To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

retrospekcje - Jesień 2008 - siedziba grupy 'Night Angel'

Nicholas Grenville - 2020-04-09, 09:58
Temat postu: Jesień 2008 - siedziba grupy 'Night Angel'
/ Jesień 2008, Charlottesville, Stan Virginia, USA - siedziba grupy "Night Angel" /

Pogoda nie sprzyjała. Było deszczowo i pochmurno. Nicholas wraz z Thomasem byli na misji zlikwidowania małego gangu w zachodniej części miasta. Wysłani zostali tylko oni, ze względu na odpowiednie umiejętności do szybkiego wyeliminowania celu, zleconego im przez mafię. Był to późny wieczór. Minęło kilka godzin a oni nadal nie wracali. Niektóry w siedzibie, starej opuszczonej kamienicy mogli się przejmować. Zwłaszcza że obaj mieli swoje partnerki na nich czekające. Misja się wydłużała, obaj jednak wyszli z niej cało i rozprawili się z problematycznymi osobnikami, zastając także niespodzianki i pułapki. Ich cel wiedział widocznie o ataku i próbował się do odparcia przygotować, bo jednak nie wyszło po ich myśli. Nie oszczędzili nikogo. Na koniec spalili ich kryjówkę z ciałami, co by nikt nie doszukiwał się dowodów.
Wrócili przed północą na swoich motorach, parkując w garażu. Dostrzeżeni przez mutanta zwanego "sokole oko", widzącego na kilometry. Poinformował że wracają, więc od razu wjazd mieli otwarty. Nicholas zdjął kask i odetchnął z ulgą. Mimo iż obaj byli ubrani na czarno, to jednak mieli sporo śladów kurzu, krwi i każdy na pewno gdzieś oberwał. Czy to zadrapania, rozcięcia o tym mogły świadczyć dziury w ubraniach, albo prowizorki bandażu na ramieniu czy udzie, bo może oberwali mocniej. Podczas misji zawsze twarze mieli zasłonięte.
Od razu przyszedł do nich szef grupy, nie pytając czekał od razu na raport.
- Były problemy, ale daliśmy radę. Wyeliminowaliśmy wszystkich.
Odezwał się jako pierwszy Nicholas.
- Prawdopodobnie byli poinformowani o ataku i częściowo przygotowani do odparcia, ale niezawodna taktyka zmiany planu Nicka przyniosła nam sukces.
Dopowiedział Thomas, który zsiadł ze swojego motoru i klepnął Nicka w ramię. Nawet Nick się uśmiechnął kącikiem ust i raczej stawiałby na typowe szczęście, że w tej misji im sprzyjało.
- Wspaniale. Wiedziałem że można na Was liczyć.
Zadowolony ich szef pochwalił dwójkę.
- Ogarnijcie się. Zasługujecie na odpoczynek. Powiadomię zleceniodawcę o powodzeniu zadania.
Chłopcy przyjęli do wiadomości jego słowa. Przełożony odszedł. Nicholas odłożył kask na swój motor i zsiadł z niego. Z Thomasem kierowali się w stronę opuszczenia garażu, kiedy niespodziewanie z wejścia wyleciała jego dziewczyna Kate, rzucając mu się od razu na szyję. Znając swoją Rebeccę, to powinna czekać na niego na górze. Nie była z tych, co rzucają się na szyję i gorączkowo wyczekują powrotu swojego księcia.
Zostawiwszy ich, Nicholas udał się na piętro docierając do otwartego pomieszczenia, jakim był obszerny korytarz, przerobiony na salon zgromadzenia. Zlustrował pomieszczenie, jakby sprawdzał czy Rebecca jest tutaj.

