retrospekcje - Trenujeeemyy - one week later
Ricky Roseberry - 2018-10-03, 10:58 Temat postu: Trenujeeemyy - one week later Miejsce: Las przy bractwie
Czas akcji: tydzień po evencie
Okoliczności wydarzenia: dziewczyny umówiły się na trening umiejętności Ricky
Umówione spotkanie. Tak jak zawsze trening. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać od momentu tego zdarzenia. Zamordowałam mutanta jednego z nas tylko dlatego że tak trzeba było. Tak jestem dziwna. Przecież byłam na to gotowa, byłam gotowa zabić by bronić siebie i moich przyjaciół, a teraz nie mogę odpędzić od siebie myśli że jestem mordercą. Może to dziwne, ale tak niestety jest. Na szczęście Imari zgodziła się mi pomóc gdy zgłosiłam siędo niej o pomoc w treningu swojej tarczy.
podczas tej wizji moja moc nie działa tak jak powinna, nie dawała mi ochrony a wręcz denerwowała swoją bezużytecznością. Byłam zła na siebie że nie potrafię nad nią panować. Nie na tyle ile bym chciała właśnie dlatego chciałam trenować, trenować i jeszcze raz trenować. To będzie teraz moim celem oczywiście oprócz dołączenia do rebelii i zobaczenia się z Sami.
Zatrzymałam się w miejscu gdzie się umówiłyśmy i się rozejrzałam. Tak tu mogłam ćwiczyć bez problemu. Stanęłam przy murku i skupiłam wzrok na gałęzi która leżała naprzeciwko mnie i zgniotłam ją. Była sucha więc nie miałam z tym żadnego problemu. Odetchnęłam i usiadłam na ziemi opierając się o cement. Tak tego mi trzeba było spokoju i ciszy.
Imari Blanc - 2018-10-03, 18:52
Oczywiście, że sie zgodziła. Zawsze się zgadzała jeśli chodziło o pomoc komukolwiek naokolo. Ricky pojawiła się na miejscu wcześniej, Imari na czas - może dwie minuty przed umówioną godziną, kończąc wcinać marsa. Wcisnęła sobie papierek w kieszeń spodni i podeszła do dziewczyny.
- Hej - usiadła naprzeciwko niej na cemencie, nie krępując się - Opowiesz mi dokładnie co się stało? Chciałabym wiedzieć, zanim zaczne kombinować jak ci pomoc - każda moc była trochę inna, każda wymagała innej pracy. To bardzo specyficzna rzecz.
Imari darowała też sobie przesadne uprzejmości, widząc, ze Ricky gryzie to co się stało - z jej mocą. A może co innego? W kazdym razie coś na pewno. Więc wolała pomóc jak umiala i to jak najszybciej.
Ricky Roseberry - 2018-10-21, 22:05
Nie wiedziałam co myśleć, byłam zła, załamana, bez jakichkolwiek możliwości, ale... No właśnie było to małe jebane ALE. Nie mogłam się poddać, postanowiłam sobie działać i doprowadzić do perfekcji moją moc i tego się trzymałam. Spojrzałam na kobietę która się do mnie zbliżała i się uśmiechnęłam. Lekko bo lekko, ale to zawsze jakiś miły gest względem kobiety o której słyszałam od Simona.
- Hej. Sama nie wiem co się działo. Migała. Tak jakbym co sekundę ją aktywowała i gasiła. Wiesz jakie to było irytujące. Mogłam ją uformować w pewne kształty, ale nie dawała mi ochrony czy nic nie mogłam zniszczyć. - mówiłam spokojnie, ale w moim głosie można było usłyszeć niepokój. Byłam przestraszona, zawiedziona i zamyślona. To co się tam działo przechodziło wszystkie pojęcia jakie znałam i to nie było nic dobrego. Nie chciałam takiego życia, nie w czasie gdy ma bliskich, na których jej zależy, dlaczego to właśnie tak się miało skończyć?
