To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Karty Postaci - Ariel Everwood

Anonymous - 2018-02-02, 11:22
Temat postu: Ariel Everwood
Ariel Everwood
urodzona w Portland, 14 lutego 1994 roku, mieszka w Olympii od 4 lat, przynależy do Bractwa Mutantów, piastuje stanowisko Informatyka, wizerunku użycza Mathilda Benmark
historia
Nazywam się Ariel, urodziłam się 14 lutego w Portland. Moi rodzice... Nigdy nie byli jakoś bardzo bogaci, raczej przeciętni, czasem nawet tego nie udawało się osiągnąć. Byliśmy raczej, hm, biedni. Przynajmniej jeżeli chodzi o pieniądze. Nie mieliśmy wielkich pałaców, a chociaż jako mała dziewczynka o tym śniłam, to jednak z czasem mi przeszło. Zresztą, trudno zdobyć pałace i bogactwa, gdy ciągle się ukrywasz.
Moi rodzice byli mutantami. Tak jak ja. Naprawdę się ucieszyli, gdy z czasem zaczęłam okazywać zdolności. Ale o tym może później. Kiedyś ktoś, erm, mnie spytał, czy podobało mi się moje dzieciństwo. Wtedy odparłam, że tak, oczywiście, ale nie umiałam tego uzasadnić. Dziwne, nie? Ale, wydaje mi się, że dzisiaj dam radę odpowiedzieć na to pytanie, a raczej podać powody dlaczego. Moje dzieciństwo było wyjątkowe. Mój tata umiał manipulować światłem, a teatrzyk cieni to była dla niego bułka z masłem. Zawsze usypiał mnie tym do snu, rozweselał mnie i pocieszał. To było naprawdę coś magicznego. Mama, zaś... Nigdy nie byłam do końca pewna co tak naprawdę potrafi. To była któraś z kinez, ale nie wiem jaka dokładnie. Mimo tego, chociaż było ciężko i niekiedy serio myślałam, że to już definitywnie koniec, to dawaliśmy sobie radę.
Od kiedy tylko mogłam, zaczęłam trenować swoją moc, która uaktywniła się w nieprzyjemnej sytuacji. Byłam wtedy mała, byliśmy z rodzicami w jakimś lasku nieopodal domu i, cóż, nawaliłam. Oddaliłam się, nie zwracając uwagi na mamę i tatę, a zanim się zorientowałam, przede mną stał jakiś wielki facet. Próbował mnie namówić do tego, żebym wsiadła z nim do auta, a kiedy chciałam zacząć uciekać, złapał mnie. Wiem, że zaczęłam się szamotać i naprawdę strasznie się bałam. Byliśmy prawie przy aucie, kiedy zapiekła mnie cała skóra i wraz z piskiem wydobywającym się z moich ust, wyleciał ze mnie też prąd. Facet zdecydowanie się tego nie spodziewał, a po chwili padła na ziemię, puszczając mnie, co sprawiło, że odeszłam kawałek. Moja moc wtedy się uspokoiła, ale on nadal rzucał się po ziemi, wstrząsany drgawkami. Moc prądu w jego ciele go zabiła. Albo mocno oszołomiła, bo już się nie poruszył. Moi rodzice prędko przybiegli, upewnili się, że nikogo dookoła nie ma, że ze mną jest w porządku, po czym zabrali mnie prosto do domu. Nie uprzątnęliśmy ciała. Nie zadbaliśmy o bezpieczeństwo. Dzisiaj wiem, że to był początek końca naszej rodziny.
Rodzice, zresztą tak samo jak ja, byli strasznie ciekawi, co potrafi mała Arielka. Powtarzali mi, że to bardzo ważne, bym umiała się obronić, bo na świecie jest wiele złych ludzi, którzy będą chcieli mnie skrzywdzić tylko i wyłącznie za to, że potrafię coś, czego oni nie. Wtedy zapytałam się dlaczego? Odparli, że czasami, gdy ktoś potrafi coś wyjątkowego i nowego, inni ludzie się tego boją, a przecież powinni to wpierw poznać. Strach jest dobrą rzeczą, ale tylko wtedy, gdy dotyczy właściwych rzeczy. Czy coś w tym stylu.
