Vincent Edams - 2018-12-07, 22:00 Vincent już nie odpowiedział na strofowanie Nicolasa, bo odpłynął. Znów był w swojej celi w AlterGen, znów był w pułapce. Przeklęty, tylko dlatego, że nie był człowiekiem.
Jego kark był gorący, ale jego ciało oblewał zimny pot. Nico nie mógł tego widzieć, ale wektory były cały czas aktywne, zupełnie niezależnie od woli Edamsa. Chłopak drżał, czując na przemian uderzenia zimna i gorąca. Jeszcze dłuższą chwilę powtarzał wciąż te dwa słowa, az w końcu ucichł, ograniczając się jedynie do ciężkich oddechówNicholas Grenville - 2018-12-07, 22:35 - Zanim kogoś nazwiesz bachorem, spójrz na siebie czy sam się tak nie zachowujesz. Odpuść, przynajmniej do czasu aż wyzdrowieje. Potem załatwicie sprawy między sobą.
Zwrócił mu uwagę dość dobitnie, by pierw spojrzał na swoje zachowanie a nie oceniał innych. Nicholas wiedział, przez co przechodził Vincent i po części nie winił go za takie zachowanie. Ale też wiedział, że potrzebuje on odpowiedniej lekcji. A tej, Nicholas uczył się przez swoje życie i doświadczenie z bycia ojcem.
- Weź też coś na uspokojenie i sen dla niego.
Dodał, kiedy Jamie wychodził z pokoju. Nicholas wtedy znów zaniósł się kaszlem a potem kichnął. Zmuszonym na koniec będąc wysmarkać się. Wtedy zbliżył się ponownie do Vincenta, by zabrać z jego czoła ręcznik i zamoczyć na nowo, wykręcić i położyć z powrotem. Stał i patrzył na niego, jakby w obecnej chwili miał opiekować się młodszym bratem.Jamie Duncan - 2018-12-08, 14:25 Oj w Jamiem się zagotowało i to niemało. Grenville przeszedł granicę jego, specjalnie nie dokończył tego słowa, hamując się, a ten na niego jeszcze syczał. Zacisnął mocniej żeby, ale zamykając za sobą drzwi było słychać głośniejszy trzask. Może i starszy wiedział przez co reszta przechodziła, Jamie nie wiedział, ale zdawał sobie sprawę, że przez to, że z nimi nie choruje, zaczyna robić za przynieś, podaj i pozamiataj co go niezmiernie wkurwiało.. Nie wiedział, że choroba ma jeszcze ewoluować… Póki co pomimo zaciskania zębów, był tylko dwudziestoczteroletnim młodym dorosłym, który też miał czasem prawo do wkurwienia.
Jamie wrócił po kilku minutach i jedyne co zrobił to otworzył drzwi, swoją mocą podał Nickyemu leki i sobie poszedł. Musiał poćwiczyć na powietrzu i ochłonąć.
z/tVincent Edams - 2018-12-08, 14:43 2 grudnia
Trwało to już dobry tydzień i nie wyglądało, by coś miało się zmienić. Choroba zamiast ustępować, rozwijała się dalej i każdy chyba już się domyślał, że nie była to zwykła grypa. Z przełomem miesiąca pojawiły się u Vincenta drgawki, zaczął się nocami dusić i odkasływać żółto-czerwoną maź z płuc. Gorączka nie malała i w krytycznych momentach oscylowała w graniach 41, nim Nickowi czy innej opiekującej się osobie, udawało się ją zbić lekami na niższą. Nie byłoby to aż tak problematycznie, gdyby nie to, że kolejnym objawem dziwnej choroby, panującej w Rebelii był kompletny brak panowania nad mocą. Koszmary, które męczył chłopaka spowodowały już niemałe straty w jego pokoju i tak naprawdę mało co nie było uszkodzone.
Choroba go wyniszczała i powoli tracił wolę walki. Skutki uboczne nadużycia mocy, zaczęły wpływać mocno na jego psychikę. Nie miał już sił powtarzać sobie, że musi wyzdrowieć, że jutro będzie lepiej. W głowie zaczęły pojawiać się myśli, że przecież może to przerwać, że nie będzie już musiał cierpieć.
