To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

retrospekcje - Life is too short to wake up in the morning with regrets...

Samantha Bartowski - 2020-05-03, 16:09
Temat postu: Life is too short to wake up in the morning with regrets...
// wiosenny poranek 2006 roku.



Spring Break zbliżał się wielkimi krokami, a w tym roku miało być wyjątkowo. Chyba pierwszy raz cała klasa była ze sobą zgodna i postanowiliśmy wspólnie spędzić ferie, wyjeżdżając do innego stanu. Pokoje w tanich hostelach wszyscy mieliśmy już zaklepane, plany na kolejne wieczory wciąż się klarowały. No żyć, nie umierać. Lepiej być nie mogło.
Aż do chwili, gdy okazało się, że najładniejsza dziewczyna w klasie, ta śliczna Nathalie wypłakiwała się koleżankom, jak to nie została sama akurat przed przerwą! Nie było ciężko podsłuchać babskich plotek, gdy nie minęła chwila z ich kolejnymi wyznaniami. Czy słodka, mała Nath lubiła tatuaże?
Miałam pewność, że Aaronowi już dawno wpadła w oko. Mi też jakoś robiło się cieplej gdzieś w środku, gdy tak na nią zerkałam z ostatniej ławki, ale przecież to było głupie. Nie mogłam lubić dziewczyn, no nie?
Wystarczyło jednak krótkie spojrzenie w oczy mojego bliźniaka i już oboje wiedzieliśmy, do czego nas to doprowadzi. Wystarczył dzwonek, a oboje bez słowa się spakowaliśmy, kierując w stronę tak znanego nam już, szkolnego kibla.
Bez ceregieli dorwałam do paczki wygniecionych fajek, zajumanej kiedyś ojcu, gdy ten się najebał. W takich chwilach nawet nie zauważał, gdy coś mu ginęło, a to... Lepiej dla mnie. Zamknęliśmy się w łazience, zwykłą starą wsuwką zacinając zamek w drzwiach i blokując wszystkim dostęp do tej starej łazienki.
- Masz zapalarkę? - Zapytałam, pakując sobie filtr do gęby i klepiąc po kieszeniach zdecydowanie za szerokich spodni. Jakoś nigdy nie potrafiłam się nosić przy sobie choćby kilku zapałek.
- W ogóle słyszałeś laski? Nath jest znowu sama. Kręcą ją dziarki. - Dorzuciłam po chwili, spoglądając w oczy Aarona, szukając w nich potwierdzenia, że myśli dokładnie o tym samym, co ja...

Aaron Bartowski - 2020-05-12, 18:42

Kto by pomyślał, że Aaron i Samantha Bartowski potrafili rozumieć się bez słów? Tak było. W zamierzchłych czasach, kiedy oboje nie przepadaliśmy z nauką, z którą było nam kompletnie nie po drodze, kiedy podobały nam się – tego nie miałem świadomości, podobnie jak moja siska – te same laski, kiedy, cóż, mama nie żyła, ale ojciec żył… i pił sobie w najlepsze. Wtedy potrafiliśmy sobie spojrzeć w oczy i, cóż, wiedzieć. Przerwa. OUT. Do łazienki. Blokada drzwi. I… Odetchnięcie.
Odetchnięcie, Samantho!!!
- Mam, ale ci nie dam. Wyrzuć to gówno do kibla. Chcesz umrzeć na raka jak matka? – zapytałem ją niepocieszony, bo w przeciwieństwie do mojej najdroższej siostry bliźniaczki i większości rówieśników, ja unikałem fajek. Tak, bo mama umarła na raka. Co prawda, niekiedy zdarzało mi się wypić… Bo nie dało się nie, kiedy miało się Sam za siostrę i najlepszego przyjaciela – typowego awanturnika i buntownika. Ale z reguły alkoholem gardziłem… Przez swojego ojca, który kompletnie nic nie robił ze swoim stanem. Jedynie pił, narzekał i darł mordę.
- Nath? Nasza Nathalie? – zapytałem z ciekawością. Coś mi tam zabłysło w głowie, coś zatrzepotało w serduszku i poinformowało me męskie ego, że tak… Że warto by coś zrobić w tym kierunku, szczególnie że… - A wiesz… Ostatnio myślałem o jakimś tatuażu. To nie takie znowu złe… Myślę, że świetna sprawa – stwierdziłem, trochę tak kręcąc trzy po trzy, trochę mówiąc zgodnie z prawdą. Prawda była taka, że faktycznie myślałem o dziarce, ale obawiałem się konsekwencji jej posiadania. Różnie ludzie patrzyli na ludzi z dziarami i ogólnie zakażenia i inne takie… Raczej nieodpowiedzialne , bacząc na nasz wiek. Z trzeciej, Nathalie podobały się dziarki.
- Myślę, że jedna by nam nie zaszkodziła… Przecież nie obtatuujemy sobie całego ciała, nie? – stwierdziłem, by tak siebie upewnić w tej decyzji, gdyż to właśnie decyzję i to podjętą stały się moje rozważania. Wzrok Sam zresztą mówił to samo. – Masz jakiś pomysł na pierwszą dziarę?