Penelope Mares - 2020-04-15, 18:32

Nie martwiłam się o Nicholasa wiem, że to brzmi jakbym była suką albo jakąś królową lodu. Jednak miałam to gdzieś, bo przecież nie będę się tak kręcić jak dziewczyna. Której chłopak pojechał wraz z moim... Od różnieniu od niej byłam pewna, że wrócą jednym kawałku oraz martwienie się niczym mi nie pomoże. Postanowiłam zająć się bardziej czymś porzytecznym. Jednak ich sługo nie było więc zeszłam do garażu. Nicholas na pewno mnie znajdzie, jak wróci. Wiedział, że nie lubie bezczynnego siedzenia lub wpatrywanie się przez okno. Od ojca nauczyłam się grzebania w silnikach łodzi czy też innych pojazdów. Ile razu kazał mi rozłożyć cały i liczył czas w jakim go składam nawet zawiązanymi oczami. Robiłam to coraz lepiej, że później pozwalo to przemyśleć wiele spraw. Nie przeszkadzało mi, że będę bawienie się po łokcie w smarach czy też to, że niektórzy mechanicy krzywo na mnie patrzyli. Niech powiedzą głośno, że nie mogę lub ich moja obecność przeszkadza. Podeszłam do swojego motoru i rozkręciłam go na części. Na koniec umieściłam silnik na stole by zacząć się nim bawić. Nawet nie zdają sobie sprawy, że łątwo jest sprawić by motor poruszał się jeszcze szybciej i złużywał przy tym mniej paliwa. Ignoranci... Gdyby pozwolili mi zająć się motorami innych pokazałabym im, że kobieta może być męskich zajęciach lepsza niż oni.
Słyszałam dźwięk silników na zewnątrz oraz krzyki radości, że wracają. Jednak nie przestawałam zabawy ze swoim motorem, a raczej tej chwili jego części.
- Wrócili nie pójdzieć przywitać Nicka - powiedział jeden z mechaników. Widząc, że nie reaguje i nawet nie spojrzałam na niego tylko dalej się zajmowałam swoim zadaniem. - Skończe to za ciebie - dodał po chwili. Dopiero teraz na niego spojrzałam.
- Spieprzaj i nie zawracaj mi głowy... Nicholas jak bedzie chciał sam nie znajdzie - powiedziałam w końcu do niego i niestety bardziej jadowicie niż sama chciałam. Jednak czasem do tych idiotów trzeba przemówić ich językiem.

Nicholas Grenville - 2020-04-16, 10:41

Nicholas nie miał nic przeciwko temu, że Rebecca interesowała się i zajmowała motoryzacją, w tym pracą nad naprawą i składaniem części do motorów, silników czy grzebiąc też pod maską samochodów. Lubił twarde kobiety, które również interesowały się i zajmowały męskimi zawodami.
Gdy wrócił i zamierzał zameldować się swojej kobiecie, od razu został poinformowany że Rebecca jest w drugiej części garażu. Zatem musiał zmienić swoją trasę wracając na parter i kierując się do tej części garażu, w której przebywała. Wszedł do środka rozsuwając szerzej drzwi i z uśmiechem podszedł do niej i towarzyszącego jej ich znajomego. Biorąc pod uwagę pogodę jaką mieli na zewnątrz, Nick miał przemoczone ubranie i sam pewnie był trochę spocony tymi gonitwami i używaniem mocy w terenie podczas wykonywania misji. Stanął za Rebeccą i dotknął jej pośladka i zaraz pocałować ją w policzek z boku. O ile nie przywali mu z klucza w łeb za nagłe zaskoczenie, ale trochę stęsknił się za swoją kobietą.
- Znów popsuł Ci się motor?
Skomentował żartobliwie, rozpoznając te części i zauważając też wcześniej, że rozwaliła swój pojazd. Jakby szukała powodu do zajęcia się czymś i nie myślenia o tym, że on gdzieś wyjechał. Bo w sumie miał wrażenie, że ona już jakiś czas temu też reperowała swój motor. Albo może to był czyjś inny?

