To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Karty Postaci - Theseus Verhoeven

Theseus Verhoeven - 2018-12-18, 21:05
Temat postu: Theseus Verhoeven
Theseus Theodore Verhoeven (Ver)
ur. 17.11.1985r. w Fort McMurray, Kanada;
mieszka w Seattle od około 4 lat.;
należał do bractwa, obecnie Niezrzeszony, rozważa powrót;
pracuje jako programista, choć też dorabia jako elektryk
wizerunku użycza Ben Barnes;
historia
Piękne miał dzieciństwo.

Wychowywany jako długo wyczekiwane, jedyne dziecko był niezwykle rozpieszczany. Najlepszy sprzęt, najlepsze ubrania, należał nawet do szkolnej sekcji łuczniczej, która chciała wynieść go w bardziej profesjonalny sport ze względu na umiejętności!
Jego niania dbała jednak o to, aby wyrósł na porządnego chłopaka, wymanierowanego i grzecznego, co nie było trudne zważywszy na jego wrodzony charakter i ciągoty do elektroniki, nad którą spędzał mnóstwo czasu. Największym zmartwieniem jego rodziny było jego wyalienowanie, a największym wyzwaniem karmienie go w dobie skupienia nad aktualnie tworzonymi rzeczami. Coś jednak musiało się w tym wszystkim zmienić.
Było zbyt pięknie.
To się nie zdarza.
Czcze bajeczki.
Urodziny miały być idealne tak jak wszystko w jego życiu. Od rana jednak pogoda towarzysząca temu dniu powoli zaczęła zdradzać zamiary jakie zaczynał szykować dla niego los. Burzowe chmury rozpościerające się ponad rezydencją wyglądały coraz bardziej groźnie, a kolejne światła zapowiadające wyładowania przerażały gości uspokajanych przez służbę.
Zdmuchnięcie świeczek.
Nagłe strzały.
Zamieszanie.
Nikt nie wiedział komu Verhoevenowie zaszli za skórę, ale zamaskowani ludzie zdawali się nie mieć litości zarówno dla nich, jak i dla gości, a trupy słaniały się jeden po drugim w ogromnym pomieszczeniu. Dla dziecka to nie był szok. Ta trywialna nazwa była zdecydowanie zbyt lekkim określeniem tego, co właśnie się w nim działo.
Wszędzie krew.
Niekontrolowane bicie serca.
Adrenalina.
Wszystko działo się zbyt szybko. Kolejne uderzenia piorunów waliły w ściany, rozbijały okna, łapały się wszystkich dostępnych przewodników. Gumowe buty nie miały tu większego znaczenia. Pole elektromagnetyczne wciąż żyjących napastników zdawało się palić ich od środka. Po rozbudzeniu z transu mógł jedynie zobaczyć leżące wokół ciała, nie chciał wiedzieć w jakim stanie znajdowali się napastnicy.
~


Minęło kilka lat.

Nie miał pojęcia jak to się stało, że znalazł się na drugim końcu świata.
Sam nie wiedział czy spotkanie na swojej drodze dwóch dziewcząt było dla niego dobre. Poczuł się jednak w pewien sposób odpowiedzialny, choć nie do końca wiedział co go z nimi łączy. Szczególnie z Alexis. Zdawało się, że przywiązanie robiło swoje.
Ale zawsze gdy zdawało się być dobrze, coś musiało się popsuć.
Znów wszystko działo się zbyt szybko. Nie chciał jej zostawiać, chciał jej pomóc. Nie wiedział co się dzieje, ogromna dezorientacja panująca na tamie wcale nie pomagała. Znów był tym zagubionym chłopcem, który oglądał śmierć bliskich, tym razem jednak nikt z jego ręki nie zginął.
Nie mógł pokazywać słabości. Brał odpowiedzialność za osobę, na której w pewien sposób mu zależało, choć w środku niezwykle cierpiał. Ile jeszcze osób musiał stracić? Coraz częściej miał wrażenie, że lepiej się nie spoufalać. Najwyraźniej przynosił pecha.

~


Nie był przekonany do Bractwa.

