To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

zakończone - Not as strong as it seems

Imari Blanc - 2018-10-04, 20:22
Temat postu: Not as strong as it seems
4 dni po sesji z lękami z Liamem

Minęły cztery dni, kiedy prawie nie wychodziła z pokoju. Na szczęście nikt jej przez ten czas nie męczył. Wymówila sie migreną. I trwała tak, w jakiejś dziwnej katatoni, w zawieszeniu. Sprawdziła, że z Willem i Claire wszystko ok, upewniła się o tym. Najchętnieij posadziłaby ich koło siebie i nie puszczała nigdzie, ale to nie było możliwe, a ona walczyła z okropną potrzebą nie nachodzenia ich co pół godziny.
Był środek nocy.
Wyszła z pokoju, boso, a raczej w samych skarpetkach, w za dużej bluzie do poowy uda i damskich boserkach na tyłku. Korzystajac z tego, że nikogo nie ma na korytarzach, przeszła nimi cichutko i zapukała, równie cicho, do drzwi Alexa, jakby z nadzieją ,że nikt nie otworzy.

Alex Parker - 2018-10-04, 20:37

Ta noc była wyjątkowo niespokojna. Alex nie do końca mógł się wyciszyć, sen miał bardzo lekki i budził go byle szmer. Skończyły mu się zatyczki do uszu, więc nie mógł wytłumić hałasu, musi o nie poprosić przy najbliższej okazji.
Była gdzieś 3-4 nad ranem. Stracił rachubę przy kolejnym przebudzeniu. Wiedział,że zapewne uśnie dopiero o świcie i będzie spał do południa. Jakoś jednak było zwykle tak, że największy niepokój czuł właśnie w nocy - gdy naokoło było ciemno i cicho, a myśli galopowały.
Drgnął usłyszawszy ciche pukanie. Normalnie zapewne by uznał, że mu się przesłyszało, ale jako mutant z wyostrzonym słuchem, mógł szybko zweryfikować czyjąś obecność. Usłyszał cichy oddech, wiedział, że ktoś stoi na drzwiami. Zapalił lampkę, zwlekł się z łóżka, mając mięśnie nieprzyjemnie napięte. Kto normalny, puka do niego o tej porze? Gdyby ich napadli, to przecież byłoby głośniej, nikt tu by nie działał w trybie ninja.
Napięcie prawie, że sięgało zenitu, gdy drzwi skrzypnęły i ujrzał
- Imari ? - zdziwił się, a za chwilę przeraził. Wyglądała źle, bardzo źle, gorzej niż zwykle. - Co jest, co się dzieje? - wyszeptał, wciągając ją do pokoju.- Wyglądasz jak trup. - patrzył na nią z niepokojem

Imari Blanc - 2018-10-04, 20:45

- Obudziłam cię? - zapytala, zamiast odpowiedziec mu. Cóż, Imari w pełnej krasie. Czuje się i wygląda jak gówno, ale wciąż pyta o innych i czy nie zrobiła im problemu. tego można było się spodziewać tylko po niej chyba, ale za to z niemal stuprocentową pewnością.
Oczy miała podkrążone, nadal była chuda, nie zdążyła jeszcze specjalnie dużo przybrać na wadze, może pół kilo, może ciut więcej, wiec niewiele się zmienilo, ale znów wyglądała jakby nie przesypiała nocy i nic nie jadła. Jakby dementor nad nią stanął którejś nocy.
- Nic się nie dzieje - zapewniła go zaraz po tym, wciskając ręce w kangurka bluzy.
- Tylko.. - wciągnęła powietrze, zastanawiając się - nie mogę spać - to akurat była prawda. Omijała go spojrzeniem, jakby patrzenie na kogoś ją przerastało.

Alex Parker - 2018-10-04, 20:55

- Nie obudziłaś mnie, nie spałem - powiedział cicho, bo jednak był środek nocy.
Widział, że nie jest w porządku, ale wiedział też, że wyciągnięcie z Imari co jej dolega, graniczyło teraz z cudem. Wiedział też, w jaki sposób może ją uspokoić i przynieść jej ulgę.
- Chodź tu - szepnął i już ją skrył w swoich ramionach.
I nie musiała być mówić, jeżeli nie chciała.

Imari Blanc - 2018-10-04, 21:12

Nie, obecnie faktycznie nie da rady wyciągnąć z niej jakichkolwiek sensownych informacji na temat tego, co tak naprawdę się stało, ale też Alex na szczęście nie próbował, bo inaczej Imari zacięła by się w swojej niechęci do mówienia I być może nawet chciała wyjść jeśli za bardzo by naciskał. Nic takiego się jednak nie stało, bo Parker nie był kamieniem empatycznym. Na szczęście.
W pierwszej jednak chwili Imari zesztywniała, gdy ją przytulił i rozluźniła się dopiero po kilku sekundach. Wyciągnęła ręce z kangurka bluzy ale nie objęła go, a schowała dłonie pod jego koszulka.
- Alex... na pewno nie przeszkadzam? - zapytała cicho, głos jej się dziwnie łamał, ale nie płakała.

