To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

J. Smith - Wejście frontowe

Phil Neumann - 2020-05-21, 20:25
Temat postu: Wejście frontowe
Kiedyś będzie ładne foto. Może.
Phil Neumann - 2020-05-21, 20:25

| 25 maja 2019 roku

Znasz ten stan, kiedy dojeżdżasz do swojej chawirki z myślą, że zaraz się wyciszysz, zrobisz jakiś epicki obiadek, a potem ponakurwiasz na konsoli… Coś ci w powietrzu nie gra, ale ignorujesz to. Idziesz na przód, śmiało. Jesteś bohaterem w swoim domu! Jedynym i niepowtarzalnym! Ale nie! Nie, nie, nie! Coś nie tak… Ale…? Bo kiedy już tak jesteś, dojeżdżasz, wjeżdżasz… Nuda. Wiadomo, podjazd. Zostawiasz samochód. Wchodzisz do domku, dosyć skromnego jak na swoje możliwości. Uśmiechasz się po całym dniu na mieście. Popołudnie takie piękne. Kuchnia jeszcze piękniejsza. Oczywiście jest czysto. Zastanawiasz się, co by tu ugotować i… informują Cię o nieproszonym gościu. A jednak…? Coś się dzieje? Coś nie gra? Jakaś bulwersantka? Klnie coś po hiszpańsku? Cooo…?
Jesteś zaintrygowany z jednej strony, z drugiej na myśl przychodzi Ci kobieta, która nie powinna się w nich pojawić, więc... Machasz ręką, Phil. Och, yeah! Stwierdzasz, że ten komunikat to Ci się tak naprawdę przyśnił, bo… Abstrakcja, nie? Zaintrygowanie znika, a Ty dalej żyjesz w przeświadczeniu, że twoi biologiczni rodzice mieszkają sobie w jakiejś Brazylii, będąc zapewne bóstwami dla miejscowej ludności. Tak, dokładnie tak. Sen…To tylko sen. Spaghetti będzie nie snem. Będzie realne.
Dlatego zaczynasz wątpić w swój osąd, kiedy słyszysz pukanie do drzwi… Mamita? Ale przecież nie wiedziałeś jej grubych parę lat. Pamiętasz jak w ogóle wygląda? Mamita nieee… To pewnie jakaś putta, co się nie chce sprzedawać za hajsy w klubie. Chyba lepiej powinieneś dobierać dziwerki i trzymać je krótko na smyczach.
Krótko. Dziwerki trzymać krótko – zanotowane.
Dobra. Akcja.
Otwiera nasz Pan Phil Bohater Pierwszoplanowy drzwi… naszej Jeszcze Większej Pani Bohaterce Pierwszoplanowej. Otwiera drzwi i zamiera oniemiały.
- J.W.P.B.P.?! Znaczy… Mama…? – pytam po chwili milczenia, bo szok zalewa mnie totalny. Sytuacja niecodzienna. Twarz jakby codzienna… Nie wiedziałem, co powiedzieć.

Margarita Neumann - 2020-05-24, 18:24

| 25 maj 2019

Margarita nie należała do przykładnych obywateli, a tym bardziej matek. Swojego syna porwała o czym mu nie powiedziała. Jego rodziców zabiła. Matka idealna, nie? Miała też męża i była kobietą z długim stażem życie w tym świecie. Mąż był miłością jej życia, nie raz ją denerwował, a teraz wkurwił totalnie. Hiszpańska natura kobiety kazała jej pod wpływem chwili zostawić ukochanego w Nowym Jorku i przyjechać do Seattle, aby sprawdzić jak radzi sobie jej kochany synuś. Gdy zawitała u progu jego aktualnego adresu zamieszkania nawet pokiwała głową z dumą. To się dorobił ten jej kochany synalek.
Wkurwienie jednak malowało się na jej twarzy jak jeszcze nigdy w życiu. Rysy pięknej, ciemniejszej cery były ostre, a oczy zdecydowanie mało łagodne, choć niekiedy potrafiły zawrócić nie jednemu mężczyźnie. Trzymała w dłoni swoją różową walizkę, ubrana w obcisłą bluzkę odsłaniającą pępek z dekoltem w serek, oraz obcisłą spódnicę spojrzała na swoje dziecko, które chyba się jej nie spodziewało. No raczej Phil nie powinien się jej spodziewać.
A ty co? Ducha zobaczyłeś? – wybuchnęła od progu podając mu walizkę i przechodząc w wysokich szpilkach przez próg. Jak na swój wiek była urodziwą kobietą i zdecydowanie bardzo ponętną. Jej ruchy były pewne i pełne gracji. Rozejrzała się dookoła czując jak złość nadal jej nie opuszcza. Była zmęczona podróżą i wściekła na swojego męża. — Z ojcem rozwodzimy się – krzyknęła wchodząc do kuchni i od razu zaglądając do lodówki, aby sprawdzić, czy jej syn dobrze się odżywia. — Masz jakąś kobietę? Chce prowadzić dom uciech! – spojrzała na swoje dziecko z zacięciem w oku. Zawsze marzyła, aby dawać mężczyznom rozkosz i prowadzić burdel najlepszy w mieście. Oczywiście taki, w którym kobiety żądzą. Wszystkie dziewczynki byłyby dobrze traktowane. — Jaki tu jest syf! Nie tak cię wychowałam. Phil, twój ojciec to najgorszy kretyn na świecie! – wyrzuciła z siebie wciskając głowę do lodówki i wypinając się w najlepsze. Nie chciała mu pokazać, że ma łzy w oczach, że to co ojciec wyprawiał ją bardzo raniło i jeszcze go zostawiła. TYLE LAT RAZEM!

