Alex Parker - 2018-08-25, 11:59 - Imari, spokojnie. Jest okej. Potrzebuję tylko nieco więcej czasu. - zapewnił ją, stawiając na stole dwie butelki i dwie szklanki. Nienawidził piwa z puszki, jego wyostrzone zmysły wyczuwały odrzucający zapach i smak aluminium, które w śladowych ilościach się przedostawało do trunku.
- Imari, nie zrozum mnie źle... Ja naprawdę nie mam nic przeciwko byś została, wręcz przeciwnie... Ale wyglądasz naprawdę kiepsko, ostatnio skończyło się krwotokiem, nie chce by stała ci się krzywda.
Na jej ostatnie pytanie, na moment zamarł. Wspominała o tym wcześniej, ale nie aż tak dosłownie. No i sytuacja diametralnie się zmieniła.
- Cóż... Miesiąc temu bym powiedział, że dobrze jest, jak jest....ale teraz nie czuje się już tu bezpiecznie - przyznał - Tak naprawdę nigdy nie było, ale była to jednak pewna namiastka normalności. Teraz oni wiedzą gdzie mieszkam, a nie mam dokąd uciec. To tylko kwestia czasu, nim postanowią się upewnić, czy na pewno nie żyje. Albo kiedy powiadomią DOGS albo GC - powiedział powoliImari Blanc - 2018-08-25, 12:58 Parsknęła.
- Wiem. Wyglądam jak śmierć. Daj mi czarną bluzę z kapturem i mogę straszyć ludzi po nocy - była tego świadoma - ale jeśli chcialbyś to z siebie wyrzucić to.. - wzruszyła ramionami. Norma, poswiecanie sie dla innych i przepychanie swoich barier, bo mogła i bo było trzeba. Cała ona.
- tak. O tym też myślę. Będą chcieli się upewnić albo poinformują DOGS ot dla pewności albo cokolwiek innego. Więc.. co o tym myslisz?
Alex Parker - 2018-08-25, 13:52 Milczał dłuższą chwilę, przeżuwając wątpliwości. Nie miał jednak za dużego wyboru.
- Dzień, w którym obudziłem w sobie gen X....zabrał mi wszystko. Ta mutacja zabrała mi wszystko...ale teraz jest jedynym co mam. Nie chcę by mnie zamknięto w laboratorium i nafaszerowano mutazyną. - powiedział w końcu - Jeżeli przyłączenie się do Bractwa, da choć cień szansy, że zostanę tym, kim jestem, to się już nie zawaham. - spojrzał na Imari.
Cóż. Chyba dał się przekonać. Oznaczało to z pewnością, że już nie spotka się z Evie, ale były jednak w życiu pewne priorytety.
- Może i chciałbym...ale też chciałbym, żebyś tu nie wyzionęła ducha. - uśmiechnął się blado.Imari Blanc - 2018-08-25, 14:29 - To chyba twoja jedyna opcja, poza ucieczką, a raczej jej próbą - wzruszyla ramionami, mowiac dośc cicho i dalej jedząc. Doszła do polowy i w sumie dalej nie mogła.
Popatrzyła na swoje piwo i napila się.
- Nie wydaje mi się, że to zrobi mi jakąś.. dużą krzywdę. Do umierania mi daleko, mimo ze wygląda jakby wcale nie było. ale to twoja decyzja - powiedziała ponownie.
- Czyli.. mam to załatwić, tak? - upewnila sie, musiala to miec powiedziane czysto i wyraźnie no.Alex Parker - 2018-08-26, 20:11 - Tak. Pójdę z Tobą. Gdziekolwiek to Bractwo jest - powiedział w końcu jasno i wyraźnie. I tak już wyszedł ze swojej strefy komfortu, czas było dołączyć do takich jak on.
Po zjedzeniu chińczyka, upewnieniu się piętnaście razy, że grzebanie we wspomnieniach Parkera jej nie wykończy, zamówieniu dwóch tłuściutkich pizz, rozmiar large, mogli przystąpić do działania. Nie był do końca pewien czy dobrze robią, ale...cóż.
- Gdyby coś się działo, masz natychmiast przerwać, okej? - upewnił się po raz enty i podał jej dłonie.
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Alex dopiero, gdy wrócił z Imari, z jego własnych wspomnień, zdał sobie sprawę, że prawie jej zmiażdżył dłonie. Sam oddychał płytko, a serce waliło mu jak oszalałe. Niby wiedział, jak to się skończyło, ale...