Alex Parker - 2018-10-04, 21:18

Wiedział, że coś jest nie tak. Przecież nie mówi pięciu lat, ani znaczącej wady wzroku. Nie miał jednak zamiaru na nią naciskać, skoro ta nie była na to gotowa. Po prostu bez słowa ją obejmował, nie zważając na jej słowa.
- Nie pleć głupot - szepnął, obejmując ją mocniej.
Po chwili chwycił ją za dłoń i zaprowadził na łóżko, gdzie usiedli razem, a on ją znów przygarnął do siebie.
- Nie musisz być mówić, ani się tłumaczyć - wyszeptał znowu, gładząc ją po plecach

Imari Blanc - 2018-10-04, 21:23

Gdy posadził ja na łóżko, po chwili usiadła mu na kolanach okrakiem i wtulila się w mężczyznę, zgarbiona. Schowała nos w obojczyk mężczyzny i siedziała tak, oddychając głęboko, co różnie jej wychodziło bo generalnie wyglądała jakby miała wybuchnąć płaczem i tak.samo oddychała.
- Daj mi jeszcze dwie minuty i daje ci spać - zapewniła go w końcu. Skubała jakąś nitkę ze swojej bluzy. Ogólnie wyglądała tak, że gdyby mogła to pewnie skulila by się na lozku w pozycji embrionalnej. Zresztą wydawać by się mogło że tak spędziła ostatnie kilka dni. Albo bujając się jak w chorobie sierocej.

Alex Parker - 2018-10-04, 21:47

Wyglądała jakby miała się zaraz rozpłakać. Może miała jakiś zły sen? Znając jej troskę o każdego naokoło, mogła śnić czyjąś śmierć i teraz nie mogła do siebie dojść. A może przeholowała z użyciem mocy i to były efekty uboczne?
- Cichaj. - szepnął, tuląc ją do siebie, jak małą dziewczynkę. Kołysał nią delikatnie a po chwili, niebo zmienił pozycję, kładąc ich oboje na łóżku. Mogła się w tego pozycji tulić do niego do woli. Nie było w tym żadnego podtekstu, widząc ją w takim stanie, nawet przez głowę by mu nie przeszło, myśleć o tej sytuacji w sposób intymny.
- Śpij. Będę przy Tobie - szepnął gładząc ją po głowie i włosach.

Imari Blanc - 2018-10-04, 22:02

Faktycznie jego obecność pomagała w jakimś stopniu, a może to to bujanie, może uspokajające glaskanie po plecach? Ciężko powiedzieć. Gdy Alex się położył wylądowała na nim. Nadal skulona jak dziecko.
Nie odzywała się już, bo nie widziała powodu. Skoro nie kazał jej iść, to mogła zostać. Nie miała siły na dyskusję.
Cieszyła się tym, że ma kogoś blisko, kogoś komu zależy, w jakiś sposób, na niej. I kto chce poświęcić swój czas. Na nią. Mimo, że marnym była teraz towarzystwem.
Nie zaśnie zapewne, może poza krótkimi drzemkami na kilkanaście minut, ale to nic.
Nie ruszają się prawie, że żyje było wiadomo głównie po tym, że oddycha.
Zapewne pozycję zmienili gdy Alex kompletnie scierpl, jej wydawało się to nie robić żadnej różnicy, a przecież nie mogło jej być super wygodnie.

Alex Parker - 2018-10-05, 09:35

Czy zasnęła, czy nie, leżeli sobie tak, aż Alexowi nie ścierpły mięśnie. Wtedy też delikatnie przewrócił ich na bok, że mogła się nadal w niego wczepiać, a on mógł poruszać kończynami. Być może usnął na kilka chwil, ale wystarczył mały ruch Imari, by znów się przebudzić. Póki nie spał, gładził ją uspokajająco po plecach i włosach.
Powoli zaczynało świtać, ale pokój Alexa był odpowiednio zabezpieczony roletami zaciemniającymi , więc nie musieli się obawiać, że słońce zacznie ich razić. Spojrzał na Imari. Nie był pewien, czy udało jej się usnąć, czy po prostu czuwała, wolał tego nie sprawdzać. Leżał więc dalej i znów przymknął powieki.

