To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Imari Blanc - 2020-01-26, 16:01

- Pomyślałes, że mowie, że to zły pomysł bo bym się z Tobą męczyła...? - uproscila to tak, jak zrozumiała bo Vinc faktycznie kręcił całkiem i ciezko bylo z tego coś wyciągnąć. Na pewno jemu było równie ciezko mówić o tym wszystkim, bo nie był przyzwyczajony.. Ale się starał. Jak zwykle.
Vincent Edams - 2020-01-26, 19:02

Vincent spojrzał na nią, nie do końca wierząc w to co słyszy. SERIO? Z tego jego monologu, zrozumiała dokładnie to ? Chyba zaraz tu zejdzie z zażenowania, co było nowym doświadczeniem dla niego.
- Nie ? Pomyślałem, że po prostu tego nie chcesz i byłaś zła, że cię pocałowałem bez pytania, mimo że jesteś z Philem - westchnął opuszczając dłonie
To, że by się z nim męczyła, to swoją drogą. Był ciężkim przypadkiem. No ale to nie było już istotne. Do niego nie dojdzie, w żadnym wypadku.
- Zapomnij o tym, co mówiłem, ok ? - westchnął
Zwierzył jej się, a ona zrozumiała to kompletnie opacznie. Lepiej więc było do tego już nigdy nie wracać. Czuł się... chyba zdenerwowany i zawstydzony tym, że się otworzył nadaremno.

Imari Blanc - 2020-02-11, 21:13

\

- Przepraszam. Nie zrozumiałam cię - pokręciła głową - To nie tak, że jestem zła. I nie tak, że tego nie chcę - zamilkła. To tez nie zabrzmiało jak powinno. Zmarszczyła nos w niezadowoleniu i pufnęła cicho. Przemyślała wszystko jeszcze raz, siedząc wciąż na kolanach Vincenta, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
- Cała rzecz polega na tym, że, zupełnie pomijając już Phila w całej tej historii, nie sądzę, że ja, jako ja, jestem dobrym wyborem. Mogłoby z tego wyniknąc dla ciebie więcej krzywdy niż czego innego, jeśli byśmy się obydwoje zaangażowali. A tego nie chcę. Za bardzo cię lubię. - to nawet nie chodziło o jej poliamorię. Dla Imari kochanie kogoś, uczuie, było.. łatwe. Jakkolwiek to nie brzmiało. Jeśli ktoś jej odpowiadał, jeśli koogś lubiła, ufała danej osobie i tak dalej.. To uczucie pojawiało się gdzies po drodze, po prostu. Nic na to nie mogła poradzić w sumie. A równoczesnie czuła się bardzo, bardzo nie fair jeśli miałaby to zachować całkiem dla siebie. Dlatego po drodze do tego doszła poliamoria, Blanc miała świadomość, że zapewne mogłaby całkiem komfortowo żyć w związku z więcej niż jedną osobą, choć takie relacje były ekstremalnie trudne.
I jak niby to wszystko ma wyjaśnić biednemu Vincowi..?

Vincent Edams - 2020-02-11, 21:27

Tak. Po tym wywodzie, rozumiał jeszcze mniej. Teraz to już kompletnie mu się to pomieszało w głowie. To chce, czy nie chce? I co ma do tego wszystkiego Phil? Bo już nic nie rozumiał. Biedny Vincent.
- Ja...-zaczął cicho - ... też cię bardzo lubię. Jesteś... mądra, cierpliwa, opiekuńcza...- mówił nieco niepewnie -... lubię Twoje towarzystwo...i twarz. - czyżby jej oznajmił, że uważa ją za ładną? Na swój dziwny, niezręczny sposób - ...i wszystko ogólnie... -bąknął.
Jakby ktoś też wszedł, zastałby co najmniej interesującą scenę.
- Wiem, że nigdy, celowo byś mnie nie skrzywdziła. - tu już mówił pewnie - ... Ale może i dobrze, że do tego nie dojdzie... i to nie ze względu na Ciebie. - tu przestał na nią patrzeć, wbijając spojrzenie gdzieś w jej kolano. - to ja tu jestem problemem.
Był poszarpany, popękany emocjonalnie. Nie był w stanie żyć... normalnie. Tak, dobrze, że jednak do niczego nie dojdzie.
- Chcę żebyś była szczęśliwa. - powiedział na koniec i spojrzał na nią - Nie wracajmy już do tego. - przytulił ją

