To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Vincent Edams - 2020-01-25, 16:19

Mogliby się licytować, kto tu bardziej zawinił, ale to szybko zrobiłoby się nudne. Skwitował to więc typowo po męsku.
-"Daj spokój. Nie myśl już o tym - westchnął
Obserwował ją, gdy ta nagle zamilkła. Gdy powiedziała, że się martwi, to miło mu się nawet zrobiło. Dobrze, że Imari miała w zwyczaju, mówić wprost
- Niepotrzebnie. Ani się obejrzysz i będę z powrotem.
No i jakby jednak nie wrócił, to przecież miała tego swojemu pajaca. Nie zostanie sama
Zamilkł, bo myśl o Philu, go dziwnie poirytowała. Nie lubił tego typa od początku, ze wszystkiego sobie stroił żarty. Imari się jednak w nim kochała. więc musiał go jakos zaakceptować.

Imari Blanc - 2020-01-25, 16:51

Nie mogła się powstrzymać, więc wyciągnęła do niego rękę i jeśli ją złapał to podeszła do Vinca i przytuliła się do niego. Martwiła się jak ostatnio przed atakiem na DOM, kiedy stres ją kompletnie zjadał.
- Wiem. To znaczy taką mam nadzieję, Ale to nie zmieni tego, że strasznie się boję. Przed atakiem na DOM tez się bałam - odpowiedziała, obejmując go za ramiona i szyję, trochę jakby jednak wewnętrznie czuła, ze moze nie wrocic. Głupota pewnie, Vincent miał duże umiejętności - doskonale walczył i posługiwał się mocą.

Vincent Edams - 2020-01-25, 18:43

Wyciągnął złapaną dłoń, a gdy Imari go objęła, pozwolił jej na to. Wiedział, że kobieta tego potrzebuje. A on ? Sam nie wiedział. Nie miał chyba nic przeciwko. Nie czuł jednak chyba tego, co normalny człowiek powinien.
W zasadzie nie czuł nic, jak zwykle.
Jak łatwo, byłoby być normalnym. Wiedzieć, co ma teraz zrobić, a nie zgadywać i zastanawiać się.
- Phil nie będzie zły? - zapytał cicho.
Nie, nie był zazdrosny. Po prostu był ciekaw. Nadal nie ogarniał relacji międzyludzkich i nie wiedział co wolno a czego nie.

Imari Blanc - 2020-01-25, 19:11

- Hm? O co? - odsunęła twarz na tyle, by na niego spojrzeć. O co miałby być zły? W sumie nie wiedziała ile wie Vincent.. i własnie do niej dotarło, że przeciez mowil, ze był nieprzytomny, gdy rebelianci zapewniali jej dodatkową traumę..
Zmarszczyła brwi, nie wiedząc co Vinc wie. I jak. Bo plotki.. cóż, plotki mogły być różne. Jak to zwykle bywa. Imari nie chciała, by Edams nagle poczuł się odrzucony.

Vincent Edams - 2020-01-25, 19:56

Chłopak wydawał się być lepiej poinformowany niż powinien.
- No wiesz...- bąknął - O to, że się przytulamy.
Naprawdę, nie wiedział co wolno a co nie, gdzie są granice, której relacji. Wiedział na pewno, że pocałunek to na pewno przekroczenie tej magicznej granicy. Nigdy więcej nie chciał widzieć takiej miny u Imari, gdy wtedy od niego wyszła. Bym pewien, że była o to zła.
- W końcu... jesteście razem, prawda? - patrzył na nią i jak zwykle, przez brak jakichkolwiek emocji na jego twarzy, trudno było zgadnąć, jak podchodzi do całej sprawy.
- Nick mi opowiadał, co się działo, gdy straciłem przytomność.... - wyjaśnił kulawo. - O tym, jak chcieli ci zrobić zastrzyk...no i jak Phil wpadł do sali, bo tak krzyczałaś.
Opuścił w końcu spojrzenie.
- Dlatego, w moje urodziny, byłaś o to co zrobiłem zła, tak? Bo jesteś z Philem? - nie robił jej wyrzutów, naprawdę nie wyglądał by tak było. Po prostu nie wszystko rozumiał. Chciał mieć jasne odpowiedzi, by poukładać to sobie w głowie i mieć jasno postawione granice. Czy jako przyjaciel, może ją przytulać, skoro ta kogoś ma? Czy złapanie za rękę to coś przekraczającego normy ? Jeżeli nie, to czemu pocałunek, to aż takie nagięcie granicy? To wszystko było skomplikowane!

