Capitol Hill Flea Market - Stragan z kwiatami
The Gifted - 2017-11-23, 15:50 Temat postu: Stragan z kwiatami
Chloe Harper - 2020-03-17, 19:21
//26 maja
To był czas na przemyślenia. Ostatnio działo się bardzo wiele i ruda musiała kilka spraw przemyśleć, pochylić się nad nimi, rozstrzygnąć wewnętrznie czy jej decyzje były właściwe i czy zrobiłaby tak samo ponownie znając cenę.
Nie lubiła jednak myśleć siedząc na dupie. Potrzebowała ruchu. Nie koniecznie od razu biegu, czy jazdy na rowerze, spacer wystarczył. A przy okazji może wpadnie jej coś w oko... jej pokoik był jakiś taki smutny. Może kolorowy storczyk wniesie tam trochę życia.
Harper szła więc przed siebie. Znała miasto i okolice, urodziła się tu i całe życie mieszkała. Nie mogła się zgubić. A i plan z kupnem kwiatka chyba miał się spełnić, bo trafiła w idealne miejsce. Kwiaty cięte, doniczkowe, bukiety, wianuszki, do wyboru do koloru. Widziała w necie ostatnio zdjęcie pięknego storczyka o kwiatach w kolorze czystego letniego nieba. Za takim żywym błękitem się więc rozglądała. Ubrana jak zwykle w jeansy, trampki, czarny podkoszulek i narzuconą na niego luźną szarą tunikę omijała ludzi szukała celu. Rozpuszczone rude kłaki odgarnęła na plecy i wyszczerzyła się, bo i oto on! Był, wypatrywany błękitny storczyk. Teraz tylko na swoją kolej musiała poczekać.
Gabriel Lacroix - 2020-03-19, 21:05
/3 - po grze z Cornelią/
Gabriel pomyślał, że musi kupić sobie parę sadzonek tak jak nasionek. Od zawsze marzył o kwiaciarni. W sumie trudno sprecyzować to zawsze.
Poza tym musiał się czymś zająć. Na pewno tym by się uspokoić. Niestety trzy dni poza Domem w D.O.G.S i rozmowie z Cornelią dalej nie mógł dojść do siebie.
Niby miał brata, a także on nie dość, że się go bał to tym bardziej obawiał się, że jego instytucja go pochwyci. Jednakże wyjaśnił mi, że nic mi nie zrobi. Poza tym nie widział w Averillu by był mutantem. Poza tym by był D.O.G.S zainteresowany nim to dawno by siedział w laboratorium.
No cóż... może kiedyś jeszcze go spotka.
Na razie Lacroix miał cel i musiał zdobyć to co mu potrzeba.
Zaraz tak powiedzmy pomógł ekspegience i zaraz Gabriel został razem z jakoś rudowłosą.
Nawet nie zdawał sobie sprawy, że to kobieta, której niegdyś poderżnął gardło tak jak wcześniej jej ojcu.
Jednakże brunet owej dziewczyny nie pamiętał. Za dużo w swojej pracy widział twarzy mutantów i nie tylko.
- Poproszę irysy, róże, narcyzy... - wymieniał.
Gabriel wyglądał na tak dobrego człowieka, że nikt by nie powiedział, że zabija z zimną krwią.
Chloe Harper - 2020-03-19, 21:19
Nie wygląd stanowił o człowieku, nawet nie jego urodzenie, a jego wybory i czyny. To definiowała każde z nich... każdego mutanta, zwykłego człowieka... policjanta, księgowego czy menela.
To ich decyzje ich określały, to one doprowadziły i ją i jego do tej chwili, w stanie jakim właśnie byli.
Ruda widziała faceta. Też przyszedł po kwiaty lub nasiona. Musiała przyznać, niezłe ciacho. Nie poznała w nim swojego oprawcy. Nie widziała go wtedy. DOGS na akcji mięli pełne wyposażenie, w tym maski kryjące ich twarze. Wypatrując swoich kwiatków kilka razy zatrzymała na nim spojrzenie... bez podejrzeń, raczej jak dziewczyna na facecie. Uśmiechnęła się nawet w duchu.
Stanęła obok już przy ladzie stoiska. Dopiero kiedy usłyszała jego głos...
Zamarła, serce jej niemal nie stanęło. Oparła się dłońmi o blat żeby nie upaść. Poczuła jakby blizna na gardle znowu się otworzyła... poczuła zimną stal nożna na skórze, powietrze jakby ciężej przechodziło przez gardło do płuc.