Ale ta mała idealistka straszliwie na nie nalegała, a on jakoś nie potrafił jej odmawiać. Poza tym, mógł robić swoje - siedzieć całe dnie przed maszynami, wiele z nich naprawiać, wiele z nich ulepszać i być w jakiś sposób przydatnym. Przy okazji mógł też nabyć całkiem przydatną umiejętność - posługiwanie się sztyletami może nie sprawiało mu takiej przyjemności jak łuk, ale jednak była to broń, którą mógł atakować z krótszego dystansu. Poza tym zdawało się, że Maisie całkowicie została wchłonięta przez tę organizację, wiedział jak bardzo starała się pomóc, z drugiej strony też strasznie wyciągała wszystko na piedestał. Nieszczególnie mu to odpowiadało.
A później go zostawiła. Więc i on pozbawił się obecności Bractwa do tej pory żałując, ze zostawił je w największej potrzebie. Kiedyś im to wynagrodzi. Kiedyś.

"Gdzie się podziewałeś przez ten cały czas?!"

Omijała go większość z tych wszystkich zdarzeń, które miały miejsce. Kitranie się w swojej własnej dziupli, którą podejrzewano o przebywanie normalnej rodziny miało swoje plusy, ale również minusy. Codziennie śledził najnowsze informacje z wszelkich dostępnych źródeł (zarówno legalnych, jak i nie), ale było to dla niego nieco mało zważywszy na to, ile działo się na zewnątrz.
Był to ogromny błąd.
O mały włos nie trafienie w sam środek największego zamieszania utwierdziło go jedynie w przekonaniu, że nie warto się pokazywać. O włos od zdradzenia się szybko przeniósł się w dogodne miejsce, gdzie raczej nikt go nie namierzy i nie miał zamiaru z niego wychodzić przez dłuższy czas.

~


Lubił burzowe powietrze.

Rzadko jednak wychodził na zewnątrz, często kitrając się w swojej samotni na obrzeżach Seattle. Właściciel mieszkania niespecjalnie się interesował, szczególnie jeśli na czas otrzymywał pieniądze. Nora zamieniała się w interesująco zaopatrzony pokój, w którym co rusz ekrany migotały z każdej strony wyrzucając z siebie niezliczone ilości danych. A po środku nich był Ver. Spokojnie pracujący, zarabiający jako nieznany nikomu haker programista,
Nikt nie zadawał mu pytań.

charakter
PIERWSZE WRAŻENIE

Kanadyjczyk jaki jest każdy wie i widzi. I choć Thes nie przeprasza za to, że oddycha, to jednak duża część jego charakteru stereotypowo wręcz określa jego pochodzenie.
Spotykasz Vera i myślisz sobie – wycofany człowiek. W istocie, jest bardzo spokojną i opanowaną jednostką, którą raczej ciężko wyprowadzić z równowagi. Nie przepada za zbyt dużym tłumem, jest raczej typem samotnika, który woli zaszyć się w swojej informatycznej dziupli i spędzić tam kilka kolejnych dób o samej wodzie, niż znaleźć się wśród zbyt mnogiej ilości żyjących organizmów. Mimo wszystko jest człowiekiem uprzejmym i miłym, często uśmiechniętym, zarażającym pozytywną energią wszystkich dookoła, nawet jeśli tego nie chcą bądź się wypierają. Jest pozytywną osobowością, ma ogromne poczucie humoru i nie obraża się z byle powodu mając do siebie dość duży dystans.
Komputery i elektronika to jego drugie „ja”, można powiedzieć, że żyje z nimi w pewnej symbiozie. Zdarza mu się z nimi rozmawiać, jak z najlepszymi przyjaciółmi, aczkolwiek jeszcze nigdy nie zaliczył takiej konwersacji w obecności osób trzecich. Całe dnie może przy nich siedzieć, majsterkować i pisać kolejne linijki kodu, starając się odkrywać rzeczy, których do tej pory nikt jeszcze nie zdołał. Cierpliwość do maszyn jest jego mocną stroną – zawsze stara się dojść co jest przyczyną usterki, zawsze znajdzie brakujący średnik w programowaniu i zawsze dopnie swego jeśli chodzi o postawiony cel.
Mówi niewiele, zdawkując słowa, które ma do przekazania drugiej osobie. Jeśli chce się z nim nawiązać lepszy kontakt, najlepiej robić to online bądź znaleźć odpowiednie podejście, które tak naprawdę ciężko odkryć. Zdanie złożone wyrwane z jego ust można zapisać w kalendarzu, bowiem zdarza się to rzadziej niż przelot komety Halleya, a jeśli byłaby taka możliwość to bawiłby się w odpowiedzi pojedynczymi słowami. Tak. Nie. Może. Nie wiem.
Jego najmocniejszą stroną jest skuteczne ukrywanie emocji. Maska obojętności, którą potrafi przybrać na twarz i szelmowski uśmiech nie zdradzają kompletnie niczego, co aktualnie miałoby się dziać w jego nerwowych ośrodkach, co daje mu sporą przewagę. Poza tym sam umie całkiem nieźle odczytywać emocje, mimo że z ludźmi ma do czynienia przez o wiele mniej czasu niż z maszynami. Przy każdej nadarzającej się okazji stara się jak najlepiej poznać i odczytać drugiego człowieka, a później go zapamiętać.
Największą jego wadą jest fakt, iż jest uparty. Uparty jak stado osłów i jeden dodatkowy, więc jak coś postanowi to raczej nikt nie będzie w stanie zmienić jego zdania jakkolwiek irracjonalne by to nie było. Stawia na swoim kiedy może i jak może, choć czasami stara się przyjmować też dobre rady innych. Zdarza mu się szukać wrażeń i przygód, lubi wplątywać się w różne kłopoty i szukać z nich wyjścia. Jest również bardzo ciekawski i ani trochę tego nie ukrywa.

