N. Willett - Salon
Nathaniel Willett - 2017-12-18, 16:30 Temat postu: Salon
Nathaniel Willett - 2017-12-19, 18:05
Dobrze, że go posłuchał i poszedł grzecznie się przebrać. Nathaniel sam po drodze rozebrał się i zmienił na czyste, i suche ubrania. Stał jeszcze w korytarzu i wycierał ręcznikiem swoje włosy oraz twarz. Z nienacka Evan złapał go za rękę i pociągnął do salonu. Ręcznik opadł mu na karku, a sam podążył za nim.
- Nie, ale przeważnie umawiamy się wcześniej. Chociaż nie, w ostatnim czasie są to raczej spontaniczne spotkania.
Kiedy go pchnął to ulegle usiadł na kanapie, przyciągając go tym samym bliżej siebie.
- Stęskniłem się za Tobą.
Stwierdził czule, chociaż dobrze wiedział, że dla obojgu z nich byłoby lepiej, gdyby się nie znali. Cóż poradzić. Z uczuciami nie wygrasz, a przynajmniej Nathaniel na chwilę obecną nie potrafił tego dokonać. Nadal miał mętlik w głowie, ale serce mu waliło, gdy go widział. Głupcy nazywają to miłością. Najgorsza rzecz na świecie, jeszcze gorsza od śmierci. Przyciągnął go do siebie jeszcze bliżej i przytulił. Dobrze wiedział, że sielanka skończy się z dniem, kiedy prawda wyjdzie na jaw. Trochę żałował dołączenia do GC, ale teraz nie było już odwrotu, a uciec nie mógł. Nie potrafił. Był zbyt odpowiedzialny, aby przełożyć to ponad swoje uczucia.
Evan Reid - 2017-12-19, 20:40
Przymknął oczy wtulając się bardziej w swojego mężczyznę, którego z jednej strony kochał najmocniej na świecie a z drugiej cholernie nienawidził. Czemu go nienawidził? Bo miał wybór! Mógł wybrać czy będzie polować na mutantów, takich jakim był między innymi Reid. Co gorsza pracownik organizacji łapiącej i mordującej mutantów wiedział o nim. Może faktycznie powinien przeprowadzić się do Olympii, gdzie byłby bardziej bezpieczny niż w Seattle? Z drugiej strony nawet w bractwie nie wiedzieli dlaczego tak naprawdę chłopak wybrał to miasto na swoje miejsce zamieszkania. Sprzedał im bajkę o tym, że potrzebuje kontaktu fizycznego ze sprzętami komputerowymi aby sabotować technologię rządu ale tak naprawdę to był drugi z rzędu powód.
- Ja za tobą też, niestety - westchnął po ostatnim słowie i spojrzał w końcu na Nathaniela. Przez chwilę wpatrywał się w niego i w końcu pocałował go czule w policzek. Czemu to zrobił? Nie umiał się powstrzymać. Nie powinien nic do niego czuć, powinien zwalczać każdego kto pracował dla tych z D.O.G.S. Niestety nie umiał zrobić krzywdy ukochanemu i na pewno kiedyś zawali akcję tylko dlatego, że będzie bał się cokolwiek mu zrobić. Z drugiej strony sam nie był pewien czy Nathaniel faktycznie go obroni kiedy doszłoby do jakiejś niebezpiecznej sytuacji.
- Czemu nie odejdziesz od tych co polują na takich jak ja? Ty masz w tym względzie wybór, ja... nie. - Powiedział w końcu uciekając wzrokiem od ukochanego i przez chwilę głaskał go po brzuchu i robił palcem wskazującym kółka wokół jego pępka. Evan wyglądał na... smutnego.
Nathaniel Willett - 2017-12-19, 22:15
Evan myślał, że to jest takie proste, a nie było. Gdyby faktycznie mógł to zrobić to by tak uczynił, a w rzeczywistości było to o wiele trudniejsze. Kiedy usłyszał "niestety" puknął go w czoło opuszkiem palca, tak samo, jak chwilę wcześniej na korytarzu. Gdy go pocałował w policzek lekko się uśmiechnął, ale oczywiście Evan nadal drążył temat jego odejścia.
- Tłumaczyłem ci już, że nie mogę. Nie mogę ot, tak odejść, mam też względem nich swoje obowiązki, ale nie martw się, nie pozwolę by ktoś Cię skrzywdził.
