Jaylen Taylor Griffin

Urodzona w New Rockford w Dakocie Północnej 28 marca 2000r., od 3 lat przebywa w Seattle jako obiekt testowy w DBG. Dąży do zaciągnięcia się do D.O.G.S. Wizerunku użycza Pasha Harulia.
historia
Prosta historia o przewrotności losu.
Maleńkie miasteczko pośrodku
nigdzie. Ze stanowej 281 gdzie nie spojrzeć aż po sam horyzont rozlewają się zielone pola. Na obrzeżach wątłe bungalowy wszelkich kolorów tęczy, na trawnikach naczepy, baraki i zardzewiałe samochody pamiętające czasy zbrodni Mansona i jego wesołej gromadki.
New Rockford dalece odbiega od stereotypowych wyobrażeń o Amerykańskim Śnie
(bardziej przypomina raczej Letarg), ale w gruncie rzeczy mieszkańcom niczego tam nie brakuje – jest szkoła, muzeum, klasyka gatunku w postaci klimatycznie zdezelowanej stacji benzynowej, dwa albo nawet trzy kościoły i najważniejsze: monopolowy.
Życie nudne do szpiku kości. Jedni je przeklinają, drudzy odwrotnie – gorliwie dziękują Bogu za to
błogosławieństwo. Gdzieś tam, daleko, na końcu świata
(albo w innej Alabamie, tss) toczą się wojny, zamachy, ludzie zabijają ludzi. Największa tragedia w New Rockford zdarzyła się, kiedy Pam Gleeson złamała obcas czółenka podczas pochodu z okazji dnia weterana. Potknęła się wtedy i wpadła na biednego pana Atkinsa, który przewrócił się razem ze swoim balkonikiem.
Wydawałoby się, że nic nie zdoła zrujnować spokoju miasteczka, a jednak poruszenie po ataku w Seattle dogłębnie wstrząsnęło maleńką społecznością, wywracając do góry nogami starannie pielęgnowany ład. I bynajmniej nie stało się tak z powodu strachu czy poczucia jedności z ofiarami z zachodu, nie. Trzęsienie ziemi,
paradoksalnie, nadeszło
od góry.
Jaylen była jeszcze w niższej szkole średniej, gdy do władz hrabstwa trafiły wyraźne rozkazy: ludzie mają zostać przebadani w poszukiwaniu
czegoś dziwnego w ich organizmach. Pracownicy i uczniowie, dzieci i dorośli, młodsi i starsi, wszyscy. Bez wyjątków.
Ojciec Jaylen był księgowym w ratuszu i w związku z pełnioną funkcją
(nazwali to ważną funkcją publiczną, ale Jay i tak wiedziała, że głównym zajęciem ojca było bieganie za szefem i przypominanie mu o stygnącej kawie) został sprawdzony jako jeden z pierwszych w New Rockford. Motywowano to tym, że mieszkańcy mieli pełne prawo wiedzieć, czy wśród ich władz i opiekunów nie ma
odmieńców – dlatego też pracownicy ratusza, pomniejsi urzędnicy, dyrektorzy szkół, lekarze i strażacy, generalnie wszyscy ludzie zajmujący stanowiska kierownicze lub związane z ochroną zdrowia i życia poszli na pierwszy ogień.
Niespełna dobę po wykonaniu badań Henry Griffin został dosłownie wywleczony siłą ze swojego domu. Odprowadzały go rozpaczliwe protesty córki i żony. Ostatnie wspomnienie Jay o ojcu to nienaturalnie szczegółowy obraz pękającego w szwach kołnierzyka białej koszuli, gdy dziwni policjanci szarpali Henry’ego za ramiona.
***
W trakcie badań uznano, że Henry był obciążony genem X. Tak właśnie twierdzili ci z rządu
(„Nazwali go nosicielem, Jay. Chryste, nosicielem! Jakby… jakby był… chory, jakby roznosił jakąś cholerną zarazę!”), ale jego żona, Cecil, nawet przez chwilę w to nie wierzyła. Znali się ponad dwadzieścia trzy lata, Henry nigdy nie przejawiał nadludzkich zdolności. Prawdę mówiąc nie przejawiał
w ogóle żadnych zdolności… Jedyne, co potrafił zrobić, to sztuczka z wyciąganiem monety z ucha.
(„Twój tata jest takim dobrym człowiekiem, muchy by nie skrzywdził… a oni chcą z niego zrobić mordercę?! Za co?! Za miłość do ojczyzny?! W jakim kraju my żyjemy?!”)
Wkrótce urzędnicy ponownie zjawili się w domu Griffinów, ponieważ podejrzenie posiadania genu X padło na ich jedyne dziecko. Należało zbadać dziewczynę jak najszybciej. Dopóki nie zostanie stwierdzona jej czystość genetyczna, młódka była postrzegana jako realne zagrożenie.
