To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Karty Postaci - Sage Ackerman

Sage Ackerman - 2018-04-03, 19:15
Temat postu: Sage Ackerman
Sage Ackerman
urodzona w Seattle, 14-ego września 1995 roku, mieszka w Seattle od zawsze, nie przynależy do żadnej grupy, piastuje stanowisko barmanki w Hard Rock Cafe, wizerunku użycza Kelsey Chow
historia

Stary zegar w piwnicy wybił północ, podczas gdy przesiadywali na kanapie, wolno zajadając chipsami i nasłuchując odgłosów z góry. Dźwięki nerwowych kroków oraz rozedrgany, męski głos raz po raz powtarzał jej imię, czemu wtórował chłopięcy, nieco cichszy.
Chłopak o chropowatej, wyglądającej jak drewno, skórze przyglądał się sufitowi z niechęcią, poruszając prawą nogą do góry i do dołu. Nie panował nad nerwami. Tak daleko już zaszedł, nie mógł zostać nagle złapany. Śpieszył się aż za bardzo.
- Myślisz, że długo to jeszcze potrwa? – zapytał nerwowo, spoglądając na dziewczynę siedzącą obok. Oaza spokoju, jedna słuchawka w uchu, telefon w dłoni i odpalony film choreograficzny z aplikacji YouTube’a. – Nie żeby coś, ale muszę zdążyć na ten cholerny autobus przed drugą.
Sage wywróciła oczami, wypuszczając ostentacyjnie powietrze nosem, klikając na kolejne nagranie w kolejce z playlisty.
- Przestań tak panikować, zaraz stąd pójdzie. Jest czwartek, przyszedł tylko po ubrania na zmianę.
- A co jeśli nie? – noga przyspieszyła. - Co jeśli tu zejdzie?
Zignorowała ostentacyjnie pytanie . Święci mieli w opiece jej cierpliwość, choć to nie tak, że nie potrafiła zrozumieć jego strachu. Dla niego to nowość, dla niej – chleb powszedni. Był drugim mutantem w tym miesiącu i czwartym w przeciągu ostatnich sześciu.
- Nie zejdzie. – odparła znużonym głosem, zamieniając miejscami jedną nogę z drugą, które miała wyprostowane przed sobą na blacie starego stołu.
- Ale co jeśli?! – syknął półgłosem, łapiąc za białą słuchawkę i pociągnął za nią.
Zezłoszczona poderwała się, próbując dosięgnąć własność, ale chłopak w dwóch szybkich ruchach wyrwał telefon z jej rąk i położył za siebie na kanapie.
- Hej, mówiłam coś o tym!
- Co jeśli tu zejdzie, Sage?! – powtórzył nerwowo, zwracając przodem do dziewczyny.
- Nic, do diabła, Archie! To mój ojciec, wiem, czego się po nim spodziewać! – zirytował ją konkretnie. - Poza tym, umiesz się kamuflować, więc chyba odpowiedź jest oczywista?
Zamilkli, gdy kroki u góry ustały i oboje spojrzeli w ten sam punkt. Ściszone głosy, Sage miała wrażenie, że dochodzą z kuchni.
- Przepraszam…
Spojrzała na niego, ten chodzący obraz nędzy i rozpaczy w podarowanej po Heath’cie bluzie Lakersów i starych, wytartych spodniach, które przed trzema dniami zdobił smar, błoto i coś, co przypominało krew, ale ostatecznie się nią nie okazało.
- Już w porządku. – tym razem łagodniej, trochę spasowała z tonu, dostrzegając zagubienie na twarzy Archiego, a może to akurat te przedziwne słoje drewna tak się na niej ułożyły? – Jeżeli to cię jakoś uspokoi… - podjęła po sekundzie - …nie schodził do piwnicy, odkąd przenieśliśmy tu robótki ręczne mamy pięć lat temu. – wskazała od niechcenia na regał pełen ceramicznych garnków, pod którym stało koło do wyrobów z gliny oraz kilka wysuszonych na wiór worków z materiałem. – Nie potrafi na nie patrzeć. - prychnęła urywanym, kpiącym śmiechem.
- Rozwiedli się?
Pokiwała w zaprzeczeniu głową, krzywiąc nieznacznie, a Archie wydał z siebie tylko ciche „oh…”. Dlaczego myślała, że przez ostatnie cztery dni jego pobytu, Heath zdążył już wprowadzić ich gościa w szare realia rodziny Ackermanów? To by zdecydowanie ułatwiło teraz sprawę.
- Więc…
- Wypadek samochodowy – wtrąciła, zanim zdążył dokończyć pytanie. – Pijany kierowca zepchnął ją na pobocze w trakcie wymijania. Zmarła w drodze do szpitala.
- Oh… - znowu, ile razy jeszcze będzie z tą miną zbitego psa to powtarzał? – Nie wiedziałem.
Sage wzruszyła ramionami, opierając o kanapę wygodnie. Odgłosy na górze zaczęły się przenosić dalej. Milczeli tak przez kolejne dziesięć minut. Ona nie sięgnęła już po telefon, on nie zadawał więcej pytań, jakby w ten sposób chciał okazać swój szacunek względem wywołanego ducha pani Ackerman, a Sage znowu poczuła w środku pustkę, która towarzyszyła jej od dnia pogrzebu matki aż po liceum.
Pamiętała jak dziś – ojciec zaczął uciekać do pracy częściej, zostawiając Heath’a pod opieką starszej siostry, nie pozwalając zarazem na spokojne przejście żałoby, bo nagle cały dom znalazł się na jej barkach, co równocześnie ze studiami tworzyło mieszankę wybuchową dla nerwów. Opłakanie matki musiało zaczekać, dopóki młodszy Ackerman trochę nie podrósł, aby móc wreszcie zajmować się niektórymi obowiązkami sam.
Głośne łupnięcie, po którym nastąpiła szybka seria odgłosów schodzenia co drugi stopień i nagle drzwi piwnicy otworzyły się, a głos Heath’a dobiegł ze szczytu schodów.
- Pojechał!
Kolejny zwykły dzień w kompletnie niezwyczajnym świecie. Zostało już tylko odwieźć Archiego na przystanek autokarów i liczyć, że żaden z patrolujących ulice znajomych taty nie zauważy dziwnie wyglądającego chłopaka w towarzystwie samej Sage. Żyli w kłamstwie, nieświadomości i konflikcie od długiego czasu, nie potrzebowali nagłego zachwiania tej równowagi. Tak było dobrze.
Bezsprzecznie.
charakter
- Dziennik -
Spis przemyśleń wolnych, słowem (nie)pięknym zapisany:

