zakończone - Matilde & Cassandra
Matilde Wallace - 2018-09-05, 21:38 Temat postu: Matilde & Cassandra
 (1) połączenie przychodzące od Tilda Być może nie powinna dzwonić do ludzi o 4 nad ranem, ale to cholerne ustrojstwo nie dawało jej spokoju. Kiedy William spał w łóżku, Matilde wymknęła się z pokoju do jednej z łazienek, które o tej porze świeciły pustkami, a potem kiedy już zrobiła coś co wcześniej uważała za cholernie głupie - po prostu wykręciła numer. Nie mogła nic na to poradzić, że ręce trzęsły jej się niemiłosiernie. Właściwie od dobrych kilkudziesięciu minut siedziała na posadzkach, opierając się plecami o chłodną ścianę i... no właśnie. Serce niemal nie wyskoczyło jej z klatki piersiowej, ale musiała się upewnić. Musiała z nią pogadać. I kiedy tylko usłyszała sygnał po drugiej stronie, Wallace bez zbędnego przywitania wyrzuciła z siebie nieco łamliwe:
- Cass? Co oznaczają dwie kreski?
Cassandra Gardner - 2018-09-05, 22:54
 połączenie: Cassie Mimo dosyć późnej pory, Cassandra nawet nie zmrużyła oka, siedząc na parapecie przy oknie swojego tymczasowego lokum i wypalając kolejnego papierosa. O ironio, osoba z jej mocą cierpiała na chroniczną bezsenność... Zabawne, czyż nie? Zamiast leżeć w ciepłym łóżku, w miękkiej, pachnącej pościeli, ona wolała siedzieć na twardawej gąbce obleczonej czymś, co w dotyku przypominało najtańszy możliwy aksamit. Wszystko, byleby tylko nie przewracać się bezradnie z boku na bok.
Podczas takich nocy, cóż, nieczęsto robiła coś poza tym. Nie gotowała, nie oglądała telewizji, nie słuchała radia ani tym bardziej nie dzwoniła do innych ludzi... Po prostu siedziała, spoglądając na ulicę, wdychając ciszę...
Nagle przerwaną przez dźwięk brzęczącego telefonu, który prawie machinalnie uniosła w kierunku ucha, przesuwając palcem po ekranie. Nie spojrzała na to, kto dzwoni, jednak usłyszenie głosu Tildy nie było dla niej zaskoczeniem. Kto inny mógł do niej dzwonić?
- Tilda? - Spytała ostrożnie, słysząc dziwną nutę w głosie przyjaciółki... I choć podświadomie wiedziała, że to, o czym pomyślała w pierwszej chwili, było prawdziwe. - Które dwie kreski?
Matilde Wallace - 2018-09-05, 23:08
 połączenie z Tilda Chyba jeszcze nigdy w życiu nie była aż tak zdenerwowana jak w tym konkretnym momencie. Potrzebowała tej odpowiedzi. Potrzebowała
tej odpowiedzi w tym momencie, a z jakiegoś powodu Cass nie dawała jej odpowiedzi tylko dodatkowo pytała. Matilde wszystko jakby podeszło do gardła, a serce zaczęło bić znacznie szybciej. I choć była tutaj całkowicie sama, znacznie zniżyła ton głosu, niemal szepcząc.
- Te dwie kreski - odparowała stanowczo zbyt nerwowo, ale co miała poradzić? To była nerwowa sytuacja. To była cholernie nerwowa sytuacja. Nigdy wcześniej nie zdarzyła się jej taka sytuacja, a teraz to wszystko... Głos Wallace zadrżał. - Na teście. Cass, błagam, nie trzymaj mnie w tej niepewności. - wyrzuciła płaczliwym tonem głosu. Była załamana. To nie mogła być prawda. To nie powinna być prawda. A jednak, gdzieś z tyłu głowy przyłapywała się na myślach, że może jednak to nie było najgorsze uczucie. I nie wiedziała co bardziej w nią uderzyło.
