To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

zakończone - Matilde & Cassandra

Matilde Wallace - 2018-08-20, 20:47
Temat postu: Matilde & Cassandra
(1) połączenie przychodzące od Tilda

Cassandra Gardner - 2018-08-20, 21:40

połączenie: Cassie
Leżąc na kanapie w mieszkaniu, delektowała się chwilą prawie całkowitego spokoju. No, przynajmniej na tyle, na ile była w stanie, co w obecnych okolicznościach... Cóż, nie było zbyt relaksujące. Nic więc dziwnego, że podskoczyła do góry, gdy telefon zawibrował.
- Halo? - Odezwała się dopiero po którymś dzwonku.

Matilde Wallace - 2018-08-20, 22:06

połączenie z Tilda

Od wydarzeń na moście nie miała praktycznie żadnego kontaktu z Cass. Jasne, dzwoniły do siebie, by sprawdzić, czy udało im się przeżyć i czy były całe, ale potem... po sytuacji z Samanthą, Wallace po prostu jakby zapadła się pod ziemię. Nie chciała się z nikim widywać, nie chciała z nikim rozmawiać. Leżała w łóżku, zamknięta w tych czterech ścianach i tylko co jakiś czas wychodziła do łazienki, by wziąć prysznic, czy zwymiotować. Gdyby nie Will, pewnie nawet przez cały ten czas nie miałaby nic w ustach. Ale teraz... od kilku dni czuła się znacznie lepiej. Na tyle lepiej, by wreszcie wyjść z łóżka. By wreszcie pomyśleć o kimś innym. Dlatego też w wolnej chwili zdecydowała sie zadzwonić do Cass.
- Hej - odezwała się, kiedy tylko usłyszała głos przyjaciółki. - Chciałam sprawdzić, czy wszystko z tobą w porządku - dodała po chwili, tym samym wznosząc wysoko brew. Zanim jednak pozwoliła jej odpowiedzieć, westchnęła ciężko i dorzuciła do tego:
- Chciałam zadzwonić wcześniej, ale...

Cassandra Gardner - 2018-08-21, 18:27

połączenie: Cassie
Nie mogła powiedzieć, że nagły brak kontaktu z Tildą nie był dla niej niepokojący czy coś w tym sensie, ponieważ nawet wtedy, kiedy tego nie chciała, martwiła się o nią. Jednocześnie nie była jednak jakoś specjalnie zaskoczona, bowiem nie działo się to przecież pierwszy raz. Jeśli był ktoś, kogo dało się nazwać mistrzem w znikaniu bez słowa, Tilly z pewnością mogła przebić go bez mrugnięcia okiem. Po prostu... Wyparowywała, wracając dopiero wtedy, kiedy sama tego chciała. Nieważne, jak bardzo byłoby to problematyczne... Zwyczajnie tak było.
I już.
I choć Cass wcale się z tym nie pogodziła, nie zamierzała poruszać tego tematu. Postanowiła pominąć te wszystkie nieodebrane połączenia, wykonane telefony i próby kontaktu. Darowała to sobie, dając Tildzie mówić, bo przecież sama nie była lepsza. Czasy, kiedy oglądała się na wszystkich innych ludzi, już dawno - i raczej bezpowrotnie - minęły. Teraz tyczyli się tego wyłącznie nieliczni.
- Nie zadzwoniłaś. - Stwierdziła prosto i z wzruszeniem ramionami wręcz wyczuwalnym w głosie. Cóż, tak było. - Co znaczy, że było albo bardzo źle, albo bardzo dobrze. Wszystko okej? - Pytając, wyraźnie pominęła wcześniejsze słowa przyjaciółki. Nie chciała mówić o sobie, wolała pominąć kilka rzeczy, przechodząc od razu do tego, jak czuła się Wallace. To ona w końcu nie tak dawno przechodziła dosyć ciężki okres.
I była ranna... Obie były.

