To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Vincent Edams - 2019-12-08, 19:49

Utkwił spojrzenie w fotografii, przedstawiającej wschód słońca nad Kanionem. Westchnął cicho.
- Kiedy miałem trzynaście lat, miałem jechać tam na wycieczkę szkolną. Jakiś tydzień przed, przyjechali ludzie z AlterGen i mnie wywieźli do laboratorium... gdzie nie opuściłem jego murów przez niemal siedem lat. Przez ten czas, nie byłem ani razu poza budynkiem, nie widziałem światła słonecznego - popatrzył na nią, jakoś tak... markotnie - Wschód słońca tam... musi wyglądać niesamowicie - wrócił spojrzeniem na fotografie.
Zamilkł na chwilę, analizując jej słowa.
- Dlatego jestem w Rebelii. Chcę to zobaczyć, chce to wszystko sam zobaczyć. Chcę być prawdziwie wolny. Nie dbam o to, jakim kosztem. - choćby miał wyrżnąć każdego członka DOGS, AlterGenetics czy GC.
Znów zapadło na chwilę milczenie, aż chłopak znów przemówił.
- Ominęło mnie tyle rzeczy...- powiedział cicho, patrząc tępo w fotografie - Nie jeździłem na wycieczki, nie skończyłem szkoły, nie miałem balu na zakończenie szkoły, ani studniówki, nie chodziłem na randki, nie chodziłem na wagary, domówki...,

Imari Blanc - 2019-12-08, 20:06

Nie spodziewałą się w sumie takiego wylewu wspomnień. Ale to dobrze, mówił o tym z własnej woli.
- Rozumiem.. Chociaż.. nadal uważam, że nie każdą cenę warto płacić.. nie wiem. Może wciąż mam nadzieję, że da się to jakoś inaczej rozwiązać - pokręciła głową, ale w jej słowach było o wiele mniej pewności siebie niż kiedyś, jeszcze rok czy pół temu. Sama nie wiedziała jakie są możliwości rozwiązania tego problemu.
Nie wciskała się ze swoimi pomysłami, dając mu mówić i zebrać myśli.
- Dużo cię ominęło, ale zobacz ile zrobiłeś od czasu pojawienia się tutaj.. Jak mocno się zmieniłeś i rozwinąłeś. To nadal nie jest.. idealny stan, ale na pewno tutaj możesz więcej.

Vincent Edams - 2019-12-08, 20:17

Wiedział, że w kwestii działań Rebelii, mają różne zdanie. Nie rozumiał, jak Imari mogla tego nie widzieć, że nie ma już innej drogi. Mogli to sobie wywalczyć, albo ginąć.
Na jej słowa skrzywił się nieznacznie. No fakt, idealnie nie było...ale lepsze to niż zamknięcie w niewoli. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.
- Chyba masz rację - wzruszył ramionami, przerzucając stronę.
Nie będzie sobie zaprzątał teraz tym głowy. W końcu miał urodziny, a teoria mówi, że to miły dzień. Po co więc go sobie psuć?

Imari Blanc - 2019-12-08, 20:36

- Masz jeszcze babeczkę, wiesz? - przypomniała mu, zmieniajac temat. W końcu jej nie zjadł ,zdmuchnął tylko świeczkę i pomyślał życzenie. Ciekawe zresztą co pomyślał?
Widziała, że humor mu trochę opadł po tych słowach, wiec podniosła się i podała mu muffinkę.
- Czekolada zawsze poprawia humor, zjedz - zaproponowała.

Vincent Edams - 2019-12-08, 21:05

No tak! Babeczka ! Kompletnie o niej zapomniał w tym ferworze niespodziewanych zdarzeń. Oczywiście nie miał zamiaru być chamem i zjadać wszystkiego sam. Sięgnął po słodycz, przerwał muffinkę na pół i druga połową poczęstował przyjaciółkę.
A że nie miał w zwyczaju niepotrzebnie strzępić języka lub zagadywać na siłę, siedział i jadł w ciszy, wyglądając dość pogodnie jak na siebie

Imari Blanc - 2019-12-08, 21:25

Po dłuższej chwiliciszy, kiedy zjadła prawie całą polowę muffinki, którą dostała, podniosla na chwilę wzrok.
- Vinc.. o co chodziło.. z tym pocałunkiem? - iodważyła się zapytać, choć nadal nie wiedziała jak chce to rozegrać.

