Alex Parker - 2018-09-06, 20:01 Gdy Imari zniknęła w łazience, Alex dokończył spokojnie śniadanie i wypił kawę. Zdążył nawet powkładać naczynia do zmywarki, nim Blanc była gotowa.
Alex podszedł do kobiety i zupełnie się nie krępując, pochylił się i pocałował ją ostatni raz. Tak na wszelki wypadek, jakby postanowiła uparcie go unikać w Bractwie. Uśmiechnął się do niej ciepło.
- Dzięki za wczoraj... Naprawdę potrzebowałem się komuś wygadać. - mruknął w jej usta - No i za resztą nocy - uśmiechnął się nieco chochlikowato i wyprostował.
Wiedziała, że on rozumiał, jaką mieli sytuację. Nie musiała się bać, że będzie ją nagabywał, czy niespodziewanie całował gdzieś na korytarzach Bractwa.
- Mam nadzieję, że zobaczymy się w Bractwie - powiedział już poważniej
Bo jak nie, to jest w ultra dupie.Imari Blanc - 2018-09-06, 20:11 Gdy do niej podszedł po sekundzie zawahania objęła go za szyję, oddając pocałunek. Uśmiechnęła się w odpowiedzi.
- Nie ma sprawy. Najwyraźniej mi to wszystko też się przydało - odpowiedziała, cmokając go jeszcze krótko, zanim się nie odsunęła.
- Tak, chyba, że okażesz się szpiegiem DOGSów, który miał się dostać jakoś do Bractwa i wydasz na nas wszystkich wyrok śmierci, czego nigdy ci nie wybaczę, a ty będziesz mógł mnie odwiedzać w jakiejś DOGSowej celi i wyśmiewać mnie z mojej naiwności, jeśli przeżyję.. - roztoczyła przed nimi jakże piękną wizję. Tak, na pewno tego jej brakowało. Teraz póki go nie sprawdzą pewnie to jej się będzie właśnie śniło.. że to ona sprowadziła zagładę na CAŁE Bractwo, tego jej było potrzeba.
- No nic, okaże się, prawda? - uśmiechnęła się i ruszyła po swoje buty do wyjścia i pewnie wyszła, jeśli jeszcze jej nie zatrzymał.