Imari Blanc - 2018-10-05, 10:14

Przysypiała na piętnaście minut, czasem ciut dłużej, budząc się z urywanym oddechem, jak z koszmaru. Zapewne tak było. Gdy tylko się budziła sprawdzała czy Alex jest obok, chociaż przecież przytulał ją cały czas, co go zapewne budziło, ale nie potrafiła się powstrzymać i dać sobie spokoju. Po prostu za bardzo się bała, ze.. nagle zniknie? Cholera wie. Ciężko było ogarnać co jej w głowie siedzi. Po kolejnym takim przebudzeniu zerknęła w stronę okna, gdzie lekko prześwitywało słońce, które zdawało się już całkiem zajete porankiem.
- Spóźnisz się do pracy.. - rzuciła szeptem i podniosla na niego czerwone od płaczu i z niewyspania oczy. Odsunęła się lekko, dająć mężczyźnie przestrzeń, ale też niekoniecznie chcąc go puszczać, jakby jednak miał nagle wyparować.

Alex Parker - 2018-10-05, 10:28

Podniósł powieki gdy ta się odezwała. Akurat zaczynał przysypiać. To dziwne, że najlepiej się śpi nad ranem.
- Praca nie zając. - wymamrotał - Mam tryb zadaniowy. Póki robię co do mnie należy, mogę wstawać o której chce - poprawił się na łóżku - przygarnął ją znów do siebie.
Nawet nie waży się teraz wstawać. Ułożył się w tak absurdalnie wygodnej pozycji, że ani myślał ją teraz odprowadzać.
- Śpij dalej, jest jeszcze wcześnie - ziewnął, przymykając z powrotem powieki.

Imari Blanc - 2018-10-05, 10:53

Pewnie byl wymęczony po tej nocy, z jej winy właściwie, więc leżała dalej, nie ruszając się za bardzo, ale też nie potrafiąc już zasnąć. Po prostu była i czuła się jakoś dziwnie, okropnie, przerażliwie pusta i nieobecna, jakby była zupełnie pustą skorupą, która nie ma nic w środku, a jeśli ktoś w nią popuka, to wydaje taki głęboki dźwięk, który nie jest do końca przyjemny, bo wibruje głęboko w człowieku i rezonuje w nim długi czas. Tak się czuła. Pusto. Pomagała swiadomość, że Alex leży obok, pomagało słuchanie jego oddechu i wyczuwanie bicia serca, gdy opierała dłoń na jego klatce piersiowej, ale nie była w stanie spać. Ani żyć. Ani być. Obecnie chciała zniknąć, czując się jakby cały świat ją opuścił.
Wiedziała, że Will i Claire żyją, ale równocześnie jej mózg mówił jej zupełnie co innego, podsuwał przed oczy obrazy, które widziała wtedy przy Liamie, tamte uczucia i.. wszystko w jej głowie zaczynało się na nowo. Nie potrafiła poradzić sobie z tym, co widziała. A co wiedziała, ze nie jest prawdą.. ale jednocześnie właśnie prawdą było.
Widziała to, czuła zapach krwi, słyszała ostatnie słowa Claire, widziała jak ta upada kilka krokow za drzwiami.. Zacisnęla palce na koszulce Alexa, nieświadomie.

Alex Parker - 2018-10-05, 11:38

Cokolwiek się stało, nie posłużyło to Imari. Może się czegoś naćpała? Albo był to efekt uboczny nadużycia mocy. Nie wiedział jak jej może pomóc.
- Imari...musisz mi powiedzieć, co się dzieje. - powiedział cicho, przygarniając ją mocniej do siebie - Inaczej nie będę w stanie ci pomóc
Podniósł się tak, że ona leżała plecami na łóżku, a on się pochylił nad nią.
- To efekt nadużycia mocy? - dopytywał - Zażyłaś coś? Ktoś z naszych zginął ? - w to ostatnie wątpił , bo raczej by o tym wiedział. Prowadzili bazę danych i wiedział o każdej śmierci w Bractwie.

Imari Blanc - 2018-10-05, 11:49

- Nic - zapewniła go, kręcąc głową. Oczy miała podpuchnięte i czerwone, wyglądała nieciekawie. Uśmiechnęla się lekko, ale wyraźnie zmuszając się do tego.
- Wszystko jest ok, po prostu.. potrzebowałam kogoś obok - uniosła dłoń i poprawiła mu przydługą grzywkę, a potem oparła dłoń na policzku - Nie musisz się martwić, przejdzie mi - dodała jeszcze i przesunęła wzrokiem po jego twarzy.
- Nie wyspałeś się przeze mnie.. będziesz miał ciężki dzień - cóż, to bylo trochę samolubne z jej strony, ale naprawdę czuła jakby miała sie rozpaść na kawałki, jeśli by nie przyszła i nie stanęła mu pod drzwiami o tej drakońskiej godzinie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group