Zastanawiała się czy ma na to w ogóle siłę. Chyba nie. Nie umiała tego wytłumaczyć, tego co chciała powiedzieć. Miała wrażenie, że op prostu straciła tę zdolność gdzieś po drodze - cale te swoje gówniane przygotowanie psychologiczne, które miała. Irytowało ją to czasem, ale zwykle jednak.. miała to gdzieś. Jak praktycznie wszystko obecnie. Potrafiła zamykać się w sobie na dłuższe okresy, potem przychodził lepszy moment, wszystko wydawało się ok.. ale nie na długo. I tak w kółko. Zebrała się jednak w sobie, by się tu pojawić. Nie miałą pojęcia co z tego wyjdzie i czy w ogóle powinna wracać do tego tematu.
Zapukała do drzwi i czekała, z nerwów przygryzając boleśnie wargę.Vincent Edams - 2020-01-09, 10:47 Vincent szybko przywitał ją w drzwiach. Nie wyglądał na zdziwionego. W końcu widywali się często a skoro ustalili, że ostatni incydent nie zaważy na ich relacji, to uznał to za oczywiste, że nic się nie zmieniło.
- Hej -wargi uniosły się na krótki moment w uśmiechu, Wciąż przychodziło mu to z trudem. Jakby od nowa musiał nauczyć się chodzić. - Wejdź
Pokój zwykle zawalony książkami, teraz był nieco bardziej uporządkowany. Literatura spoczywała w kilku, względnie porządnych kupkach, tymczasem całe "centrum dowodzenia" przeniosło się na ścianę, gdzie zawisły dwie, dość wyeksploatowane tablice korkowe. Na nich zaś wisiały orientacyjne plany jakiegoś budynku,a sadząc po kolorowych strzałkach i niezbyt wyraźnych uwagach, dopisanych długopisem, był to plan sforsowania tegoż miejsca. Dookoła tego zaś wisiały zdjęcia różnych osób, w tym jednej . kobiety, która mogła się wydawać Imari dziwnie znajoma. Widziała jej przebłysk, we wspomnieniach Edamsa. Chłopak musiał jej nie darzyć sympatią, bo tylko ona zasłużyła na nożyk do tapet, wbity w sam środek czoła
Plan opatrzony był podpisem "AG".
- Co tam? - wsunął długopis do kieszeni, już mocno znoszonych spodni. Raczej nie miał okazji wychodzić na shopping. - Co jest, jakaś blada jesteś ? Imari Blanc - 2020-01-09, 21:54 Rozejrzała się po pokoju, a jej wzrok szybko skierował się na nowości w pokoju. Tablicę, rozpiski, plany budynku.. Zmarszczyła lekko brwi,chcąc rozkminić o co chodzi, ale wbity w czolo jednego ze zdjeć nożyk nie pozostawiał wiele wątpliwości..
- Wszystko dobrze - wzruszyła ramionami, zainteresowana bardziej ścianą, a raczej tym, co na niej.
- Co to za plany..? - spojrzała na Edamsa pytajaco.Vincent Edams - 2020-01-09, 23:10 Vincent również spojrzał na plany. Ledwie wylizał się z obrażeń po ataku na DOM a tu kolejna akcja lada moment.
- Orientacyjny plan budynku Alter Genetics. To laboratorium, w którym mnie trzymano - przypomniał, gdyby zapomniała, bo sam raczej unikał tego tematu.
- Zostało 9 dni do akcji, musimy się dobrze przygotować. - dodał - Wiemy już jak się dostać do budynku i ominąć zabezpieczenia. Nick załatwił też dostawę broni, amunicji, kamizelek kuloodpornych...no i wsparcie członków Bractwa, będę miał kilku z nich w oddziale.
Był rozczarowany faktem, że mentor nie będzie mu towarzyszył w tak ważnej dla niego akcji... Ale cóż, ważne, że wsparł go chociaż w inny sposób.
- 10 maja będzie po wszystkim. Uwolnimy więzionych mutantów, a całe te pierdolone więzienie puścimy z dymem. - ostatni raz rzucił okiem na plan, by przenieść spojrzenie na Imari.
Był poważny. Nie obojętny, jak zazwyczaj. Wiedział, że musi to doprowadzić do końcaImari Blanc - 2020-01-23, 23:51 Doskonale wiedziała czym jest AG, dlatego nie potrzebowała tego wyjaśnienia. Pokiwała jednak głową, przyglądając sie planom, rysunkom, kreskom i połączeniom między osobami.
-Jesteś pewny...? - obejrzała się na Edamsa, splatając ręce na piersi. Westchnęła, opuściła wzrok, widząc jego spojrzenie i słysząc ton. Był pewien. Wróciła spojrzeniem na plany.
