To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Karty Postaci - Erika Jacobson

Erika Jacobson - 2018-03-28, 21:15
Temat postu: Erika Jacobson
Erika Jacobson
urodzona w Saint Paul 25.04.1993 roku, mieszka Seattle od 6 miesięcy, nie przynależy do żadnej frakcji, wizerunku użycza Frida Gustavsson
historia
Erika ma w życiu pecha, co do tego nie ma wątpliwości. Wychowywana była przez samotną matkę, która nigdy nie miała dla niej czasu. Wolała przegrywać pieniądze w karty i balansować zatkniętym w usta papierosem. Były dni, gdy jadały w najlepszych restauracjach, nocowały w najdroższych hotelach, ale były też dni, gdy nie jadły nic, a schronienia musiały szukać w przytułkach dla bezdomnych matek. Bo Anita miała zwyczaj wydawać pieniądze lekką ręką, przegrywać to, co udało się jej wygrać. Po spłaceniu jednych długów, zaciągała następne i tak koło się toczyło. Erika szczerze tego nienawidziła i do dzisiaj nie potrafi wybaczyć matce.
Dzieciństwo powinno być najwspanialszym okresem w życiu. Dla Eriki nie było. Jej matkę bardziej interesował alkohol, papierosy i karty, niż jedyna córka. Młoda nie czuła się aż tak poszkodowana. Głównie dlatego, bo nie znała innego traktowania. Poczucie, że coś jest bardzo nie tak zaczęło się, gdy zapytała matkę kiedy będzie obiad. Tego dnia Anita Jacobson przegrała wszystkie pieniądze. Znów nie miały nic. Ogarnięta gniewem podsycanym przez alkoholową odwagę, chwyciła dziecko za rękę, a drugą dłonią ją spoliczkowała. Erika upadła. Był to pierwszy raz, gdy została uderzona. Miała sześć lat. Uderzyła o podłogę i nie wstała przez kolejne trzydzieści minut. Zapita Anita nie zadzwoniła po pogotowie. Mogłoby się wydawać, że to wydarzenie zmieni jej spojrzenie na macierzyństwo, może nawet na całe jej życie. Nie zmieniło. Erika nie była zdziwiona.
Na nieszczęście Eriki jej mutacja ujawniła się bardzo wcześnie, gdy miała zaledwie sześć lat. Z początku Anita Jacobsen nie wierzyła córce, myślała, że to tylko zwykłe omdlenia. Sama dziewczynka w ogóle nie rozumiała, co takiego się z nią dzieje. Było to dla niej, jak dziwna choroba, przez którą zasypia i śni sny tak przerażająco realne, że nie potrafiła odróżnić ich od rzeczywistości. Poniekąd miała szczęście, że matka poświęcała jej tak mało uwagi i troski. W innym wypadku mogłaby już w dzieciństwie wylądować w rządowym laboratorium. Erika przez pierwsze miesiące po przebudzeniu genu, żyła w ciągłym strachu, że za chwilę znów omdleje. Było to nieprzerwane koło, bo strach tylko potęgował częstotliwość wizji. Jednak być może gdyby nie ten strach, nie byłoby jej już tutaj.
Przez jakiś czas mieszkały w kamperze, jeżdżąc od miasteczka do miasteczka, od stanu do stanu. Podczas jednej z tych podróży Erika dostała wizji (Anita pomyślała, że dziecko śpi, jakże by inaczej) wjeżdżającego w nie samochodu. Widziała wszystko tak wyraźnie. Pozornie pustą, ciemną drogę, matkę wjeżdżającą bez zastanowienia i jakiegokolwiek zwalniania na skrzyżowanie, drugi samochód, który czyni podobnie, potem zgrzyt uderzającego o siebie metalu, napełniające się poduszki powietrzne, pomimo nich głowa jej matki uderzająca o szybę, krew… Obudziła się z krzykiem tak głośnym, że Anita odruchowo wcisnęła pedał hamowania. Owszem, doszło do stłuczki, ale nikt nie zginął. To był pierwszy raz, gdy Erika zobaczyła coś tak drastycznego. Naturalnie opowiedziała o wszystkim matce, a ta powoli zaczęła się przekonywać kim jest jej dziecko.
Swoje osiemnaste urodziny powitała z ulgą. Wyprowadziła się z niewielkiej przyczepy kempingowej, w której obie mieszkały, by nigdy się za siebie nie oglądać. I tak przez ostatnie lata nie robiły nic poza kłóceniem się. Anita groziła wydaniem córki rządowi. Do dzisiaj nie wie dlaczego tego nie zrobiła. Może na swój sposób ją kochała? Prawdopodobnie nigdy się nie dowie. Trzy lata później dowiedziała się od starego, wspólnego znajomego (który wzbudzał u niej jedynie obrzydzenie, a Anita kazała swego czasu nazywać go „wujkiem”) spotkanego przypadkiem, że jej matka nie żyje. Zatłukł ją jej partner, gdy dowiedział się, że przepuściła jego auto w karty. Nikomu się do tego nie przyzna, ale było jej smutno z tego powodu. Może nie konkretnie z powodu śmierci Anity, ale z powodu zamkniętego rozdziału. Tak ostatecznie kończyło się jej dzieciństwo. Niezbyt szczęśliwe, ale jednak dzieciństwo.
Utrzymywała się pracując na trzy zmiany. Próbowała być uczciwa, chociaż nikt jej tego nie nauczył. Chciała wyjść na ludzi mimo swojego pecha. Niestety on nadal się za nią ciągnął. Jej wizje stawały się coraz bardziej natarczywe. Pracowała wtedy w obleśnej kawiarni, gdzieś na zadupiu Minnesoty. Pewnego dnia przewidziała, że szef zacznie ją molestować. Chyba jak każda osoba na jej miejscu, próbowała zmienić przyszłość. W emocjach padło kilka nieuważnych słów i szef domyślił się z kim ma do czynienia. No i Erika musiała zniknąć.
Od tamtej pory jej największym lękiem jest zostać odkrytą. No i nie mieć pieniędzy, ale tego akurat bała się od zawsze. Niestety doświadczyła swoich największych lęków więcej niż jeden raz. Mówiłam, ma dziewczyna pecha. Za każdym jednak razem potrafiła sobie poradzić, a z czasem nauczyła się wykorzystywać swoje umiejętności do takiego stopnia, by zniknąć z wyprzedzeniem. Nigdzie nie zostaje na dłużej. Może to takie przyzwyczajenie z powodu częstych przeprowadzek w dzieciństwie, a może kwestia paranoi? Trudno powiedzieć. Oczywiście, jednym z kolejnych lęków jest dać się złapać. Woli nie wiedzieć, co się dzieje z tymi, których dopadł rząd. Niejednokrotnie widziała koniec obławy. Obserwowała jako osoba trzecia, nie wychylając się, mogąc spokojnie się ukryć. W swoim pechu miała trochę szczęścia- jej mutacja nie była aż tak zauważalna, mogła ją wytłumaczyć słabym zdrowiem. No chyba, że nie była wystarczająco ostrożna, ale to już jej wina, a nie jakiegoś podobno kroczącego za nią fatum. Nigdy nie próbowała bawić się w bohaterkę i zmieniać przyszłość innych ludzi. Chyba nikt nie był jej wystarczająco bliski, by mogła się zdobyć na coś takiego. Może jest egoistką, a może zwyczajnie ma łeb na karku, może oba, kto wie? Interweniuje tylko i wyłącznie, gdy na wadze stoi ona sama, tylko w skrajnych przypadkach, bo zabawa z przyszłością jest niebezpieczna. Przekonała się o tym nie raz. Próbujesz zmienić mały, niekomfortowy szczegół, a on w zamian przytula cię pięścią w twarz, rośnie do niesamowitych rozmiarów, z którymi już nie jesteś w stanie sobie poradzić.
Jej życie jest szare, pozbawione większego celu. Cieszy się (chociaż może to zbyt dużo powiedziane, w sumie nie pamięta kiedy ostatnio z czegokolwiek się cieszyła) z każdego kolejnego, wolnego dnia. Marzy o świętym spokoju, ale jest to marzenie tak odległe, że już sama nie wierzy by było jej kiedykolwiek dane je spełnić.