Tego głosu nie mogła pomylić, nie mogła zapomnieć. Teraz brzmiał inaczej... łagodnie i ciepło, ale to był tern sam głos, który odezwał się za nią... należał do tego samego mężczyzny, tego samego PSA, który szarpnął ją za włosy i poderżnął jej gardło... który zastrzelił jej ojca tak by to zobaczyła nim udusi się lub wykrwawi.
Podniosła głowę i odwróciła by spojrzeć na NIEGO. Zobaczyć i zapamiętać tą twarz. Skojarzyć ją z głosem, z jego postawą... by mieć pełen jego obraz.
Pierwszy szok nie pozwolił jej jeszcze na żaden gwałtowny ruch. Na atak, ucieczkę, czy choćby krzyk. Po prostu patrzała na niego niemal nie oddychając, z przerażeniem migoczącym w jej zielonych ślepiach...
Gabriel Lacroix - 2020-03-19, 21:47
Gabriel teraz nie przypominał tej osoby w masce. Chodzi tutaj o jego ruch. Może i miał taki sam głos, ale tylko tyle. Poza tym dziewczyna mogła się pomylić. Ktoś inny mógł podobny głos.
Poza tym Lacroix szedł jak zwyczajny facet, a nie osobą pozbywając się innych. Wtedy szedł dumnie i pewnie. Niczego się nie bał.
Teraz grał zwykłego konesera roślin. W tym wypadku kwiatków.
Ekspedientka zauważyła, że rudej coś się dzieje.
- Przepraszam, słabo Pani? Może Pani usiądzie albo przynieść wody? - pytała.
Gabriel jakoś nie rozumiał zachowania nieznajomej. Czyżby coś się stało? Bała się?
- Pomóc Pani? - zapytał.
Spojrzał na Rudą. W głosie Gabriela było słychać ciepło, choć odgrywał tutaj rolę. Lacroix był świetnym aktorem.
Chloe Harper - 2020-03-19, 22:39
-Ja... wodę... dziękuję... - Mruknęła do ekspedientki. Ej, no może była w pierwszym trymestrze ciąży i jej się w głowie zakręciło? Cukier jej spadł i się zrobiło słabo? Wszystko możliwe.
Dopiero kiedy pani wyszła do zaplecza, na tył, czy gdziekolwiek po wspomnianą wcześniej wodę Harper wyprostowała się i stanęła przed mężczyzną.
Z tym samem wyrazem szoku i strachu na twarzy zmierzyła go spojrzeniem od góry do dołu. W jego postawie nie było nic z tamtego faceta w tamten dzień. Nawet tonacja głosu była kompletnie inna. A Harper nie miała najmniejszych wątpliwości, że to ten głos... ten sam. Takich rzeczy się nie zapomina... słowa wypowiedziane przez niego na kilka chwil przed tym nim poderżnął jej gardło, zastrzelił jej ojca i nim umarła, wyryły się w jej pamięci na zawsze. Nie mogła się mylić. Ale kto mógł ją zrozumieć...? Każdy kogo spotkało choćby coś podobnego... nie żył... bo przeżyć czegoś takiego nie sposób. Ona była jakimś chorym wyjątkiem.
Kiedy znowu podniosła na niego zielone oczy, szok mijał. Zastępowała go nienawiść, choć strach pzostał.
-Już raz mi pomogłeś... P S I e. - Warknęła przez zaciśnięte zęby, ale ani drgnęła. Rzuciła drobną grą słów, byli w publicznym miejscu, nie trzeba było rzucać oczywistościami. Subtelnie powiedziała mu jednak, że wie kim on jest, że wie, że należy do DOGS... ale też, że kiedyś się spotkali... a wnioskując po jej reakcji, dla niej spotkanie to nie było zbyt miłe.
Wciąż walczyła jeszcze z sobą. Szok mijał, odzyskiwała kontrolę nad własnym ciałem, mogła oddychać, choć wciąż czuła zimną stal na szyi... walczyły w niej sprzeczne sygnały. Walcz! Zabij! Tu i teraz! Skręć mu kark! Wydrap oczy! Uduś! Wyrwij serce jeśli je ma!!! Albo... Uciekaj! Wiej prędko! On znowu Cię skrzywdzi! Znowu zabije! Jak pozna, że raz Cię zabił to koniec! UCIEKAJ!