GŁĘBSZE POZNANIE

Przyglądając mu się uważniej można dostrzec, że dość często się uśmiecha. Szczerze czy nie - kąciki jego ust często unoszą się ku górze w różnych konfiguracjach. Jest również naprawdę grzeczny i przestrzega raczej większości zasad savoir-vivre'u. Takt i elegancja na pierwszym miejscu i nie, nie nosi informatycznych koszul w kratę, choć czasami musi mieć na nosie okulary w swej upartości i wielogodzinnej pracowitości.
Uprzejmość zdaje się być jego drugim imieniem, a i jest również wielkoduszny. jeśli ktoś będzie w potrzebie to bezinteresownie zostanie mu udzielona pomoc...
Nie jest raczej zbyt emocjonalny, co tworzy z niego człowieka dość stabilnego. Nigdy nie potrafił się naprawdę szczerze zakochać, a pierwszym wrażeniu pojawiające się „miłości” okazywały się rozczarowującymi zauroczeniami. Mimo wszystko potrafi być naprawdę dobrym, poświęcającym się dla drugiej osoby przyjacielem, a kiedy znajdzie się już osoba, która skradnie jego serce na poważnie to może się zaskoczyć, jak wiele jest w nim uczuć. Skrzywdzenie go w takim przypadku może skończyć się dla niego naprawdę tragicznie.
Możliwość wykazania się ukazałaby zapewne ogromne zdolności analityczne i taktyczne jakie posiada. Uwielbia spędzać godziny nad planami i myśleć o kilka ruchów w przód, stąd też ciężko wygrać z nim chociażby w szachy.

CISZA PRZED BURZĄ

Co prawda ciężko go zdenerwować, bo w istocie nic nie jest go w stanie wkurzyć. Jeśli jednak komuś się to uda, to naprawdę może zdziwić się jak wiele nienawiści i agresji potrafi mieć w sobie ten mężczyzna. Obudzenie w nim poważnego zdenerwowania i zawiści może skończyć się naprawdę tragicznie, a jeżeli ktoś zajdzie mu poważnie za skórę, to choćby miał podążyć za nim na koniec świata to go znajdzie i wymierzy karę adekwatną do czynu osądzając po swojemu. Brzydzi się jednak brutalnością. W większości przypadków.
Czasami bywa też wredny i zdarza się mu mieć dość spory tupet. Ostatnimi czasy coraz częściej.


opis mocy

➼ ELEKTROMETEOROLOGIA - panowanie i używanie na własną korzyść zjawisk elektrycznych w atmosferze, spowodowanych przepływem ładunków elektrycznych i jonizacją gazów, związanych ze świeceniem materii, zmianą koloru, kształtu bądź wytwarzaniem dźwięków.

Innymi słowy jeśli go wkurzysz, to dostaniesz piorunem po dupie.

