Liam Ellsworth - 2019-07-25, 23:07 Może i nie chodziła wiecznie smutna, ale samo przybicie pozbawiało osobę dobrego nastroju. Co było przecież widoczne gołym okiem. Imari o dziwo się tym nie przejmowała, ale też pomocy przyjąć od kogoś nie chciała.
Wyglądało na to, że jego brat okazał się bardziej interesującym tematem, niż oklepane marzenia. Liam westchnął i rozejrzał się po otoczeniu.
- Prawdę mówiąc...
Wrócił spojrzeniem na Imari.
- Totalne przeciwieństwo mnie. Lubi gadać, popić, szybko podejmuje decyzje jak i się denerwuje. Jest też człowiekiem, któremu mógłbym zaufać. W sierocińcu bronił mnie przed tymi, którzy mnie nie lubili i się bali. Nigdy się ode mnie nie odwrócił. W kwestii wyglądu, niższy ode mnie, ale równie przystojny i wyćwiczony.
Tutaj się uśmiechnął szerzej kącikiem ust, jakby ta informacja była poniekąd zabawna. Thomas mimo iż starszy to niższy, a Liam młodszy a wyższy.
Przeżyć, to chciałby każdy. Lecz zaraz po tym, muszą być dalsze cele.
- Przeżyjesz. Jesteś tak otoczona swoimi rycerzami, że korona Ci nie spadnie.
Dodał nieco zabawnie. Ale też cieszył się, że pokazując jej to miejsce, była nim zachwycona na tyle, by pochwalić okolicę.
- Jeżeli chcesz, możemy przejść się dalej, potem kupię nam coś ciepłego na wynos. Imari Blanc - 2019-07-25, 23:11 - Ciekaw,e jak w rodzinie można być różnym.. - nie zareagowała w żaden sposób na komentarz o tym, że był przystojny i wysportowany. Akurat obecnie nijak ją to nie obchodziło. Mało co z takich rzeczy ją interesowało.
- Jesteście podobni? - była ciekawa, czy gdyby zobaczyła ich obu to podejrzewała by, że sa braćmi czy niekoniecznie.
Nie skomentowała tez kwestii rycerzy, wzdychając tylko. Rycerze mogli poginąć, ratując ją.. I tyle by było.
- Chodźmy - zgodizła się i oderwała od barierki .Liam Ellsworth - 2019-07-25, 23:23 Na tę zagwozdkę Liam nie odpowiedział. Jako że doskonale o tym wiedział. Choć nadal nie był pewny, czy faktycznie Thomas jest mutantem. Niby jasnych dowodów nie ma, ale kilka sytuacji Liam nie był wstanie posklejać w całość.
- Niezbyt. Bardziej wdaliśmy się w rodziców...
Wspominanie rodziców było niekiedy smutne. Stracili ich jak byli dziećmi. Gdyby już wtedy Thomas miał skończoną pełnoletność, możliwe że zamieszkaliby sami, razem. Starszy jednak musiałby wtedy podjąć się pracy, w pogodzeniu ze szkołą. Tak czy inaczej, Liam trafił na zupełnie innego magika.
A co do rycerzy, nie wszyscy umierają. Powinna lepiej interpretować i pozytywnie, pewnie wypowiedzenia z jego strony
- Okej.
Zgodziła się iść dalej, więc i Liam odepchnął się od barierki i zaprowadził Imari do jednej takiej budki, gdzie sprzedawali gorącą czekoladę. Jeżeli Imari nie miała nic przeciwko, mogli zamówić dla nich czekoladę gorącą. Chyba że wolała coś innego.