Chociaż sam miał do tego mieszane uczucia. Swoją drogą, jeśli miałby stanąć między honorem, a zabiciem Evana byłby to ogromny dylemat, ale dobrze wiedział, że nie będzie umiał go zabić. Po prostu nie mógł albo nie chciał. Co za różnica. Nie mógł się pogodzić, kiedy Evan odszedł od niego i zostawił go na pastwę losu, tak jak później nie mógł pogodzić się, że mutant zabił jego ojca, a następnie niewinną kobietę, u której mieszkał i chociaż wiedział, że Evan taki nie był to mimo wszystko był związany z GC w jakiś sposób. Nathaniel w takich sprawach był honorowy i to bardzo. Bo było to niczym obowiązkiem, powinnością, której nie wolno było zaniedbać. Większość z tych ludzi była dla niego jak rodzina, chociaż "rodzina" to dość rozległe stwierdzenie. Mimo wszystko starał się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej, inaczej nie byłby zastępcą. W sumie, gdyby Nath się nie wybił i był zwykłym członkiem to może, i by odszedł z grupy, ale tak nadal był tam trzymany. Jego dłoń wczesała się w bujną i już w sumie wyschniętą czuprynę mężczyzny. No tak. Kiedy ostatnim razem się spotykali byli gówniarzami, którzy ledwo co byli pełnoletni. Jakby tak wrócić do tamtych czasów to były całkiem owocne i fajne. Oboje nie uciekali od siebie, nie wstydzili się i chętnie przebywali w swoim towarzystwie, i co najwazniejsze - nie ukrywali się. W tamtych czasach było dużo łatwiej, chociaż Nathaniel nie wiedział wówczas, że Evan jest mutantem. Gdyby powiedział mu to kilka lat temu to kto wie, może ta znajomość potoczyłaby się zupełnie inaczej? No ale teraz jesteśmy tu i teraz. Teraz musieli uważać, aby ani jeden, ani drugi nie zginął lub nie został schwytany. W jakimś stopniu budziło to drobną adrenalinę. Jednakże Nath nie spotykał się z Evanem z powodu ekscytacji czy chęcią zasmakowania adrenaliny, a z miłości. Nigdy nie przestał go kochać i choć nie zawsze umiał to okazać to wciąż mu na nim zależało. Pogłaskał go po policzku.
Chciał mu powiedzieć aby się nie martwił, że wszystko będzie dobrze, ale nie mógł tego mu obiecać.
- Evan zostaniesz na noc?
Może i było to prymitywne pytanie, ale Evan zawsze mógł zwyczajnie ubrać się i wyjść. Nie było to trudne posunięcie, czyż nie? Nathaniel zwyczajnie chciał go mieć tylko dla siebie. Pragnął go i to bardzo, ale obawiał się, że za każdym razem go tylko i wyłącznie ranił.
- Evan jeśli nie pasuje ci taki układ, który mogę ci obecnie zaoferować to zrozumiem. Po prostu w obecnej sytuacji nie mogę ci za wiele dać i obiecać.
Miał jednak nadzieję, że Evan wytrzyma to wszystko. Nie był słaby psychicznie, ale wiedział, że był dość wrażliwy w tym temacie. Przecież gdyby Nath mógł to nawet by zaproponował wspólne mieszkanie, ale to wzbudziłoby jeszcze większe zainteresowanie i chęć zabicia ich obu. Musiał myśleć racjonalnie, a nie kierować się tylko i wyłącznie uczuciami. Chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie bardziej.
- Więc jak, zostaniesz?
Zapytał wyciszonym głosem. Chciał tego, pragnął. Chciał go całego dla siebie.
Evan Reid - 2017-12-20, 12:52
Skrzywił się słysząc odpowiedź Nathaniela. Zawsze go to tłumaczenie denerwowało i Evan niespecjalnie wierzył w jego słowa. Może nie umiał przewidywać przyszłości ale jednak myślał o wiele szybciej niż inni ludzie, jego mózg potrafił o wiele szybciej analizować pewne możliwości, więc Reid dostrzegał, ze na pewno jest jakieś wyjście, trudne ale jednak było. Nie mówił jednak o nim Nathanielowi, wiedział że ten się na ten pomysł kompletnie nie zgodzi.