Gabriel Lacroix - 2020-03-26, 21:25
Na początku Gabriel nie bardzo wiedział o co chodzi. Niby tylko patrzyła na niego. A potem ten wyraz oczy Rudej. Nienawiść. To Lacroix uwielbiał. Zaraz został nazwany tak jak nie raz mu mówiły ofiary przed śmiercią gdy odkryły kim jest.
- Och co za zaskoczenie - odrzekł z ironią.
Zaraz kontynuował:
- To raz się widzieliśmy. To co teraz zrobisz przestraszona dziewczynko?
Już miał położyć dłoń na ramieniu kobiety, ale zaraz przyszli inni, mówi klienci.
Niestety nie mógł nic zrobić przy świadkach.
- Może się pobawimy tylko innym razem? - szepnął jej na ucho.
Zaraz przypomniał sobie skąd zna kobietę. Po chwili wyprostował się.
- Zapytałbym się jak czuję się Twój ojciec, ale cóż... ups... przecież nie żyję - wyznał.
Zaraz przyszła sprzedawczyni z wodą.
- Przepraszam, że Pani czekała proszę - odrzekła.
Zaczęła liczyć zakupy Rudej, a potem Gabriela.
Chloe Harper - 2020-03-26, 22:16
Czuła coraz więcej władzy we własnych kończynach. Gdy się odezwał... teraz brzmiał dużo bardziej jak ON! Jak ten skurwiel, którego pamiętała, który tak boleśnie wrył się w jej wspomnienia. Nawet nie widziała, że ktoś wszedł. Zwisało jej to całkiem i powiewało. Była tylko ona i on i kurwa mogły gliny nawet na to najść i miałaby to w dupie. A już na pewno po tym jak ta bestia wspomniał o jej tacie!
O jedynej osobie jaka jej została wtedy na świecie, a którą on jej odebrał!
Jej ręka wystrzeliła jak błyskawica. Ona sama nie zdążyła jej powstrzymać. I to nie był liść... nie po prostu pacnięcie w twarz, a prawy sierpowy na szczękę, w który włożona była cała siła i nienawiść jakie zdążyły się dziewczynie nazbierać.
Nawet jeśli byłby gotowy i zatrzymał jej rękę, natychmiast pójdzie lewa pięść w zęby tego potwora. A gdyby i lewą rękę jakimś cudem jej złapał, to szarpnie ramionami przyciągając go odrobinę bliżej tylko po to, by czołem wyjebać mu sowicie w nos. Taki... "szybki" numerek.
A właścicielka z wodą wróciła? Woda już nie potrzebna... Pani dziękujemy... za kwiatka w sumie też... raczej...
Gabriel Lacroix - 2020-03-27, 23:50
Gabriel na początku nic nie powiedział, ale miał światków.
- Tą kobieta zwariowała. Rzuciła się na mnie z pięściami - mówił.
Ludzie którzy tu się zabrali zaczęli szeptać do siebie.
Lacroix dość blisko stanął dziewczyny.
- Nie wiem w jaki sposób przeżyłaś, ale mogę Ci załatwić bilet na tamty świat. Tylko kto tu jest zagrożeniem ja czy Ty? - szepnął do niej tak by tylko ona słyszała.
Zaraz ktoś z tłumu krzyknął:
- Trzeba policję wezwać!
Zrobiło się małe zamieszanie. Gabriel zdążył odejść. Patrząc na Rudą szepnął "ból" i wtedy ona poczuła rozrywający ból na całym ciele jakby ją węglem przypalali.
Śmiała go uderzyć, więc wtem zaczęła zabawę z brunetem. Mogła go nie prowokować wtedy by się rozeszli.
Jednakże nikt z zebranych tutaj ludzi nie podejrzewał, że to wina Gabriela. To co teraz robił sprawiało mu satysfakcję.
Chloe Harper - 2020-03-28, 00:14
Od razu zwariowała! Facet od kobiety w pysk dostał, to widocznie zasłużył. Pewnie zbok chwycił ją za tyłek, gdy się rudej w głowie zakręciło. Cóż, ostatecznie Harper nie okładała go pół godziny, a dała raz a porządnie po zębach. Na jego słowa nic nie odpowiedziała, pokręciła lekko głową zgrzytając zębami po czym odwróciła się do lady. Kostki piekły ją przyjemnie od siły ciosu. Nie mogła zrobić więcej. Nie tu, nie przy świadkach.