Cassandra Gardner - 2018-09-05, 23:38
 połączenie: Cassie Te dwie kreski. Tak, to musiały być te dwie kreski. Dwie cholerne krechy, które w jednej chwili mogły być powodem kompletnego szczęścia, a w kolejnej stać się już symbolem tragedii i porażki. Czyż to nie było wyjątkowo ironiczne?
- Opakowanie. - Powiedziała krótko i prawdopodobnie prawie tak samo nerwowo jak Tilda, dopiero po ułamku sekundy orientując się, że rozbita kobieta mogła nie zrozumieć jej skrótów myślowych. Dlatego też postanowiła dopowiedzieć, biorąc przy tym głęboki wdech i starając się zabrzmieć spokojnie. Tak, żeby jeszcze bardziej nie denerwować Tilly.
- Miałaś przy nim jakieś opakowanie? Zwiniętą karteczkę? Coś takiego? - Nie wiedziała, skąd Matilde zdobyła test, a jeśli brała go z zasobów Bractwa, istniało naprawdę duże prawdopodobieństwo, że niczego takiego nie dołączono. Osoby dbające o zapasy raczej nie zwracały zbytniej uwagi na takie szczegóły. Liczyły się same przedmioty, nie dodatki do nich. Zdecydowanie najlepiej byłoby jednak, gdyby coś takiego się tam znalazło, bo nie chciała niepotrzebnie nakręcać atmosfery... A czuła się, jakby to robiła, mówiąc:
- Te dwie kreski zazwyczaj to oznaczają... - Tym razem na powrót nie brzmiała już tak opanowanie jak próbowała zabrzmieć jeszcze przed minutą. W końcu wiedziała, co to wszystko oznaczało.
Matilde Wallace - 2018-09-06, 19:26
 połączenie z Tilda Opakowanie? Do cholery, gdzie było jakieś opakowanie? Wallace z tego wszystkiego kompletnie nie potrafiła logicznie myśleć. Próbowała ogarnąć wzrokiem pomieszczenie, ale to nie było takie łatwe. Nie, kiedy łzy leciały do jej oczu, a obraz się co chwilę rozmazywał.
– Nie – wyrzuciła w końcu po kilkusekundowym zawieszeniu, dodatkowo kręcąc głową. – Nic nie było.
Co miała poradzić na to, że w tym cholernym miejscu wszystko było kradzione, niekompletne, czy jakieś felerne? Zresztą, nawet jeśli dostałaby jakąś karteczkę, to z pewnością i tak spanikowana dalej czekałaby na odpowiedź Cassandry. Jakoś nie wyobrażała sobie przeżywać podobną chwilę z kimś innym. I kiedy przyjaciółka wyrzuciła z siebie te słowa, Wallace znowu wszystko podeszło do gardła. I zdecydowanie nie miała czym oddychać. A potem… a potem wyrzuciła z siebie zrozpaczone i załamane: – i co ja teraz zrobię?
Cassandra Gardner - 2018-09-07, 02:24
 połączenie: Cassie Pomimo wątpliwej przyjemności posiadania doświadczenia w tych sprawach, w tym momencie miała wrażenie, że w jej głowie zapanowała kompletna pustka. O ironio, bardzo znajoma, bowiem w podobny sposób czuła się przecież kilka lat temu, gdy to jej samej walił się praktycznie cały świat. Wtedy przyszła z tym do Tildy, teraz sytuacja kompletnie się odwróciła, jednak jedno niewątpliwie się nie zmieniło - Cassandra nadal czuła się bezradna.
Z tą różnicą, iż tym razem naprawdę mocno usiłowała nie dać tego po sobie poznać. Bardziej niż wcześniej, bardziej niż kiedykolwiek. Nie chodziło przecież o nią samą. Znała ogólny stan psychiczny Matilde, więc nie musiała być orłem jasnowidzenia, by wiedzieć, jak to musiało wyglądać. Zdecydowanie wystarczał jej ton głosu przyjaciółki, ta wyczuwalna desperacja...
I naprawdę mocno chciałaby jej powiedzieć, że te dwie kreski nic nie oznaczały, były po prostu pomyłką, popsutym testem czy czymś w tym rodzaju... Tylko po to, aby chociaż na chwilę uspokoić Tilly, której nie umiała odpowiedzieć. Sama nie wiedziała, co teraz będzie. To były trudne czasy, znacznie gorsze niż trzy czy cztery lata temu... Obie doskonale o tym wiedziały. Niestety, być może nawet aż za dobrze.