Tak mijały dni. Na walce z wyniszczającą chorobą, na myślach, by ze sobą skończyć, by przerwać to pasmo bólu i cierpienia, które ciągnęło się za nim od zabrania do AlterGen. Jego skrytość nie pozwalała mu się podzielić tymi myślami z kimkolwiek, stąd Grenville nie zdawał sobie nawet sprawy z jego stanu umysłu. Mógł jedynie widzieć, jak chłopak powoli gaśnie.Nicholas Grenville - 2018-12-08, 16:36 Z upływem każdego dnia Nicholas coraz bardziej martwił się o córkę. Już nawet wymuszał na niej picie i jedzenie płynów. Robił wszystko co mógł, byleby ją wyleczyć z tej choroby. Ledwo pilnując siebie. Choć też zauwazył, że nie było dobrze. W jego przypadku dochodziły trudności z oddychaniem i mówienie. Temperatura o dziwo nie dobiła ani razu do czterdziestki. Możliwe że dzięki swojej "trującej" mocy, jego objawy były złagodzone w przeciwieństwie do tego, co działo z Vincentem. Jakby virus zakumplował się z jego mocą. Jako jeden z nieliczych pewnie chorych, panował na swoją zdolnością. W przeciwnym wypadku, zatrułby wszystkich w budynku.
Upewniwszy się że Vanessa zasnęła w okładem na czole, wyszedł i skierował do pokoju Edamsa. Wszedł bez pukania. Podszedł do niego i zdjął z jego czoła okład, by sprawdzić temperaturę. Miał wrażenie, że było bez zmian. Przepłukał ręcznik i na nowo położył mu na czole. Odwrócił się i kaszlnął w dłoń, podobnie jak reszta, wypluwając krwistą żółć. Dłoń wytarł w chusteczkę, po którą sięgnął z pudełka. Korzystane przez Vincenta. To co działo się w ludźmi w rebelii było nie do pomyślenia. Jamie miał prawo się złościć, ale też powinien pomyśleć w drugą stronę. Pomoże im, to zostanie bardzo dobrze zapamiętany i wróci to do niego. Że ktoś z Rebelii kiedyś jemu pomoże. Dlatego Nicholas starał się i do jego mózgu dotrzeć, by spojrzał na sytuację inaczej.Vincent Edams - 2018-12-08, 16:59 Nic nie zakłócało ciszy, w jakiej Nick opiekował się Vincentem. Świeży ręcznik spoczął na rozpalonym czole chłopaka i można by pomyśleć, że Grenville będzie mógł się ulotnić po angielsku, gdy nagle Edams uniósł dłoń i zacisnął ją na przedramieniu Nicolasa, co się do tej pory nigdy nie zdarzyło. Jakby chciał go na moment zatrzymać.
Vinc uniósł ciężkie powieki i spojrzał przekrwionymi oczyma na mężczyznę. Mimo wysokiej temperatury, umysł miał zadziwiająco jasny i wyglądało na to, że nie zacznie znów miotać krzesłami w amoku.
- Pomóż mi... - powiedział cicho - ...Nie dam rady dłużej. - z trudem skupiał na nim wzrok - Zabij mnie, proszę cię. - był to chyb pierwszy raz, gdy użył wobec niego zwrotu grzecznościowego, choć nieco przerażające w jakich okolicznościach to zrobił.
Świadczyło też to, w jakiej desperacji już był, skoro uzyskawszy po tylu latach wolność, wolał odejść z tego świata.Nicholas Grenville - 2018-12-09, 01:26 Upewniwszy się, że Vincent śpi chciał opuścić jego pokój i wrócić do siebie. Sam też potrzebował przeleżeć w łóżku i mieć stały nadzór nad córką. Jednakże, to co nastąpiło później, było dla niego niebywale zaskoczeniem. Odchodząc od łóżka, poczuł jak chłopak złapał go za przedramię. Nicholas od razu spojrzał na jego dłoń, a po chwili na twarz. To co usłyszał, było tak zaskakujące, że uniósł w zdziwieniu brew. Przez myśl mu przeszło, by młodego nagrać i puścić mu jak wyzdrowieje. On go prosił? Ponoć osoby z tak wysoką gorączką nie panują nad tym co mówią i czego pragną.
- Żaden problem. Ale nie dzisiaj.
Odpowiedział mu poważnie. A i tak nie zamierzał robić tego. Mógł to uczynić bardzo szybko i prosto. Zatruwając jeszcze bardziej zawirusowany organizm Vincenta. Po co jednak miał go zabijać? Jest młody a przed nim sporo jeszcze życia.
Zamiast opuścić pokój, Grenville zbliżył się znów.
- Chcesz coś przeciwbólowego?