Imari Blanc - 2020-01-25, 21:12

Cofnęła się jeszcze troche, tak że miała ręce oparte na jego ramionach, a dłonie luźno zwisały za jego plecami. Spojrzała na chłopaka uważnie, przyglądając mu się, jakby szukała jakiś emocji na jego twarzy, ale nadaremno. To ją zwykle trochę deprymowalo.
- Tak.. Chyba tak można to nazwać - potwierdziła po chwili zawahania. Byli razem? Tak. Co z tego wyjdzie? Nie miała pojęcia. Z Philem był ten problem, że jak na razie jedyne co wychodziło.. to problemy. Znikał, wracał, znów znikał bez słowa, doprowadzał ją do rozstrojów samymi swoimi pomysłami.
- Nie byłam zła. Skąd ten pomysł? - uniosla brew.

Vincent Edams - 2020-01-25, 21:42

Chyba? Nawet nie próbował prosić, by mu to tłumaczyła, bo czuł, że już kompletnie nic z tego nie zrozumie. Skoro zwykłe emocje były dla niego skomplikowane, to co mówić o tych w statusie "chyba" ? Nopenopenope.
- No wiesz...- powiedział powoli - Po tym wszystkim, bardzo szybko wyszłaś...i nie chciałaś rozmawiać i mi wytłumaczyć, bo powiedziałaś, że mnie to na pewno nie interesuje. Zachowywałaś się... dziwnie.
Zwykle wszystko mu tłumaczyła, mógł ją zapytać o wszystko. A wtedy? "Nieważne." Wygooglował, że tak mówią kobiety, kiedy są złe. Więc musiała być zła!
- Tooo... Mogę cię przytulać, skoro chyba masz kogoś? - upewniał się.
Normalnie inny osobnik by albo skorzystał z tak bliskiej odległości, albo się zawstydził. Vinc wciąż głośno dumał, co wolno a co nie

Imari Blanc - 2020-01-25, 23:34

Odsunęła się w końcu, choć niechętnie, jak to ona. Spojrzała na łóżko i podeszła do niego, by usiąść na skraju.
- Musiałam po prostu przetrawić to, co mi powiedziałeś. I złożyć to jakoś.. Znaleźć odpowiedź taką, żeby.. cię nie urazić, nie zasmucić.. nie wiem. Nie wiem do końca nadal co ci powinnam powiedzieć - przygarbiła się i patrzyła w podłogę.
- Ale myślę, że jednak masz prawo pytac o.. co chcesz. Bo wtedy nie odpowiedziałam. Ale na pewno nie jestem zła - zapewniła chłopaka, bo ten wydawał się przekonany o prawdziwosci swoich podejrzen.
- Tak.. tak, możesz - najpierw trochę niepewnie, ale przeciez była pewna, tak? Vinc w ogóle odbierał wszystko inaczej, nie myślał o niej jak o "kobiecie", a raczej jak o przyjaciółce, więc nie miała czego nadinterpretować. Poza tym, nie było czego nadinterpretować, bo Vinc emocji mial.. niewiele.

Vincent Edams - 2020-01-26, 08:33

No tak naprawdę, to do tej pory mu tego nie wytłumaczyła. Powiedziała, że to zły pomysł....a potem wyszła. I resztę dnia urodzin się zastanawiał, co takiego zrobił źle. Jak się teraz okazało, niepotrzebnie, bo naprawdę nie była na niego zła.
- Prawdę mówiąc, nadal nie rozumiem... Ale nic nie szkodzi. Nie muszę. - powód był nieważny, miał się trzymać z dala od jej ust.
Usiadł obok niej. Gdy nieco niepewnie, ale jednak wyraziła zgodę, pokiwał głową w milczeniu. Skoro tak, to mógł ją chwycić za dłoń, co też uczynił. A potem po prostu ją sobie usadził na kolanach i wtulił się w nią, bo tak było po prostu wygodniej. Była wtedy nieco wyżej od niego i mógł oprzeć twarz o jej obojczyk.
Czy wiedział, że są też różne rodzaje przytuleń i nie każdy wolno stosować w przyjaźni,? Nooooope.

Imari Blanc - 2020-01-26, 09:47

- Może i nie musisz, ale chcesz. To znaczy jeśli chcesz, wtedy możesz pytać. Wiesz że zawsze staram się odpowiadać. Po prostu wtedy mnie zaskoczyłeś - troche sie spięła, gdy ja podniósł ale zaraz prychnęła lekko pod nosem. Po chwili zastanowienia poprawiła się tak, by było jej wygodniej i pogłaskała go po włosach. Lubiła jego obecność, czasem dziwna, A czasem zupełnie normalna.. Nie czuła się przy nim źle. Mimo wszystko zawsze się starał, uczył się nowych rzeczy ,nigdy nie chciał dla niej źle.
Vincent Edams - 2020-01-26, 10:00