Samantha Bartowski - 2020-05-18, 20:11

- Na coś muszę umrzeć... - Odparłam na jego słowa, wzruszając ramionami. Może to był mój mechanizm obronny? Śmierć matuli zmieniła we mnie wiele, ale... Na pewno nie nauczyła mnie lepszego radzenia sobie z emocjami. A ja musiałam ukoić nerwy przed kolejnymi lekcjami. - No daj, ostatni raz... - Dzisiaj. - Dodałam w swoich myślach, robiąc maślane oczka do tego mojego bliźniaka z nadzieją, że złamie się jak zawsze. W końcu to nie pierwszy raz, gdy mieliśmy podobną konwersację, no nie?
- No, nasza Nath. Ta blondyna z trzeciej ławki. - Potwierdziłam, kiwając swoją głową dla wzmocnienia swojej wypowiedzi. - No na własne uszy słyszałam, że rozeszła się z Tonym. Te jej psiapsie aż psora zagłuszały swoimi słowami otuchy... - Pokazałam dłonią jakże znany gest paplania bez sensu - choć przecież w rzeczywistości wyjątkowo ten temat mnie interesował. - Weź, tatuaże są fajne. Ale tylko te takie małe. Jak jesteś cały wytatuowany, to wyglądasz jak jebana kolorowanka, hahaha! - Zaśmiałam się, podpierając butem o umywalkę, przy której sobie siedziałam. No nie było opcji, żeby kiedyś tak wyglądać! - Ja to myślałam... Coś badassowego. Jakiś tribal. A może smok? Oooo, albo krzyż z tribali ze smokiem! - Zaczęłam rzucać pomysłami, już grzebiąc w swoim plecaku w poszukiwaniu kilku ważnych skarbów. - Tylko kurwa, no ojciec ni chuja nam nie da na to hajsu. Ale spoko, widziałam ostatnio jak Mike sobie strzelał dziarę, to nie może być trudne. - Dodałam po chwili, dobywając... Swój mały zestaw krawiecki, składający się z kilku igieł i nitek - tak no, na wszelki wypadek, jakby coś się miało nagle rozerwać...
Tylko czy Aaron podłapie mój pomysł?