Winna, dopóki nie udowodni się jej niewinności…
W ten właśnie sposób Cecil Griffin została sama w posmutniałym New Rockford. Ani jej mąż, ani wspólny owoc ich spokojnego, poczciwego związku do dziś dnia nie powrócili do domu.
***
Jaylen do tej pory nie wie, co dalej działo się z jej ojcem. Miała masę własnych zmartwień na głowie, dlatego by oszczędzić sobie jeszcze większego bólu, wolała z góry założyć, że naukowcy się mylili; że ojciec wcale nie był
odmieńcem, że niechcący zamienili wyniki badań i tak naprawdę chodziło o kogoś innego, więc może przeproszono go uprzejmie i wypuszczono, by mógł wrócić do mamy. Tak, musiało tak być. Przecież to był taki dobry człowiek. Nigdy nie robił niczego dziwnego, a przecież Jay zauważyłaby jakieś samozapłony, lewitacje i
inne pokręcone rzeczy.
W ośrodku badawczym szybko udowodniono jej, że mogła się mylić.
Nie każdy nosiciel genu X musiał być tego faktu świadom. Nie każdy nosiciel genu X musiał mieć
odjechane supermoce. Czasami gen potrzebował wielu lat, by się przebudzić.
A czasami potrzebował jedynie
wystarczająco silnego bodźca.
***
Na początku było ciekawie i niezbyt niepokojąco. Jaylen pobierano krew, sprawdzano ciśnienie. Zabierano dziewczynę na różne testy, podłączano do skomplikowanej aparatury, badano jej wytrzymałość i stan psychiczny, monitorowano funkcje życiowe na pikających ekranach. Później zaczęło robić się co najmniej zastanawiająco, bo testy przybierały często konfundujący obrót lub wymuszały na dziewczynie gwałtowne wejścia w skrajne stany emocjonalne. Prowokowano napięcie, czujność, współczucie, żal, bezsilność, poczucie winy, strach i ból o różnym natężeniu. Okazało się bowiem, że – podobnie jak ojciec – Jay była mutantką, lecz bez widocznych tego manifestacji, dlatego naukowcy na wszelkie sposoby próbowali zmusić jej ciało do odblokowania potencjału.
Udało im się to na początku 2015 roku. Jeden z badaczy z zespołu nie przeżył, drugi stracił rękę. W dzienniku zapisano, że „zmiażdżyła ich niekontrolowana implozja nieznanego źródła”.
***
Mutacja Jaylen była bardzo zastanawiająca. Naukowcy przez pewien czas nie wiedzieli, jak właściwie mają ją sklasyfikować. Pod co to podpiąć? Psionika? Telekineza? Tak to na początku wyglądało, jednak z biegiem czasu (i wraz ze zwiększającą się w postępie geometrycznym ilością testów przeprowadzonych na dziewczynie) laboranci zrozumieli, że podążali zupełnie nie w tę stronę.
Chodziło o grawitację.
Sama Griffin okazała się być wdzięcznym obiektem eksperymentów; na początku dlatego, że w stanie spokoju nawet nie potrafiła sprowokować użycia mocy (toteż była w zasadzie niegroźna), potem – ponieważ
się bała ludzi w kitlach (a więc była im całkowicie posłuszna), a jeszcze później – dlatego, że uczyła się stosunkowo szybko, i jednocześnie była tak zafascynowana własnym talentem, że spolegliwie wykonywała polecenia naukowców, ochoczo doskonaliła nowo odkryte zastosowania swoich mocy i starała się być dokładna w tym, co robi, by nie dopuścić do utraty kontroli. Naturalnie momenty słabości zdarzały się jej wielokrotnie, ale wtedy w ruch szły nowoczesne medykamenty, tymczasowe blokowanie mocy i bezpieczna izolatka.
Krok za krokiem
naginano wolę Jay i formowano ją niczym plastelinę w ciepłych dłoniach.
Wspaniała Ameryka miała swoje sposoby.
***
Jaylen Taylor Griffin, lat 17. Przebywa w ośrodku badań genetycznych plus-minus trzy lata. W jej mutacji dostrzeżono
ogromny potencjał, w jej postawie –
możliwość udanej współpracy. Doprowadzona do perfekcji grawikineza może w przyszłości przydać się w chwytaniu niepokornych mutantów.
charakter
♣ Malkontentka. Jest krytykantem, na wszystko ma swoją opinię (zwykle polemiczną) i lubi zrzucać na innych winę za niepowodzenia.