- Mówisz to za każdym razem. Nie pasuje mi taki układ i nie chcę w nim być ale nie umiem też inaczej. Robię to wszystko dla ciebie. Żyję w ciągłym strachu przed twoją organizacją i przed rządem, bo ciebie kocham. Boli mnie po prostu, ze polujesz na takich jak ja chociaż mutanci nie mają wielkiego wyboru czy tymi mutantami są. W zasadzie równie dobrze za chwilę może się jakaś twoja moc objawić i wtedy razem będziemy musieli uciekać - odpowiedział jedynie ale nie patrzył na ukochanego. Nie umiał mu spojrzeć jakoś w oczy. Zamiast tego cały czas się w niego wtulał i nawet bardziej przycisnął głowę do jego torsu aby nie kusiło go patrzenie na zbyt przystojną twarz ukochanego. Wiedział, że nie potrafiłby wtedy oderwać wzroku i zbyt łatwo mógłby mu ulec. Mimo wszystko Reid był cholernie wrażliwy na piękno jakim cechował się Nathaniel. Dlatego kiedy się upierał co do niektórych kwestii nie patrzył w ogóle na niego, bo bał się, że przyzna mu w końcu rację.
Nie skomentował już nic więcej, jedynie bardziej go objął.
- No oczywiście, że zostanę. Nie chce mi się wracać w deszczu do mieszkania - odpowiedział po czym w końcu spojrzał na niego i mimowolnie na jego twarzy pojawił się uśmiech. Usiadł mu w końcu na kolanach i pocałował w usta, a pocałunek był naprawdę długi i namiętny. Sam nie wiedział jednak czy ma ochotę na coś więcej teraz niż małe pieszczoty. W zasadzie brakowało mu jedynie samego Nathaniela, niekoniecznie seksu. Przynajmniej nie teraz, może wieczorem.
- Wiesz, wyprzystojniałeś od początku naszego związku - stwierdził w końcu przesunął wskazującym palcem po policzku ukochanego.
Nathaniel Willett - 2017-12-20, 17:08
Wiedział doskonale, że kiedyś nadejdzie czas, kiedy będzie musiał wybrać między swoimi ludźmi, a ukochanym. Obawiał się tego niemiłosiernie, ale próbował nie myśleć o tym i odkładał to, jak zwykle na kiedyś. Dziwne, bo zawsze starał się jednak wykonywać wszystko jak najlepiej i jak najdokładniej. Evan dużo rzeczy nie wiedział, a Nath wolał, aby tak jednak pozostało. W ten sposób mógł go w jakimś stopniu chronić. Dobrze wiedział, że Evanowi nie pasuje taki układ, że wolał, aby Nathaniel zrezygnował całkowicie. Wiedział to, a mimo to jednak nie brał tego pod uwagę.
- Jeśli stanę się taki jak wy to będą musieli mnie zabić i przypuszczam, że dowiedzieliby się o tym w trybie automatycznym, więc nie kracz jesli chcesz, abym nadal żył.
W zasadzie powiedział to półżartem, chociaż może nie było to takie śmieszne jak w jego głowie. Brzmiało to dość brutalnie, jakby spojrzeć na to całkowicie poważnie. Z drugiej strony dobrze wiedział, że Evan nie przeżyłby tego, a może jednak? W sumie skoro potrafił uciec lata temu to i z tym również by się pogodził. Nie ma co o tym rozmyślać skoro nie doszło do tego i nie zapowiadało się nawet na to. Dobrze, że chciał chociaż zostać, chociaż sam nie miał ochoty na ponowne przelecenie go to bardzo chętnie go ugości w inny sposób. Nie zawsze musiało chodzić tylko o seks. Przecież zwykłe czułości są również potrzebne w związku, nawet w tym zakazanym. Na tą chwilę ten układ mu odpowiadał tylko szkoda, że Evan z każdym kolejnym dniem chciał coraz to więcej od niego. W końcu niespodziewanie Evan rozgościł się na ego kolanach, nie przeszkadzało mu to i nawet pocałunek był bardzo przyjemny.
- A niby co takiego we mnie się zmieniło? Hm? Nadal wyglądam tak samo.
No może przyszło mu trochę więcej mięśni i włosów na ciele. Objął go w pasie i przyciągnął jeszcze bliżej, aby spranie, szybko i bardzo czule pocałować go ponownie. Kiedy ich usta ponownie się spotkały, a następnie oddzieliła się od siebie, Nathaniel spojrzał w jego oczy.
- Jesteś skomplikowany, ale poważnie mówię. Póki co musi ci to wystarczyć, bo chwilowo nie jestem w stanie nic zmienić. Kocham Cię i to bardzo, ale na tą chwilę jest to jedyne co mogę ci dać.