Wady mocy
Naelektryzowanie - dotykanie go może wywoływać kopanie prądem częściej niż u normalnego człowieka.
Zaburzenia elektroniki - każde jedno urządzenie elektroniczne, którego się dotknie, może różnie zareagować na jego obecność, w tym psuć się. Plusem jest to że kształci go to w fizycznym naprawianiu sprzętu, z drugiej strony jest cholernie irytujące.
Symptomy RZS - przy nagłych zmianach pogody.
Zaburzenia nastroju - zależne od obecnie panującej pogody i jonizacji. Czuje się lepiej w trakcie burz i parnego powietrza, a zdecydowanie gorzej gdy na zewnątrz panuje piękna, słoneczna aura.
Utrata panowania nad emocjami - może doprowadzić do skrajnego braku kontroli nad mocą.

➼ Dłuższe utrzymywanie zorzy na ogromnej wysokości może doprowadzić go do zawrotów głowy, z kolej na niskim dość mocno zmęczyć zważywszy że najpierw musi ją stworzyć.
Ognie elma mogą go naelektryzować, co jest nieprzyjemne dla towarzyszy.
➼ Zbyt długie przebywanie wśród jonizacji działa także na niego i jego ciało, aczkolwiek nie przeszkadza mu tak bardzo jak innym. Po jakimś czasie odczuwa migreny i ból głowy, musi poprawić równowagę jonizacji u siebie.
➼ Jeśli chodzi o odporność to wystawia się czasami niepotrzebnie na działanie elektryczności i choć nie czyni mu to podobnych innym szkód, to np. uderzenie pioruna może pozbawić go przytomności czy zadać obrażenia. W najgorszym przypadku może utracić przytomność.
➼ Jest również narażony na ataki będąc w centrum zamieszania burzy, dodatkowo jego ciało działa jak piorunochron, także im bliżej niego tym większa szansa na porażenie (również siebie samego).
Paraburza w niekorzystnych warunkach tworzenia może doprowadzić go do zawrotów i bólu głowy, migren i utraty przytomności.
➼ W przypadku pola elektromagnetycznego nieodpowiednia regeneracja może go nawet zabić, kiedy zmieni też własne pole.

Nadużycie mocy
Naelektryzowanie - razi prądem przez cały czas, dotknięcie go - boli, chcąc nie chcąc ma również wpływ na urządzenia elektryczne, które w ogóle się go nie słuchają i nie może nic z nimi zrobić. Skupia na sobie całą moc którą wcześniej stworzył i oddziałuje ona na niego bezpośrednio poddając go tym samym pod niesamowitą torturę na własnym podwórku.
Świecenie - po jego ciele przemykają niewielkie ognie Elma, co sprawia, że wygląda jak jarzeniówka. Czarne do tej pory tęczówki świecą jakby ktoś włożył mu tam zarówki, co go w zależnym stopniu oślepia na jakiś czas.


I poziom [0-19%]
Błędne ogniki - Zjawisko wyłącznie optyczne, w postaci unoszących się kilkadziesiąt centymetrów nad powierzchnią mini-wyładowań elektrycznych, które przypominają świetliki. Wyłącznie w celach estetycznych.
Kreacja zorzy polarnej - Całkowicie nieofensywny i niedefensywny poziom tworzenia tego zjawiska świetlnego. Może stworzyć zorzę na niebie, na jej domyślnym ułożeniu, czyli ponad 100 km nad Ziemią. Jej jedynym zadaniem jest pięknie wyglądać.
Ognie świętego Elma - Zjawisko akustyczno-optyczne w postaci małych, cichych, ciągłych wyładowań elektrycznych na różnych powierzchniach, a szczególnie krawędziach przedmiotów, mające miejsce w czasie pogody zapowiadającej burzę. Może służyć jako wabik na przeciwnika. Jest całkowicie nieofensywną i niedefensywną umiejętnością, wywołując jedynie odczucia dźwiękowe (świsty, syczenie, gwizd) bądź optyczne.

[Użycie]
W zależności od warunków musi bądź nie musi samodzielnie podtrzymywać zjawiska (np. przy dużych wyrzutach ze Słońca zorza będzie w stanie sama utrzymać się dłużej, gęste powietrze podtrzyma ogniki itd.).
Ogniki – 6 postów / 2 odpoczynku / na 20 metrach.
Zorza – 2 posty / 3 odpoczynku, rozprasza się samodzielnie
Ognie elma – co post przez max 4 posty / 3 odpoczynku / do 10 metrów.

