Jeremy Blood - 2017-12-09, 18:34 Temat postu: JADALNIAJeremy Blood - 2017-12-13, 21:49 Usiadłem na krześle odkładając kobrę na stół i zajmując się jedzeniem. Po domu już zdążył roznieść się zapach jedzenia który prowadził do jadalni w której to się znajdowałem. Byłem ciekawy dlaczego to właśnie mnie próbowali okraść a nie na przykład moje "wspaniałego" sąsiada który oskarża mnie o całe zło tego świata więc ja jak to ja jestem zobowiązany odgrywać się na nim za utrudnianie mi życia i wszystkie jego zwierzęta domowe które sobie kupował jakimś magicznym trafem znikały z jego domu oraz podwórka. Niech cierpi dziad jeden za wygadywanie o mnie jakiś rzeczy. A czy są one prawdą czy nie to już tylko moja sprawa. Jedząc patrzyłem na wejście do jadalni nie chcąc zostać zaskoczonym przez tą dwójkę mutantów.Ivette Turner - 2017-12-14, 15:49 //Z "jacuzzi"
Na szczęście, uniknęła zderzenia z drzwiami i wyszła. Pierwszą rzeczą, którą miała ochotę zrobić, było podbiegnięcie do okna, otworzenia go i wylecenia stąd, jak najdalej. Od tych wszystkich problemów. Prosto ku wolności. Jednakże, nie zrobiła tego. Jej prawa dłoń, wciąż wędrowała w kierunku miejsca, gdzie Iv schowała telefon. Chciała przeczytać tę wiadomość raz jeszcze. Przekonać się, że to tylko żart, lecz dobrze wiedziała, że tak nie jest.
Rysiek też się wkurzył, co wcale jej nie zaskoczyło. Zdawało się nawet, że jest bliski przemiany i wciąż ze sobą walczy, by tego nie zrobić. Naprawdę chciała teraz coś powiedzieć, dodać mu otuchy. Lecz sama był równie zdenerwowana, co on.
Odwróciła głowę w stronę Rhydiana, by spytać, gdzie skręcić, ale w tym samym momencie, do nozdrzy dziewczyny doleciał smakowity zapach. Aż jej zaburczało w brzuchu. Tamten facet stanowił dla niej zagadkę. Wątpiła, aby przypadkowo otworzył drzwi, dając im tym samym szansę na ucieczkę. Wpierw mówił o kąpieli, potem ich zamknął, a na koniec coś gotuje. Czyżby zamierzał zrobić sobie z nich zwierzątka domowe? Miała również wątpliwości co do tego, aby wezwał gliny.
Gwałtownie się zatrzymała – wciąż jeszcze znajdowali się na korytarzu. Odwróciła się twarzą do przyjaciela. Wyciągnęła swój telefon. Tak, chciała coś zrobić z tą wiadomością tu i teraz. Wolała teraz coś z tym zrobić, niż czekać, aż tamci zareagują. Tak, wolałaby uniknąć rozmowy z nimi, tak po prostu ich zignorować. Lecz jeszcze bardziej wolałaby uniknąć spotkania z rządem.
- Co im odpisujemy? – Spytała przyjaciela.Rhydian Naurielith - 2017-12-14, 18:02 Trach, trach i trach! Cały się trząsł myśląc tylko o tym, by zniszczyć, a nawet pożywić się osobą, która nadała sms'a. Wyrażałby się wulgarnie i klął nieprzerwanie, ale mimo wszystko nie pozwalał sobie na takie rzeczy w towarzystwie kobiet. Miał swoje zasady.
- Muszę pomyśleć. - A nie mogę, nie w takim stanie, dodał w myślach. Grożą wydaniem rządowi. Musimy do nich dołączyć, ale czy na pewno?
- Odpisz im w naszym imieniu. Powiedz, że chętnie się spotkamy i zrobimy wszystko, by ich wspomóc w zniszczeniu neandertalczyków. - Tak, wtedy uwierzą. Uwierzą i spotkanie się powiedzie, a wtedy Rhydian zrobi coś bardzo głupiego, jak zawsze zresztą.
- Winter is coming, ptaszyno, a ja dawno nic nie jadłem. - Uśmiechnął się wrednie na samą myśl, że ta pseudo organizacja trawi się w jego żołądku.