Penelope Mares - 2020-04-23, 10:52

W końcu zrezygnował z rozmowy ze mną oraz przekonywanie, że powinnam lecieć i przywitać Nicholasa. Wiedziałam, że nie wszystkim podoba się moje zachowanie oraz to, że jestem oschła. Jednak przecież nie mam naście lat by zachowywać się jak jakaś zakochana nastolatka. Nicholasem byliśmy już ze sobą jakiś czas i oboje wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po drugiej stronie. Wiedziałam, że mu nie będzie przeszkadzało to, że nie będę czekać w drzwiach i nie rzuce mu się na szyję. Bo nie byłam tym typem kobiety. Raczej tym, który strzeli łeb, jak zacznie zachowywać się jak pajac, albo powie w prost co myśli.
Usłyszałam kroki, a nastepnie głos Nicholasa. Uśmiechnęłam się lekko, bo cóż nie popsuł się.
- Nie, ale lubie być umursana po łokcie smarach. Ci idioci nie dają mi się zbliżyć do innych pojazdów - powiedziałam do niego i miałam gdzieś to, że ,,ci idioci" to słyszą. Według nich kobieta mechanik to coś niedorzecznego, bo jak one mogą znać się na silnikach. Jednak tego nauczyłam się od ojca, który był najlepszym mechanikiem oraz jeździł na wyścigi zarówno samochodowe, jak i gokartowe, czy też motorowe. Był głownym mechanikiem, albo jeśli chodzi o gokady i motory to inżynierem. Nawet pozwalał by mu pomogała, a jak miała jakis pomysł to się zgdzał go wprowadzić.
Spojrzałam na Nicholasa i zmarszczyłam brwi widząc kilka ran na jego doskonałym ciele.
- Mam nadzieję, że tamci wyglądają gorzej - powiedziałam do niego. Na pewno zrozumie o co mi chodzi i nie będę musiała wyjaśnić.

Nicholas Grenville - 2020-04-28, 00:11

Nie każdy potrafił zrozumieć, że kobiety też posiadają wiedzę i pasję motoryzacyjną. Nicholasowi nie przeszkadzało to, że Rebecca posiadała te umiejętności i wykorzystywała je do naprawy pojazdów osobowych. Nawet swój motor czy samochód jej oddawał, dzięki temu też samemu nabierał doświadczenia, co gdzie wymienić i jak naprawić. Niektórych mogło to dziwić, ale Nick był ze swojej laski dumny.
- Jak będziesz ich nazywać idiotami, to nigdy nie dopuszczą Cię do swoich pojazdów. Bądź bardziej miła a nie jak wściekła tygrysica.
Znów jej dał buziaka na poprawę nastroju i dał jej już spokój z zaczepianiem i pozwalając pracować dalej. Lecz musiała się mu przyjrzeć i serio, było widać rany? Znaczy się, krew na czarnej kurtce? Deszcze niczego mu nie spłukał? Sam się nawet obejrzał, choć kilka miejsc do nawet czuł.
- Nie mieli nawet czasu się przyjrzeć w lustrze.
Odparł, uświadamiając że skończyli znacznie gorzej i raczej nie podnieśli się z podłogi. Misja jednak nie była prosta jak myśleli i mieli trochę komplikacji.
- Poczekam na Ciebie w pokoju.
Teraz miał wolny wieczór, więc będą mogli spędzić go ze sobą. Nicholas zamierzał udać się do ich pokoju, zdjąć z siebie mokre ubrania, może nawet weźmie prysznic, ale też pierw musiał opatrzeć swoje rany. Jeżeli zaś Rebecca nie miała nic przeciwko, zostawił ją i pozwolił by dokończyła swoją robotę. A on udał do ich pokoju, gdzie westchnął nieco zmęczony. Zdjął kurtkę, rzucając gdzieś na krzesło. Zdjął także koszulkę, krzywiąc się lekko gdyż naruszał świeże rany. Miał kilka zadrapań na ramieniu i cięcie nożem. Z boku musnęła go kula, więc będzie potrzebował trochę opatrunków. Zaczął szukać w ich szafkach, czy może coś jeszcze z zapasów zostało. Jak nie, będzie musiał udać się do socjalnego po nową apteczkę.