Wstałam na równe nogi i podeszłam bliżej kamieni które stały nieopodal. Chciałam je zepchnąć, ale gdy miałam już zamiar aktywować tarczę zrezygnowałam i odwróciłam się spowrotm przodem do Imari.
- Nie chce stracić tak przydatnej rzeczy jaką jest tarcza, a tak się czułam. Byłam nikim i nic nie mogłam zrobić. - tylko potrafiłam zamordować. Dodałam w myślach.
Imari Blanc - 2018-10-25, 18:47
Zagryzła wargę słuchając jej i zastanawiała się chwilę nad tym, co mogło być powodem tego przerywania mocy. Imari lekarz od mutacji..
- Hm.. Przeszłaś chwilę wczesniej jakąś.. nie traumę, ale wstrząsającą sytuację? Coś, co mogło jakoś zaburzyć moc.. - zasugerowała, może to było powodem? Tak czy siak bedzie musiała 'zerknąć' na jej moc od środka, co zresztą uwielbiała robić, interesowało ją to od czasu gdy rozwinęła moc.
- Ok, to najpierw powiem co chcę zrobić, a potem.. zobaczymy - zadecydowała - Jeśli mi pozwolisz, połączę się z twoją mocą i zobaczymy ją jakby... fizycznie. Wtedy bedzie widać czy wszystko z nią ok. Moce wyglądają tak samo, różnią sie kolorami, czasem konsystencją, ale generalnie to dość podobne rzeczy. Więc będe w stanie mniej więcej określić czy wszystko jest ok. Jeśli tak to pomyślimy co możemy z tym zrobić później, a opcji jest calkiem sporo - wyjaśniła, czekając na reakcję Roseberry, bo to w koncu od kobiety zależało co takiego zrobią i jak będzie wygladał ich trening. Ich, bo w sumie dla Imari też było to uzycie mocy.
- Najłatwiej będzie jeśli podasz mi rękę - wyciągnęła do niej dłoń - Tak idzie to sprawniej, łatwiej mi się polączyć z twoją mocą.
Ricky Roseberry - 2018-11-28, 14:24
Nie wiedzialam co odpowiedziec bo przeciez bylam w przyszlosci czyz nie? W sumie to sama nie wiedzialam ale wiedzialam ze nylo to dziwne. Bardzo dziwne i nic na to nie moglam poradzic. Spojrzalam na nia i niepenie sie usmiechnelam.
- mozna tak powiedziec. Ja i jeszcze dwie dziewczyny stracilysmy przytomnosc przynajmniej tak mi sie wydaje. Wtedy obudzilam sie w ruinach miasta. Doslownie ruinach. Nie wiem co to bylo ale to wlasnie tam moja moc szwankowala. To bylo przerazajace. - powiedzialam jak najbardziej prawde. Balam sie wtedy sie balam. Nie pokazuje tego nie wszystkim a Imari no coz. Polegalam na niej. Na tym by mi pomogla rozwinac umiejetnosci.
Kiwalam glowa ze zrozumieniem na to co mi proponowala. Widziec moc. Rozne kolory czy cos tam. Brzmialo to dla mnie dosc komicznie, ale nie zaczelam nawet podnosic swoich koncikow ust. Nie chcialam jej urazic z reszta ja zawsze widzialam chociaz po czesci moja tarcze. Jakby przezroczysta sciana. Zawsze ja podziwialam bo byla dla mnie piekna. Z ciekawosci i z checi pracy nad nia zlapalam dlon kobiety. Bylo w tym cos niepewnego ale dosc ekscytujaco podchodzilam do tego co mi mowila. Gdy moja skora poczula skore drugiej osoby dostalam ciarek i z automatu zaslonilam sie tarcza. Po sekundzie jednak z tego zrezygnowalam i rozciagnelam ja troche bardziej tak by zrobic mala kopule nad nami dwiema.