♣ Uparciuch. Oporna na nowe pomysły i idee, chyba, że uzna je za absolutnie logiczne. Nie lubi przegrywać w dyskusji ani przyznawać się do błędów. Czasem potrafi tak mocno się zacietrzewić w kłótni czy nawet zwykłej wymianie zdań, że będzie brnęła w zaparte nawet gdy będzie doskonale świadoma tego, iż nie ma racji.
♣ Nietowarzyska. Sprawia wrażenie wiecznie zimnej, oschłej, a czasem wręcz odpychającej. Jej bezceremonialne podejście do wielu spraw może robić na innych ludziach mylne wrażenie, że dziewczyna działa jak robot i jest pozbawiona empatii. Ciężko jednak być przyjacielskim misiem po tym, co przeszła w laboratoriach.
♣ Skryta. Niełatwo otwiera się przed innymi. Ma silną potrzebę zachowania dystansu, dlatego całe swoje wnętrze z wielką determinacją skrywa pod twardą skorupą obojętności. Wynika to głównie z faktu, że mieszkając w ośrodku badawczym nie ma prawa do prywatności, jest zawsze obserwowana i jedyne bezpieczne miejsce, do którego może uciec, znajduje się w jej własnej głowie.
♣ Uważna. Jest dobrym obserwatorem, umie łączyć fakty i czytać między wierszami.
♣ Elastyczna. Dokładna i drobiazgowa, zawsze podchodzi do swoich obowiązków na poważnie, ale słaby z niej strateg; zamiast układać skomplikowany, długofalowy plan działania, woli opierać swoje posunięcia o bieżące obserwacje i szczegółową analizę otoczenia. Niektórzy zarzucają jej, że jest w gorącej wodzie kąpana i najpierw robi a potem myśli, ale prawda jest taka, że jej zachowanie nie ma nic wspólnego z porywczością. Jest po prostu elastyczna, na każdym kroku sprawdza fakty i przyjmuje praktyczny kurs działania.
♣ Niezależna. Gdy przychodzi do wykonania obowiązków, Jay daje z siebie wszystko i podświadomie wymaga od innych tego samego; oczekuje natychmiastowego zrozumienia sytuacji i podjęcia szybkich acz rozważnych działań. Nie znosi niezdecydowania, a także gdy pola obowiązków innych ludzi pokrywają się z jej własnymi – jest zdania, że sama zrobi coś lepiej, niż współpracując, dlatego najczęściej woli pracować samodzielnie, lub przynajmniej mieć jasno ustalony zakres zadań, by mogła sama decydować o sobie i swoich celach, bez zbędnych dyskusji lub obaw co do nierzetelności innych osób. Szybko traci cierpliwość do ludzi gdy czuje, że ją spowalniają lub ograniczają. Nieco egoistycznie uważa, że może być samowystarczalna i postrzega zależność od innych jako słabość.
♣ Zdeterminowana. Postawiła wszystko na samorozwój i naukę opanowania swojej mutacji. Czy to za sprawą swojej natury, czy też odpowiednio zmanipulowana przez naukowców – w tej chwili Jay nie ma na horyzoncie żadnego celu ważniejszego niż poznanie swoich możliwości. Aspiruje do tego, by zaciągnąć się do Niebieskich Szwadronów.
opis mocy
Grawikineza – czyli umiejętność manipulacji grawitacją – nagina podstawowe prawa fizyki, przez co jest mocą dość skomplikowaną. Pozwala ona użytkownikowi na precyzyjne kontrolowanie sił przyciągania generowanych przez rozmaite powierzchnie i ciała, a także na wytwarzanie własnych ośrodków grawitacji w przestrzeni.
Istoty, które doświadczają na sobie działania zmienionej grawitacji, czują się pozornie „cięższe” lub „lżejsze” w zależności od rodzaju dokonanej ingerencji, czasem mogą także doznać uczucia dezorientacji wobec swojego położenia.
Aktywny może być tylko jeden ośrodek naraz. Przyciąganie działa na wszystkie obiekty (ożywione i nieożywione) znajdujące się w zasięgu oddziaływania.
→ Poziom 1
Podstawowa manipulacja polem grawitacyjnym podłoża w promieniu 2m od siebie. Zmiana siły przyciągania jest odczuwalna dla istot znajdujących się w tej przestrzeni na podobieństwo poruszania się w wodzie – przy zwiększonej grawitacji postaciom ciężej jest się poruszać, czują się spowolnione i odczuwają większe zmęczenie mięśni, zaś przy zmniejszonej czują się pozornie lżejsze.
Zasięg: w promieniu 2 metrów od postaci
Limit działania: 2 posty akcji / 6 postów odpoczynku.
→ Poziom 2
Zwiększenie siły manipulacji w obydwie strony oraz poszerzenie promienia działania do 4m wokół postaci. Teraz zwiększenie przyciągania jest jeszcze silniejsze i jeszcze bardziej męczy ofiary, a zmniejszenie grawitacji może dojść do poziomu przypominającego marsz po Księżycu.