- Istnieje ponad siedem udokumentowanych sposobów na zabicie człowieka przy pomocy jednego palca; ja najwyżej znam jeden – samobójstwo z manewru „mały palec-kant mebla-przykra wiązanka”,
- „Mój pokój nie jest zabałaganiony – to tor przeszkód, stworzony specjalnie po to, aby utrzymać mnie w formie”,
- „Nie jesteś problemem. Jesteś człowiekiem”
- !!!Przekąski dla Sinary - koniecznie WOŁOWE!!!
- “Życie potrzebuje trochę tajemnicy”
- “Zwycięzcy wyznaczają własne zasady”,
- ”Kupić płatki do demakijażu, nowy tonik, sprawdź promocję na pomadki ochronne!!!
- “"Ten czyn będzie miał swoje konsekwencje" - woah, deep as f. . . ”,
- „Ze mną? Wszystko w porządku, to oni mnie nie lubią”
- “Przerażająca rzecz dotycząca koszmarów to uświadomienie sobie, że twój mózg jest stworzył… Albo mam zadatki na chorobę umysłową, albo powinnam ograniczyć czytanie Kinga…“
“GIRL POWER – The Future Is Female” - bo czemu nie, Sage?
- Kiedy ludzie mi mówią, ‘Będziesz tego żałować rano’, śpię do południa, bo szkoda mi czasu na wątpliwości,
- Ray of fucking-sunshine,
- Misja Niemożliwa: Nieodpowiedzieć na głupie pytanie sarkazmem,
- Żadne z moich spodni do yogi nigdy nie były na kursie yogi.
- Nawet najmilsi ludzie mają swoje granice -> autopsja?
- Zaskoczyłoby cię, jak często się mylę, gdy ludzie rzucają do mnie „zgadnij co”
- Jeżeli ktoś mnie prosi o cukierka, którego jem, oddaję te o najmniej lubianym przeze mnie smaku”
- szafa jest całkiem wygodna,
- „your smile looks forced – It is”
- „Każdego poranka – Ja: Naprawdę nie mogę zostać. Łóżko: Ale kochanie, jest zimno na dworze”
- „This is show my week goes; Moooooooooooooooonday, Tuuuuuuuuuuuuuuuesday, Weeeeeeeeeeeeeednesday, Thuuuuuuuuuuuuuuuuuurdsday, FridaySaturdaySunday,
- Zazdrosna kobieta jest lepsza w prowadzeniu śledztwa od FBI – powinni już rozważyć zatrudnienie mnie… Albo nie, lepiej nie.
- jednym z plusów posiadania ojca gliniarza jest jego brak w domu
- czyny, nie słowa,