- Jesteś sama? Jest ktoś z tobą? - Zamiast tego, spytała z wyraźnym niepokojem, pomijając poprzednie pytanie. - Mogę do ciebie przyjechać. Tylko powiedz, gdzie.
Matilde Wallace - 2018-09-07, 19:37
 połączenie z Tilda - Will śpi - odpowiedziała cicho, bo chyba o to chodziło Cass. Ale z drugiej strony nie była całkowicie pewna, bo nie miała zielonego pojęcia, czy ostatecznie Gardner wiedziała o jej świeżym związku, czy też nie. W tym momencie nie potrafiła sobie przypomnieć, nie potrafiła tego stwierdzić. Wallace zaczęła drżeć. - To nie.. - zaczęła, ale nie skończyła. To było niebezpieczne. Dla wszystkich. Zarówno dla niej, jak i dla Bractwa. A tym bardziej mówienie o tym przez telefon. Wallace przełknęła ślinę, próbując się jakoś ogarnąć, ale paradoksalnie - to wtedy właśnie pękła.
- Och, Cass - wybuchnęła płaczem. - Co ja mam teraz zrobić? I jak mu powiedzieć? Powinnam mu w ogóle powiedzieć? Gdyby to był Aaron, to by mnie zabił... I o Boże, Cass - przysłoniła usta dłonią, zanosząc się płaczem. Nie była w stanie dłużej się powstrzymywać. Nie, kiedy zdała sobie sprawę z jednego. - Heroina... - brała heroinę, będąc już w ciąży... Matilde poczuła jak robi jej się słabo.
Cassandra Gardner - 2018-09-09, 23:49
 połączenie: Cassie Czy to było nietypowe, że tak bardzo nie lubiła Willa? Zupełnie tak jak Tilda parskała na każde wspomnienie o Billu, Cassandra miała ochotę robić to przy Williamie. Już zresztą chyba każdym, bo i jej własny sprawiał, że zaczynała zastanawiać się, gdzie można było zdobyć dobry pistolet. Po prostu... Mężczyźni ostatnio wręcz niesamowicie ją zawodzili, okazując się jeszcze gorszymi dupkami niż kiedykolwiek. I choć z jednej strony miała ochotę powiedzieć to Tilly, powstrzymała się, po prostu biorąc głęboki wdech i nie mówiąc nic.
Przynajmniej przez chwilę, bo nie mogła przecież zamilknąć na wieki. Zwłaszcza wtedy, gdy z ust jej przyjaciółki wydarł się tak przeraźliwy szloch, który sprawił, że wnętrzności Cass dosłownie zacisnęły się w supeł. Nie wiedziała, co robić. O zgrozo, po prostu nie wiedziała. Za nic w świecie, nie była na to przygotowana. Nie wiem, nie wiem, nie wiem - tylko to cisnęło jej się do głowy, a jednak powiedziała coś zupełnie innego.
- Przyjadę do ciebie. - Tym razem nie pytała, nie sugerowała, a oznajmiała. - Przyjadę i coś na to poradzimy, ty sobie poradzisz. To nie Aaron, prawda? To nie Aaron, a heroina... Najważniejsze, że już tego nie zrobisz. Nie zrobisz tego więcej. - Nie mówiła, że wszystko będzie w porządku i choć tekst o kuzynie dosyć mocno ją zabolał, tego też nie powiedziała. Po prostu starała się myśleć trzeźwo.
Matilde Wallace - 2018-09-10, 00:03
 połączenie z Tilda Chyba jeszcze nigdy wcześniej nie znalazła się w tak ciężkiej sytuacji, jak w tym momencie. To po prostu... tak bardzo nie miało sensu. Tak cholernie się bała. Właściwie o wszystko. Bała się, czy będzie dobrze. Bała się, czy w ogóle sobie poradzi. Bała się reakcji Hoppera. Bała się tego całego świata - dla dziecka, które miało się pojawić. To było tak cholernie nieodpowiedzialne. Wallace przełknęła cicho ślinę.