Zasięg: w promieniu 4 metrów od postaci
Limit działania: 3 posty akcji / 5 postów odpoczynku.
→ Poziom 3
Jaylen uczy się, jak „oderwać” ośrodek grawitacji od swojej osoby i teraz potrafi wytworzyć własne pole grawitacji w pewnej odległości od siebie, na dowolnej powierzchni – nie tylko na ziemi, ale także na ścianie lub na suficie.
Zasięg: Własny ośrodek grawitacji może mieć promień 6m. Maksymalna odległość ośrodka grawitacji od Jaylen to 20m, przy czym im dalej od dziewczyny się znajduje, tym powierzchnia pola działania się zmniejsza – i w odległości 20m promień = max 2m.
Limit działania: 3 posty akcji / 4 posty odpoczynku.
→ Poziom 4
Zwiększenie przestrzeni działania manipulacji, lepsze panowanie nad sobą, lepsza kontrola dotychczas opanowanych trików.
Zasięg: Maksymalny promień ośrodka to 6m, maksymalny zasięg od Jaylen to 25m. Im dalej od dziewczyny, tym pole się zmniejsza, na 25m osiągając promień 4m.
Limit działania: 3 posty akcji / 3 posty odpoczynku.
→ Poziom 5
Możliwość nadania powierzchniom oraz obiektom grawitacji tak silnej, że są one w stanie boleśnie odkształcić ciało człowieka lub zwierzęcia do rozmiarów konia. Przykładowe użycie, poza ewidentną chęcią zrobienia komuś krzywdy to np. zatrzymanie ofiary w miejscu i uwięzienie jej w określonym polu. Ofiara odczuwa działanie całym organizmem, jako ogromny ciężar, który uniemożliwia jej sprawne poruszanie się.
Zasięg: Maksymalny zasięg: 25m. Maksymalny promień ośrodka to 6m, przy czym nie ulega on już zmniejszeniu w miarę zwiększania odległości.
Limit działania: 4 posty akcji / 3 posty odpoczynku.
→ Poziom 6
Tworzenie punktów grawitacji w przestrzeni trójwymiarowej, nadawanie istniejącym obiektom oraz istotom żywym własnego pola grawitacyjnego i możliwość głębokiej manipulacji nim. Ingerencja w przyciąganie może być tak silna, a wytworzone pole grawitacyjne tak natężone, że będzie w stanie zmiażdżyć istotę żywą lub zakłócić tor ruchu obiektów poruszających się w jego pobliżu (np. tor lotu ptaków, owadów, ciśniętego przedmiotu, lecącego pocisku).
Zasięg: Maksymalny zasięg: 25m, promień pola: 6m.
Limit działania: 4 posty akcji / 2 posty odpoczynku.
Wyczerpanie mocy objawia się kolejno: bólem głowy, zmianą ciśnienia krwi, kołataniem serca, szumem w uszach, krwotokiem z nosa, ogólnym osłabieniem fizycznym, niestabilnością emocjonalną a w skrajnym wypadku tymczasową utratą słuchu i omdleniem. Wielokrotne, natarczywe próby przekroczenia granic własnej wytrzymałości J.T. może okupić permanentnym niedosłuchem lub nawet całkowitą głuchotą.
ciekawostki
♣ Jest drobną osóbką o chłopięcej sylwetce i dziecinnej twarzy. Wygląda na kilka lat młodszą niż w rzeczywistości jest, przez co jej zazwyczaj poważna mina wygląda jak typowy foch typowej rozpuszczonej małolaty.
♣ Gen Jaylen obudził się w dniu, w którym w brutalny sposób aresztowano jej ojca, podejrzanego o bycie mutantem. Dziewczyna wciąż nie zna dalszych losów swego taty, nie jest nawet pewna, czy Henry w ogóle żyje.
♣ Jest molem książkowym. Lubi literaturę naukową i horrory z elementami okultystycznymi. W domu rodzinnym czytywała także komiksy, najchętniej te o superbohaterach.
♣ W szkole uczyła się hiszpańskiego, nadal jeszcze trochę pamięta.
♣ „Zosia Samosia”. Jej motto życiowe to „Co masz zrobić w grupie – zrób sama, będziesz mieć pewność, że inni tego nie spierdolą”.
♣ Łatwo się nudzi (zwłaszcza ludźmi), choć niełatwo zniechęca.
♣ Czasem przegina pałkę wyłącznie dla zabawy albo z ciekawości, by sprawdzić, gdzie leży ostateczna granica.
♣ Nie brzydzi się kłamstwem.
♣ Nie jest zbyt sentymentalna.
♣ Nie potrafi przegrywać.