Zamieszanie się zrobiło, ale skoro przedstawienie się skończyło to i ludzie szybko własnymi sprawami na powrót się zajęli. Ten typ też odszedł... dobrze... niech idzie... Chloe mogła jeszcze chwilę zostać tu.
W głowie dźwięczały jej jego słowa. Bilet na tamten świat... jeden od niego dostała... okazało się tylko, że nie w jedną stronę! Kolejny zapewne też będzie w obie strony...
-Przepraszam za zamieszanie. Na za dużo sobie pozwolił... - Mruknęła do niezbyt zadowolonej właścicielki. Takie ekscesy. Cóż, no i w kwiaciarni się zdarza.
Harper właśnie sięgała do kieszeni by zapłacić za wybranego wcześniej storczyka, gdy coś ja trafiło. Wciągnęła gwałtownie powietrze w płuca upadając na ladę, czy blat. Osunęła się na podłogę. Jej świat nagle skurczył się i zamknął w jej ciele... rozrywanym nieznanego pochodzenia drobnym ciałku. Nie chciała krzyczeć. Naprawdę. Nie była jednak jakoś specjalnie odporna na ból... to nie jej mutacja... Wstrzymywała się póki nie zbrakło jej oddechu. Potem wrzasnęła. Paliło ją i darło od środka. Jakby wnętrzności jej się zagotowały i chciały przepalić na zewnątrz! Mózg jej płonął, a skóra skwierczała! Co się działo!!?? Biedna rudowłosa miotała się na podłodze w niekontrolowanych spazmach bólu. Była bezbronna... chyba każdy by był. A jedyne pozostałe trzeźwe komórki jej mózgu wiedziały czyja to sprawka!
Gabriel Lacroix - 2020-03-31, 17:30
Szkoda, że byli w publicznym miejscu. Gabriel by się jeszcze pobawił z tą Rudzinką. Jednakże dostała nauczkę, że lepiej z nim nie zaczynać. Poza tym fajnie by było wbić zęby w tą młodą i delikatną szyjkę.
Zanim już odszedł w swoją stronę to popatrzył na nieznajomą. Jego oczy mówiły: "To nie koniec".
Niestety wiedział, że musiał się pozbyć dziewczyny. Niby wiedziała jak wygląda, ale nie wie jak się nazywa. Jednakże to kwestia czasu.
Nie wiedział w jaki sposób Ruda przeżyła, ale to nie powinno się wydarzyć.
Następnie Gabriel poszedł w swoją stronę.
Z/t.
Chloe Harper - 2020-04-14, 19:22
Harper wyła jak ranione zwierze. Wiele od prawdy w sumie to nie odbiegało, bo czuła jakby w każde możliwe miejsce na ciele zarobiła kulkę... i jakimś cudem nie zginęła... tylko bolało...
Kiedy ból zniknął, ten właściwy, zostawiając za sobą tylko swój powidok, pot na bladej skórze i szybki, ciężki, nierówny oddech, dziewczyna dźwignęła się na łokcie i kolana. Drżała gwałtownie.
Nie była pewna co właściwie się stało.
Nie była pewna przynajmniej do kiedy załzawionymi oczami nie złapała JEGO spojrzenia. Dyszała, ale miała tyle świadomości, by bezbłędnie odczytać to spojrzenie. To on. On to robił... on zadawał ból... ten błysk... ta niewypowiedziana groźba.
Gdy w końcu ktoś do niej podszedł by sprawdzić co z nią, ON zniknął a ona mogła tylko pokręcić głową.
Nic od nich nie chciała.
No dobra... ta woda... wypiła szklankę wody siedząc na ziemi i próbując opanować drżenie ciała. Kategorycznie odmówiła karetki. Nic jej nie było. Łapała ją znowu migrena przez ten szok bólowy, ale nic poza tym.
-Dziękuję. - Mruknęła. Zbierało jej się na wymioty, ale wolała puścić pawia gdzieś do śmietnika po drodze niż tu. To byłoby już przegięcie.
Pozbierała się w końcu, drżąc i z nabitą gonitwą myśli głową wyszła. Dla bezpieczeństwa wracała najbardziej zatłoczonymi i ruchliwymi ulicami. Była rozbita i przerażona. Jeśli chciałaby na nią zaczekać, zaczaić się... zgarnąć... pewnie nie byłaby w stanie skutecznie się obronić.
Nie mogła wpaść w jego łapy...
Nie...
//zt//
|
|
|