Mówił prawdę, nie chciał, aby źle go zrozumiał. Zwyczajnie cała ta sytuacja nie należała do łatwych.
Evan Reid - 2017-12-20, 20:57
A jednak chłopak nadal wolał się łudzić, że wszystko będzie dobrze. Co z tego, że myślał niczym komputer, o wiele szybciej od reszty przeciętniaków? Myślał o wiele szybciej od swojego ukochanego. Mimo, że był określany kimś mianem technopaty to jednak nadal pozostawał człowiekiem i nadal mial gdzieś głęboko w sobie uczucia. Był raczej wrażliwym chłopakiem, który rzadko wszczynał konflikty i wolał trzymać się jak najbardziej z boku. Do bractwa mutantów dołączył jedynie po to aby walczyć z niesprawiedliwością rządów. Czasami bardzo żałował, że przyjechał do USA, mógł faktycznie pozostać w Anglii i wieść spokojne życie. Tam nic by mu nie groziło ze strony rządu, w końcu mutanci mieli zagwarantowane normalne prawa obywatelskie. Z drugiej strony rozumiał czemu rząd USA tak mocno dyskryminował mutacje ale nie oszukujmy się, czym różni się zwykły człowiek z pistoletem lub nożem od kogoś kto posiada umiejętności takie jakie chociażby posiadał Evan?
- Zapuściłeś zarost, lubię cię z zarostem, tak przyjemnie drapie - odpowiedział chociaż to była jedna z wielu cech, które pojawiły się u Nathaniela, a które sprawiły, że wyprzystojniał przez ostatnie osiem lat. Właśnie tyle czasu minęło odkąd byli zwykłymi nastolatkami i Nathaniel podrywał młodego Reida w parku koło ich szkoły. Na to wspomnienie zwykle Evan się uśmiechał. Brakowało mu tamtych czasów kiedy wszystko było takie beztroskie i niewinne. Teraz wszystko było jedynie skomplikowane.
- Kurwa, Nathaniel. Zamknij się i po prostu mnie całuj - odpowiedział nieco zdenerwowany powrotem do tej trudnej rozmowy. Wiedział, że sam to zaczął ale poczuł się teraz zbyt swobodnie przy ukochanym aby nie skorzystać z okazji i nie spędzić z nim trochę czasu w nieco przyjemniejszy sposób zapominając o wszelkich głupich problemach, które ich zwykle dzieliły. Zamiast tego wpił się namiętnie w jego usta i wsunął dłonie w jego włosy nie pozwalając ukochanemu na oddalenie się przez około następne dwie minuty. Przymknął oczy i starał się rozluźnić i poddać emocjom aby przypadkowo nie użyć swojej mocy. Wprawdzie nie był na odpowiednim poziomie aby manipulować urządzeniami elektrycznymi na odległość ale jednak zdarzało się, że robił to mimowolnie kiedy był za bardzo skupiony nad czymś.
Po długim pocałunku w końcu odsunął się na niewielką odległość od Nathaniela i uśmiechnął się wpatrując się w jego oczy. Ujął w dłonie jego twarz i gładził kciukami jego policzki.
- Czemu jesteś tak cholernie przystojny i mam do ciebie tak wielką słabość?
Nathaniel Willett - 2017-12-22, 21:50
Nigdy nie zapomniał tego momentu, kiedy Evan zniknął. Obiecał mu, że zawsze będą razem i nie zapomniał tego nawet dzisiaj. Chociaż nie mógł mu tego w pełni dać, ale starał się, chociaż odrobinę dać mu cokolwiek od siebie. Tyle lat minęło i sądził, że już mu dawno przeszło, ale nic z tego. Im częściej z nim przebywał tym bardziej zatracał się w tej znajomości i tkwił w niej bez końca. Wiedział, że nie potrafił się z tego całkowicie wycofać, więc taka znajomość musiała im w zupełności wystarczyć. Nigdy nie rozmyślał nad tym co by było gdyby sam został mutantem, po prostu nie brał tego pod uwagę. Zaśmiał się głośno, kiedy ten wspomniał o jego zaroście.
- Wybacz. Nie zawsze pamiętam, aby się ogolić, a czasami zwyczajnie nie mam czasu.