ciekawostki
- ukończyła studia aktorskie, specjalizując się w aktorstwie teatralnym,
- występuje weekendami w miejskim teatrze muzycznym, marząc o dostaniu się na Broadway. Znajomi często zwracają się do niej przez to na przywitanie „Hey, Broadway!”. Próbowała swoich sił w poważniejszych przesłuchaniach, ale zawsze pod sam koniec eliminacji kończyła jako ta druga,
- i słynie ze swojej roli żeńskiego wikinga w ostatniej adaptacji musicalowej nordyckich mitów oraz Prospery (The Tempest),
- co bardzo często wypominają jej niektórzy klienci w Hard Rock Cafe, gdzie pracuje na półetatu jako barmanka,
- uważa, że Hamlet to ścierwo – co kłóci się z jej faktycznym zainteresowaniem dorobkiem Szekspira,
- tańczy i śpiewa, jako dziecko pobierała lekcje gry na saksofonie,
- prowadzi dziennik, w którym zapisuje wszelkie wolne przemyślenia – te bardziej mające sens, jak i listy zakupów, slogany reklamowe, cytaty znajomych, własne słowa,
- imperatywny ojciec cały czas próbuje przekonać ją do wstąpienia do akademii policyjnej, kpiąc z marnej jak do tej pory kariery w teatrze muzycznym,
- lody miętowe z czekoladą – definicja udanego wyjścia,
- cierpi na migreny,
- popala od czasu do czasu, co nijak sprzyja bólom głowy,
- wciąż mieszka w domu rodzinnym przez wzgląd na młodszego o dziesięć lat brata Heath’a,
- przez znaczną nieobecność ojca w domu – „Chyba już na stałe zamieszkał na posterunku…” – Sage zdarzyło się ukrywać sporadycznie mutantów przed nagonkami,
- jest w konflikcie ze staruszkiem, który nade wszystko tępi mutantów. Przez monitoring rządu, nie może opowiedzieć się publicznie po ich stronie, ponieważ zagroziłoby to zarówno pracy ojca, jak i sytuacji ich rodziny,
- o dziwo lepiej znosi fakt, że Sage strzela do obu bramek, choć i tak uznaje to za „fazę, która przejdzie” – uh boy…
- w dodatku jest w ¼ Mongolką, i ½ Indianką,
- charakterystycznym elementem jej ubioru, do którego dopasowuje resztę szafy, jest niezmiennie kolczyk z niebieskim piórem (no patrzcie, co za pióropusz!),
- niedawno z bratem adoptowali ze schroniska półroczną suczkę wilczura, której nadali imię Sinara.





Samantha Bartowski - 2018-04-03, 23:26

Karta zaakceptowana!
Witaj ludku o złotym serduszku!
Karta, choć bardzo nietypowa, skradła moje serduszko, czytało mi się ją niezwykle przyjemnie i z wielką radością witam Cię wśród naszych!
A więc leć na fabułę i daj schronienie mutantom! Teraz będą Cię potrzebować bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group