Wracając do jedzenia, co tu tak pachnie? Zdziwił się, ale zareagował podobnie co Iv.
- Serio Iv, on jest chyba bardziej szalony ode mnie... czy to możliwe? - Zadał sobie to pytanie wyłaniając się zza rogu korytarza i zatrzymując chwilę później, by spojrzeć nieznajomemu w oczy.
- Niezła chata, ale jak dla mnie brakuje krat w oknach.Jeremy Blood - 2017-12-14, 21:01 Udawałem że nie słyszę rozmowy która odbywała się na korytarzu. Nie było mi to przecież do szczęścia potrzebne co nie? No może dowiedziałem się jedynie że ten większy mutant uważa go za szaleńca a sam jest niebezpieczny. Może to ludojad? To właściwie byłoby zabawne. Kiedy facet wszedł do pomieszczenia uniosłem wzrok na niego uśmiechając się lekko.
-Dzięki za komplement jednak niepotrzebne mi są kraty w oknach. Nie pasują do wnętrza domu a wiem co mówię bo wystrojem wnętrz zajmuje się moja firma- Stwierdziłem po prostu uśmiechając się z rozbawieniem.
-Głodni?- Spytałem po czym zaprosiłem dwójkę do stołu gestem dłoni wskazując talerze z posiłkiem. Spojrzałem na Tesse która już pełznęła w stronę osiłka po podłodze. Wstałem więc od stołu i podniosłem ją na ręce. Ta dosyć niezadowolona dziabnęła mnie w ramię na co syknąłem czując dość duży ból. Zaraz jednak Tessi wyjęła kły a ja położyłem ją na swoich kolanach gdzie zwinęła się i ułożyła łeb na stole obserwując co się dzieje.
-Przepraszam za nią. Jest trochę zbyt terytorialna- Usprawiedliwiłem kobrę przeczesując dłonią włosy i patrząc na dwójkę mutantów przyjaźnie. Każdy chce mieć przecież czasem jakiś gości co nie? A to że do mnie nie przychodził prawie że nikt to nie poprawiało to mojej sytuacji.Ivette Turner - 2017-12-15, 18:46 Nie była przekonana, co do tego smsa. Ale co mogli innego zrobić? Zignorowanie, czy odpisaniu „odpieprzcie się”, groziło ich zdemaskowaniem. Więc szybko napisała i wysłała im wiadomość. A gdy tylko to zrobiła, schowała urządzenie. Następnie się odwróciła i zaczęła ich w stronę, z której to dobiegał smakowity zapach.
- I mi to mówisz? Mam wrażenie, że od tygodnia nic nie jadłam. – A burczenie w brzuchu potwierdziło jej słowa.
- Nie jesteś szalony. – Powiedziała pewnym głosem, przewracając przy tym oczami. „Po prostu czasami wspominasz o kobiecie, której nie pamiętasz. Nic więcej”, lecz nawet w jej myślach zabrzmiało to dość głupio, toteż nie wypowiedziała tego na głos. – Ale ten człowiek… Ktoś normalny wezwałby gliny, a nie oferował „pomoc”. – Stwierdziła. – Chociaż, nie narzekam.
Zastanawiała się, co facet z tego miał? Pomoc dwójce złodziei? Może chodziło o to, że są mutantami i chciał im pomóc? Ale z drugiej strony… Gościu ich zamyka, a chwilę później dostają wiadomość. Czy to nie podejrzane?
Gdy tylko znalazła się w jadalni, dokładnie zlustrowała pokój. Mężczyzna najwyraźniej przygotował im jedzenie, lecz gdy tylko spytał, czy są głodni, Iv oparła się o framugę drzwi i skrzyżowała ręce.
- Kim Ty właściwie jesteś? – Spytała. O ironio, miała wrażenie, że role się odwróciły. Włamywacze wypytują właściciela domu, o to, kim jest. Ale Ivette musiała się upewnić, czy to on wysłał im tego smsa. Z jednej strony – po co miałby go wysyłać, skoro mógł im to powiedzieć prosto w twarz? Ale z drugiej… Wiele rzeczy wskazywało, że to on.Rhydian Naurielith - 2017-12-15, 19:58 Rhydian z politowaniem przyglądał się poczynaniom padalca pełznącego w jego kierunku.