Matilde Wallace - 2018-08-21, 20:10

połączenie z Tilda

Wallace westchnęła. Tak, nie zadzwoniła. Właściwie to wszystko co chciała powiedzieć, wszystko co miała na swoje usprawiedliwienie. Nie skomentowała tego, bo po co? Miała kłamać, że były problemy z zasięgiem? Że jej telefon się popsuł? Nie, była zmęczona wymówkami. I tak po prostu, w zupełnie niepodobny do siebie sposób mruknęła tylko jedno słowo:
- Heroina. - to wystarczało, prawda? Nie musiała nic więcej dodawać. Ale jednak, z jakiegoś powodu dodała: - te wydarzenia na moście... wizje... ja... - przełknęła cicho ślinę. Zawiodła, znowu zawiodła. I dlatego, że była za słaba. - Ale teraz jest już okej. Znaczy... wciąż ciągle wymiotuję i cholernie boli mnie brzuch, ale... jest okej.
Nie kłamała. Już dawno nie była tak szczera, jak w tym momencie. Trochę niepokoiły ją te bóle brzucha bo nigdy czegoś takiego nie miała po heroinie, ale bądźmy szczerzy... towar jaki kupiła był prawdopodobnie najgorszej możliwej jakości. Nic dziwnego.
- A ty jak się trzymasz? - spytała po krótkiej chwili milczenia.

Cassandra Gardner - 2018-08-21, 22:14

połączenie: Cassie

Ponownie... Czy powinna się tego spodziewać? Tak. Czy była zatem zaskoczona? Nie. Czy to oznaczało obojętność? W życiu. Słysząc słowa Matilde, stłumiła instynktowny jęk, jaki prawie wydarł się spomiędzy jej warg. Nie chciała tego dla niej. Nie chciała dla niej ponownego zagrzebywania się w tym całym syfie, w najpaskudniejszym z nałogów, do którego rozprzestrzeniania przyczyniała się przecież jej rodzina, jej własny ojciec, a częściowo niegdyś także ona sama. Chciała coś na to poradzić, ale... Co tak właściwie mogła zrobić?
- Potrzebujesz, żebym przyjechała? Potrzymam ci włosy, ugotuję coś, posprzątam... Tylko powiedz. - Powiedziała ostatecznie, nie za bardzo wiedząc, czym jeszcze mogłaby jakoś ulżyć Wallace. Prócz rozmowy, oczywiście, bo ta także nie nadawała się raczej na telefon. Kto wiedział, co w tych czasach było jeszcze bezpiecznymi słowami. Musiały na nie uważać, ale... Ale Cass ostatecznie pękła. Przyznając się do tego, co z założenia miała pozostawić wyłącznie dla dwuosobowego grona zainteresowanych. To była jednak Tilda, a ona nie chciała jej dłużej okłamywać. Zwłaszcza w takich sytuacjach.
- Były. - Odpowiedziała zatem dokładnie tym samym tonem, jaki chwilę wcześniej usłyszała w głosie Tildy. Czy musiała mówić więcej? Tak jak w przypadku przyjaciółki, jedno jedyne słowo z pewnością miało w zupełności wystarczyć. Było dostatecznie wymowne, ale przecież nie obawiała się oceny. Za prawdę odwdzięczała się prawdą. Nieistotne, jak bardzo pogardzaną przez tych, którzy mówili jej, że nie powinna po raz kolejny rzucać się na głęboką wodę, zwłaszcza gdy wiedziała, iż niechybnie miała tam zatonąć.
Milcząc jeszcze przez chwilę, odchrząknęła jednak, dodając kilka kolejnych słów. Nie chciała się tłumaczyć, bo wiedziała, że cokolwiek by nie powiedziała, jej wyjaśnienia byłyby wyjątkowo pokrętne i skomplikowane. Zamiast tego, cóż, zwiesiła głowę i po prostu to powiedziała.
- Po prostu tak wyszło... - To mówiąc, spróbowała nadać tej rozmowie chociaż nieznacznie bardziej pozytywnego tonu, odzywając się z przekąsem. - Chyba jest z nami coś nie tak.