Imari Blanc - 2020-02-22, 18:52

"I twarz" było w tym momencie najbardziej uroczym i najbardziej niezręcznie powiedzianym komplementem, jaki kiedykolwiek usłyszała. Dlatego uśmiechnęła się, rozczulona i rozbawiona jednocześnie, bo takie wyznania dla Edamsa to było naprawdę sporo.
- Chcę jeszcze kiedyś o tym porozmawiać. Ale może muszę to sobie lepiej ułożyć w głowie.. - ostrzegła go albo zapewniła, zalezy jak na to spojrzeć. To nie było zbyt szczęśliwe podejście do całości, ale jak miało by być, skoro ona sama nie wiedziala jak to wszystko przekazać tak, żeby Vincent z tego cokolwiek zrozumiał.
Odetchnęła ciężko i też się w niego wtuliła, zastanawiajac się w sumie co dalej.

Vincent Edams - 2020-02-22, 19:59

Nadal nie rozumiał. Skoro jednak powiedziała, że jeszcze kiedyś o tym porozmawiają, to tak będzie. Pokiwał głową i już nic nie powiedział. Słowa by już zbędne. Byli tylko oni, bliskość i cisza.

9 maja , godziny wieczorne

Vincent był spięty, ale też zdeterminowany. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zrobili co mogli, by osłabić zabezpieczenia, Nick zalatwił ludzi i sprzęt. Co prawda sam się nie wybierał i Vinc czuł przez to dziwny zawód, ale też starał się zrozumieć. Grenville miał dużo zajęć.
Chłopak siedział na łóżku i sprawdzał, czy niczego nie zapomniał. Kilka razy przeanalizował plan natarcia, sprawdzał sprzęt. Gdy Imari się pojawiła w otwartych drzwiach, siedział nad półautomatem, lądując magazynek i zabezpieczając broń.
Jutro będzie po wszystkim. Jutro będzie po wszystkim....

Imari Blanc - 2020-02-22, 20:11

Stresowała się. Jak cholera. Podobnie jak przy ataku na DOM. A niby ani w tym ani w tym nie uczestniczyła przecież.. a jednak, stres zjadał ją od środka, zapierał jej dech i nie dawał spać.
Pojawiła się w drzwiach Vincenta po krótkim pukaniu, stanęła w nich i przez chwilę obserwowała go bez słowa, zanim nie zamknęła za sobą drzwi, wchodząc dalej.
- Hej.. Jak się czujesz..? - podeszła do chłopaka, obserwują jak ogarnia broń. Nie podobało jej się to. Wcale.

Vincent Edams - 2020-02-22, 21:01

Uniósł ku niej oczy. Choć ciężko było zwykle coś wyczytać z jego twarzy, teraz było na niej widać delikatne napięcie.
- Chyba okej - powiedział chowając broń. Mogła być pewna, że użyje jej nad ranem. Wiele razy. - Jutro będzie po wszystkim.
Chciałby jej obiecać, że nic się nie stanie, że wróci bez szwanku... Ale przy ataku na DOM jej to obiecał i słowa nie dotrzymał. Wolał więc nic nie obiecywać.

Imari Blanc - 2020-02-22, 21:10

- Chyba? - podeszła blizej, po krótkim zawahaniu usiadła na skraju łóżka obok niego i zgarbiła się, opierając łokcie na kolanach i wpatrując się w podłogę.
- Chciałabym.. móc zakazać ci tam iść - odezwała się po długiej ciszy, która może i była dość ciężka, ale zdecydowanie nie niezręczna. Jakoś wygodnie im się razem myślało i siedziało w ciszy.

