkimi pytaniami i całą resztą.
- A z pytaniami.. po kolei.. Ja nie mam problemu ze spaniem razem.. czy przytulaniem się tak.. Jeśli dla ciebie też to jest ok, to.. - wzruszyła ramionami lekko, nie wiedziala jak to zgrabnie ująć w słowa.
- Tak.. policzek i czoło.. i tak to zostawmy - zastanowiła się nad tym. Tak było najbezpieczniej w sumie, najmniej generowało to problemów, konfuzji. Chociaż ten cmok w nos był nie do odpuszczenia wtedy!
- Możesz mnie trzymać za ręce czy przytulić publicznie.. nie przeszkadza mi to. - co prawda Vinc nie specjalnie okazywał czułości publicznie, więc to pewnie nie bedzie takim problemem wcale.
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się nagle, czule dość, jakby coś sobie przypomniała.

Vincent Edams - 2020-03-22, 07:33

Słuchał i notował w pamięci. Spanie i przytulanie okej. Trzymanie za ręce też w porządku. Cmoknięcia tylko w policzek i czoło, choć tu to raczej ona inicjowała i pewnie się to nie zmieni. Dostał jasne zasady...ale poczuł delikatną igiełkę rozczarowania. Wczoraj ich relacja skoczyła o level wyżej, a sam Vincent to chyba o dwadzieścia leveli, bo jego stan uczuciowy był daleko w tyle. Tyle, że mimo tego skoku.. to w sumie nic nowego. Będzie to chyba bardziej nieznośne, ze świadomością, że musi się dzielić.
Zawsze mógłby przypadkiem zrzucić Phila z dachu. Hehe. Z drugiej, to chyba nie tak powinno się odbywać.
- W porządku - odpowiedział, starając się ukryć rozczarowanie. Widząc jej pytające spojrzenie, wzruszył ramionami - Po prostu chciałem coś, co jest już daleko poza ustaloną granicą. Nieistotne.

Imari Blanc - 2020-03-23, 09:49

Obserwowała go, nie wydawal się specjalnie zły czy zawiedziony.. do czasu. Bo cos jej nie grało.
- To znaczy? Skoro juz mówimy sobie wszystko wprost - zapytała po prostu, co ma owijac w bawełnę Uważała, że są daleko poza tą granicą kłamstw i szukania łądnych slów. Jednym z powodów było to, że Vincentowi czasem ciezko było zrozumieć co się do niego mowi wtedy, ale też.. czy to było niezbędne? Czasem warto mówić wprost, otwarcie.

Vincent Edams - 2020-03-23, 09:54

Vincent widać nie bardzo wiedział, jak ugryźć temat, bo zrobił jakąś dziwną minę, która w sumie nie wiadomo co znaczyła.
- Okej. Ale obiecaj, że się nie wystraszysz, nie odbierzesz tego opacznie i zawsze możesz odmówić i udamy, że tematu nie było. - a kiedy Imari potwierdziła ( i pewnie zaczęła myśleć nie wiadomo co, bo brzmiało, jakby miał zamiar ją poprosić o rozprawiczenie w ramach wolontariatu. )
- Przez to, co się stało w urodziny, czuję się wciąż...jak kompletny frajer. - przyznał bez ogródek - I wiem, że jest Phil, blabla, ale propozycja jest taka. Jeden pocałunek, może być zwykły całus, bez szaleństw, żeby to po prostu nie była tylko moja inicjatywa... żebym przestał się czuć jak dureń z czekoladową babeczką. Jeden buziak, jesteśmy kwita, zapominamy o całym temacie a ja nigdy więcej nie wykonam żadnego kroku i wciąż będziemy przyjaciółmi. - patrzył na nią zupełnie poważnie, mimo absurdu sytuacji - I oczywiście możesz powiedzieć "nie" i też zapominamy o temacie i zachowujemy się normalnie.