Matilde Wallace - 2018-08-21, 22:37

połączenie z Tilda

Minęły prawie dwa tygodnie, a Matilde wciąż było wstyd. Zdawała sobie sprawę z tego, że dla Cass to również będzie cios. Bo na tym etapie życia Wallace, Gardner była ostatnią żyjącą osobą, która była przy brunetce od samego początku trwania tej przygody z heroiną. Wielokrotnie przeprowadzały tę rozmowę, wielokrotnie spotykały się na odwyku. Matilde wiedziała, że zawiodła. Nie tylko siebie, nie tylko Willa, ale przede wszystkim też swoją przyjaciółkę. Ile razy już jej mówiła, że to był ostatni raz? Cóż, tym razem te słowa też wydobyły się z jej ust:
- Teraz naprawdę z tym skończę - w końcu chciała tego, nie? Wierzyła w to. Problem był tylko taki, że wcześniej też w to wierzyła. Wtedy, kiedy Hopper znalazł ją ledwo żywą w motelu też w to wierzyła. Matilde przełknęła cicho ślinę.
- Muszę to przejść w jak najbardziej bolesny sposób, by potem... pamiętać. Wiem, że to głupie, ale... - ale może teraz zadziała. Przynajmniej miała taką nadzieję. Cierpiała, miała dość tych wymiotów, miała dość ostrego bólu w podbrzuszu, ale z drugiej strony chciała to jak najlepiej zapamiętać. Chciała mieć nauczkę. I cóż, kiedy usłyszała to jedno słowo z ust Cass, Wallace na moment wstrzymała oddech. Po części ją to zaskoczyło, po części też nie. Ta informacja była taka... taka dziwna. Dziwna do przyjęcia. Może dlatego nie wiedziała co powiedzieć? Po prostu czekała na jakąś dalszą część tej wypowiedzi. Łudziła się, że będzie dalsza część wypowiedzi.
- Proszę powiedz, że tym razem to ty złamałaś mu serce - wyrzuciła cicho. A potem... chyba pod wpływem stresu i całej tej chorej sytuacji parsknęła krótkim śmiechem. To był tragiczny żart, to był prawdopodobnie najgorszy możliwy żart, ale mimo wszystko... poczuła się lepiej.
- Zdecydowanie nie ma dla nas żadnej nadziei - skwitowała krótko. Pozostawała jedna kwestia. Nie powinna o to pytać, sama właściwie nie chciałaby o tym rozmawiać. Ale to była Cass, prawda? Z kim innym mogła o tym porozmawiać, jak nie z nią? Chyba właśnie ze względu na stare dzieje wreszcie wyrzuciła z siebie to jedno pytanie:
- Te obrazy... co zobaczyłaś?