Vincent Edams - 2020-02-22, 21:21

Gdy usiadła obok niego, przez chwilę na nią patrzył. Wyglądała na nieco przygnębioną. Nie wiedział jakby ją miał pocieszyć.
- Chyba - potwierdził - Zawsze jest jakiś procent sytuacji, których się nie przewidzi
Bardzo pocieszające. Naprawdę. Imari na pewno ulżyło.
- Chciałbym ci obiecać, że nie pójdę... Ale wiesz, że nie mogę - odpowiedział jej -. Muszę to zrobić. Tak jest ponad tuzin niewinnych dzieciaków, którym nikt inny nie pomoże.
Cóż, pewnie to też ją nieszczególnie pocieszyło. Wiedział, że się o niego martwi, ci było nawet mile łechtające ego.
Położył jej dłoń na ramieniu, ale nic więcej.

Imari Blanc - 2020-02-22, 22:42

Tak, ulżyło jej jak nigdy. Ale Vincent miał talent do takich pocieszających słów, to na pewno. Gdy położył jej dłoń na ramieniu oparła na niej policzek i zamknęła oczy.
- Wiem. Ale to nic nie zmienia. Nadal wolałabym, żebyś został.. Dużo rzeczy do przygotowania Ci jeszcze zostało?

Vincent Edams - 2020-02-22, 22:50

Gdy przyłożyła policzek do jego dłoni, zacisnął palce na jej ramieniu nieco mocniej, jakby pragnął jej dodać otuchy. Ech, ta Imari. Za bardzo się przejmowała innymi. Muszę też dlatego tak ją lubił. Zawsze chciała każdemu pomoc i o każdego się martwiła.
- Nie, to już wszystko. Sprawdzałem jej kilkukrotnie, chciałem czymś zająć myśli.
Nie bał się tego, że zostanie ranny czy zginie. Bał się, jak zareaguje, wracając do miejsca kaźni. Co zrobi, gdy spojrzy w oczy tym, którzy mu zniszczyli życie?
- Myślisz... że mogłabyś dziś ze mną zostać ? Tutaj? - zapytał cicho
Nie przewidywał problemów, ale w życiu różnie bywało. Być może stanie się coś, co sprawi, że więcej się nie zobaczą ? To byłoby smutne.

Imari Blanc - 2020-02-22, 22:54

- Jak długo? - zapytała po rpstu, nie zastanawiajac sie za dużo nad tym, jakby prośba Edamsa była całkiem normalna i logiczna. Nie szukała w niej żadnych podtekstów, bo takowych nie by ło, tego była pewna. Więc nie miała się też czego bać z jego strony.. Ztesztą, nawet nie potrafiła się go bać, niezależnie od tego co zrobił i co Imari widziała.
Vincent Edams - 2020-02-22, 23:04

Z pewnością było to dla niej komfortowe. Trzydzieści Sześć nie męczył jej pytaniami, nie drążył, akceptował proste odpowiedzi i nawet niezbyt wyszukane wymówki. Do tego pozbawiono go całkowicie pewnych męskich odruchów, więc nie musiała się bać, że w jego prośbie jest jakiś podtekst. Mogła się czuć przy nim bezpiecznie.
- Wyjeżdżamy po drugiej - powiedział cicho- Musimy zebrać parę osób z Bractwa po drodze i przeczekać trochę już na miejscu
Jeżeli nie będzie chciała, to on zrozumie. Choć byłoby miło, gdyby została.

Imari Blanc - 2020-02-22, 23:07

Po krótkim zastanowieniu pokiwala głową.
- Zostanę - zgodziła się i niewiele nad tym myśląc cmoknęła go w palce dłoni, która miał na jej ramieniu. Podniosłą się po tym i przeszła po pokoju, jakby starając sie ułożyć wszystko w głowie i opanować stres.
- Jak myslisz, jak długo wam to zajmie? Te dzieci przeniesiecie tutaj czy do Bractwa? W jakim mniej więcej beda wieku?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group