- wybacz jesli zrobie cos odruchowo co mogloby ci przeszkodzic. - powiedzialam nie patrzac na nia. Chcialam by mi pomogla to liczylo sie najbardziej ale tesknilam za dotykiem drugiej osoby co dosc mnie rozpraszalo i chcialam od tego uciec. Bylam spieta ja moj umysl i moje cialo. Czulam kazdy miesien jak mi sie nalina i nie chce odpuscic. Tego wlasnie sie balam. Po tym jak spedzilam tyle czasu z Sami teraz zaczynam odczuwac tego skutki. Znowu pustke znowu samotnosc i uzaleznienie od niej i jej dotyku. To mi nie pomagalo a wrecz przeciwnie chcialam sie zamknac w swoim pokoju i nie wychodzic nigdy. Znowu zaczynalam popadac w depresje. Czulam to ale sama przed soba nie potrafilam sie przyznac do tego ze popelnilam blad...
/PS sorry ze tak dlugo brak odpisu i don't have any time ;) i post z tel wiec sorry za brak polskich znakow xd
Imari Blanc - 2018-11-28, 21:44
- To może być powód - odpowiedziała - Nie mogę powiedzieć, że jest na pewno, ale to bardzo możliwe. Czasem trauma zaburza moc i jej używanie.. Może to przejść z czasem. Albo nie.. No nic, zobaczymy - uśmiechnęła się uspokajająco.
Przez moment, gdy patrzyły sobie z Ricky w oczy tęczówki Imari pociemniały, potem przykryły całe białko, wyglądały jak miniaturowe galaktyki.. I to tyle. Nic się nie stało. Blanc zmarszczyła brwi. A potem odezwała się Roseberry.
Blondynka pokręciła głową.
- Spokojnie - spojrzała na kopułę (o ile ja widziała) i wróciła wzrokiem do kobiety.
Spróbowała jeszcze raz, ale teraz wyrażnie poczuła, że coś ją blokuje. Odpuściła, potrząsnęła głową, ot było nieprzyjemne uczucie.
- Blokujesz mnie. Coś się dzieje? - uniosła wzrok na dziewczynę przed sobą. Widziała, że ta jest spięta, ale nie miała pojęcia o co chodzi. Cofnęła dłoń po chwili, spojrzała na ich ręce.
- Przeszkadza ci dotyk? - uniosła brew lekko, zastanawiając się nad dostępnymi możliwościami, niektórzy tego bardzo nie lubili..
Ricky Roseberry - 2018-11-28, 23:19
Patrzyłam na to co działo się z Imari z fascynacją. Było to coś dziwnego i jednocześnie intrygującego. Często widziałam jak inni używali mocy, ale nie widziałam nigdy by coś takiego miało miejsce u innych. Jasne zawsze są jakieś skutki uboczne, ale to było inne. Nie w negatywnym sensie, ale inne. Spuściłam jednak wzrok gdy ta zaczęła mnie uspokajać. Uśmiechnęłam się do siebie, ale po chwili poczułam jak Imari się wycofuje i zabiera rękę. Coś mnie blokowało? Tak mój głupi umysł i strach. Bałam się zaufać. Coraz bardziej się wycofywałam z tego pomysłu. Westchnęłam i potarłam dłoń o dłoń. Bałam się spojrzeć jej w oczy, ale musiałam. Poprawiłam włosy i podniosłam wzrok.
- Nie nie chodzi o dotyk. Znaczy nie wiem. - powiedziałam i posmutniałam. Nie widziałam jak jej wytłumaczyć to że nie pozwalam się dotykać nikomu, że uciekam od jakiegokolwiek dotyku od około pół roku. No właśnie. Podniosłam ręce i złapałam ją za ramiona zmuszając do tego by spojrzała mi w oczy.
- Nie chodzi o Ciebie czy o twój dotyk to ja mam problemy. - oznajmiłam i ją puściłam odchodząc od niej na kilka kroków. Spojrzałam do góry i wzięłam kilka głębokich wdechów.