- Cass to... - ale nie miała siły się dłużej z nią kłócić. Potrzebowała kogoś. I jej. I Fay. I tym bardziej Willa. Ale... jak niby miała mu powiedzieć? Chłopakowi, który ledwo wyrwał się z ramion śmierci i którego znała jebane trzy miesiące, że będą mieli razem dziecko? Jak... Jak?! Nie byłaby zdziwiona, gdyby się wkurzył. Gdyby nie był zadowolony. Ona sama nie była zadowolona. Nawet jeśli... gdzieś z tyłu głowy pojawiła się lampka, że to możliwe jedyna szansa na namiastkę normalności.
I nie, to nie był Aaron. Chyba właśnie tego najbardziej potrzebowała usłyszeć. To nie był Aaron. Chociaż, czy to aż tak bardzo ją pocieszało? To nie był Aaron i kompletnie nie wiedziała czego się spodziewać. - Muszę mu powiedzieć, prawda? - wyrzuciła z siebie, kiedy już wreszcie się uspokoiła. Tak. Nie brała już. Nie brała już od kilku tygodni i wszystko będzie w porządku. I z nią. I z tym obcym w jej brzuchu. I ze wszystkim. Matilde wytarła oczy wierzchem dłoni. - Jak... jak mam to zrobić?
Cassandra Gardner - 2018-09-18, 18:19
 połączenie: Cassie W chwilach takich jak ta, cóż, chciałaby wiedzieć wszystko. Chciałaby być pieprzoną wróżką, która za jednym machnięciem czarodziejskiej różdżki zmieniłaby całą otaczającą je rzeczywistość, odpowiedziałaby na wszystkie pytania, byłaby w stanie sprawić, że ta sytuacja nie byłaby aż tak dramatyczna...
Ale nie była nikim więcej, jak tylko marną Cassandrą Gardner, która lata temu, będąc w takiej samej sytuacji, także nie wiedziała, co powinna ze sobą zrobić. O ironio, wcale nie nauczyła się na własnym przykładzie. Nadal czuła się żałośnie bezradna, nie wiedząc nawet, co odpowiedzieć zrozpaczonej Tildzie.
- Tak... - Stwierdziła wreszcie cicho, mając świadomość tego, że nie pocieszała tym przyjaciółki. - Powinien się dowiedzieć, a ty nie powinnaś uznawać go za aż takiego gnojka. - Cóż, raczej był gnojkiem, nie lubiła go po ich ostatnim spotkaniu, ale musiała przecież coś powiedzieć. - Skąd wiesz, jak zareaguje. Może... Może nie będzie aż tak źle? Po prostu otwórz usta... Reszta pójdzie sama. - Głupie? Być może. Ale... Tak to wyglądało, takie było rozwiązanie.
Matilde Wallace - 2018-09-18, 18:48
 połączenie z Tilda - Nie uznaję go za.. - zaczęła, nagle urywając. Może miała rację? Szczerze mówiąc odkąd tylko Irmina dała jej ten test, Wallace nałożyła Hopperowi łatkę kogoś zupełnie innego. Kogoś, kto już od dwóch lat nie chodził po tym świecie. Ale... ale czy to było aż takie dziwne? Nie potrafiła przewidzieć reakcji Hoppera i tego najbardziej się obawiała. Dlatego o wiele łatwiej było założyć to najgorsze. O wiele łatwiej było utożsamić go z Aaronem. Wallace dosłownie zaśmiała się przez łzy.
- Och, zawsze kiedy otwieram usta kończy się tragicznie, znasz mnie - jęknęła, bo ta rada była po prostu... ugh. A jednocześnie... nie było innego sposobu. Wszystko co dzisiaj zjadła właśnie podeszło jej do gardła. Cudownie. Więc teraz przez kolejne dni miała się po prostu zadręczać kolejną rzeczą, bo było jej mało? I rany, czemu była aż takim tchórzem? Niedługo później, po kolejnych próbach przekonania Wallace przez Cass, że wszystko będzie okay, rozmowa dobiegła końca.
połączenie zakończone
|
|
|