Penelope Mares - 2020-05-10, 17:44

Miałam gdzieś to czy urażam księżniczki nazywając ich idotami... Jednak cóż ile mogli zaoszczędzić wymieniając niektóre część lub usuwając inne. Cóż... Nie prawdą jest to co jest umieszczone w silnikach jest potrzebne. Gdyż jest tam wiele elementów, które z często się niszczą, aby zmusić do naprawy ich. Jeszcze kilka, które koniecznie trzeba usnąć by pojazd jechał szybciej oraz też mniej zużywał paliwa. Jednak oni sztywno trzymają się tego czego uczą zwykłe szkoły zawodowe dla mechaników. Ja wyniosłam lekcje od ojca, który uczył się od swojego... Z czasem zaczęłam sama kombinować, a tato pozwalał mi grzebać aucie. Nie miał syna, którego mógł nauczyć wszystkiego więc mnie nauczył. Swoją córeczkę..., bo była córeczką tatusia. Jednak cóż przynajmniej korzystałam z jego lekcji na ile to było możliwe. Chciałam mieć dziecko, którego sama mogłam nauczyć... Jednak wiedziałam, że nie jest na to czas...
- Mam to gdzieś... Nie przestane ich tak nazywać, bo mama uczyła mnie, że nie wolno kłamać - powiedziałam do niego... Cóż może i tak mówiła. Jednak to też moja zasada zrań mnie prawdą nie pocieszaj kłamstwem. Sama też do tego się stosowałam mówiłam to co myślałam. Miałam gdzieś, że moje słowa mogą kogoś zranić.
Widać było trochę zniszczenia oraz też jak uważał na nie które miejsca. Jednak jego piękna twarz miała też kilka oznak, ale nie komentowała tego. Tylko stwierdziała, że tamci wyglądają gorzej. Cóż nie było mi ich żal... bo to daleko mnie by nie doprowadziło. Przecież mieliśmy taką pracę i walczyliśmy o równość dla mutantów. Nic nie liczyło się bardziej... Bo ludzie nie rozumieli tego, że mamy takie same serca jak oni...
- Okej - powiedziała po tym jak stwierdził, że poczeka w pokoju i odprowadziłam jego go wzrokiem. Dokończyła to szybko na ile to można było zrobić. Pośpiech nie jest wskazany, bo można czasem podłączyć kilka rzeczy źle. Najlepszym scenariuszu skończy się to tym, że nie zapali... A najgorszym... Lepiej to przemilczeć, bo wiadomo jak może się skończyć. Nawet zwykły lajki by zrozumiał o co mi chodzi.
Skończyłam swoją pracę po drodzę chwyciłam apteczkę zapełnioną, że czuć było jej ciężar... Nie byłam pewna na ile ma poważne rany oraz też czy też mamy wystarczając rzeczy w pokoju by je opatrzeć.

Nicholas Grenville - 2020-05-14, 18:22

Chyba nie przegada swojej kobiecie. Westchnął i pokręcił głową, uważając że za bardzo przesadza. Przecież nikt nie zabraniał jej zajmować się mechaniką. Nie wiedział co działo się podczas jego nieobecności, ale nie sądził by koledzy chcieli zabronić jej wykonywanie tego co potrafiła. Jednak nie zamierzał się do tego mieszać. To już była ich sprawa.
Nicholas zatem zostawił Rebeccę z jej zabawkami, kolegom przybijając żółwiki, kiedy zmierzał na górę. Wszedł do ich wspólnego pokoju, gdzie zdjął z siebie przemoczone ubrania, pozostając jedynie w spodniach i obuwiu. Ruszył do łazienki, zabierając ze sobą coś suche spodnie i ręcznik. Tam wziął prysznic i przyjrzał się swoim ranom, które mimo przemycia, szczypały i wymagały jednak porządnego opatrunku. Jakąś tam apteczkę mieli w pokoju, ale chyba brakowało tam już bandaży. Westchnął, licząc że gaza sama wystarczy. Miał ranę na prawym ramieniu ciętą, jakby pocisk przeciął skórę cudem nie wbijając mu się w ciało. No i kilka ciętych od noża na lewym boku, które bardziej wymagały bandaża, choć nie były tragiczne. To tak jakby podczas krojenia się człowiek zapomniał z przesunięciem palca. Mimo to, by Nick przewiązał tam sobie ręcznik i stojąc przed lustrem z trzymaną gazą, zaklejał sobie ranę na ramieniu.