II poziom [20-45%]
Ognie świętego Elma - zwiększenie zasięgu do 20 m.
Jonizacja powietrza (ujemna) - Zbieranie naelektryzowania z większego obszaru (roślin, zwierząt, wody, atmosfery), aby zamknąć go w mniejszym i zagęścić. Wykorzystywana w ofensywie i defensywie: na takim obszarze można zamknąć człowiek, a naelektryzowane pole zniechęci do bezpośredniego ataku fizycznego.
Na tym poziomie może lekko naelektryzować ciało (np. włosy na sztorc) i spowodować nieprzyjemne uczucie delikatnego rażenia prądem (jak np. przy ruchomych schodach). Wpływa również na urządzenia elektryczne, zakłócając ich działanie, jak i zakłamuje gps.
Odporność na elektryczność – wykazuje zwiększoną odporność na działanie elektryczności, która ma na niego mniejszy wpływ niż w przypadku innych osób. Nie działa w przypadku pól elektromagnetycznych i jonizacji (które wciąż mogą na niego wpływać, szczególnie w stanie zmęczenia).

[Użycie]
Jonizacja – 5 postów / 3 odpoczynku / 10 m. Raz zebrane pole łatwiej ściągnąć drugi raz.
Odporność – pasywna.


III poziom [46-70%]
Ognie świętego Elma - zwiększenie zasięgu do 40 m.
Zorza polarna – możliwość wytworzenia zorzy polarnej na dużo niższym pułapie, przez co jest w stanie wpływać swoim polem elektromagnetycznym na jednostki, a także oślepiać. Samo pole zwalnia czas reakcji jednostki i może doprowadzić do dezorientacji.
Jonizacja powietrza (ujemna) – zwiększenie obszaru działania do 20m, a także silniejsze odczucie kopnięcia prądem.
Jonizacja powietrza (dodatnia) – zbieranie naelektryzowania z większego obszaru (np. elektronika, sieci energetyczne), aby zamknąć go w mniejszym i zagęścić. Niekorzystnie wpływa na samopoczucie ludzi znajdujących się na danym obszarze, może doprowadzić do złego samopoczucia, zawrotów i bólu głowy. Obecność zbyt dużej ilości roślin może mu utrudnić zadanie.

[działanie]
Zorza – 5 postów / 5 odpoczynku / 30 metrów.
Jonizacja dodatnia – 5 postów / 3 odpoczynku / 10m


IV poziom [71-89%]
Jonizacja powietrza (ujemna) – zwiększenie obszaru działania do 30m, a także jeszcze silniejsze odczucie kopnięcia prądem.
Jonizacja powietrza (dodatnia) - zwiększenie obszaru działania do 20m, działanie zwiększa się o uczucie znużenia, a także utratę przytomności.
Pole elektromagnetyczne rozproszone – wytwarzanie bez pomocy zorzy większego stężenie pola elektromagnetycznego wokół organizmu żywego. Zwalnia czas reakcji jednostki i może doprowadzić do dezorientacji.
Burza – kumulowanie chmur burzowych w jednym miejscu i wywołanie wyładowań elektrycznych na całym obszarze. Stopień trudności zależy od obecnie panującej pogody – zdecydowanie łatwiej mu, kiedy burza i tak już się zbliża, a w trakcie ładnej pogody może wypruć z niego większość sił.

[działanie]
Pole elektromagnetyczne – 5 postów użycia / 5 regeneracji / do 20 metrów.
Burza – sprowadzenie lub stworzenie - w najgorszym wypadku i wielkości - do 4 postów. Później żyje własnym życiem / 5 regeneracji.

V poziom [90-100%]
Burza - zjawisko zwiększa swoją siłę.
Paraburza – stworzenie wyładowań z obecnie panujących warunków elektrostatycznych w powietrzu. Stopień trudności zależy od obecnie panującej pogody jak w przypadku burzy. Naładowanie powietrza również ma ogromny wpływ – im gęściejsze tym lepsze.
Pole elektromagnetyczne skupione – na tym etapie może manewrować polem elektromagnetycznym znajdującym się w organizmie żywym – ekstremalnie je zwiększać bądź zmniejszać. Skrajnie niebezpieczne dla innych osób, użyte ofensywnie ma bardzo poważne skutki.