Cassandra Gardner - 2018-08-22, 02:04

połączenie: Cassie

- Wiesz, że potrafisz. Ja też to wiem. - Starając się zabrzmieć pewnie i zdecydowanie, przytaknęła słowom rozmówczyni, bo tylko to była w stanie zrobić w tej chwili. Służyć słowem, rozmową, próbą pojęcia tego wszystkiego i naprostowania tego na odległość. Ile by teraz dała, by być cudotwórcą lub chociaż móc cofnąć się o kilka chwil...
- Tilly.. - Szepnęła ciężko do telefonu, wzdychając przy tym bezgłośnie. - Matilde... To nie jest wyjście. Ryzykowanie własnym zdrowiem i zamęczanie się w imię pamięci nie jest wyjściem. Zwłaszcza w obecnej sytuacji. - Ale przecież Wallace o tym wiedziała, nie? To dlatego nie ukrywała określenia głupie, dlatego o nim wspominała... Zdawała sobie z tego sprawę i mimo to nadal upierała się przy swoim punkcie widzenia. Jak zwykle, a jeśli Cass nauczyła się czegokolwiek przez ten cały czas, to prawdopodobnie właśnie sposobów postępowania z Tildą. Czynienie jakichkolwiek wyrzutów było po prostu nieskuteczne. Mogła tylko próbować ją jakoś wspierać, cicho robić coś, aby nie dopuścić do jeszcze groźniejszego wymknięcia się sytuacji spod kontroli.
- Przynajmniej się ze mną spotkaj. - Poprosiła po dłuższej chwili, wcale nie oczekując natychmiastowej odpowiedzi. Wręcz przeciwnie - spodziewała się nie otrzymać jej w tej chwili, być może nawet nie podczas obecnej rozmowy, ale w niedalekiej przyszłości. Nie zamierzała naciskać, bo to prawdopodobnie wyłącznie pogorszyłoby już i tak lichy stan psychiczny przyjaciółki. Być może to właśnie również przez to postanowiła wypowiedzieć te kolejne słowa, aby pokazać Tildzie, że nie tylko Wallace nie do końca radziła sobie ze swoimi słabościami. Sama Cass też nadzwyczaj łatwo im się poddała. Równie nieświadomie, co temu zestresowanie-rozbawienie-desperackiemu parsknięciu, jakie mimowolnie wydostało się spomiędzy jej warg. To wszystko było tak absurdalne, że nie mogła się przed tym powstrzymać.
- Chwilowo dochodzę do tego, czy i gdzie w ogóle może je mieć... - Odpowiedziała. To zresztą nie odbiegało przecież zbytnio od realnego stanu rzeczy. Być może było dodatkowym absurdem, ale Cass... Ostatecznie Cassandra potrzebowała tego, czego miała zdecydowanie najmniej - czasu, aby zrozumieć pewne rzeczy. Włącznie z naturą jej relacji z Sandersem, bowiem to praktycznie nigdy nie było łatwe. Nie, gdy nie łączyło ich już kompletne łgarstwo.
- Alec Guinness nie żyje, a Ewan McGregor ponoć niezbyt przepada za mutantami, więc chyba faktycznie nie ma dla nas żadnej nadziei. - Przytaknęła... Tak naprawdę wyłącznie po to, by oddalić ponowne pojawienie się tych cięższych, trudniejszych tematów, które i tak nadeszły zdecydowanie zbyt szybko. Była prawie pewna, że odgłos przełknięcia śliny był wyraźnie słyszalny po drugiej stronie słuchawki. Dokładnie tak samo, jak cisza, która zapadła na kilkanaście sekund.
- Znasz mnie. Pewnie się domyślasz, ale to jest po prostu nierealne. Nie da się cofnąć czasu, odkręcić tych wszystkich rzeczy... - Wyszeptała, pozostawiając niezadane, milczące, ale jednak wyczuwalne pytania. Czego chciała Tilda? Co widziała? Czemu w ogóle poruszyła ten temat?