Przymknął powieki, gdy go tak pogładziła po włosach. To było.... bardzo.... przyjemne? Tak, chyba tak powinien to określić. Jak inaczej nazwać to uczucie ciepła, spływające od cebulek włosów, po kręgosłup ? Odetchnął cicho, wdychając powoli jej zapach. Normalnie pewnie by to ją zaniepokoiło, ale Imari traktowała Vincenta bardziej jak nieszkodliwego chomiczka, niż mężczyznę, który mógł czerpać z tego przyjemność.
- To...w takim razie...co znaczyło wtedy, gdy powiedziałaś, że to zły pomysł? - zapytał cicho, wciąż wtulony. W sumie chciał uciąć temat, ale Mercy wyraźnie mu dawała pozwolenie na pytania

Imari Blanc - 2020-01-26, 10:58

Nie miała pojęcia co dzieje się w głowie jej przyjaciela, bo faktycznie zawsze traktowała go jak - na pewno nie nieszkodliwego - chomiczka. Może to też nieodpowiednie określenie, niemniej jednak był dla niej osobą, ktora nie używała podtekstów. Głównie dlatego, że ich do końca nie rozumiała.
Uczony jednak przez Imari - i nie tylko- Vincent starał się mówić otwarcie o swoich potrzebach czy uczuciach, zadawał pytania wprost, bez zbędnego okrążania tematu. Czasem było to krępujące, ale jak się człowiek przyzwyczaił, to właściwie wiele problemów rozwiązywało w zarodku. Może dlatego tak lubiła z nim przebywać. Plus nie marudził jej o to czemu wciąż wygląda na smutną i przybitą, co też swoje dawało. Imari czuła się przy nim dość swobodnie i na pewno bezpiecznie. Nawet w toku niewygodnych pytań, na któe nie umiała odpowiedzieć czasem.
- Głownie i przede wszystkim właśnie to. To znaczy fakt, że znów się spotykam z Philem. Ale to.. skomplikowane - zmarszczyła nos jakby w niezadowoleniu - I też to, że.. nie chcę.. Nie wiem. Skrzywdzic cię to złe słowo. Ale.. Tak jakby o to chodzi. - wpatrywała się w swoje kolana, jedną ręką cały czas głaszcząc go po wlosach albo przeczesując je palcami.

Vincent Edams - 2020-01-26, 12:16

Znów? Znaczy, że wcześniej już byli razem, potem przestali i teraz znowu byli? Ta, to było skomplikowane, zwłaszcza dla biednego Vincenta. Jednak to, co zamierzał jej przekazać po jej słowa, było jeszcze bardziej popaprane, więc będą kwita.
- To...zabrzmi dziwnie... - powiedział cicho-...ale tak, mogłoby tak być, że mnie tym skrzywdzisz.
Konsternacja ? No to patrz dalej Mercy, on się dopiero rozkręca.
- Tak naprawdę...chciałem tego...ale też nie chciałem z całych sił. - nawet nie pytał jej, czy to rozumie, bo na bank tego nie rozumiała. Sam miał z tym problem.
- To...skomplikowane - serio ?

Imari Blanc - 2020-01-26, 12:36

Zamarla na chwilę, nie wiedząc co ma zrobić z tą informacją. Opuściła dłoń z jego włosów i zagryzla wargę. Milczała kolejnych kilka sekund, które wydawały się całkiem długie.
Podniosła na niego wzrok.
- to znaczy...? - spytała po prostu. Myślał, że go skrzywdzi..?

Vincent Edams - 2020-01-26, 13:13

Yup. To bardziej skomplikowane niż status "chyba jestem z Philem?, co nie? Vincent z pewną niechęcią zanotował, że Imari się odsunęła.
- Nie zrozum mnie źle. Wiesz, że...ja nie odczuwam...tak jak inni. - westchnął cicho
No cóż. Powiedziało się A, trzeba powiedzieć B.
- Bycie z kimś blisko...fizycznie...dla Ciebie i innych to coś miłego, dla mnie coś...czego nienawidzę...i najbardziej się boję. - powiedział w końcu - Kiedy ktoś obcy mnie dotyka, reaguję złością...bo to mi przypomina wszystko, co przeżyłem w laboratorium...i to mnie paraliżuje
Wiedziała ile trudu mu sprawia to, co teraz mówił. Nigdy nie był wylewny, tylko przy niej był w stanie się otworzyć.
- Zdaję sobie sprawę...że przez to, nigdy nie będę w stanie z kimś być, jak ty z Philem. I pomyślałem, że jeżeli mam to przezwyciężyć...to tylko z Tobą. Ufam ci, wiem, że gdybym spanikował, to byś mi pozwoliła się wycofać...ale gdy powiedziałaś, że to zły pomysł...to odczułem dziwną ulgę,że nigdy więcej nie będę musiał próbować . - Jezu, w końcu to z siebie wydusił. Czuł się, jakby przeszedł jakieś paskudne grypsko
- Przepraszam, że cię postawiłem w takiej sytuacji. Zachowałem się jak egoista, nie pomyślałem, że ty nie będziesz się czuć komfortowo - dopowiedział szybko



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group