- Od około pół roku nie widziałam się i nie miałam kontaktu z osobą na której mi zależy przez co.. No cóż zaczynam wracać do starych nawyków. Boję się ufać, boję się jak to ładnie ujęłaś odblokować się przed kimś. Wolę unikać wszystkich i wszystkiego, a najchętniej to nie wychodzić z pokoju. Popełniłam kilka błędów na studiach a teraz je powtórzyłam. Uzależniłam się od kobiety i od jej dotyku. Teraz jest mi trudno. - powiedziałam spokojnie i usiadłam na ziemi. Nie chciałam by ktoś nade mną litował, ale nie chciałam też by Imari martwiła się że to ona coś spieprzyła skoro wiedziałam że to moja wina. Spojrzałam na nią i spróbowałam się lekko uśmiechnąć ale nie udało mi się to aż tak jakbym tego chciała.
- Wybacz. Możemy spróbować jeszcze raz jeśli chcesz, ale pozwól, że zrobimy to po mojemu. - oznajmiłam już bardziej krzepko i zaprosiłam ją by usiadła obok mnie. Sama położyłam swoją dłoń na ziemi tak by miała do niej dostęp kobieta z którą przebywałam. Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać i w myślach liczyć przysłowiowe owieczki od setki w dół.
Imari Blanc - 2018-11-28, 23:43
Zaskoczyła ją reakcja Ricky i nawet nie próbowała tego ukryć, ale po chwili rozgadała się trochę bardziej, a to akurat dobrze. Im więcej wiedziała tym lepiej i łatwiej będzie im współpracować, bo jednak coś takiego wymagalo choć minimum zaufania albo chociaż chęci współpracy. Widać, że Ricky coś gryzło i być może takie wygadanie się też jej pomoże.
Westchnęła.
Pokiwała głową lekko i odwróciła wzrok.
- Nie będe ci mówić, że to niedobrze i tak dalej, bo pewnie sama wiesz, że nie powinnaś odcinać się od wszystkiego i wszystkich naokoło.. Jeśli cię to pocieszy, ja nie potrafiła bym funkcjonować bez dotyku. To znaczy.. Wiem, że to dla mnie okropnie trudne. Nie mam takiej.. bariery przestrzeni osobistej przy ludziach, których lubię na przykład, co może wielu osobom nie pasować, więc muszę to ograniczać - uśmiechnęła się do niej w odpowiedzi.
Imari przeniosła się, by usiąśc obok Ricky i dała jej chwilę, zanim złapała ją lekko za rękę.
- Spójrz na mnie jak będziesz gotowa. Jeśli nie dasz rady, to nie ma problemu. Popracujemy najpierw nad dotykiem, jeśli chcesz. Mogę też to zrobić bez dotyku, ale będzie to po prostu dla mnie trudniejsze - wyjaśniła miękkim, dość cichym głosem.
Ricky Roseberry - 2018-11-29, 00:03
Poczułam jej dotyk i przez chwilę moje mięśnie się spięły dwa głębsze wdechy i kilka liczb przelatujących przez moją głowę. Słyszałam ją. czułam jej ciepło. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze dłonie. Czułam to, czułam jak się rozluźniam. Czułam się dobrze. Wyrównanie oddechu pomogło mi i to się liczyło. Delikatnie spojrzałam na Imari i lekko się uśmiechnęłam.
- Myślę że możemy spróbować. Mam nadzieję, że nam się to uda, bo inaczej będę musiała zaczynać od początku. - oznajmiłam ciepło i wstałam na równe nogi nadal uważając na swój oddech i każdy ruch mojej koleżanki. Nadal trzymając jej dłoń pomogłam jej wstać i wyciągnęłam do niej drugą rękę. Tym razem było łatwiej, tym razem byłam przygotowana na to co miało nadejść i tym razem wiedziałam, że nie muszę uciekać.
- No to zaczynajmy Pani Profesor. - powiedziałam dla otuchy i patrzyłam prosto w oczy Imari. Tym razem moje myśli skierowałam w stronę swojej tarczy, a nie jej dotyku i ciepła jej rąk. Ciarki może i miałam, ale starałam się o tym nie myśleć. Nad tym popracuje kiedy indziej i może też z nią. Zobaczymy.