Zapytał. Nie mając pojęcia czy te akurat leki działają jeszcze czy przestały. Zwykłe lekarstwa nie pomagały i dzięki Jamiemu mają mocniejsze przeciwbólowe. Które na kilka godzin pomogły nieco zniwelować bóle w ciele. Co jednak nie znaczyło, że i chorobę zatrzymają.Vincent Edams - 2018-12-09, 11:32 Czy ten stary dziad, CHOĆ RAZ, mógłby raz wszystkiego nie komentować? On mówił zupełnie poważnie, a ten sobie jaja robi. Czy on zdawał sobie sprawę, ile te słowa go kosztowały? Zacisnął mocniej palce na Grenville'owym ramieniu.
- Jestem, do kurwy nędzy, zupełnie poważny. - wysyczał - Zrób. To.
Nicholas jednak nie miał zamiaru pozbawiać pana Edamsa życia i ukrócać jego męk. Chłopak puścił jego ramię, czując jak resztki sił go opuszczają. Oddychając nierówno, spojrzał w sufit.
- Wciąż ich widzę... i słyszę. Nawet teraz. - wyszeptał ledwo słyszalnie - Zwłaszcza tą dziwkę, uwielbiała się nade mną pastwić. - zacisnął powieki.
Cóż, Nicholas zapewne nie miał pojęcia, kogo Edams widzi, mógł się jedynie domyślać, że chodzi o ludzi z AlterGen.
- Nigdy nie przepuściła okazji, jarało ją to. Nawet nie udawała, że tak nie jest. - mamrotał dalej cicho - Są tu ze mną...cały czas...patrzą się na mnie...
Tak, majaczył. OstroNicholas Grenville - 2018-12-09, 17:32 Nicholas też był poważny i nie zamierza zabijać chłopaka, tylko dlatego że choroba go dobija. Zapomniał o siostrze? Że ona czeka na niego w tej kryjówce? Że chce mieć z nim kontakt i razem mieli rozwalić AlterGen?
- Jakbyś nie zauważył, również jestem poważny. Nie mam siły kogokolwiek zabijać tylko po to, że poddaje się chorobie. Walcz o życie i chciej żyć, bo masz sporo o zrobienia.
Już nawet nie chciał mu wymieniać ile go czeka. Sam po chwili puszczenia jego przedramienia, wyznał co go dręczy. Albo raczej, kogo widzi. To dało Nicholasowi do zrozumienia, że młody ma jakieś majaki albo koszmary na jawie. Niezbyt dobra wiadomość. Chyba zaraz wyśle kogoś do biblioteki miejskiej by poszperał w księgach medycyny i poszukał informacji na temat tej dziwnej choroby. By szukał pod objawami. Do tej pory żadna ze znanych mu chorób nie pasowała za bardzo do tych objawów. A słyszał, że u kogoś dane objawy były jeszcze gorsze. Zbierała się woda w organizmie oraz dochodziło krwawienie z wielu miejsc na ciele.
- Vincent. Nikogo poza mną w tym pokoju nie ma. Jesteś tylko ty i ja. Jeżeli chcesz dokopać tej dziwce, nie poddawaj się i walcz. Pokonaj tę pieprzoną chorobę.
Odpowiedział mu dość mocno, stojąc przy jego łóżku i patrząc z góry. Nie podobało mu się to. Jeżeli i jego córka zacznie tak majaczyć, on się chyba załamie. Leki nie działają a on nie wie już co ma robić. Pomysły też zaczynają się powoli kończyć.Vincent Edams - 2018-12-09, 20:25 Normalnie te argumenty pewnie i by trafiały do młodego Edamsa, ale teraz - wycieńczony chorobą i bólem, trawiony wysoką gorączką, nie myślał logicznie, Jedyne co teraz pragnął to ukojenia.
- Nie mam już siły... - powiedział cicho - Walczyłem siedem lat. Każdego dnia, cały czas walczyłem...już nie mam siły... - przymknął na moment powieki, jakby to wyznanie wyczerpało resztę jego sił witalnych
Przez ten tydzień schudł i zmarniał. Praktycznie nic nie jadł, nie był w stanie przyjmować żadnych stałych pokarmów. Jego upór i mur, za którym zazwyczaj się krył, też zdawały się stopnieć. Był teraz bezradnym dzieckiem, które ta straszna choroba powoli wykańczała.
I choć Nicholas mógł go zapewniać, że są w tym pokoju sami, Edams wciąż widział ich wszystkich. Wciąż był w swojej celi, wiedząc, że już nie da rady z niej uciec.
