To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Vincent Edams - 2020-03-21, 15:09

- Oczywiście. - odpowiedział obcy mu głos, gdy w rzeczywistości, Vincent powtarzał w głowie tabliczkę mnożenia, na zmianę z faktami o Drugiej Wojnie Światowej. - Powinienem zapukać, przepraszam - dodała papuga, która używała teraz jego głosu, gdy Obiekt Trzydzieści Sześć próbował poradzić sobie z errorem w mózgu.
Boże, on nigdy nie wypchnie tego widoku z pamięci. Pomocy.
Kiedy jednak padło TO imię, zamarł. Nie próbował nawet tego ukrywać, bo i tak by mu się to nie udało. Skąd ona... W nocy miał koszmary i pojawiała się w nich Delilah. Czyżby majaczył? Poczuł się jeszcze bardziej nieswojo.
- Nikt ważny. Zapomnij o tym- odpowiedział bardziej cierpko, niż zamierzał. Odwrócił się i podreptał do łóżka.
Niech go ktoś udusi

Imari Blanc - 2020-03-21, 15:16

- Na-ah. Nie uda ci się tak łatwo - szkoda, że nei wiedziała, że w głowie Vinca świeci wielkie 404 brain not found. I szkoda, ze nie wiedziała dlaczego, nie była specjalnie krągła, by tak wbijała się w pamięć.
- Nikt ważny nie jest imieniem, które wołasz w gorączce - wyszla całkiem z lazienki i usiadla na skraju lozka.

Vincent Edams - 2020-03-21, 15:32

Czasami jej upór, doprowadzał ją do szału. A teraz to już w ogóle. ZA. DUŻO. DZIWNYCH. RZECZY. Niby nie miał gorączki, a jednak zrobiło mu się dziwnie gorąco i... niekomfortowo. Nakrył się bardziej kołdrą. Bo...bo tak!
- Jest martwa, przynajmniej dla mnie. - rzucił sucho - Nie chcę o niej rozmawiać, jasne?
Gdyby wiedział, że Delilah naprawdę była martwa i do tego zna osobę, która ją zabiła... mogło się zrobić ciekawie

Imari Blanc - 2020-03-21, 15:43

Skrzywiła się wyraźnie, ale nie powiedziała nic dłuzszą chwilę. Wzruszyla ramionami do siebie i spojrzała na Vincenta znów.
- Ok, niech będzie. Mogę zobaczyć rany? Czy nie naruszyłeś niczego w nocy. I tym łażeniem. - nie miała pojęcia, naprawdę. Gdyby wiedziala, dala by mu czas na ogarnięcie wlasnej glowy (i innych części ciala).

Vincent Edams - 2020-03-21, 16:03

O nie. O nienienienie. Tego było za dużo. Zaczynał panikować. Jakby go zamknęli w klatce i się miotał od kraty do kraty.
- NIE!
Nie był to krzyk złości, jaki słyszała już nie raz. Na początku, podczas ich lekcji, łatwo się irytował, bo czegoś nie rozumiał, albo coś mu nie wyszło.
Nie, nie, to nie było to. On zwyczajnie spanikował. Jednocześnie był blady i czerwony, przez co wyglądał jak źle wymieszana porcja lodów waniliowo- truskawkowych.
- Potem, później, nie teraz, nie już - wyrzucił z siebie potok synonimów

Imari Blanc - 2020-03-21, 16:07

Wyprostowała się, by cofnąć się od niego, zdziwiona tym nagłym wybuchem.
- Dobrze, przepraszam.. - skonfundowana i zaskoczona obserwowała go, nie wiedząc co to niby miało być.
- Możesz.. wyjaśnić mi co się stało? Nie chciałam ci zrobić krzywdy. - naprawdę nie ogarniała co się własnie stało i jak miała by temu zapobiec w przyszłości, bo przecież nie chciała mu tego robić.

Vincent Edams - 2020-03-21, 17:04

Vincent czuł się jeszcze bardziej spanikowany. Nie wiedział jak to wyjaśnić. No bo jak wyjaśnić coś takiego?!
- N-nie - wybelkotał, patrząc na nią bezradnie - J-j...
Strzelił karpika. Wydał z siebie bardzo inteligentne "EEEEeEee" . Zamknął usta
Error ERROR ERROR. Crash systemu. Wyjebka do BIOS-a.

Imari Blanc - 2020-03-21, 17:07

Podniosła ręke i połozyła ja chłopakowi na czolo.
- Nie jestes jakoś bardzo rozpalony - mruknęła. podparła się na ręce i pochyliła do niego, chcąc cmoknąć Vinca w czoło.
- Zostawię cię w spokoju, co? Przyniosę ci coś do jedzenia za jakiś czas, a ty śpij. - zaproponowała, bo wygladał jakby mial zaraz wyskoczyc oknem albo co. Nie miałą pojecia jak mu pomóc.