"A może by tak zmienić dietę? Ludzie już mi się przejedli... "
- Wystrojem wnętrz zajmuje się twoja firma? A to gdzie obecnie pracujesz? W kanałach? - Zapytał Rhydian dość niegrzecznie, ale nic w jego głosie nie sugerowało, że żartuje. Jak na razie nie wierzył w DOBRE serce gospodarza. coś tu było nie tak, a po jego przejściach nie zamierzał zaufać byle komu.
- Nie przepraszaj. Przynajmniej nie ma w zwyczaju zaznaczać terenu, co po niektórzy. - Kąciki jego ust uniosły się delikatnie na samo wspomnienie starych nawyków. Z biegiem lat udało mu się pozbyć tej potrzeby obsikania każdego kąta, ale kto wie? Przemiany były coraz bardziej nieprzewidywalne. Może i natura Rysia robi się coraz bardziej dziksza?
Dobrze, że Iv była w pobliżu i go uspokoiła. Aż strach pomyśleć, co by pozostało po tym mieszkaniu.
- Kim jesteś i czemu zachowujesz się tak, a nie inaczej. Doskwiera samotność? Myślisz, że posiadanie pieniędzy jest jednoznaczne z posiadaniem niewolników? Wybacz, ale cokolwiek sobie uroiłeś w tej swojej główce ani ja, a tym bardziej moja przyjaciółka nie będziemy ci służyć! - Niemalże wypluł ostatnie słowo zerkając to na Iv, to na milionera.
" Co my tu jeszcze robimy? Czy Ivette naprawdę wierzy w jego dobre intencje?"Jeremy Blood - 2017-12-15, 21:22 Słysząc pytanie ptaszyny wstałem od stołu z przyjaznym uśmiechem.
-Miło mi jestem Jeremy Blood, prezes firmy dekoratorskiej. Mam 27 lat, rodzice nie żyją, samotny gej potrafiący gotować i wykonywać porządki domowe- Odpowiedziałem uśmiechając się szeroko. Pokręciłem głową z rozbawieniem słysząc przytyk byczka.
-Ranisz me serce. Moja firma zajmuje się domami i mieszkaniami. Kanały raczej nie zachęcają do zamieszkania w nich więc ich nie było mi dane urządzać- Odparłem spokojnie. Nie dawałem się zdenerwować. Bo i po co? To by tylko zraziło tę dwójkę do mojej przewspaniałej osoby. Słysząc bzdury jakie wygaduje ten duży człowiek zaśmiałem się.
-Ale ty wiesz że czasy niewolników już dawno minęły? Po za tym tak jestem dosyć samotny bo nikt nie ma zwyczaju mnie odwiedzać. I raczej nie mieliście zamiarów okradając moją lodówkę. Jesteście prawdopodobnie głodni a ja i tak mam dosyć kasy żeby uzupełnić swoje zapasy więc postanowiłem was poczęstować. Czy to czyni mnie kimś złym?- Powiedziałem radośnie po czym ponownie usiadłem przy stole chwytając za widelec i zaczynając powoli jeść lazanie. To oni zdecydują czy chcą coś zjeść czy nie. Mi to właściwie było bez różnicy. Było chociaż zabawnie. Choć pewnie tylko dla mnie.Ivette Turner - 2017-12-15, 22:47 Pytając mężczyznę, kim jest, Iv nie spodziewała się, że ten jej odpowie tak szczegółowo. W zasadzie, była niemalże pewna, że Jeremy się wkurzy i ich stąd wypieprzy. A tu takie zaskoczenie. I rozwiały się jej wątpliwości, co do tego, że nie współpracuje z F.P.T.P.
- Aha. – Tylko tyle odparła na słowa mężczyzny. W prawdziwe powiedziawszy, Iv nie miała pojęcia, jak zareagować. Rzuciła tylko krótkie spojrzenie ze zdziwieniem w stronę Rhydiana i z powrotem przeniosła wzrok przed siebie.
Sama nie wiedziała, co ma myśleć o Jeremym, ale skoro oferował im niejaką pomoc, to czemu mieliby to odrzucać? Iv nie zwykła z tego, że unosi się z dumą. Brała to, co dawał jej los – a w tym przypadku – Blood. Zawsze mogli uciec, jak coś im się nie spodoba. Liczyła, że Ryś myśli podobnie, jak ona.
