To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Vincent Edams - 2020-03-19, 19:05

Już bez protestów, pozwolił jej sobie pomóc. Był zmeczony, obolały, rozpalony gorączką, nie miał siły ani ochoty walczyć o swoje. Starcie z Nickiem, poprzedniego dnia, też mu nie poprawiło nastroju. Usiadł na łóżku i zapewne ku jej zdziwieniu, oparł czoło o jej obojczyk, nim ta zdążyła jeszcze zadać pytanie. Był gorący, niczym piec kaflowy. Najchętniej by ułożył głowę na jej udach i spał do rana.
- Mmm? - mruknął przymykając powieki. - Po co? - w sumie to zapomniał, że ta może złagodzić skutki uboczne przedawkowania. Ciężko mu się teraz myślało.

Imari Blanc - 2020-03-19, 19:09

Tak, zdziwiło ją to, co zrobił, to na pewno. Nie bardzo wiedziała jak zareagować w pierwszej chwili, więc na moment zamarla. I uśmiechnęła się, cmokając go w policzek.
- Gdybym mogła, to bym cię przytuliła tak, że byś nie mógł złapać oddechu - objęła go delikatnie jedną ręką.
- Mogę pomóc ci z mocą przecież. A wiem, że jej naduzyłeś - wyjaśniła mu, jakby nie miał o tym pojęcia.

Vincent Edams - 2020-03-19, 19:20

Normalnie w miejscu odciśnięcia jej ust na policzku, czułby dziwny gorąc, ale był już tak rozpalony, że nie było tego efektu. Zresztą, doskonale wiedział, że jej gesty, nie mają absolutnie żadnego podtekstu. Z jednej strony było to komfortowe dla niego, z drugiej dziennie deprymujące.
Objęty, wtulił twarz w jej skórę, oddychając powoli.
- Teraz to by mogło trochę zaboleć - może i lepiej, że go nie chciała tulić. - Jeżeli czujesz się dobrze, to chętnie skorzystam - mruknął, wciąż nie zmieniając pozycji

Imari Blanc - 2020-03-19, 19:26

- Lepiej niż ty, to na pewno - mruknęła - Spojrz na mnie, będzie łatwiej - zlapała go za dłon i odsunęła się, by mogli na siebie spojrzeć. Jeśli Vinc się od tego nie wymigał oczywiście.
Jej oczy zmieniły się nagle, pokrywając czernią, choć wydawały się wciągać jak odległe galaktyki, jakby nie były tylko czarną tęczówką i białkiem oka, a całym wszechświatem schowanym za jej oczami.
Rozejrzała się po jego mocy, gdy już pojawili się w jego głowie. Skrzywiła się od razu.
- Shit.. - mruknęła pod nosem, majac nadzieje, ze nie słyszy.

Vincent Edams - 2020-03-19, 21:48

Zgodnie z jej prośbą, spojrzał jej w oczy. Znał procedurę, w końcu robiła to nie raz. Gdy ciecia jego dłoń, palce splotły się ze sobą...
I znów było w jego głowie. Nie było w sumie aż tak tragicznie. Przypomniało stan z listopada, a wtedy Imari była o wiele słabsza, osłabiona po porwanie i eksperymentalnej mutazynie.
Ciemna smuga przesunęła mu się przed twarzą. Panował chaos, istny huragan czarnej materii, ale widział to przecież nie raz.
- Jeżeli to za dużo, odpuścmy. - podszedł do niej i chwycił ją za dłoń- Dam radę, przecież wiesz.
Był wytrzymały. Bardzo.

Imari Blanc - 2020-03-19, 22:16

Scisneła jego palce, ale nie odpowiedziała. Rozejrzała się naokoło, jakby zastanawiajac się skad zacząć. W końcu puściła go i usiadła na ziemi, po turecku. Chociaż czy to mozna nazwać ziemią? Ciężko powiedziec, więc po prostu usiadła na tym,co było w teorii dolem, chociaż wcale nie musiało. To nie był fizyczny wymiar.
- Em.. najwygodniej mi chyba będzie, jeśli usiadziesz plecami do mnie, za mną. Będę mogła się oprzeć - zasugerowała.

Vincent Edams - 2020-03-19, 22:30

Cokolwiek było teraz ziemią, usiedli na niej razem. Jego szerokie plecy stanowiły dla niej oparcie. Nie przeszkadzało mu przebywanie w tym świecie - w końcu tu nie odczuwał bólu, dyskomfortu, fortami gorączki. Jakby ktoś odciął go całkowicie od wszelkich bodźców.
- Imari ? - zapytał cicho, patrząc przed siebie - Obiecałaś mi coś[, pamiętasz? .
Najwyraźniej nie miał zamiaru jej odpuścić tego tematu, bo nadal tego kompletnie nie rozumiał.
- Powiedziałaś, że jak wrócę, to mi to powiesz. Cokolwiek to miało być - wyciągnął dłoń, by musnąć palcami czarną smugę przed nim

Imari Blanc - 2020-03-19, 22:35

Westchnęła ciężko i przez chwilę nie odpowiadała, wpatrując się w jego moc.
- Tak, obiecałam - przyznała - I wyjaśnię. Ale tutaj nie jest do tego najlepsze miejsce, hm? - czarna smuga owinęła się delikatnie między palcami i naokoło nadgarstka Vincenta, ale wydawało się to niemal czułym gestem. O ile można tak to określić.
- A teraz sh, muszę się skupić - mruknęła, opierając głowę o jego głowę i przymykając oczy. W pierwszej chwili nic się nie działo, moc wydawała się wręcz uciekać przed nią.. tak samo uparta jak jej właściciel.