Nie chodziłam do szkoły, ale to nie znaczy, że nic nie wiem. Mama, która kiedyś była nauczycielką, uczyła mnie w domu. Rzadko kiedy miałyśmy taki luksus jak książki, czy inne pomoce dydaktyczne, ale przekazała mi sporo wiedzy, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Szkoda, że nie zdążyłam jej podziękować. Bo, jak dzieje się w wielu przypadkach rodzin mutantów, znaleźli nas. Miałam wtedy może z trzynaście, czy czternaście lat - czyli i tak długo pozostaliśmy w spokoju. Moc już wtedy miałam opanowaną całkiem nieźle jak na dziecko, to ja już wtedy zaczynałam decydować czy chcę kogoś kopać prądem, wytwarzać elektryczność i tak dalej. To się stało w nocy. Akurat wracałam do domu ze spaceru czy z treningu i zobaczyłam światła w domu. Ale nie naturalne, jak mojego taty, tylko... Zimne. Sztuczne. Nietrudno było się domyśleć,
że dzieje się coś niedobrego, nawet głupi by się domyślił. A nie uważam się za głupią osobę. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, zimne światło padło mi na twarz i ktoś przycisnął mnie do ziemi, wykręcając mi ręce. Nie założył rękawic, był albo niedoświadczony, albo zbyt pewny siebie. Chciałam użyć na nim mocy, ale wtedy usłyszałam krzyk mojej mamy. A gdy podniosłam wzrok... Leżała tam, martwa, z nieobecnym wzrokiem, a jej dłoń, wyciągnięta ku mnie, była pokryta pyłem. Nad nią pochylał się tata, który nie płakał. Nic nie mówił. Po kilku sekundach, które trwały dla mnie wieczność, on... Próbował zaatakować żołnierza. Zaraz po tym również padł na ziemię z kulą w głowie. Wiem, że wtedy krzyknęłam. Narosła we mnie złość i strach, a krzyk wcale nie ustawał, chociaż to już wcale nie byłam ja. Właśnie wtedy moc we mnie jakby wybuchła. Widok moich martwych rodziców i żołnierz przyciskający mnie do ziemi... To chyba było za wiele. Wiem, że facet, który mnie trzymał, padł martwy, a jak na niego spojrzałam, to jeszcze się trząsł. Prąd mu zdecydowanie nie służył.
Nie jestem pewna, co stało się potem. Uciekłam. Nie wiem jakim cudem mnie nie złapali, ale to chyba był, hm, element zaskoczenia. Trafiłam do znajomych mutantów, którzy przemycili mnie do Kanady. Ot, taka historia, trafiłam w bezpieczne miejsce, a i jakoś tak mnie już nikt nie ścigał.
Sielanka trwała jakieś... 7 lat? Po tym czasie doszły do mnie pogłoski o tym, że zostało stworzone Bractwo Mutantów. Organizacja zrzeszająca i pomagająca takim jak ja. I choć mieścila się ona w Olympii, dosyć blisko mojego domu, gdzie zdecydowanie byłam mniej bezpieczna, to jednak postanowiłam wrócić. Najgorsze, co mogło się stać, to trafienie do więzienia. Przynajmniej taką miałam nadzieję. Więc wróciłam i dołączyłam do Bractwa. Dlaczego? Bo słyszałam o jego zamiarach. Że świat miał stać się lepszym miejscem dla mutantów, że... Że wreszcie nie będziemy musieli się ukrywać. I choćby miało to kosztować mnie ostatnią kroplę krwi, to wtedy właśnie postanowiłam, że będę o to walczyć jak tylko umiem. A umiałam parę przydatnych sztuczek - w Kanadzie zainteresowałam się programowaniem i hakerstwem, ogólnie informatyką. Przez te siedem lat ćwiczyłam te umiejętności, więc dzisiaj jest bardzo mało zabezpieczeń, których nie potrafię złamać - nic dziwnego, że dowiedziawszy się o pozycji informatyka w Bractwie chciałam nim zostać. Gdy dotarłam do siedziby Bractwa spotkałam sławną Yvonne. Serio! Kobieta miała wielkie plany co do Bractwa, co do tego, że uda się wywalczyć pokój. Podziwiałam ją jak mało kogo i dlatego tym bardziej zabolało, kiedy umarła. A raczej została zabita.
No i tak tu sobie żyję od 4 lat, pomagając Bractwu jak mogę i żałując wydarzeń z przeszłości.
charakter
A - jest masakrycznie ambitna i pod tym względem jest dla siebie bardzo surowa. Wie, że nie trenowanie i bycie nieostrożną może doprowadzić do katastrofy, także cały czas chce być coraz to lepsza, jednak może nie najlepsza. Nie mylmy tego z chorobliwym pragnieniem bycia najlepszą. Ariel po prostu... Wie, że choć teraz jest dobra, to może dać z siebie więcej.
R - wbrew pozorom, to całkiem rozsądna dziewczyna! Zdarza się jej być lekkomyślną, prawda, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą emocje, ale tak to raczej wpierw myśli, a potem robi, ba! Zdaje sobie nawet sprawę z konsekwencji.
I - inteligencji nie można jej odmówić. Nie jest może tak mądra jak Mózg Bractwa, ale trochę jednak oleju w głowie musi mieć, skoro programowanie i hakowanie to dla niej nie problem. W Kanadzie nikt jej nie patrzył na ręce, przez co wirtualne bariery i inne zabezpieczenia to dla niej obecnie pryszcz.
E - jest całkiem energiczną osobą. Tak jak atomy elektryczności, chciałaby być w nieustannym ruchu, szczególnie jeżeli kolejny dzień ma być tym jej ostatnim.
L - no dobra, jednak zdarza się jej być leniwą. Ale bardzo rzadko! Nie jest przecież czystą elektrycznością, ale człowiekiem, który też ma różne dziwne zachcianki i humorki. Każdy ma chyba przynajmniej jeden taki dzień, podczas którego najchętniej chciałby spać i tylko spać.