- Na przyszłość, nie radzę nas zamykać w małych pomieszczeniach. Ani gdziekolwiek indziej. – Prychnęła. Tia, mimo że Blood okazał się być całkiem w porządku, Iv nie zamierzała zapominać o tamtym wydarzeniu, nawet jeśli, gdzieś tam w środku sądziła, że sama tego chciała.
- Jestem Ave. – Uśmiechnęła się szeroko. Na chwilę nawet zapomniała o cholernym smsie. Na chwilę, bo moment później zabrzęczał jej telefon. Ivette lewą dłoń zacisnęła w pięść, a prawą sięgnęła po telefon i odczytała wiadomość. Wciąż ją drażniło to, że dali się zaszantażować. Następnie podała komórkę Rhydianowi.Rhydian Naurielith - 2017-12-15, 23:07 - Na twoim miejscu cieszyłbym się, że je mam. - Odpowiedział na temat serca Jeremiego i jego przykrego stanu. Dalsze słowa mężczyzny jednak go zszokowały. Spojrzał na Iv i wymienili się myślami, jak to zwykle mieli w zwyczaju. Niby jedno nie wiedziało co myśli drugie, ale tak dobrze się znali, że taka moc była im nie potrzebna.
- Czemu? Mnie może zamykać, a najlepiej niech zwiąże łańcuchami. Wtedy jest ciekawiej. - Uśmiechnął się wariacko i wziął od ptaszyny telefon. Wywrócił oczami kiedy tylko zrozumiał treść smsa.
- Nie przejmuj się. Sama wiesz, jak dawno nie jadłem, prawda? - Zażartował bawiąc się jej telefonem i po chwili nic nie robiąc sobie z towarzystwa trzeciej osoby, objął ją za plecami szepcząc czule na uszko, żeby się nie martwiła i wszystko się dobrze ułoży, jak zawsze.
- No dobrze Jemy. - Westchnął Rhydian i spojrzał na gospodarza tym razem z odrobiną wyrozumienia i spokoju.
- Chyba źle zaczęliśmy nasze spotkanie. Jestem Rhydian, jak już moja naiwna koleżanka się przedstawiła, to ja też muszę. Aua! - Jęknął, kiedy ta dała mu kuksańca.
- Iv! Ehh, zjedz coś. A ja sobie postoję. - Puścił do niej oczko, ale szybko spoważniał. Rzadko rozmawiali o jego... skłonnościach? Potrzebach? Nawet ciężko było to sklasyfikować. Młodzik miał specjalną dietę i danie przygotowane przez Jeremiego mogłoby mu zaszkodzić. Przykre, ale prawdziwe.Jeremy Blood - 2017-12-16, 16:25 Słysząc słowa dziewczyny kiwnąłem lekko głową chcąc dać znać że zrozumiałem.
-Miło mi cię poznać Ave- Odwzajemniłem jej uśmiech zaraz zwracając uwagę na chłopaka. Jego słowa rozśmieszyły mnie na tyle że parsknąłem śmiechem. Taak na pewno będzie ciekawie. Widząc jak ten przytula ptaszynę przyszła mi do głowy jedna myśl.
-Jesteście razem?- Spytałem zaciekawiony patrząc na nich radośnie. Jakby mnie moi pracowni teraz zobaczyli to chyba by zawału dostali. Albo zadzwonili by na policje oraz psychiatrę myśląc że ktoś mnie podmienił. Ta to było bardzo prawdopodobne.
-Miło poznać Rhydianie- Skinąłem mu głową z uśmiechem który nie schodził mi z twarzy a przez który zaczynała mnie boleć szczęka. Kiedy usłyszałem jak ten nazywa swoją koleżankę pokręciłem w duchu głową. Byłem ciekawy jak ta dziewczyna się naprawdę nazywa lecz nie było mi to potrzebne.