Imari Blanc - 2020-03-23, 09:55

Obserwowała go uważnie, bo naprawdę nie wiedziała czego może się spodziewać po tych jego minach, które niewiele jej mówily. Raczej nie spodziewała się pytania o rozprawiczenie, bo jednak Vinc był daleki od takich pomysłów (chyba?), ale też nie miała pojęcia jak to ugryźć i co chodzi mu po głowie.
- Co? Dlaczego? - uniosła brew, nie miala pojecia dlaczego miałby się tak czuć.
A dalej.. nie wiedziała za abrdzo.. to znaczy nie powinna. To wiedziała na pewno. Ale tak cholernie, bardzo.. czy ktoś musi wiedzieć? Oprócz Vincenta, oczywiście. Wpatrywała się w podłogę dłuższą chwilę, gryząc się z myślami. W końcu podniosła na niego wzrok.
- Chodź tu - wyciągnęła do niego rękę i uniosła wzrok na cłopaka.

Vincent Edams - 2020-03-23, 09:55

Czekał spokojnie na reakcję. Nie spieszyło się. Spodziewał się zresztą przelotnego muśnięcia ustami, nie musiał się więc psychicznie przygotowywać. Usiadł ostrożnie z jej pomocą i wstał, obserwując ją uważnie. Nawet jak go bolało, nie pokazywał tego. Alter Gen nauczyło go odporności na ból.
- na pewno? - upewnił się, by nie robiła nic wbrew sobie

Imari Blanc - 2020-03-23, 09:56

Na pewno go bolało, w końcu oberwal całkiem porządnie. Był jednak na lekach, ktore cośtam dawały. Ale też nie kazała mu biegać czy robić czegokolwiek wymagającego. Delikatnie pociągnęła go do siebie, by stanął bliżej. Opierała się cały czas tyłkiem o parapet. Zrobiła to też przy okazji dlatego, żeby nie czuł się osaczony, bo jednak zareagował wcześniej dość panicznie i, mimo ze nie wiedziała skąd to się wzięło, to przecież nie chciała mu fundować kolejnej traumy. Chociaż to za dużo powiedziane, po prostu to nie mialo być nieprzyjemne, tak? Nie taki był cel.
- Wyglądam jakbym nie była pewna? - zapytala, opierając mu dłon na karku. Uśmiechnęła się do niego, ciekawa jak zareaguje

Vincent Edams - 2020-03-23, 09:56

Cóż, miał tam jakieś elementarne doświadczenie. Prawiczkiem nie był ( niestety, Dolores zabrała mu wszystko co się dało, łącznie z godnością) , z Delilah doszli do tego momentu, więc nie była to jego pierwszyzna. Zresztą nie spodziewał się niczego spektakularnego. Zdziwił się więc, gdy położyła mu dłoń na karku.
- Chwilę wcześniej trochę tak - stwierdził, patrząc na nią, jak zwykle bez zbędnych emocji. Musiał zadziałać naprawdę silny bodziec, by coś pokazał, tak jak niewiele wcześniej.
No dobra. Jej inicjatywa. Panie przodem. On tylko położył dłoń na jej biodrze, dla równowagi

Imari Blanc - 2020-03-23, 09:57

Nie miała pojęcia, zresztą nie chcial jej nic powiedzieć na ten temat. Trochę ją to zabolało, ale nie zamierzała naciskać, tylko po to zeby sie dowiedzieć, a naruszyć jego zaufanie. Być może kiedyś powie jej sam z siebie to, co do tej pory ukrywał.
Nie musiała stawać do niego na palcach, bo byli tego samego wzrostu, cociaż w sumie ich sylwetki różniły się znacznie, ze względu na masę mięśniową.
Pociągnęla go do siebie bliżej i zerknęła mu w oczy z uśmiechem, zatrzymując się milimetry od jego ust. W końcu jednak pocałowała go, delikatnie, ale to na pewno nie było cmoknięcie, przesuwając dłoń z jego karku wyzej i wplatajac mu palce w trochę przydługie włosy.