- Kto to? - wskazała palcem kobietę z nożykiem wbitym w czoło. Zagryzła wargę. Wcale jej się to nie podobało. Stresowała się tym, że Vinc znów miał się narażać.. Ale wróci. Musiał, tak? Miał wysoko rozwiniętą moc. Duże zdolności.Vincent Edams - 2020-01-24, 00:41 Pokiwał głową. Był pewny. To była jedyna rzecz, której był pewien na 200%. Musiał położyć temu kres. Zbyt długo AlterGen istniało i tworzyło takie twory jak on.
Gdy Imari zapytała o Dolores, na moment zapadła cisza. Chłopak patrzył na zdjęcie, a jego spojrzenie było bardziej puste niż zwykle.
- Dolores Crow. - powiedział cicho - Zarządza AlterGen. Prywatnie., mama mojego kolegi z podstawówki. W wielkim skrócie... to jak wyglądam i kim się stałem, w dużej mierze "zawdzięczam" jej
Nie zagłębiał się w temat. Mógłby o niej opowiadać bardzo długo. O tym jak nastawiła przeciwko niemu jego rodzinę. Jak wywiozła go do Alter Genetics i upokarzała od pierwszych dni. Jak czerpała radość z jego cierpienia, jak sama często je zadawała. Jak pozbawiła go godności i w końcu sięgnęła łapami po ostatnie, co było w nim niewinne. Jak zmieniła go w pozbawioną emocji maszynę do zabijania. .
Oj mógłby mówić długo...tylko po co ? Wiedział, że musi ją zabić . Chciał to zrobić. Bardzo. Imari nie musiała tego wiedzieć.Imari Blanc - 2020-01-24, 09:31 Wpatrywała się w zdjęcie uważnie, nie odwracając od niego wzroku i zastanawiajac się nad czymś najwyraźniej. Wydawała się dość spięta, ale czy ciężko jej się w sumie dziwić?
- Co zamierzasz zrobić...? Jej i.. całej reszcie osób, które tam pracują..? - nie obejrzała się, pytając w sumie do ściany. Martwiła się, bała, denerwowała, była zła, smutna i skołowana jednocześnie, jak teraz dotarło do niej, co Vincent zamierza. Znaczy w sumie jeszcze nie w pełni, ale podejrzewala co jej odpowie.. Chyba nie chciala tego uslyszec, a jednoczesnie wiedziala, ze musi.Vincent Edams - 2020-01-24, 10:31 Chłopak spojrzał na kobietę. Patrzyli na siebie w milczeniu, mimo że przecież doskonale wiedzieli jaka będzie odpowiedź. Już nie raz jej mówił, co zamierza zrobić i nie zamierzał się wycofać.
- Przecież wiesz - odpowiedział cicho, odwracając się w kierunku tablicy, tym samym przerywając, zapewne uciążliwy dla niej, kontakt wzrokowy. Najpewniej nic nie miała do tego, gdy patrzył na nią niemal przyjaźnie. Gorzej gdy w jego oczach czaiło się to, co zaszczepiło w nim AlterGen - żądza mordu.
- To o czym tak naprawdę chciałaś porozmawiać ? - zagadnął,zmieniając temat. Bo przecież przyszła tu, bez wiedzy o rychłym ataku, Więc chciała czegoś innego.
Nie było sensu dyskutować o słuszności tego, co chciał zrobić. I tak go nie przekona i doskonale o tym wiedziała.Imari Blanc - 2020-01-24, 22:00 - Liczyłam na to, że... w sumie nie wiem. Na to, że można Cię jakoś przekonać. Ale nie można, prawda? - znów obróciła sie do Vincenta, stając na wprost chłopaka. Wyglądała na smutna i zmartwioną. Ciezko, żeby taka nie była. W końcu jej przyjaciel raz po raz pakowal sie w akcje, z których mogl nie wrócić. W końcu pewnie tak się stanie..
- Tak naprawdę...? Nie wiem.. wielu rzeczach.. Ale to jest najważniejsze jak na razie - zerknęła na plansze z planem.Vincent Edams - 2020-01-24, 22:39 Pokiwał przecząco głową, na znak, że miała rację. Nie było takiej mocy, która by go teraz zatrzymała. I pewnie miała rację z tym, że kiedyś nie wróci. Być może nie wróci z tej akcji. No, ale w sumie.... niewiele miał do stracenia. Nie bał się śmierci, zwłaszcza tej w walce.
- Porozmawiajmy więc o tych wielu rzeczach - powiedział, kończąc definitywnie temat AlterGen. No bo co mógł zrobić ? Przybliżyć jej plan, przypominający nieco "Hulk SMASH"?