- Przepraszam - wydusił, wciąż blady na twarzy. Czuł zimny pot na twarzy i dłoniach. Nie udało mu się zamaskować pewnych wspomnień, ale te najbardziej upokarzające na pewno.Imari Blanc - 2018-08-27, 11:41 Ok, dobrze. Spodziewała się tego? Ciężko powiedziec, bo nie wiedziała czego oczekiwać. Siedzieli pewnie na kanapie, bo tak było najwygodniej i Imari wlasnie oddychała ciężko, obserwując Alexa, po wyjsciu z jego głowy. Nie czuła się śpiewająco, ale na pewno lepiej niż on. Bolały ją dłonie, ale to nic wielkiego. Przyciągnęła Parkera do siebie i objęła go uspokajająco, opierajac się na kanapie.
- Nie masz za co. Dziękuję, że mi to pokazałeś - widziala tam pewne luki, jakieś dziwne przeskoki, ale nie zamierzała tego wyciagać, widziała jak czuje się Parker.
odetchnęła głęboko, chcąc to sobie poukładać w głowie jakoś wszystko i odruchowo głaszcząc mężczyzne po włosach, jeśli dał się pryztulic w oogle.Alex Parker - 2018-08-27, 12:21 Zupełnie dla niego niespodziewanie, Imari przyciągnęła go do siebie, chcąc dodać mu otuchy. Było to całkiem miłe, więc pozwolił jej na to, przymykając leniwie powieki i uspokajając oddech. Po prawdzie, nie było to aż tak traumatyczne...lecz tak realne! Kiedy włoch, we wspomnieniach wycelował w niego ponownie i wystrzelił, serce niemal wyskoczyło mu przez gardło.
Pomijając to, miło było się po prostu do kogoś przytulić. Minęło sporo czasu.
- To nic takiego. - powiedział cicho i podsunął się ku górze, by spojrzeć jej w oczy. - Jak się czujesz? - to było teraz najbardziej istotne. Ostatnio nieźle go wystraszyła.Imari Blanc - 2018-08-27, 12:33 Kompletnie o tym nie myśląc cmoknęła go w czubek głowy, zupełnie odruchowo.
- Nie wyglądało na nic takiego. Ani ty tak nie wyglądasz teraz.. jesteś blady jak ściana - spojrzała na niego, gdy podsunął się wyżej - Widziałam, że całośc była trochę.. pocięta - uniosła brew - i calkiem sporo grożono ci zrobieniem czegoś mnie albo komuś innemu.. jakby to mialo znaczenie.. - w koncu znali sie dosc krotko, wieć takie groźby były.. dziwne. Tym bardziej, ze nie byla kimś ważnym dla niego przecież.
- Dobrze, znaczy znośnie. To nie było bardzo męczące.. - uspokoiła go z lekkim uśmiechem.Alex Parker - 2018-08-27, 13:57 Uszy mu poczerwieniały, po tym niespodziewanym ataku czułości, ale też nie rzucał się na Imari w odpowiedzi. W końcu dawała mu już wcześniej do zrozumienia, że nic z tego. Na jej uwagę o pocięciu wspomnień i grożeniu jemu śmiercią Imari, to już w ogóle wyglądał na zażenowanego.
- Oszczędziłem ci kilka zbędnych szczegółów - mruknął - No i ...nie chciałbym by komukolwiek stała się krzywda z mojego powodu - powiedział siląc się na spokój. - Zapewne zauważyli, że spotkaliśmy się raz, czy dwa i to zanotowali. - wyprostował się i usiadł obok.
Czuł się psychicznie zmęczony. Przeżycie tego jeszcze raz nie było jakieś wybitnie miłe.
- Pizza - powiedział i wstał, by wstawić ją do piekarnika i odgrzać.Imari Blanc - 2018-08-27, 14:02 - No tak, też tak zawsze mówiłam - uśmiechnęła się, ale strasznie smutno. Co w końcu miała powiedzieć? Probowała tak zrobić.. I nie wyszło. Dalej ją to gryzło i chyba będzie az do końca życia.
- Jesteś pewien, że nie chcesz odpocząć? Mogę wrócić do siebie. Zacznę przygotowania do sprowadzenia cię na miejsce. - zaproponowała. W końcu mogl mieć dość interakcji na dzis, po tym co przeszedl. Albo dośc obecności kogoś w domu, co też było dośc zrozumiałe.
Nie chciala dopytywać o te szczegoly, widziala jak bardzo sprawia mu to wszystko problem. Nie chciala go dobijać przeciez, miala mu pomco.Alex Parker - 2018-08-27, 14:10 Widział, że nieświadomie dotknąć ciężkiego tematu, ale zapewne nie chciała o tym mówić, tak samo jak on o pewnych wydarzeniach z tamtego dnia. Uszanował to tak samo, jak ona.
- Jedyną osobą, która musi tu odpocząć, jesteś ty. - powiedział już raźniej, wracając z do połowy upitymi piwami. Sam upił spory łyk.