To fakt. Między porannymi treningami, a codziennymi obowiązkami czasami brakuje mu czasu dla samego siebie. Dla zwykłych codziennych czynności, czy zwykłych przyjemności brakuje czasu, który i tak gospodaruje ostrożnie. Podrapał się po swojej owłosionej brodzie, chociaż prawdę mówiąc nie był aż tak zarośnięty, jak czasami bywa. Powiedzmy, że był to w miarę delikatny zarost jak na niego. Ludzie się zmieniają i w sumie jak na te 8 ostatnich lat to z gówniarza Nathaniel wyrósł na dojrzałego mężczyznę, urodą również nie grzeszył chociaż prawdę mówiąc Nathaniel całe życie gustował w tej samej płci, co nie znaczy, że nie próbował z kobietą. Owszem miał niejedną, ale mimo wszystko bardziej ciągnęło go do męskiej płci. Mimo wszystko fajnie było, że Evanowi się to podobało, było to dość urocze i miłe z jego strony. Evan w końcu kazał mu się zamknąć, widocznie zdenerwował się, bo wiedział, że Nathaniel miał trochę racji. Ich usta ponownie się spotkały, ale tym razem pierwsze w ruch i taniec poszły oczywiście ich języki, usta styknęły sie chwilę później. Był to dość podniecający pocałunek, nie powiem, że nie. Ich pocałunek trwał wystarczająco długo, aby Nathaniel poczuł duże ciepło w swoim ciele i podniecenie całą tą sytuacją, w prawdzie od ich ostatniego zbliżenia trochę minęło. I znowu kolejne pytanie. Och Evan.
- Może dlatego, że mnie pragniesz za każdym razem, kiedy się widzimy?
Evan spokojnie mógł poczuć ciepło bijące z jego ciała i choć nadal go obejmował to nadal nie chciał go nigdzie puścić.
Evan Reid - 2017-12-25, 13:28
Evan sądził, że ucieczka od Nathaniela będzie łatwiejsza, że z czasem zapomni o nim i będzie mógł zacząć żyć od nowa ale tak się niestety nie stało. Nie potrafił z nikim być dłużej niż miesiąc podczas tej ich rozłąki, zawsze wspominał swojego ulubionego faceta, który okazywał się być jednocześnie jego największym wrogiem, którego powinien się pozbyć przy każdej możliwej okazji. Z drugiej strony nic, poza uczuciami, nie powstrzymywało zastępcy dowódcy czerwonych przed wbiciem noża w pierś młodego mutanta.
- Przecież mi to nie przeszkadza, z brodą jest ci do twarzy kochanie - odpowiedział i uśmiechnął się dalej gładząc go po policzkach, które tak przyjemnie drapały. Zamruczał mimowolnie i pocałował w końcu Nathaniela w czoło w taki czuły sposób. Mimo wszystko go kochał ponad wszystko i chciał żeby było mu z nim dobrze. Oczywiście to wszystko było jedynie namiastką tego co mogliby mieć gdyby tylko Evan był normalnym człowiekiem a nie zmutowaną wersją normalnego człowieka. Nie narzekał jednak ostatecznie na swoją mutację, w końcu miał całkiem ciekawe moce, które pozwalały mu łączyć się z siecią urządzeń elektrycznych i potrafił je kontrolować.
- Nie widzę w tym nic złego w sumie. Chociaż przyznaj, że ty tez mnie pragniesz - uśmiechnął się zalotnie po czym złapał ukochanego za krocze, które kilka chwil uciskał chcąc go podniecić ale ostatecznie go puścił i zszedł z jego kolan. Bez słowa poszedł do kuchni żeby zrobić sobie kawę. Pewnie Nathanielowi by też zrobił gdyby nie to, że ten należał do GC.
Wrócił po kilku chwilach i usiadł na kanapie obok ukochanego i sięgnął po kubek, z którego upił niewielki łyk.
Nathaniel Willett - 2017-12-25, 21:01
Ucieczka zawsze była dobra pod warunkiem, że miało się plan ewakuacji i miało się plan drugi awaryjny. Niestety jemu ona nie wyszła i chociaż próbował kilka razy to mimo wszystko zawsze wracał do tego samego miejsca. Mimo wszystko obowiązek stał między rozumiem, a sercem i to było główną przyczyną, z jaką zmagał się Nathaniel. Wiedział tylko, że nie byłby w stanie zabić Evana.
- Mi jest ze wszystkim do twarzy.