[działanie]
Paraburza – 1 post użycia / 3 regeneracji / do 5 osób.
Pole elektromagnetyczne – 3 posty użycia / 10 regeneracji / do 3 jednostek. Im krócej używa, adekwatnie o 1 krócej się regeneruje.

ciekawostki

powiedzieć, jakoby był uzależniony od kofeiny jest całkowitą ignorancją. Już dawno stwierdzono, że zamiast krwi ma w żyłach kawę i napoje energetyczne wymieszane z yerbą. Nie stroni od żadnego zaproponowanego napoju, który da mu kopa do działania, no chyba, że ma w sobie truciznę. Wtedy podziękuje.

jeśli umiałby zamieniać się w psa tropiącego, to byłby całkowicie bezużyteczny z racji wrodzonego braku węchu i smaku. Czasami żałuje, że nie jest w stanie zrozumieć zachwytu nad spożywanym jedzeniem, ale z drugiej strony… może jeść wszystko bez obawy, że – poza wyglądem – może go czymś odrzucić.

wystające biodra i kości obojczyków raczej nie są spowodowane genetycznym ułożeniem szkieletu, a szczupłą sylwetką, która ukształtowała się z powodu nikłego spożycia żywności. Zwyczajnie zapomina jeść i nie odczuwa głodu, kiedy siedzi już którąś godzinę z rzędu nad programistycznym problemem.

wysoki próg bólu pozwala mu znieść naprawdę dużo. W połączeniu z jego umiejętnością nieukazywania emocji daje to naprawdę niezłe rezultaty jeśli chodzi o fizyczną wytrzymałość w obliczu tortur czy sparingu.

stara się ćwiczyć swoją moc codziennie, przez co najmniej godzinę. Oczywiście nie zawsze mu to wychodzi, ale robi to w miarę regularnie.

jeżeli chodzi o alergie, to ma dwie: pokarmową, a konkretnie na rośliny strączkowe, która objawia się wymiotami i okropnym bólem przewodu pokarmowego, a także na psią sierść, która powoduje u niego delikatną wysypkę. Stąd też jest fanem kotów (posiada jednego).

z wykształcenia jest w dużej mierze elektrotechnikiem: ma dwa doktoraty – z informatyki i elektrotechniki, a przy okazji magistra z energetyki i fizyki. Zastanawia się jeszcze nad zrobieniem inżyniera robotyki, ale z racji, że aktualnie brakuje mu doby, to musi to mocno rozważyć.

nosi przy sobie zwykłą broń w postaci trzech sztyletów poukrywanych przy różnych partiach ciała, a także łuk z kołczanem, w zapasie posiadając ok. 30 strzał, w głównej mierze zwykłych, ale również wybuchowych i zapalających.

zna angielski i francuski, oba w kanadyjskiej odmianie. Ponadto mówi z bardzo wyraźnym zachodnim akcentem i dziwnie zaciąga końcówki zdań. Używa typowego kanadyjskiego "eh?" na końcu pytania.

potrafi grać na pianinie, uczył się tego w szkole muzycznej i pod okiem ojca. Nie jest to poziom mistrzowski, ale umie całkiem sporo, a także grać ze słuchu.

od linii obojczyków, aż do połowy ud po lewej stronie ma sieć blizn spowodowanych przez uderzenie pioruna po błędnie wykalkulowanym użyciu mocy. W pewien sposób darzy te pamiątki sympatią, z drugiej strony ich nienawidzi.

na lewej łydce ma wytatuowaną strzałę, innych znamion poza wyżej wymienionym brak. Zastanawia się nad zrobieniem sobie tatuażu na plecach lub zagospodarowaniem swoich blizn.

jego prawie czarne tęczówki sprawiają wrażenie, jakby był na całodobowym haju, szczególnie jeśli ktoś zastanie go w półmroku.

przestał pijać alkohol od pewnego incydentu, a namówienie go na procenty graniczy z cudem. Z tego powodu też ma dość słabą głowę, a nigdy nie wiadomo co zrobi człowiek pod wpływem. Zdarza mu się natomiast popalać fajki, ostatnimi czasy coraz częściej.




The Gifted - 2019-03-08, 23:41

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 85%
Jeśli istnieje na forum grupa postaci, które robią naprawdę piorunujące wrażenie, Theseus z pewnością stoi na jej czele i to bardzo dosłownie rzecz biorąc. Pozostaje tylko liczyć, że nie zawiedzie go to także podczas spotkania z mniej przyjaznymi ludźmi, ale to już materiał na fabułę.
Zmiataj tam błyskawicznie i rób dużo szumu. :roll:


Twoja grupa krwi to: 0+



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group