Matilde Wallace - 2018-08-22, 19:50

połączenie z Tilda

Potrafiła. Tak, chyba potrafiła. To nie było nic wielkiego, prawda? Wystarczyło tylko nie myśleć o heroinie. Kiedy się nie myślało, właściwie cała sprawa załatwiała się sama. Okej, teraz swędziała ją skóra, zbierało jej się na wymioty, ale to... to minie. A kiedy to wreszcie przejdzie, wszystko będzie okej.
- Zrozumiałam, mamo - mruknęła z tą wyczuwalną ironiczną nutką w głosie. Ale dajcie spokój. Kto normalny zwracał się do niej Matilde. I to jeszcze tym dziwnie pouczającym tonem głosu. Ryzykowanie własnym życiem, zamęczanie się, blablabla. To wszystko było złe - jasne. Niebezpieczne - trudno. Po prostu... Cass nie rozumiała, że nie było innego wyjścia. Wallace była na naprawdę wielu odwykach i to nic nie pomagało. Wystarczyła chwila, jakaś przykra sytuacja i cały czar pryskał. Nie mogła dłużej żyć w taki sposób. Jak ktoś miał jej w ogóle zaufać, kiedy ciągle popełniała te same błędy? Jak miała sama sobie zaufać? Nieważne jak bardzo miała teraz cierpieć. Zamierzała wycisnąć z tego bólu jak najwięcej. I jeśli Cassandra bardzo chciała, żeby Wallac jej przytaknęła, to Matilde mogła to zrobić. Ale nie zamierzała sie do tego stosować.
- Nie mogę - mruknęła zgodnie z prawdą. Nie mogła. Obiecała, że nie będzie stąd wychodzić. Obiecała, że najpierw stanie na nogi. A szczerze? Przebywanie w mieście, gdzie na każdym rogu stali dilerzy nie pomagało.
- To chociaż nos, rękę, cokolwiek - jęknęła. Ten chujek nie mógł sobie tak bezkarnie chodzić i ranić jej przyjaciółkę. Cała ta sprawa z Billem strasznie irytowała Matilde. I choć dziewczyna byłą hipokrytką, to w tej sprawie postanowiła nie wypowiadać na głos swojej opinii. Jedynie tylko odważyła się spytać: - od kiedy to trwa?
Bo skoro wspominała o byłym to coś trwało. Coś było całkiem na rzeczy. Wallace na samą myśl zacisnęła mocno wargi. Chciała dla Cass kogoś lepszego. Kogoś kto ją doceni. Ale kim ona była, by mieć takie pragnienia? Sama była w toksycznym związku z heroiną.
- Huh, co takiego Ewan ma do Mulatów? - spytała niemal automatycznie, kiedy usłyszała to zakazane słowo na "m". Mutant i Mulat nie brzmiały zbyt podobnie, ale Wallace wolała to sprostować. Na wypadek, gdyby jednak ktoś zdecydował się podsłuchiwać.
- Nie, nie da - przyznała po kilku sekundach milczenia. A potem... potem znowu zamilkła. Cass nie musiała wypowiadać tego pytania, bo Matilde doskonale wyczuła te niewypowiedziane słowa. Dlatego wyrzuciła z siebie ciche i nieco zawstydzone: - rodzina.

