To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

C. Jenkins - #1

Matilde Wallace - 2018-05-18, 19:38
Temat postu: #1
~*~


Matilde Wallace - 2018-05-18, 19:38

/15 marca

Matilde późnym wieczorem wysiadła z autobusu, niemal od razu kierując kroki pod adres, który jakiś czas temu Cassandra zapisała jej na skrawku higienicznej chusteczki. Biorąc pod uwagę jak poniszczona, pofałdowana i przemoknięta ta chusteczka była – nie trudno się domyślić, że przez ostatnich kilka dni papier wyjątkowo często gościł w dłoniach Matilde. Dziewczyna wielokrotnie biła się ze swoimi myślami, zastanawiając się czy powinna najpierw powiedzieć o swoim planie Hopperowi. Zazwyczaj gdy mężczyzna szedł do łazienki, by wziąć prysznic, Wallace wyciągała materiał, wpatrując się w niego i intensywnie myśląc. Miała zamiar spróbować. W końcu nie było nic do stracenia, prawda? A jeśli okaże się, że ta cała Chris rzeczywiście będzie w stanie pomóc Willowi… Matilde musiała zaryzykować. W tym momencie chyba za bardzo jej zależało. Być może gdyby mężczyzna obchodził ją chociaż odrobinę mniej… ale tak nie było. I już nawet nie miała siły udawać. Zależało jej. I miała zamiar zrobić dosłownie wszystko, by kupić im nieco więcej czasu. A to znaczyło, że po prostu nie mogła wtajemniczyć Hoppera. Jego charakter i wątpliwy urok mogły jedynie wszystko zepsuć, a na to brunetka nie miała zamiaru pozwolić. To co ostatnio się między nimi wydarzyło… to był dopiero początek. I Wallace była przekonana, że czeka na nich o wiele więcej. Dlatego, by niczego nie spieprzyć, musiała zrobić to sama.
I kiedy tylko Hopper w końcu wrócił do swoich obowiązków i ją zostawił.. ona nie miała zamiaru dłużej zwlekać. Tuż po krótkiej rehabilitacyjnej sesji z gronem innych ćpunów, Tilda zdecydowała się złapać najbliższy autobus do Olympii i… i znaleźć się w tym miejscu. A dokładniej – na klatce schodowej tuż przed drzwiami mieszkania Chris. Wallace nawet nie spodziewała się tego, że aż tak będzie zdenerwowana. Gdy tylko znalazła się w tym miejscu.. poczuła jak coś ściska ją w żołądku. Cholera. Chyba nie powinna sobie robić zbyt dużej nadziei. Powinna się liczyć z tym, że jej facet jednak był tym beznadziejnym przypadkiem i nie było dla niego żadnego ratunku. Ale.. nie potrafiła odpuścić. Nie w tym przypadku. To było silniejsze od niej. Po prostu. A nadzieja.. chyba jednak rzeczywiście była tym czego Matilde w tym momencie potrzebowała. A przynajmniej tak twierdził jej nowy terapeuta (swoją drogą - religijny świr, któremu Matilde miała ochotę wbić widelec w rękę już kilka sekund po rozpoczęciu tego cudownego spotkania). I zanim Wallace wreszcie zapukała w te drewniane drzwi, wzięła jeszcze głęboki oddech, zmuszając swoją twarz do jak najmilszego wyrazu. To było cholernie duże poświęcenie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group