Vincent Edams - 2020-03-23, 09:57

Trochę się spiął, gdy go przyciągnęła bliżej. Jednak minęło trochę od czasu, jak był z kobietą ( i chciał o tym jak najszybciej zapomnieć) czy jakby to nazywać, co było między nim a Deli. Parę sekund niepewności i... stało się. Ich usta zetknęły się i nie był to buziak jaki funduje stara ciocia ulubionemu siostrzeńcowi. Drgnął nieznacznie, ale też nie wycofał się po sekundzie. Ani dwóch. Poczuł dziwny gorąc, rozlewający się po ciele. Drugą dłoń ( bo pierwsza spoczywała na biodrze) ułożył na jej ramieniu. Dotyk jej palców we włosach, był zaskakująco... przyjemny.
Imari Blanc - 2020-03-23, 09:57

Cóż, jeśli miały być jakieś granice to i tak je przekroczyli. Jak to sobie powiedzieli, jeden raz. Jeden, jedyny raz i nigdy więcej. Czy im się to uda? Kto wie. Taki mieli plan przynajmniej..
I jak na razie już ten plan się walił, miał być buziak, cmok, ot, nic super wielkiego. Vinc nie uciekł, nie cofnął się, a w sumie myślała, że to zrobi.
"Odhaczone!" i będzie trzymał dystans, który sobie ustalili. Nie zastanawiając się nad tym pogłębiła pocałunek, delikatnie i niepewnie, jakby nie wiedząc jak Edams zareaguje.

Vincent Edams - 2020-03-23, 09:58

Tak, granica była już tak daleko, że ledwo było ją widać, albo była cienką linią na horyzoncie. No, ale to miał być jeden raz. Tylko jeden. Dlatego, gdy Imari nie odsunęła się, a wręcz przeciwnie - zachęciła go do więcej, dlaczego miał się czuć winny. Byli dorośli, świadomi sytuacji. To, że był lekko przyćpany lekami, nie zmieniało niczego w jego poczytalności.
Nie był to jego pierwszy pocałunek, więc wiedział co z czym i że nie wpycha się drugiej osobie języka do gardła ( tak tak gimnazjaliści, to nie jest cool i sexy)
Oh my, that escalate quickly. Wygląda na to, że w sumie potrzebowali byle pretekstu, bo chodziło im to po głowie od dawna. Dostosowywał się do niej tempem i intensywnością, w końcu to ona tu też rządziła

Imari Blanc - 2020-03-23, 09:59

Przedłużyła jeszcze trochę pocałunek, na sam koniec skubiąc go lekko zębami w dolną wargę. Nie mocno, raczej zaczepnie. Cofnęła się, prostując, odchylajac od niego lekko. Spojrzała na Vinca trochę rozmaślonym wzrokiem, zsunęła dłoń znów na jego kark i na szyję, a potem oparła ją na ramieniu.
Vincent Edams - 2020-03-23, 09:59

O rany. O ranyramyrany. Aż mu zaczęło z wrażenia szumieć w głowie. Imari była dobra w te klocki. Jeszcze użycie zębów na koniec! Wisienka na torcie.
- Uhmmm...- wymamrotał trochę nieprzytomnie, wciąż pod wrażeniem.
Co ciekawe, Blanc nadal trwała w tym samym miejscu, jakby nigdzie się nie wybierała.
- No. Jesteśmy kwita - odchrząknął - Jesteś w to NAPRAWDĘ świetna.
Zawsze to jakiś komplement, co nie?
On też póki co się nie wywinął. NO ALE KURDE OBIECAŁ! JEDEN RAZ.
- Zaczynam żałować, że dałem słowo - stwierdził i westchnął cicho.
Cóż, zachowa to w pamięci na zawsze i będzie bezczelnie wspominał na ślubie Imari i Phila.

Imari Blanc - 2020-03-23, 10:00

Nie wybierała się w sumie, to on ją na chwilę obecną przyciskał trochę do parapetu. Nie przeszkadzało jej to zupełnie, nie czuła się przy nim źle, nigdy nie zrobil nic wbrew jej woli.
- Nie jestem, bez przesady. Może po prostu to twoj brak doswiadczenia, hm? Pomyslales o tym? - podobała jej się jego mina, trochę rozmemłana. Nie spodziewała się w sumie tego, ale.. cóż. Można to zwalić na to, że po prostu lubiła widziec po nim jakieś emocje, że nie jest tak obojętny na wszystko jak był do tej pory.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group