Cassandra Gardner - 2018-08-24, 23:15

połączenie: Cassie
- Jeśli to cię usatysfakcjonuje, prawie go zastrzelili. Choć ostatecznie tylko go drasnęło. - Odmruknęła, nieznacznie wywracając przy tym oczami. To były poważne tematy, jednakże nie mogła nic poradzić na to, że podejście Tildy do pewnego stopnia ją bawiło... I było trwałe, i było niezmienne, bowiem utrzymywało się przecież praktycznie od samego początku. Nie musiała nawet niczego podejrzewać, miała świadomość, że być może Tilly nie miała okazji oficjalnie poznać jej niedoszłego, ale to nie powstrzymywało Wallace przed odczuwaniem i okazywaniem totalnej awersji wobec niego. Czemu się nie dziwiła. Jakby nie patrzeć, z pewnością było to zdrowsze podejście niż takie, które prowadziło... Cóż, do faktycznego trwania. Tilda znowu się nie myliła, zaś Cass... Cass poczuła się jeszcze bardziej głupio, gdy tak przez chwilę rozważała dalsze pogrążanie się. Ale skoro powiedziała już a, powinna też powiedzieć b.
- Koniec maja… Początek kwietnia… Mniej więcej wtedy się zagęściło. - Odpowiedziała wreszcie, nie tylko nie wypowiadając się z lekkością, lecz także z czymś na kształt goryczy, której poziom niewątpliwie wzrósł przy kolejnych słowach. - Aż przestał się odzywać. - To robiło z niej nie tylko po prostu głupią osobę, nie tylko podwójnie durnowatą idiotkę, ale prawdopodobnie też kogoś, kogo poziom naiwnego debilizmu przekraczał jakiekolwiek granice. Wszystko wskazywało bowiem na to, że to wyłącznie jej na czymkolwiek zależało. To ona wspominała o ich układzie, ona go zapoczątkowała, a teraz? Najwyraźniej za bardzo się starała. I nie chciała już w ogóle o tym rozmawiać, mając poczucie, że znowu dała się wyruchać i to nie tylko w tym dosłownym, normalnym sensie.
Być może przez to wszystko, nadal mając w głowie podobne myśli, nie od razu pojęła, że wykorzystała zakazane słowo, robiąc to odruchowo i z rozpędu. Dopiero w momencie, w którym Matilde postanowiła dyskretnie ją poprawić, Cassandra zorientowała się, co tak właściwie zrobiła. Brawo, gratulacje, instynkt samozachowawczy na najwyższym poziomie.
- Mulaci są dla niego ludźmi gorszej kategorii, wiesz. Ten kolor skóry, pochodzenie… - Odpowiedziała, odchrząkując przy tym i mając wrażenie, że jej słowa zabrzmiały trochę… Oderwanie? Wymuszenie? Nie o to jej przecież chodziło. Z dwojga złego, rozmowa o tym była jednak lepsza od kolejnego poruszonego przez nie tematu. Słysząc odpowiedź Tilly, westchnęła bezgłośnie, doskonale ją rozumiejąc.
- Chciałabym, żeby komuś wreszcie chodziło o mnie. - Mruknęła do słuchawki, na chwilę przymykając oczy. - Nie o to, kim jestem. Nie o to, co wiem. Nie o to, skąd pochodzę. Tak po prostu.

Matilde Wallace - 2018-08-25, 11:12

połączenie z Tilda

- Prawie robi wielką różnicę - mruknęła wyraźnie niezadowolona. Nie popierała tego związku. I nie dlatego, że nie chciała dla Cass szczęścia. Wręcz przeciwnie. Matilde chciała, by Cassie wreszcie odnalazłą wszystko to, czego szukała. Problem był jednak taki, że nieważne, jakby Gardner tego chciała, ten cały deBill był ostatnią osobą, która mogłaby jej to wszystko zapewnić. Więc tak, teoretycznie naprawdę chciała, by po prostu go zastrzelono i raz na zawsze załatwiono tą sprawę.
- Okej, to wszystko co muszę wiedzieć - burknęła wściekle. Koniec marca? Miały maj! I jak to nagle przestał się odzywać, huh? W Wallace aż się zagotowało. - Oficjalnie ogłaszam, że jadę zabić tego skurwysyna. I nie, mam gdzieś, że wsadzą mnie do więzienia.
Już dawno nie czułą takiej złości. A może po prostu odczuwanie emocji było spotęgowane przez te praktycznie dwa tygodnie apatii, kiedy właściwie nie czuła kompletnie nic? Czy teraz nadrabiała to wszystko ze zdwojoną siłą. Nieważne. Wallace jedynie westchnęła ciężko, zupełnie jakby była zawiedziona tym całym durnym Ewanem. Nie skomentowała jednak tego. Sama cisza była wymowna.
- Znasz mnie, nie powiem ci, że kogoś takiego znajdziesz - daleko jej było do optymistki. A nie umiałaby się zdobyć na tego typu kłamstwo. Już nie. To byłoby zbyt krzywdzące. - Ale jeśli masz kogoś takiego znaleźć, to musisz sobie dać spokój z tym... no wiesz.
A potem po krótkiej rozmowie, po prostu musiała wracać do swoich obowiązków, więc pożegnała się z Cass.

połączenie zakończone




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group