Imari Blanc - 2018-11-29, 13:29
Dała jej czas, bo tego właśnie Ricky obecnie potrzebowała. Myślała zresztą, że ta odpuści sobie robienie czegos wiecej dzisiaj, ale jeśli miala tak duży problem z dotykiem, to będą mogły uznać dzisiejszą sesję za sukces. Ricky jednak była uparta, jak widać i nie zamierzała odpuszczać. Moze to i dobrze, bedzie im łatwiej dalej współpracować, a wydawało się że to może nie być ich ostatnie spotkanie.
Podniosła się za nią i obserwowała uważnie kobietę, zastanawiając się o czym ta myśli i co chodzi jej po głowie. Moze kiedys zapyta.
- Ok. Nie bój się, nic z tego nie boli - spokojnie odpowiedziała na jej słowa i spróbowała jeszcze raz. Jej oczy znów zmieniły się w ciemne, bezdenne czarne galaktyki i wciągnęły je obie.
Stały pośrodku 3 nicości, naokoło nich nie było niczego, tylko ciut nad głowami kobiety wisiała kula (wybierz sobie kolor!).
- tak wygląda twoja moc - Imari podeszła do niej i obeszła naokoło.
- wydaje się trochę nadwyrężona, to mogl byc powód.. chociaz każda moc moze sie inaczej zachowywać tak naprawdę - wyjaśniała chętnie Ricky.
- ale nie ma tu nic.. niepokojącego. To moze byc tez twoja psychiczna blokada ktorej moge nie widzieć. - dodała.
Ricky Roseberry - 2018-12-05, 20:56
Nie wiedziałam co się dzieje, ale wiedziałam że jest to dziwne i intrygujące uczucie, a to co stało się po chwili było niewyobrażalne. Wszystkie moje uczucia i obawy odpłynęły w tym momencie jakby dotknąć różdżką, a ta świecąca turkusowa kula była fascynująca. Zobaczyłam jak Imari zaczęła ją oglądać, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Zamyślona obserwująca pasowało jej to. Słuchałam jej uważnie i po chwili zaczęłam wpatrywać się w tą kulkę. Ja nic w niej nie widziałam tylko turkusowa masa? Dym? Nie wiem nawet jak to opisać takie sobie coś. Zaśmiałam się cicho i pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- Psychiczna blokada. - powtórzyłam jej słowa szeptem i przeczesałam włosy dłonią przypominając sobie uczucie odrzucenia, strach, niepewność i samotność. Tak byłam szczęśliwa przy Sami i przez sekundę widząc wszystkie te zdjęcia w tej "wizji", ale to minęło i znowu zalała mnie fala cierpienia. Do tego byłam świadoma że Rocky miała rację, że Sami ma problemy i że ja je mam, że postępujemy pochopnie. Usiadłam i zaczęłam zatapiać się w swoich myślach, a na policzku pojawiło się kilka łez które próbowałam jak najszybciej zetrzeć. Miałam dość. To była granica mojej wytrzymałości. Zasłoniłam dłońmi twarz próbując się uspokoić. Pokonać blokadę pójść dalej zostawić Sami z tyłu i zacząć od nowa, może z nią może bez niej, ale iść do przodu. Właśnie to mnie przerażało. Strach przed nieznaną przyszłością.
Imari Blanc - 2018-12-09, 13:56
Tak, trzeba przyznać, że Imari była w swoim żywiole gdy zajmowała się mocami innych i ogólnie pomocą im. Pasowało jej to i odnajdywała się w temacie idealnie. Wydawać by się mogło, że moc jest do niej idealnie dopasowana, jak szyta na miarę, patrząc na to jak mocno ją to bawi.
Odwróciła spojrzenie na Rocky i chciała powiedzieć coś pocieszajacego, ale kobieta wyglądała.. coż, źle. Westchnęła i cofnęła je obie z głowy Ricky.