K - jest naprawdę kłótliwą osobą i to jeszcze pyskatą! Szczególnie jeżeli chodzi o jej opinie. To znaczy, nie wpycha im w twarze innych, ale potrafi je bronić do upadłego, argumentując jeszcze dlaczego tak, a nie inaczej.
A - pomimo tego, że jest kłótliwa, potrafi być też najzwyczajniej w świecie asertywna. Czyli to samo co wyżej, ale o wiele spokojniej. Chociaż nie łudźcie się, to tylko wobec Przywódcy i ew. Doradcy Bractwa.
opis mocy
Elektrokineza - źródła podają, że to to psychokinetyczna umiejętność powodująca ,,ocieranie się" o siebie molekuł. Działanie te może wytwarzać prąd i go kontrolować. Dzieki tej mocy można pobierać energie z urządzeń elektrycznych, gniazdek, elektrowni itp. Oraz najważniejsze kontrolować elektryczność - w przypadku Ariel prąd elektryczny.
Brzmi bardzo mądrze, prawda? W praktyce polega to na mniej więcej tym samym. Ariel jest w stanie kontrolować elektryczność, pobierać ją z nabliższych jej urządzeń elektrycznych i gniazdek, ale z elektrowni już nie - za duża ilość prądu mogłaby zasiać niezłe spustoszenie w jej ciele. Nie może w żaden sposób ingerować w wyładowania atmosferyczne. Ariel sama jest w stanie wytworzyć prąd i razić nim na dystansy bliskie oraz dalekie (jednak cały czas musi to być obręb dookoła niej, nie jest w stanie porazić kogoś kilka stanów/krajów dalej), jest też w stanie zasilić pobliskie jej urządzenia na prąd poprzed dodania im trochę elektryczności. Wiadomo, nie da razy pokonać wszelkich izolatorów prądu, ale ogólnie rzecz biorąc, to ma duże pole wyboru - szczególnie, że dzięki treningom od małego, potrafi naprawdę dobrze wykorzystać swoją moc.
Jednak musi uważać, bo może się "przegrzać". Zbyt długie używanie elektryczności na raz powoduje, że prąd gromadzi się w niej w naprawdę dużych ilościach, co dosłownie może ją usmażyć od środka lub sprawić, że nastąpi samozapłon. Długie używanie mocy wyczerpuje ją i musi też jakiś czas odpoczywać. Ariel może wytwarzać niewielkie ilości energii elektrycznej, kosztem własnej energii - musi to odsypiać. Jeśli pobiera moc z innego źródła funkcjonuje całkiem normalnie.
Pierwszymi objawami zbyt długiego używania mocy są krwotoki z nosa, omdlenia i niekontrolowane tworzenie wyładowań elektrycznych, które mogą trafiać w co popadnie. Czas używania mocy to 6 postów na 2 posty odpoczynku.
ciekawostki
- Jest ścigana listem gończym.
- Jej ciało często wygląda tak jak po porażeniu prądem - znamiona co prawda nie są trwałe i znikają po jakimś czasie.
- Czasami ma takie dni, podczas których najchętniej wysadziłaby rząd w powietrze.
- Tęskni za rodzicami, ale nie mówi o tym, unika tematu jak tylko się da, albo automatycznie reaguje złością.
- Jedyni przyjaciele, jakich kiedykolwiek miała, albo nie żyją, albo są w Kanadzie lub jeszcze dalej.
- Nigdy nie miała chłopaka. Ale może trafi się jej jakiś książę na białym koniu?
- Ma motocykl, jednak teraz rzadko z niego korzysta.
- Nie wierzy w życie po śmierci, ale boi się jej.
- Nauczyła sie zagrzewać innych do walki i dodawać im energii.
- Niejako cieszy się z tego, że zbliża się wojna, bo nadal płonie w niej chęć zemsty.
- Dopiero po latach zrozumiała, że jej matka była w stanie wytwarzać popiół.
- Nie pali papierosów i nie zażywa narkotyków, ale chętnie się napije.
- Zawsze nosi przy sobie pistolet, Glocka, bo wie, że moce nie zawsze się przydadzą.
Z tego samego powodu uczyła się sztuk walk.
- Uwielbia tosty z majonezem.
- Tylko dwa razy zdarzyło jej się mieć niekontrolowany wybuch mocy, który kogoś zranił, bądź doprowadził do śmierci. Kolejnego jeszcze nie miała.
- Gdy nie może spać w nocy, bawi się swoją mocą. Ot tak, bo może.
- Kiedy była mała, przypadkowo wypuściła iskrę na pościel i prawie wywołała pożar.
- Od zawsze chciała mieć rodzeństwo, ale życie postanowiło inaczej.



Samantha Bartowski - 2018-02-03, 13:06

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 71%
Ariel miała trudne życie, dobrze, że powoli zaczyna je układać <3
Panienka Everwood musi jednak uważać, by nie przesadzić z używaniem własnej energii do napędzania swej mocy - zbyt duże jej zużycie może powodować utratę świadomości, a w krytycznej sytuacji - nawet śmierć. Miejmy jednak nadzieję, że jest tak rozważna, za jaką się uważa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group