Vincent Edams - 2020-03-20, 07:16

Znowu wymówka. Vincent westchnął cicho i przymknął oczy. Odpoczywał, jako że w świecie rzeczywistym, będzie już tylko gorzej. Tutaj nie czuł nic. Trochę mu to przypominało jego stan emocjonalny, jeszcze do bardzo niedawna.
Temat musiał być naprawdę śliski, skoro tak go unikała. Był jednak uparty jak osioł, miał jeszcze w sobie sporo z dzieciaka w tej materii. Milczał, pozwalając jej pracować.
Zastanawiał się, czy gdyby wiedziała pewne rzeczy...o tym, co go spotkało w AlterGen...i jak w jaki sposób się zemścił... Co wtedy z nimi? Czy nadal by się chciała z nim przyjaźnić? Brzydziła się przemocą

Imari Blanc - 2020-03-20, 13:18

W końcu coś zaczęło się dziać, moc wydawała się jakby wygładzać na końcach, a potem powoli, lekko, wypełniać ubytki. Delikatnie i nieznacznie, bo Imari nie zamierzała zabić się, naprawiając mu moc, ale widziała, że mocno się wyżyłował, a chciała mu pomoc. Czuł, jak mięśnie na jej plecach spinają się czasem (chociaż co to za mięśnie). Wyglądało to jak bardzo profilaktyczna robota, jeśli mógł cokolwiek na ten temat powiedzieć. Chociaż w sumie pracował z Imari już dłuższy czas, pewnie zaczął wyłapywać takie rzeczy.
- Już - rzuciła na wydechu w końcu, otwierając oczy, czego nie mógł widziec i rozglądajac się po tym, co było naokolo. Skrzywiła się i mruknęła coś niezrozumiałego, po czym podniosla się.

Vincent Edams - 2020-03-20, 13:30

Parę razy już obserwował jej "pracę" więc mniej więcej wiedział, co z czym i po co. Uniósł delikatnie powieki. Nie wiedział w jakim stopniu mu to pomoże, okaże się po powrocie do rzeczywistości.
Widział, że sporo ją to kosztowało. Był jej wdzięczny. Nie czuł jakichś wyrzutów sumienia, bo w sumie często pomagali sobie nawzajem. Chociażby Edams ratował ją przed kolesiem Jaszczurem i pozwalał się tulić, bo wiedział, że Blanc to lubi i tego potrzebuje.
- W porządku? - zapytał chwytając ją za nadgarstek

Imari Blanc - 2020-03-20, 13:57

- W porządku - skinęła glową i uśmiechnęła się do niego. Wydawała się zmeczona, ale czego się spodziewać. Spojrzała na jego rękę i wywinęła swoją tak, by złapać go za dłoń. Scisnęła palce i sporzała na niego, jej oczy znów zmieniły się w wir czerni.
...i znaleźli się w jego pokoju.

Vincent Edams - 2020-03-20, 15:22

Gdy chwyciła jego dłoń, spojrzał na nią. Nic nie mówił, nie było takiej potrzeby. Zniknęła w czerni i po chwili znów byli razem, tylko, że już w świecie rzeczywistym.
I ponownie, nie odezwał się ani słowem, czując, że te są tu zbędne. Oparł się jedynie czołem o jej i przymknął powieki. Czuł się znacznie, znacznie lepiej, choć do ideału jeszcze brakowało. Ból głowy zelżał, tak samo upierdliwe i niepokojące myśli, które wciąż krążyły w jego głowie.
Potrzebował, by teraz była blisko. Był zmeczony, obolały, ale też wciąż rozzłoszczony wczorajszą sytuacją. Czy naprawdę nie udowodnił, że jest godzien zaufania? Czyż nie kierował mała grupą podczas ataku na DOM, a przy AlterGen samodzielnie nie prowadził szturmu? Czuł się rozczarowany. I

Imari Blanc - 2020-03-20, 15:32

Dłuższą chwilę spędzili w ciszy, po prostu. Nie przeszkadzała im ona w ogóle, Vincent początkowo w ogóle niewiele mówił, a potem zwyczajnie nie było im niezręcznie, gdy siedzieli tak razem.
- Chciałeś, żebym wyjaśniła to, co miałam wcześniej.. - zaczęła w końcu. Potem, trochę koślawo, podała mu definicję poliamorii. Wyprostowala się, cofajac od niego tym samym.
- I.. to dotyczy mnie - zakończyła, jeszcze bardziej koślawo.

Vincent Edams - 2020-03-20, 16:53

Słuchał. Nie spodziewał się, że Imari teraz zafunduje mu małą dawkę wiedzy o stosunkach międzyludzkich. Nie bardzo jednak rozumiał, dlaczego mu o tym mówi.
A potem, gdy się odsunęła i powiedziała "i to dotyczy mnie", zrozumiał. Znaczy nie do końca.
- Oh.
Znaczy rozumiał, że Imari jest poliamoryczna, ale nie do końca to rozumiał i nie wiedział, co to ma z nim wspólnego.
- O...kej. - pokiwał głową - Nie, jednak nie. - zaprzeczył po chwili - Nie czaję, czym to się różni od poligamii? Jesteś poligamistką? - może to była jakaś forma zamienna.
Co ciekawe, fakt, że brak pod uwagę u niej poligamię, nie wydawał się go specjalnie ruszać. Pewna odmiana po DOŚĆ EMOCJONALNEJ reakcji Alexa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group