Penelope Mares - 2020-05-15, 12:05

Oczywiście, że mne nie przegada ani też nie zmieni mojego nastawienia. Mówię co myślę i tak samo robię... Nie będę dla kogoś miła, bo tak wypada, albo sytuacja tego wymaga. Jeśli ktoś oczekiwał odde mnie tego no to musiał się zawieść. Zawsze mówiłam to co myślałam nawet jeśli to mogło ranić i tego też oczekiwałam od innych. Jeśli ktoś miał coś do mojej osoby niech powie mi to prosto twarz... Jasne prawda w oczy kuje i może ranić. Jednak z nią jesteśmy wstanie się pogodzić... Gorzej jakby ktoś chciał pocieszyć kłamstwem, bo to już trudniej znieść, a zawsze wyjdzie na jaw. Dlatego też uważałam, że należy mówić to co się myśli i podobnie robić. Może trochę przesadzałam, ale go to tutaj nie było. Ile razy miała okazje grzebać innym aucie czy też motorze, który nie należał do niej? No cóż odpowiem... ani razu. Jasne dawali jej proste zadania jak zmiana świecy czy też wymiana olej. Jednak jeśli coś proponowałam jakąś zmiane w silniku to, już nie... bo kobiety nie znają się na silnikach. Wystarczyło pójść na depty... Zobaczyć ile jest mechaników, czy inżynierów (jeśli chodziło o gokarty) nie ma, a jeśli jest to nie głownym stanowisku. Bo kobieta jaka głowny... Jak to?
Jak mówiłam skończyłam swoją pracę wytarłam ręcę w szmatę i po drodzę chwyciłam apteczkę. Wiedziałam co w naszej się znajdowało. Nie było tego dużo... więc wolałam mieć przygotoany zapas. Jeśli miało by braknąć bądź też na zaść. Weszłam do pokoju... Nie widziałam Nicholasa, ale słyszałam wodę pod prysznicem. Cóż byliśmy dość długo razy. Dlatego weszłam do łazienki widziałam go w ręczniku próbującego przykleić gazę do ramienia. Położyłam apteczkę na umywalce. Wzięłam od niego gazę i bez słowa przykleiłam mu ją ostrożnie...

Nicholas Grenville - 2020-05-21, 21:48

Rebecca miała bardzo dobrą pamięć, co mieli a czego nie w tej swojej pokojowej apteczce. Rzadko kiedy zdarzało się, że wracali ze swoich, albo wspólnych, misji i byli pokiereszowani, to jednak jakimś cudem bandaże im znikały. A dzisiaj Nicholas zdecydowanie jednego chociaż potrzebował.
Przebywając w łazience i próbując trafić z gazą, by ją przykleić, do środka weszła jego miłość. Kobieta od razu i bez słowa przejęła inicjatywę opatrywania jego rany. Gaza została założona. Dostrzegł, że przyniosła nowe opakowanie apteczki, więc od razu do niego zajrzał, wyjmując bandaże. Podał jej by mogła mu owinąć ramię, co by gaza się czasem nie odkleiła. A później zdjął ręcznik nieco od krwi zabrudzony, ale przynajmniej nie ubrudził się od niej za bardzo. Rany cięte na lewym boku, wymagały jedynie obwiązania bandażem. Jeżeli i tu chciała mu pomoc, nie miał nic przeciwko. Przynajmniej poparzy sobie jak robi dzisiaj za jego ukochaną pielęgniarkę. Oby tylko była dzisiaj delikatna.

Penelope Mares - 2020-06-13, 15:05

Kobiety zawsze mają dobrą pamięć i zapamiętują najmniejsze szczegóły. Już zwłaszcza takie, które mogą im uratować życie albo dzięki którym mogą wbić komuś szpilkę. Nie byłam wyjątkiem, a poza tym zawsze przed zadaniem, któregoś z nas sprawadzam zawartość apteczki. Gdyby zaszła potrzeba użycia jej, chociaż faktycznie rzadko się zdarza, byśmy wracali rani. Zwykle to kończy się na kilku zatrapaniach czy siniakach... Jednak mało kiedy jest potrzeba użycia apteczki.
Nie zawsze pokazuje się z tej strony i mało kiedy w we mnie można dostrzec kobiecość. Jednak co się dziwić, jak zawsze byłam wychowywana przez ojca. Młodo straciłam matkę, a tata pragnął syna. Więc z córki zrobił przysłowiową chłopczyce. Jednak nie przeszkadzało mi uwielbiałam grzebać w silnikach czy jeździć z nim na rajdy.
Zabandażowałam rany Nicholasa, a kiedy wszystkie były zabezpieczone oraz zajęte pocałowałam mojego mężczyzne w szyję.
- Teskniłam - wyszeptałam mu do ucho, cóż nie lubiłam tego robić wśród ludzi, a co innego w naszej sypilani. Kiedy jesteśmy tylko my... i nasza miłość. Tutaj mogłam pozwolić sobie na pokazaniu mu jak bardzo mi na nim zależy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group