- Wiem, że jak nie będę cię miał na oku, to nie odpoczniesz. Zostajesz. I nie śpisz na kanapie - wrócił do typowego Parkerowania, co Imari mogła odebrać jako dobry znak.
Albo dobrze udawał, też była taka opcja.
- Możemy obejrzeć film. Albo jakiś serial. - zaproponowałImari Blanc - 2018-08-29, 16:48 Może dobry znak, a może nie, martwiła się o niego całyc czas tak samo i nie chciało jej się wierzyć, że wszystko jest w miarę w porządku, na pewno nei po tym, co widziała w jego wspomnieniach.
- Co ty masz z tą kanapą, hm? = uniosla brew, upijając piwo powoli. - Robisz potem creep zdjęcia i wstawiasz na insagrama z hasztagiem... one night only czy coś? - parsknęla, rozbawiona swoim pomysłem. Ale może naprawdę to robił?
- Zapraszasz tu jakieś znajome i tak robisz, na pewno - stwierdziła po chwili, kiwając lekko głową. Tak, chyba museli zejść troche z tych ciężkich tematów.
- Może być film - skinęła głową, ale obserwowała go uważnie, bo była pewna, że ten uśmiech i dobry humor to tylko tak an pokaz..Alex Parker - 2018-08-29, 16:56 Parsknął śmiechem, kręcąc głową.
- No pewnie. Profil @AlexAndJustOneNightBitches , musisz koniecznie zajrzeć. Robię przy tym live dla widzów i pytam, co z pacjentkami zrobić i co im namalować markerem na twarzy. Jesteś w pierwszej dziesiątce ulubienic widzów. - zapewnił z taką powagą, że aż można było pomyśleć, że mówi na serio.- A tak serio, ta kanapa do spania jest średnio wygodna. - wzruszył ramionami, sięgając po pilota.
- Proponuję coś odmóżdżającego. Nie wiem, Deadpool może? - zagadnął, włączając go.
Oglądali więc, choć on był przy tym jakiś nieobecny. Śmiał się, ale też czasami Imari mogłaby przysiąc, że wcale się nie skupia na oglądaniu.Imari Blanc - 2018-08-29, 17:19 - Ale w takim wypadku wcale tam nie pasuje, bo to drugi raz jak będę u ciebie spać. Masz jakąś perukę, żeby zmienić kolor wlosow? - to był pomysł, wtedy można by klamać, ze jest kimś innym. Na takich głupotach zleciał im czas, pewnie popijali piwo powoli i dopychali się pizzą, co im obu się przydało, nawet jeśli nie był to najzdrowszy wybór świata.
Widząc jednak, że Parker nie jest do końca zainteresowany ogladaniem, a czasem raczej po prostu patrzy w ekran w końcu Imari przyciągnęła go do siebie i przytuliła. Cóż, takim typem osoby była, dla niej bliskość rozwiązywała sporo problemów i pomagała się odprężyć i uspokoić. Po prostu czasem... czasem trzeba było się do kogoś przytulić. I tyle. Wplotla mu dłoń we wlosy i przeczesała je palcami. Westchneła.
- Chciała bym powiedzieć, że będzie lepiej. Ale.. nie wiem. Mi nadal nie jest. Ten atak na Bractwo w marcu.. kojarzysz? Było o tym dość głośno. Byłam tam. I od tego czasu wydaje mi się, że jest tylko gorzej.. - mówiła cicho, ignorując wybuchy w filmie, w końcu byli dość blisko siebie, by to słyszeć.Alex Parker - 2018-08-29, 19:50 - Spoko. - uśmiechnął się pod nosem,na jej uwagę o perukach. - Mam kilka w szafie, coś sobie wybierzesz.
Deadpool sobie leciał, tak samo myśli Alexa wędrowały dość swobodnie. Pizza znikała, tak samo piwo, które on pił zacznie szybciej niż ona. Niestety miał z tym problem, odkąd odkrył, że może tak przytłumić zmysły. I pewnie piłby więcej, gdyby nie Imari postanowiła rozwiązać tego w inny sposób.
Kolejny raz tego dnia przytuliła go, ale tym razem to chyba ona chciała się poczuć lepiej, a nie pocieszyć jego. Zwłaszcza, że potem zaczęła mówić, co jej leży na wątrobie. Przytulił ją również.
-Tak...wyczytałem co nieco, między wierszami - powiedział cicho - To musiało być dla Ciebie ciężkie.
A, że w tle akurat padł tekst o wydymanym awokado, uznał, że czas najwyższy wyłączyć film. To nie był odpowiedni podkład do takich rozmów.
- Mówią, że czas leczy rany...ale to zwykle nie jest takie proste - uśmiechnął się nieco ponuro, ale tego nie mogła widzieć, będąc w niego wtulona.