- Moim jedynym grzechem, było to...że uaktywnił się u mnie gen... Poza tym byłem normalnym szczeniakiem... ale przyszli do nas ludzie z AlterGen, mówili, że jestem niebezpieczny...że mogę zrobić komuś krzywdę... - mówił dalej, majacząc w gorączce. Oddech miał ciężki, nierówny- A potem...rodzice mnie oddali do AlterGen, matka nie chciała na mnie nawet patrzeć... Zabrali mi wszystko, zabrali tożsamość, wypalili numer... - zakaszlał - I te siedem lat, dzień w dzień, walczyłem. Prowadzili te swoje eksperymenty, torturowali gdy się sprzeciwiałem... nie patrzyli na to, że byłem jeszcze dzieckiem...potem ta dziwka robiła to bez powodu....chciała słyszeć jak krzyczę, wtedy to przynosiło jej najwięcej radości... - tu urwał, bo się rozkaszlał. Zerwał się do pozycji siedzącej, zasłaniając usta dłonią, a gdy skończył, na jej wnętrzu miał żółtą maź, wymieszaną z krwią.Nicholas Grenville - 2018-12-09, 22:12 Nicholas nic na razie nie mówił. Przy osobie tak chorej lepiej też uważać na dobór słów. Nie ma co ukrywać, że nie podobała mu się odpowiedź Edamsa. Jak na chorego to nieźle się rozgadał. Fakt, majaczył. Nie zdając sobie pewnie sprawy z tego, jak wylewny stał się.
Usiadł na brzegu łózka przy nim i słuchał jego krótkiej i bolesnej opowieści, jak to bardzo nienawidzi tej, która go tak skrzywdziła. Przy czym, dowiedział się jaki los młodego spotkał w zamknięciu, w AlterGen.
- Niczym nie zgrzeszyłeś. Niczym nie zawiniłeś. Nie wybieraliśmy sobie takiego losu, że nasze mutanckie geny przebudziły się... Przez nie zostaliśmy odbierani przez własny kraj jako broń i zagrożenie.
Zrobił trochę przerwy. Bowiem i i jego czasami męczyło ciągłe mówienie. Musiał nabrać powietrza, czy to też odkaszlnąć. By móc później kontynuować.
- Wyzdrowiej, to zrobimy z nimi porządek. Sam tego nie ruszę. Bo to nie jest moja zemsta ale Twoja... Pamiętaj, że masz jeszcze siostrę. Ona nie wie że jesteś chory.
Vanessie, jego siostrze nic nie powiedział, że jest chory. Ale jeżeli jego stan się znów nie poprawi przez kolejne kilka dni, nie będzie miał wyjścia jak powiadomić ją o poważnej chorobie Vincenta. Chyba, że młody sam jej już powiedział.
I wteedy Edams się podniósł do siadu, znów kaszląc żółcią z krwią. Grenville od razu wstał i sięgnął po pudełko z chusteczkami, wyjmując dwie i podając chłopakowi by wytarł ręce jak i usta.Vincent Edams - 2018-12-10, 09:45 Tak. Niczym nie zawinili. Był normalnym dzieciakiem, zanim go tam zabrali. To ludzie uczynili go takim, jakim się stał. To ludzie bali się tego, co potrafił. I dopóki mutanci nie zwyciężą w tej wojnie, będą prześladowani do samego końca.
Edams otarł dłoń i usta, oddychając ciężko. Widać było, że jest naprawdę wycieńczony.
- Musisz mi coś obiecać. - powiedział cicho, gdy już przestał kaszleć. - Ja będę walczył...do samego końca...ale jeżeli mi się nie uda...to ty musisz to dokończyć. - spojrzał podkrążonymi, przekrwionymi oczyma na Grenville'a. - Tam jest jeszcze pełno dzieciaków. Są i takie w wieku twojej córki. Nie mają tyle siły co ja, by uciec. Oni je zniszczą psychicznie. Albo zabiją, jeżeli okażą się za słabe - znów musiał zrobić przerwę, bo ciężko mu się oddychało.
Vanessa. Wciąż trudno było mu o niej myśleć jako o siostrze, która również okazała się być mutantem.
- Nie mów jej o tym. Nie jest w Rebelii, nic jej do tego. - wydyszał i sięgnął po szklankę wody, zakładając, że tam stała.
Była to jedna z niewielu chwil, gdy miał nieco jaśniejszy umysł. Rozejrzał się nieco nieprzytomnie po pokoju. Mało co nie nosiło śladów wybuchów mocy.
- Co z Twoją córką? - zapytał w końcuNicholas Grenville - 2018-12-10, 21:04 Kiedy Edams poprosił o obietnicę, Nicholas uniósł brew ku górze by go wysłuchać. Szczerze, to nie spodziewał się, by dzieciaka było stać na takie słowa. Żeby taką misję powierzyć akurat jemu. Mógł odmówić, ale jeżeli faktycznie jest tam tak tragicznie jak opisał mu Vincent, nie chciałby tam widzieć swojej córki. Czy dzieci w jej wieku.