Blondynka zbliżyła się do drugiej kobiety i oparła jej dłonei na ramionach, a jeśli ta nie protestowała - przytuliła ją do siebie delikatnie. Dziewczyna była niższa niż ona, chociaż wagowo wypadały całkiem podobnie. Pogładziła ją po włosach, o ile oczywiście dała się przytulić, mając nadzieję, że to jej jakoś pomoże, uspokoi.
- Coś się stało..? - zapytała cicho po dłuższej chwili ciszy, by dać jej dojść do siebie.
Ricky Roseberry - 2018-12-13, 14:36
Ciepło ciała dziewczyny trochę mnie uspokoiło, ale to nadal nie to co powinno być. Pociągnęłam nosem i lekko się uśmiechnęłam. Nadal czułam się źle, ale nie miałam ochoty się tłumaczyć, chociaż wiedziałam że to mnie nie ominie. Nie w momencie gdy pokazałam swoją słabszą stronę. Może to dobrze może nie. Bałam się zaufać komuś kto mógłby mnie zranić. A mówiąc innym o sobie daje się im w dłoń sztylet który mogą, albo schować albo wbić mi w plecy. Właśnie dlatego nie lubiłam towarzystwa ludzi, może właśnie dlatego jedyną osobą z którą rozmawiałam przez ostatni czas była Imari. Może... Odsunęłam się od niej odrobinkę gdy usłyszałam jej pytanie. Wytarłam oczy i spojrzałam na nią z lekkim uśmiechem. Założyłam że już nie będzie drążyła tematu dlatego spoważniałam i machnęłam ramionami.
- Myślę że już okej. Po prostu.. nie wiem od czego zacząć. Myślę że nie jestem jedyną która ma problemy więc nie skupiajmy się na mnie, dobra? Jakoś sobie poradzę. Chyba - ostatnie słowo powiedziałam szeptem mając nadzieję że go nie usłyszy, chociaż nadzieja matką głupich. Odsunęłam się od niej i zdjęłam kurtke kładąc ją na ziemi obok ruin murka. Usiadłam na niej robiąc odrobinę miejsca dla kobiety gdyby chciała usiąść. Z jednej strony chciałabym zostać sama, ale z drugiej strony przydałoby mi się jakiekolwiek towarzystwo żebym nie zwariowała do reszty. Decyzję zostawiłam jej podnosząc głowę do góry i próbując równomiernie oddychać. Zamknęłam oczy i czekałam.
Imari Blanc - 2018-12-26, 21:51
Puściła kobietę gdy ta chciała się odsunąć i dała jej miejsce dla siebie. Miała nadzieję, że to przytulenie coś jaj pomogło, a przynajmniej tak wyglądała. Wiedziała, kiedy nie powinna naciskać i być może to było właśnie teraz.. Ricky nie wyglądała na kogoś, kto.. umiał się tak szybko otworzyć. Niektórzy potrzebowali mniej inni więcej czasu i Mercy doskonale o tym wiedziała. Nie odpowiedziała jej na ostatnie slowa, przynajmniej nie od razu.
Przysiadła się po chwili i tak jak Ricky oparła głowę w tył., zamykając oczy.
- Łatwo sobie mówić, że inni mają gorzej, wiesz? - zaczęła po minucie czy dwóch ciszy. - Wtedy możemy udawać, że nasz problem to nie problem, bo przecież inni mają gorzej. Ale czasem trzeba się skupić właśnie na tych swoich problemach, nie czyichś.. I z nimi sobie poradzić. Czy chociaż najpierw przegadać, znaleźć rozwiazanie. Nie mówię, że ze mną, nie jestem jedyną osobą, z którą można rozmawiać.. ale na pewno jestem chętna, jeśli ktoś mnie potrzenuje. Może to pomaga na moje problemy - uśmiechnęła się, zerkając w stronę Roseberry na moment, zanim zamknęła oczy znów.
|
|
|