Aaron Bartowski - 2020-05-31, 18:02

Ta, przed oczami stanęli mi kolesie z dziarami na całych rękach, nogach i ogólnie… Zdecydowanie przesada. Co innego jakiś jeden, symboliczny tatuaż. Można go będzie łatwo ukryć, jeśli zajdzie potrzeba. Wystarczy wybrać odpowiednie miejsce na jego umiejscowienie, a jeśli wybierzemy naprawdę mądrze i odpowiednio dobrze, to nawet ojciec by się nie skapnął, że cokolwiek zrobiliśmy. A my będziemy mieć dziarki. I Nathalie będzie widziała, że mam dziarkę… A kurde każdy chciał z nią być, a skoro zerwała z Tony’m, to decyzję miałem już bardziej aniżeli podjętą.
- Trzeba szanować siebie i swoje ciało… – napomknąłem w odwołaniu do traktowania siebie jako jebanej kolorowanki czy chociażby zatruwania swojego organizmu poprzez fajki. Niestety, tym, co właśnie robiłem, to było szukanie zapalniczki po dziadku na dnie plecaka.
- Ale ostatni raz. Powinnaś mnie przeżyć jako kobieta, a nie myśleć o śmierci – stwierdziłem, bo coś tam było na lekcjach geografii, że długość życia i, o!, wyszło, że moja własna siostra bliźniaczka miała okazję mnie przeżyć. – Ale jak będziesz się truła, to słabo to widzę – stwierdziłem, wyciągając łaskawie swą dłoń z odpaloną zapalniczką w stronę Sam. Jakoś tak… Zawsze mówiła, że ostatni raz. KIEDY W KOŃCU BĘDZIE TEN OSTATNI RAZ?
- I możesz powtórzyć? Czy ty zamierzasz się brać za własnoręczne robienie tatuażu, który będzie krzyżem z tribali i w dodatku ze smokiem…?! CO?! – zapytałem tak z szeroko otwartymi oczami i gębą, że szok. Ręcznie zrobić sobie dziarę mogła… KROPKĘ, kurde. Na pewno wydziara sobie jakiś zajebiście wymagający równego wykonania wzór… igłą do szycia. JUŻ TO WIDZIAŁEM. Oczami wyobraźni. Źle. Zdecydowanie źle.
- Jeśli mamy się bawić w ręczną robótkę…, to może lepiej coś prostszego. Może jakiś, nie wiem, inicjał? A la tribalowy, skoro tribale ci w głowie… Z literką B od Bartowski? Zrobimy sobie takie same? – zacząłem mówić już znacznie bardziej ożywiony, bo przecież mieliśmy jeszcze dziś skończyć z dziarką i to za free, i to dziś, tak od ręki. Musieliśmy jednak przemyśleć wzór, by go nie spieprzyć. Nie chciałem chodzić z jakimś niewypałem na ciele. – Sam, co ty na to? – zapytałem z ciekawością, co też powie na ten pomysł. Wiadomo, trzymaliśmy sztamę, braterską. Podejmowaliśmy decyzje w duecie.

Samantha Bartowski - 2020-06-07, 20:34

- Moje ciało to jebana świątynia. Tylko najlepszy tytoń, na którego stać naszego tatuśka! - Walnęłam zadowolona, nim nachyliłam się do braciaka z wygiętym fajkiem w pysku, oczekując, aż ta mała iskiereczka odpali jego końcówkę. Przewróciłam też oczami na wspomnienie o tym, że miałabym go przeżyć. Nie wyobrażałam sobie życia bez tego palanta u swojego boku - ani dzisiaj, ani za rok, za pięć, dziesięć czy sto lat! No chyba prędzej bym szczęzła, niż wyobrażała sobie poranek bez przepychania się z nim rano przed wejściem do łazienki.
Zaciągnęłam się jednak, wdychając dym w swoje płuca. O tak, tego mi było trzeba. - Dzięki, ziomuś. - Walnęłam ze słodkim uśmiechem, podwijając jedną ze swoich nóg pod swój tyłek, wypuszczając zgromadzony dym ze swoich ust.
- No dobra, może masz rację, że to trochę skomplikowane... - Westchnęłam już mniej entuzjastycznie, kładąc wyciągnięte super pro narzędzia do tatuażu gdzieś na blacie koło siebie. Wzięłam kolejny wdech z papierosa, po chwili lustrując brata wzrokiem. Bo w sumie... Ten jego plan to nie był taki głupi. - No jacha, że takie same! - Stwierdziłam już znacznie weselej, wbijając tę nieszczęsną, jedną igiełkę w gumkę przy ołówku, po chwili oklejając całość taśmą - tak dla bezpieczeństwa! - Ty, ale gdzie je zrobimy? Muszą być tak widoczne, żeby Nath je zauważyła, a ojciec nie. - Stwierdziłam z kolejnym wciągnięciem dymu, po chwili dochodząc do kolejnego problemu - I poza tym to jak, ja Tobie, Ty mi? - Bo przecież nie wyobrażałam sobie samej siebie kłuć, to mogło kurna boleć!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group