Phil Neumann - 2020-05-30, 16:47

Och, jak Boga kocham… Właściwie, to jak Papę Delgado kocham, to ta moja mama… Och, gotów byłem zgrzeszyć cholernie dla tych krągłości. Aż zarysowałem sobie w powietrzu linię jej talii, kiedy odwróciła się do mnie tyłem, po czym podkreśliłem krągłości jej piersi i pośladków również, a następnie zakląłem sobie niemo, palnąłem się w łeb z płaskiego i chwyciłem za różową walizkę. Oczywiście, drzwi jakoś nie zapomniałem zatrzasnąć, choć nie było łatwo, kiedy Cesarzowa Margo wpadła tu niczym szogun ze swoimi wdziękami. Czy to normalne, że miałem ochotę przelecieć własną matkę? Z pewnością nie… Póki nie zobaczyłbyś jej tu w tej chwili, czytelniku. Ojej. Dobra. Skup się. Poza tym miałeś Imarkę, mafię i własny klub nocny, który był również kryptoburdelem.
Porzuciłem jej oczojebną walizkę gdzieś w salonie, po czym ruszyłem za nią do kuchni i w sumie czym prędzej postąpiłem tych kilka kroków, by ją przytulić do siebie, wtulić się w jej skórę i ponownie poczuć ten maminy dotyk na policzku.
- Ach, tęskniłem. I nie dziw się, że wyglądałem, jak gdybym zobaczył ducha… kiedy porzuciliście mnie z ojcem u dziadków parę ładnych lat temu – odparłem, po czym również stwierdziłem z nutką pretensji w swym głosie. Drobną nutkę, gdyż wraz z tamtym dniem otrzymałem niejako wolność, dzięki której zrobiłem różne dziwne dyplomy, wmieszałem się w szemrane interesy i przede wszystkim poznałem Imarkę, wyjechawszy na jakichś kilka czasów do Kanady.
- Ojciec faktycznie jest kretynem, skoro puścił cię samą w podróż… i ogólnie wypuścił. Sprzątaczkę zwolnię, skoro nie zdała testu mamy, a burdel… Będziesz miała, mami, KONKURENCJĘ – stwierdziłem głupkowato dumny, odsuwając się od niej i z ciekawości przejeżdżając palcem po jednej z płytek, a potem po szafce u góry. Hmm.
- Testuję nowe rynki – kontynuowałem odnośnie tego burdelu. Nie wydawało mi się znowu jakoś brudno, ale kobiety znały się na tym lepiej. Wzruszyłem ramionami i przycupnąłem sobie na jednym z blatów. – A kobietę mam… cudowną. Blada i chuda… Ale cudowna. Trochę za bardzo altruistyczna. Ale, jak już wspominałem, cudowna – odparłem rozmarzony… Ale chuj. Mama przyjechała!
Zeskoczyłem z blatu i zniknąłem na dłuższą chwilę w pomieszczeniu obok. Wróciłem z jakimś zakurzonym winem ze spiżarni. Sięgnąłem po dwa wiszące, ogromne kieliszki. Wiadomo, co się działo potem. Nalałem mamie więcej, bo musiała ostudzić wciekłość na ojca.
- Co zrobił tata? Żyje jeszcze? – zapytałem, starając się nie wyjść na ciekawskiego, bo niechybnie dostałbym z kieliszka czy tez butelki po głowie.

Margarita Neumann - 2020-07-04, 17:15

Gdy jej syn ją przytuliła poczuła niejaką ulgę, nawet odetchnęła. Zawsze miała słabość do Phila, co zapewne też było powodem porwania dzieciaka z tamtego domu. Był rozkoszny, a to chyba najlepszy powód porwania. Cmoknęła go w czoło i cicho odetchnęła. Pokręciła głową i ściągnęła brwi wpychając do ust pomidorka koktajlowego, którego wyciągnęła z lodówki.
Nie porzuciliśmy, a daliśmy ci nowe miejsce na rozwinięcie skrzydeł kochaniutki – pacnęła go w ramię i dalej buszowała po pomieszczeniach słuchając jego słów. — Kiedy ślub? Starzeję się, nie myśl, że będę tak wyglądać wiecznie, a chce na twoim ślubie wyglądać porządnie a nie jak babcia z moherem na głowie – prychnęła w taki sposób, że zwykle Phil i jej mąż robili, co im kazała. Z automatu, gdy się słyszało prychnięcie Margo wykonywało się wszystko tak, aby już nie prychała.
Nie mam humoru na zagadki. Jakie rynki? Czym ty się w ogóle zajmujesz? Skąd masz tą chatę? Ile masz władzy w tym mieście? Dla kogo pracujesz? Jesteś jakimś korpo szczurem w garniaku? – może i lubiła syna w garniaku, ale nie wyobrażała go sobie w jakimś biurze drukującym kwity, aż wzdrygnęła się z pogardą na samą myśl. Jej syn miał być światowy, ale zdecydowanie nie w takim biznesie. — Altruizm? – ona chyba zaraz zemdleje. Czuła jak robi się jej słabo i gdyby nie wino pewnie by padła na jakieś krzesło ze zbyteczną teatralnością. Upiła spory łyk trunku i spojrzała na niego spod byka.
Nie interesuj się sprawami dorosłych! – pogroziła mu palcem i cicho westchnęła. Nie była gotowa na opowiadanie o tym.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group