To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

zakończone - Sam & Ricky

Samantha Bartowski - 2018-08-16, 13:10
Temat postu: Sam & Ricky
//5 kwietnia, ranek.

Nowe połączenie przychodzące od: Sam
Tego ranka czułam się wyjątkowo paskudnie. Wciąż nie panowałam nad tym, co się ze mną działo, co akurat teraz musiało mi się dawać we znaki. Nudności, ból głowy, suchość w ustach... Nikt nie mógł być świadomy tego, czym jest kac morderca, dopóki by nie wszedł w moją skórę...
I nawet mimo tego, że ostatnimi czasy ciężko było mi znaleźć wspólny język z Ricky, nie widziałam innej opcji, niż prosić ją o pomoc. Miałyśmy kilka cichych dni, nie chciałam jej narażać, ale serio - miałam wrażenie, że umieram. Nie chciałam zostać sama. Nie teraz. Miałam też inne problemy, bo przecież zagrożono mi eksmisją. A komu innemu mogłam się teraz wyżalić? Do kurwy nędzy, nie miałam nikogo...
Leżałam więc na kanapie, obolała, walcząc z własnym żołądkiem i trzymając telefon przy uchu, tak długo, aż sygnał by nie umilkł, lub po drugiej stronie nie usłyszałabym tego kojącego głosu...

Ricky Roseberry - 2018-08-16, 13:33

połączenie z Ricks
Chodzilam po bractwie bez celu. Nie mialam co ze soba zrobic, a w momencie gdy nie cwiczylam to po prostu mialam chaos w glowie. Probowalam tego unikac ale nie dawalo sie tego zrobic tak latwo jak to sie wydaje. Siedzialam u siebie w pokoju gdy telefon zaczal dzwonic. Nawet nie zerknelam na wyswietlacz tylko od razu odebralam. To byl malenki blad. A moze nie.
- Halo. - odezwalam sie i poczekalam az osoba zza komorki odezwie sie. Nie mialam zbytnio sil szwedac sie bez celu a rozmowa moglaby zajac mi glowe. Moglaby....

Samantha Bartowski - 2018-08-16, 13:48

połączenie z: Sam
Wiedziałam... Wiedziałam, że ona wcale nie chce ze mną rozmawiać. Nie po ostatnich wydarzeniach. Nie, gdy jej o niczym nie mówiłam. Nie, gdy ją odtrącałam. Ale teraz... Tego konkretnego dnia... Przechodziłam tak wielkie chwile słabości że musiałam ją chociaż usłyszeć.
- Ricky... Kruszyno... - Zaczęłam mówić, z całą pewnością łamiącym się głosem. Czułam, jak wszystkie treści podchodzą mi do żołądka, z sama Roseberry z pewnością mogła usłyszeć, jak pociągam swoim nosem. - Ja... Potrzebuję Cię. Możesz przyjechać? - Zapytałam, tak bardzo przyzwyczajona do jej obecności. To było w sumie zabawne, bo przecież wcale tak długo ze sobą nie mieszkałyśmy. A jednak... Ta mała brunetka zdążyła mnie od siebie uzależnić. I przecież... Nie powinnam była tego robić. Ona... Ona wciąż była narażona na niebezpieczeństwo w moim towarzystwie. Oni... Oni o niej wiedzieli. Ale co jeśli to mój ostatni dzień na tym padole? Co jeśli... Co jeśli moja własna moc chciała mnie zabić?
Musiałam... Musiałam ją zobaczyć.

Ricky Roseberry - 2018-08-16, 17:02

połączenie z Ricks
nie chcialo mi sie wierzyc. Po ostatnim zgrzycie pomiedzy mna a Sami nie spodziewalabym sie tego, a tu prosze jaka niespodzianka, az usiadlam na swoim lozku. Z jednej strony cieszylam sie ze to ona pierwsza do mnie zadzwonila, ale.. No wlasnie jest to cholerne ALE. slyszac jej kolejne zdanie posmutnialam ale bylam w duchu zla. I na nia i na siebie.
- Nie moge. - powiedzialam zgodnie z prawda tylko ze nie mowilam jej wszystkiego. Tak bylo lepiej z reszta nie musiala wiedziec ze mam problemy z agresja i atakuje wszystkich po kolei. HeHe.
- Cos chcialas? - zapytalam po sekundzie majac dziwne przeczucie ze odezwala sie tylko dlatego ze czegos chciala. Mozebylam okrutna w moich osadach, ale teraz nie mialam sil przeganiac negatywnego nastawienia.

Samantha Bartowski - 2018-08-16, 17:59

połączenie z: Sam
Nie wiem, czego się spodziewałam. Że rzuci wszystko i zjawi się tuż obok? Że zignoruje wszystkie moje potknięcia i jak gdyby nigdy nic wróci tutaj żeby mi usługiwać i pomagać? Musiałam być szalona, by w ogóle w to wierzyć. Ale... Tak źle się czułam...
- Cz-czemu? - Zapytałam, a moje oczy mimowolnie się zaszkliły. Całe szczęście tego dziewczyna nie była w stanie dostrzec. - Po prostu... Potrzebuję Cię... - Powtórzyłam cicho, chyba powoli się godząc z losem, jaki mnie czekał. Z tym, że ona nie chce tu być. Może serio miała mnie już dość? Kurwa, przecież zachowywałam się gorzej niż nastolatka przed pierwszą miesiączką... - Ja... Naprawdę źle się czuję... Boję się, Ricks... - Dodałam po chwili, kuląc się na tej nieszczęsnej kanapie i powstrzymując odruchy wymiotne. Czułam się paskudnie i nawet przez telefon można to było po mnie poznać. Nie radziłam sobie z tą mocą. Nie sama...

Ricky Roseberry - 2018-12-13, 22:41

połączenie z Ricks
Nie miałam ochoty tego przedłużać, może byłam zła na nią, może na siebie. Pewnie właśnie to odgrywało pierwszą rolę, bo słuchałam jej uważnie, ale wzięłam tylko głęboki wdech i odliczyłam do dziesięciu. Chciałam odpocząć, z nią przy niej, ale ona tego nie chciała. Tego byłam pewna w tym momencie. Parsknęłam cicho i przełknęłam ślinę.
- Nie mogę zdjęli mi łowcę nie wyjdę. Może później. Muszę kończyć Trzymaj się. Pa. - odsunęłam słuchawkę od ucha i rozłączyłam. Nie chciałam nawet słyszeć odpowiedzi. Rzuciłam telefonem na poduszkę a sama wtuliłam się w kołdrę i zaczęłam płakać. Tak było łatwiej. Udawać w ciągu dnia, a płakać w samotności.


//zt x2



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group