-Zapraszam do stołu. Jeśli ktoś jest mięsożercą to w lodówce powinien być jakiś stek- Powiedziałem lekkim tonem. Jak chłopak będzie chciał to po niego pójdzie. Ja za to zająłem się dokańczaniem lazanii. I musiałem przyznać że wyszła mi naprawdę fantastycznie.Ivette Turner - 2017-12-16, 17:26 Dłoń, która jeszcze chwilę temu była zaciśnięta w pięść, teraz się rozluźniła, gdy tylko Rysiek ją objął i zaczął ją pocieszać. A na jej twarzy pojawił się delikaty uśmiech – tak zazwyczaj działał na nią jej przyjaciel. Wiedziała, że na niego może zawsze liczyć.
- Hmm? – Spojrzała ze zdziwieniem na Jeremy’ego. – Nie, nie jesteśmy. – Wzruszyła ramionami, lecz na jej twarzy można było zauważyć delikatny rumieniec, który przestał być „delikatny”, gdy tylko ujrzała rozbawione spojrzenie mężczyzny.
Miała ochotę dać mu kolejnego kuksańca, gdy ten użył zdrobnienia jej prawdziwego imienia, w końcu jednak tego nie zrobiła, gdyż stwierdziła, że dosyć już oberwał. Na szczęście – Blood nie zwrócił uwagę na ten mały szczegół. Chyba.
Kolejne brzęczenie telefonu. F.P.T.P. miało najwyraźniej dzisiaj ciężki dzień i za wszelką cenę starało się wkurzyć dwójkę mutantów. Sięgnęła po telefon, który jeszcze trzymał Rhydian i otworzyła wiadomość. Nie myliła się – F.P.T.P. znów zaczęło ich szantażować.
- Musimy iść. – Słowa skierowała do Ryśka, a następnie zwróciła się do Jeremy’ego – Wrócimy później. Chyba.
Po wypowiedzeniu tych słów, złapała Silvera za dłoń i pociągnęła w kierunku wyjścia. Mieli dwie godziny, aby tam dotrzeć. Niby dużo, ale wolała zjawić się przed czasem, by porozmawiać o tym z przyjacielem.
// z.t -> Seattle Chinatown -> uliczki między budynkamiRhydian Naurielith - 2017-12-16, 18:20 Rhydiana trochę zabolała odpowiedź Iv, ale przecież oto mu chodziło, żeby nic między nimi nie zaszło. Ach, nienawidził siebie za to. Gdyby tylko był normalnym człowiekiem mógłby być dla niej odpowiednim partnerem, a tak? Ugryzł się w język co by nie powiedzieć czegoś głupiego i odsunął się delikatnie od Iv by móc zajrzeć do lodówki. Widząc mięsko mimowolnie pociekła mu ślinka. No, tego by nie odpuścił. Szkoda, że terroryści mieli tak fatalne wyczucie czasu.
- Musimy iść... - Powtórzył jej słowa i zamknął lodówkę tak powoli i ostrożnie tak, jakby miałaby być jego ostatnim obiadem i do tego utraconym...
- Ale tu jest stek! - Jęknął, ale dłoń dziewczyny skutecznie oderwała go od tej skarbnicy mięsnych wyrobów.
- Na pewno. - Dodał po Iv odnośnie powrotu do tego miejsca. Lodówka czeka!
[z/t] > Tam gdzie jego właścicielka.Jeremy Blood - 2017-12-16, 19:22 A więc nie są razem? Trochę szkoda bo byliby trochę dziwną acz uroczą parką. Widząc jak ta zerka w telefon zaczęła zżerać mnie ciekawość. Nie wiedziałem dlaczego tak reagują na zwykły telefon a raczej coś w nim a to uczucie po jakimś czasie zaczęło stawać się irytujące. Kiedy się ze mną pożegnali i skierowali do drzwi ja sam poszedłem przebrać się w wygodne acz opinające moje nogi czarne dżinsy oraz ciemnozieloną bluzę z kapturem. Kiedy oni już wyszli ja dopiero kierowałem się do przedpokoju w którym to założyłem wygodne i ciche sportowe buty w ciemnoczerwonym kolorze przypominającym krzepnącą krew. Wziąłem jeszcze torbę do której schowałem Tesse oraz na razie wyłączony silny paralizator. Za pasek spodni włożyłem sztylet w pochwie bym się nie poranił po czym ruszyłem za tą dwójką tak powoli by mnie nie zauważyli i tak szybko bym ich nie zgubił.
// z.t -> Seattle Chinatown -> uliczki między budynkami