Vincent Edams - 2020-03-21, 17:26

Imari przyłożyła mu dłoń do czoła, ten cofnął się, ale napotkał plecami ścianę. Kiedy zaś pochyliła się, by cmoknąć go w to czoło, aż zacisnął powieki, jakby się bał, że coś zaraz obok eksploduje, albo Blanc rzuci mu się do gardła. Kiedy jednak nie stało się nic, poza krótkim cmoknięciem, trochę się uspokoił.
Ładnie pachniała. Akurat miał jej szyję na wysokości nosa, więc trącił ją przy tym przypadkiem. I nadal miał problemy z wyduszeniem z siebie cokolwiek.

Imari Blanc - 2020-03-21, 17:37

Cofneła się kawaleczek i spojrzała na niego z bliska. Uśmiechnęła się, blizna rozciągnęła się jak zwykle. Vinc pewnie był juz do tego przyzwyczajony, nie widział jej bez niej w sumie, nie licząc dalekiej przeszłości.
Cmoknęła go w czubek nosa, niewiele się zastanawiajac.
- Przepraszam, masz tak uroczy wyraz twarzy, że nie mogłam się powstrzymać - cofnęła się, ale nie mogla powstrzymać uśmiechu.
- Coś konkretnego do jedzenia, czy mogę ci wybrać?

Vincent Edams - 2020-03-21, 18:27

O Boże. To się stanie teraz. Zbliżała się do jego twarzy. Mimo, że w rzeczywistości trwało to moment, jemu czas zwolnił jakieś pięćdziesiąt razy.
Zacisnął znów powieki i....i... Cmok w nos.
Co za przebiegła, okrutna kobieta. Shame on you and your family.
- Jesteś okrutna - stwierdził, zapominając chwilowo o pewnym DORAŹNYM problemie. - Wszystko jedno, wybierz - rzucił, patrząc gdzież w bok

Imari Blanc - 2020-03-21, 18:37

- Hm? Co? Dlaczego? - uniosła brew całkiem nie mając pojecia o co może mu chodzić. Podniosła się i rozejrzała.
- Zakop się pod kołdrą, wywietrzę pokój - zaproponowała, otwierajac okno trochę. Musiał o siebie dbać teraz bardziej niż zwykle, a ona jak zawsze się martwila.

Vincent Edams - 2020-03-21, 18:58

Vinc uniósł brew ku górze, ci było wyjątkową ekspresja, na jego zwykle beznamiętnej twarzy.
- Zastanówmy się - powiedział spokojnie - Wczoraj wyznałaś, że coś do mnie czujesz i vice versa, ale nic z tego, bo masz kogoś innego. Potem widzę cię w bieliźnie, a na koniec dostaje buziaki w czółko i nos. A jak w urodziny pocałowałem cię, na pocieszenie została mi muffinka - westchnął - Gubię się w tym, nie dziw mi się
Zakopał się pod kołdrą. Przynajmniej tak nie musiał martwić się swoim problemem.
- Gubię się w granicach. Nie wiem co mi wolno, czego nie, gdzie jest granica tej relacji - mruknął

Imari Blanc - 2020-03-21, 19:12

Oparła się tyłkiem o parapet i zaplotła dłonie na piersi.
- Mogłam zamknąć łazienkę, nie pomyślałam, że się obudzisz - pokręciła głową. Zamilkła na dłuższy czas.
- Tak, myślę, że jasne granice by temu pomogły - myślała o tym mętliku, który musi mieć w głowie. Jej jakoś.. było łatwiej. Może dlatego, że to ona decydowała zazwyczaj jak daleko to wszystko się potoczy.
- Co CI przeszkadza? - obrocila twarz w jego stronę.

Vincent Edams - 2020-03-21, 21:41

Pokręcił przecząco głową. Jak wezmą się za to od tej strony, to w życiu nie dojdą do ładu i składu.
- Nie nie, musimy ustalić czego MI nie wolno, nie Tobie. Nie mam kompletnie doświadczenia w tej materii, więc muszę polegać na Tobie...i mieć jasne zasady - powiedział poważnie
I tu się zaczął potok pytań.
- Na przykład, przytulanie, gdzie jest granica. Czy przytulanie się leżąc, to jeszcze dopuszczalne czy nie ? Całowanie, co wolno a co nie. Pocałunki w policzek i w czoło wiem, że są okej, ale co z resztą? Co z szyją, ustami, nosem. Czy trzymanie za ręce jest okej? Czy możemy to robić tylko tu, czy też publicznie. Strefa intymna odpada, więc o to nie pytam - to ostatnie brzmiało , jakby chodziło o to, że on tego nie chce, a nie że mu nie wolno.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group