Vincent Edams - 2019-12-08, 21:49

Vincent już tylko wspominał słodycz muffinki i oblizywał palce, gdy Imari wróciła do tematu urodzinowego pocałunku. Spojrzał na nią kątem oka i odłożył papierek od babeczki na bok.
- Cóż...- zaczął nieco kulawo - Wiesz, że mam duży problem...z fizycznością.
Tak. Trudno było nie zauważyć, co nie?
- Ale... Kiedy tak czysto teoretycznie myślałem o przyszłości, to jeżeli kiedykolwiek miałbym się przełamać i być z kimś... fizycznie bliżej, to pomyślałem, że...to możesz być tylko ty. - spojrzał na nią znów, nieco ostrożnie, jakby się bał reprymendy.
- Jesteś naprawdę ładna, ufam ci, naprawdę cię lubię...No i tak jakoś wyszło - wzruszył ramionami, czekając, ci oba na to. Pewnie mu się dostanie zjebka

Imari Blanc - 2019-12-08, 22:13

Wypuściła powietrze z płuc z pufnięciem i przeczesała palcami krótkie włosy.
- Ah - mruknęła tylko i przesunęła spojrzeniem po pokoju, zawieszając wzrok na Pepper.
- Jak bardzo cieszy mnie, że o tym myślisz.. to chyba nie jest najlepszy pomysł... - uśmiechnęła się koślawo. Bardzo koślawo nawet. Nie wiedziała co ma powiedzieć, tak do końca.

Vincent Edams - 2019-12-08, 22:24

Cóż, przynajmniej Imari nie musiała się bać, że chłopak odwali tu jakąś dramę. Patrzył na nią bowiem zupełnie spokojnie, jakby rozmawiali o czymś co najwyżej interesującym. Ciężko było ocenić, czy tak faktycznie jest, czy chłopak nie umie tego okazać.
- Wiem, widzę. - kiwnął głową. Ślepy jeszcze nie był - W porządku
Najłagodniejsze przyjęcie kosza EVER. Warto było być czasem wypranym z emocji.
- Więc... Między nami okej? Bo wyglądasz, jakbyś chciała uciec przez okno - upewnił się

Imari Blanc - 2019-12-08, 23:13

Pokiwała głową, wracajac do niego spojrzeniem na moment, zanim znów przeniosła je na Pepper.
- Tak.. tylko..- zamilkła, wyciagnęła bezmyślnie rękę żeby pogłaskać psa po miękkiej sierści. - Wiesz co? Nieważne - pokręciła głową, blond loki opadły jej na oczy.

Vincent Edams - 2019-12-08, 23:17

Myślał, że temat już zakończony i już nigdy do niego nie wrócą, udając że nic się nie stało, gdy Imari znów przemówiła. A raczej zaczęła i nie skończyła. Podążył wzrokiem za jej dłonią, by przenieść spojrzenie na nią.
- Hmm ? - uniósł brew ku górze - O co chodzi ? - zachęcił ją tym swoim jeszcze niedoskonalym, krzywym, delikatnym uśmiechem

Imari Blanc - 2019-12-08, 23:20

- Nic - wzruszyła ramionami i w końcu podniosła się z ziemi, na której siedzieli przeglądajac książkę.
- Pójdę już. Cieszę się, że prezenty się spodobały.. - otrzepała spodnie z jakiś pyłków i psiej sierści i rozejrzała się po podłodze, czy nic swojego nie zostawia.

Vincent Edams - 2019-12-08, 23:27

Teraz to poczuł się trochę speszony. Chyba... zrobił coś źle. Tylko nie wiedział co. Chyba Imari była na niego o to wszystko zła. Znowu nic nie rozumiał, dlaczego ludzkie emocje były tak skomplikowane! Przecież powiedział, że wie i rozumie, aaaaa !
Wstał również, zbity z tropu, czując że radość gdzieś uleciała.
- Okej - powiedział cicho - Dziękuję za prezent i pamięć....i przepraszam ? - nie był w sumie pewien, czy miał za co, ale lepiej to zrobić na zaś - To się nie powtórzy, obiecuje. Nie bądź zła.

Imari Blanc - 2019-12-09, 18:21

Pokręciła głową.
- Nie masz za co przepraszać. Po prostu.. pomyślałam, że powinnam ci wyjaśnić.. czemu tak.. ale nie sądzę, że to cię interesuje - wzruszyła ramionami.
- Do zobaczenia. Pamiętaj czytać tę książę, którą ci kazałam - wspomniała o zadanej mu "lekturze", kierując się do drzwi. Jeśli Vinc niż już nie chciał to wyszła.

Vincent Edams - 2019-12-09, 21:51

Otworzył usta by coś powiedzieć, ale nim cokolwiek z siebie wykrzesał, Imari już się pożegnała i poszła. Minęła minuta, dwie, trzy, a on nadal stał, przyciskając album do piersi i wpatrując się w zamknięte już drzwi.
- Do zobaczenia...- powiedział markotnie i wrócił z powrotem na wykusz.
Pepper jakby wyczuła nagłą zmianę nastroju i ułożyła pysk na jego kolanach, wpatrując się w chłopaka psimi, kochającymi oczami. Pogładził ją po głowie.
- Chyba znowu coś zepsułem. - pożalił się czworonogowi.
Chcąc zająć czymś myśli, otworzył album on przy nim spędził resztę popołudnia
/ zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group