- Odpoczywaj. Nie męcz się mówieniem.
Nie powiedział, czy obieca mu załatwić AlterGen i uwolnić dzieciaki tam uwięzione. Nie był do końca pewny tego, czy podoła. Sam musi wyzdrowieć i pozbyć się tego paskudnego wirusa grypy.
- Koniec końców będzie musiała poznać prawdę.
Będzie dochowywał w tajemnicy stan zdrowia Vincenta, ale musi chłopak wiedzieć, że to wiecznie nie potrwa. Jeżeli obaj szybko nie wyzdrowieją, Vanessa coś zacznie podejrzewać.
Z kolei zaś Edams zapytał o jego mała Vanessę. Tu już było trudniej mówić Nicholasowi.
- Bez zmian. Jej stan zdrowia się nie poprawia. Nie chce spożywać płynów i posiłków. Bez kroplówki się nie obejdzie.
Spojrzał na Vincenta poważnie, nie ukrywając po sobie, jak w oczach miał martwienie o własne dziecko. Będzie musiał z kimś się skontaktować, by powiedział mu jak obchodzić się z kroplówką i wenflonem. A najlepiej by było, gdyby mieli w Rebelii medyka.Vincent Edams - 2018-12-11, 13:44 Nicholas miał szczęście, że Vincent nie miał nawet siły się wściekać, bo przy jego braku kontroli nad mocą, różnie to może się skończyć.
Nawet głupiej obietnicy złożyć nie mógł. Dziad jeden.
- Nie, nie będzie musiała. - powiedział sucho - Niech do Ciebie dotrze, że nic jej do tego. Jeżeli potrzebujesz jakieś szlachetnej motywacji, uznaj, że lepiej będzie się jej żyć, bez tej informacji.
Skoro mogli żyć tyle lat bez siebie, to jego zniknięcie nie powinno jej zrobić większej różnicy.
Cóż... Mógł byc wredny i oznajmić my, że lepiej by się z córusią pożegnał... Ale nie był. Nicholas był... Nie wiem, kimś. Kimś, kto miał dla Edamsa jakiejkolwiek znaczenie w tym smutnym życiu.
- Do szpitala nie można jej zawieźć, moment i ją zgarną DOGSi, albo gnidy pokroju AlterGen. - skąd Edams wiedział o mutacji Vanessy, Nico mógł się jedynie domyślać. Być może kiedyś ich przyłapał na treningu, albo jak młoda używała mocy.
I kiedy tak patrzył na Nicolasa i jego zmartwienie, poczuł... pustkę. Nie potrafił już odczuwać jak normalny człowiek, ale gdyby potrafił, zapewne kłułaby go zazdrość, że ta siksa na kogoś, kto by zrobił dla niej wszystko.
I wtedy znów TO poczuł. Znów zaczął słyszeć głosy, widział ludzi w białych kiltach dookola siebie i czuł, że traci nad sobą jakąkolwiek kontrolę. Zasłonił twarz dłońmi, oddychając płytko.
- Zjeżdżaj stąd, JUŻ. - wydusił, nie panując już nad drgawkamiNicholas Grenville - 2018-12-11, 21:12 Niech mu więc będzie. Sam będzie się tłumaczył, jeżeli jakimś cudem jego siostra dowie się o jego złym stanie zdrowia. Nie chciał go denerwować. Powinien dużo odpoczywać, a wspominanie o Vanessie nie pomagało mu nawet wyzdrowieć.
Z jednym mogli być zgodni. Ilekroć Nicholas chciałby zabrać swoją Vanessę do lekarza czy szpitala, istniało ryzyko że zgarną mu dziecko do DOGS, albo oni sami. Nie chciał jej stracić, tak jak Rebecci.
- Szpital na bank odpada. Chyba że zabiorę ją do lekarza. Tylko boję się, że rozłoży ją to jeszcze bardziej i mnie pogorszy. By wtedy musiał ze mną jechać ktoś jeszcze.
Nawet potrafił o sobie myśleć, robiąc to dla swojego dziecka. Jeżeli on wykituje, kto pomoże małej Vanessie?
Słysząc po chwili słowa Vincenta, który nakazywał mu wyjść z pokoju, spojrzał na niego dość poważnie.
- Znowu to samo?
Brak kontroli nad mocą nie był niczym przyjemnym, patrząc po wnętrzu pomieszczenia.. Trzeba coś z tym w końcu zrobić, bo inaczej chłopak się wykończy na amen, albo siedziba runie razem z nimi. Nicholas wstał, ale nie cofnął się ani też nie opuścił pomieszczenia.