- Jak Twoje ramię? Zagoiło się? - zapytał
Vincent bardzo żałował, że był wtedy nieprzytomny..z drugiej strony tak było lepiej. Mógłby w furii kimś rzucić, gdyby usłyszał ten przeraźliwy krzyk przyjaciółkiImari Blanc - 2020-01-24, 22:58 westchnęła ciezko i zamilkła na długa chwilę.
- nie.. W sumie nie bardzo jak na razie. Będzie...długo się goic - nie dała sobie tego zaszyc, nie było takiej opcji.
Spojrzała na swoją rękę na moment, skubiac opatrunek.
- w sumie żałuję, że nie mogłeś mi pomóc. W końcu wiedziałeś co sie stało i pewnie mógłbyś szybko zareagować.Vincent Edams - 2020-01-24, 23:10 Chłopak popatrzył na nią uważnie. Wiedział od Nicka co się dokładnie stało ( tak, wszystko, mon amie) i wiedział, że Blanc nie pozwoliła się zaszyć. Mógłby wspomnieć, że zostanie jej ślad, ale jako Człowiek-Blizna, chyba nie powinien się wypowiadać. Jedynym miejscem, gdzie nie miał ich zbyt wielu, była twarz. Dolores z jakiegoś powodu mu ją oszczędzała. Może to przez jej ciągotki do niepełnoletnich? Twarz z bliznami wydaje się dojrzalsza.
- Przykro mi - przyznał szczerze - Gdybym był na nogach, oszczędziłbym ci sporo stresu
Cóż, żałował, ale nie miał wyrzutów sumienia. To nie była jego wina. Musiał podczas ataku, wielokrotnie użyć wektorów, a potem, w bardzo krótkim czasie, ratować skórę Caroline i spacyfikować Jaszczura. Nic dziwnego, że skończyło się, jak skończyło. Następujący po tym tydzień, miał wyjęty z życiorysu.Imari Blanc - 2020-01-24, 23:24 - tak.. A twoja moc? Jak sie czujesz? - zapytała od razu, jak zwykle wolała rozmawiać o kimś niz o sobie.
Nie wiedziała tez ze Nick powiedział WSZYSTKO Vincentowi. Zresztą, to nie było nic złego. To znaczy.. sama nie wiedziała. Znów miała dziwne wrażenie że kogoś zawodzi. Nie pierwszy raz.
- Ja też miałam być pomocna, a... - pokrecila glowa - A Ty się wykonczyles. Mogła bym ci pomóc gdyby nie to wszystko.Vincent Edams - 2020-01-24, 23:34 -Dobrze - Minęło sporo czasu, od wydarzeń w DOM, więc zdążył już dojść do siebie. W międzyczasie zdążyli się zresztą widzieć, przeżyć jego pierwsze od siedmiu lat urodziny a on zdążył zrobić niezłą głupotę. Chciałby znów za to przeprosić, ale miał wrażenie, że to zły pomysł do tego wracać.
- Przeholowałem, nic nie mogłaś na to poradzić. Nick mnie przed tym ostrzegał, za bardzo polegam na mocy. - powiedział spokojnie - O kontroli nad gniewem nie wspomnę - lewy kącik ust, powędrował mu ku górze, na króciutki moment. Cóż... mistrzem Samokontroli to on nie był, ani trochę.
No dobra. Trzeba o pewną rzecz zadbać, skoro ale wybierał tam, gdzie się wybierał.
- Słuchaj... Wiem, że to zabrzmi bardzo patetycznie...i nic złego się nie stanie... Ale gdyby jakimś cudem się stało...zajmiesz się Pepper? Polubiła cię - obecnie sunia grasowała na zapleczu, ale gdyby tu była, pewnie by obskakiwała ImariImari Blanc - 2020-01-25, 14:14 - Moja moc może wspomagać czyjąś. Wtedy pewnie nie musiał byś się aż tak wykończyć - odpowiedziała, zerkając wciąż na plan na ścianie. Nie dawało jej to spokoju tak naprawdę. - Ale tego się nie dowiemy.. - wzruszyła ramionami. Gdy odezwał się kolejny raz, zamarła na chwilę, spojrzała nia niego jakby zdziwiona i dłuższą chwilę się nie odzywała.
- Chciała bym powiedzieć "nie mów tak", ale.. - znów cisza na kilka długich sekund - Ale sama nie wiem jak będzie. I cholernie się martwię.. - przyznała się wprost do tego, jak się czuje. Niby nic wielkiego, ale Vincent miał problemy z emocjami i uczuciami i pewnie łatwiej mu było, jesli ktoś mówił wprost, a nie ten musiał się domyślać. Zazwyczaj te domyślanie isę nie bardzo mu wychodziło.