Zaśmiał się, chociaż prawdę mówiąc była to prawda,a może i nie? Co za różnica. Nathaniel podobał mu się taki jaki był, z brodą czy bez. Fakt. Nie tylko Evan pragnął jego, działało to również w drugą stronę. Cholernie pragnął Evana i to odkąd pamiętał. W tym temacie nic się nie zmieniło, ale wiedział, że prawda nie może ujrzeć światła dziennego, bo inaczej oboje będą mieli przechlapane. Może gdyby faktycznie Nathaniel stał się mutantem to życie błoby łatwiejsze? Chociaż nie. Nadal miałby pod górkę, bo wówczas chcieliby go zabić z GC. Musiałby uciekać znowu i znow, i nadal. Uciążliwe i momentami zastanawiał się, czy podjął dobrą decyzję. Czasami jej żałował, że podjął taką, a nie inną. Widocznie takie było jego przeznaczenie. Był skazany na wieczną agonię i walkę samym ze sobą.
- Pragnąć to za małe słowo jesli chodzi o nas.
Racja. Gdyby mógł dałby mu normalne życie, ale nie mógł. Oczywiście Evan jak to Evan, kochał go drażnić i prowokować, a później zająć się czymś innym. Tak samo było w tym momencie. Evan zwyczajnie pokazał mu, że chce coś więcej, a później poszedł sobie po kawę. Zapach kawy rozległ się po salonie, a Nathaniel odchylił głowe do tyłu z lekkim śmiechem z całej tej sytuacji.
- Jesteś niemożliwy.
W końcu Evan wrócił do salonu z kubkiem. Spojrzał bokiem na niego. Nadal był słodki, nawet jak był niezdarną osóbką. Dobrze wiedział, że nie może go tak długo traktować, że musi oś zmienić w tym kierunku, ale musiał się do tego odpowiednio przygotować.
- Słuchaj Evan... Możesz zostać u mnie przez kilka dni. Napisałem swojemu szefowi, że jestem zajęty, więc nie będą mnie szukać i nie zajrzą tutaj. Spędzimy trochę czasu ze sobą. Ostatnio trochę Cię zaniedbałem.
Powiedzmy, że chciał mu nieco wynagrodzić ostatni czas.
Evan Reid - 2018-02-06, 11:43
Nie wiedział czemu tak bardzo chciał być z Nathanielem i igrać z niebezpieczeństwem. Jednakże wiedział, że nie był w stanie być z kimkolwiek innym a potrzebował uczucia od kogoś.
- Yhym... szczególnie z moim penisem - odpowiedział od razu i uśmiechnął się do chłopaka tylko po to żeby zaraz pokazać mu język. Lubił czasami go napalać i ostatecznie dawać tego czego tak właściwie chciał. Taka mała kara za przeszłość i za to czym się teraz zajmował jego chłopak.
Odstawił swoją kawę na stolik i przytulił się do Nathaniela. On w końcu też igrał z ogniem. Przecież tak właściwie miał do czynienia z mutantem, któremu za bardzo ufał. Wystarczyło żeby Evan dotknął jego telefonu i zyskał ogromną ilość informacji o organizacji polującej na mutantów.
- Racja, zaniedbałeś mnie i to bardzo - odpowiedział tylko, po czym w końcu sięgnął do jego rozporka. Rozpiął go a następnie wsunął dłoń pod materiał bielizny i kiedy poczuł tylko delikatną skórę Nathaniela pod palcami, zamruczał cicho... ciekawe co teraz zrobi pan Willett?
Nathaniel Willett - 2018-02-18, 17:55
Nath nie był tam skomplikowanym facetem, ale jednak mimo wszystko było dużo rzeczy, które stawiał ponad wszystko co później było problemem. Doskonałym przykładem była obecna sytuacja. Aczkolwiek był w stanie zaryzykować dużo, aby móc dalej widywać się z Evanem. Zaśmiał się.
- Być może.
No tak, ich spotkania kończyły się przeważnie seksem. Zresztą było to całkowicie normalne. W końcu ich ciała znowu się ze sobą styknęły. Lubił go przytulać to było coś co budziło w nim spokój. Nie bał się, że Evan zacznie go szpiegować, za długo go znał, aby miało do tego dojść, chociaż kto wie może w przyszłości wszystko się zmieni. Fakt. Zaniedbał go. Poczuł jak zwinnie i zgrabnie wsuwa się jego dłoń do jego spodni. Evan nie owijał w bawełnę. W sumie to nawet dobrze. Wiedział, że oboje siebie pragnęli i miał zamiar dać mu to czego oczekiwał już od dłuższego czasu. Przyciągnął go do siebie bliżej, aby móc oddać pocałunek na jego ustach. Pocałował go bardzo namiętnie, a jego dłonie trzymały go w talii, aby przypadkiem mu nie uciekł.
|
|
|