charakter

• W pierwszym kontakcie Erika jest uśmiechniętą, miłą osobą. Zawsze służy dobrym słowem klientom kawiarni (tak, mimo złych doświadczeń z Minnesoty, nadal pracuje jako kelnerka i barista), pomoże staruszce z sąsiedztwa zanieść zakupy do domu i takie tam. Przy tym nieśmiała, po prostu urocza dziewczyna.
• Ale to wszystko to tylko pozory. Nauczyła się tego, jak jeszcze była mała i obserwowała niechęć innych ludzi do własnej matki. Postanowiła być jej zupełnym przeciwieństwem, bo tym, którym ufają inni, jest zdecydowanie łatwiej w życiu.
• Możesz z nią rozmawiać bardzo długo, ale nie dowiesz się zbyt wiele o niej samej. Nie, nie jest kłamcą, po prostu unika odpowiedzi, a jakże łatwo zwalić to na nieśmiałość! Otwiera się tylko przed tymi, którym ufa, a bardzo niewiele jest takich osób na świecie.
• Jest osobą bardzo konkretną. Gdy pozwala sobie na bycie prawdziwą Eriką, nie owija w bawełnę i zawsze przechodzi prosto do sedna. Tak jest łatwiej i sprawniej.
• W gruncie rzeczy ma coś w sobie z egoistki. Dba tylko o siebie i jeszcze jedną osobę, która wdarła się do jej życia zaraz po przybyciu do Seattle. Pewnie obchodzi ją tylko dlatego, bo daje jej coś w zamian- jako takie bezpieczeństwo, możliwość porozmawiania z kimś, kto jedzie na tym samym wózku. Tak sobie to tłumaczy, inaczej nie potrafi.
• Nie jest delikatną dziewczynką. Nie tak łatwo ją obrazić, nie bierze rzeczy do siebie, bo po co? Możesz mówić o niej co chcesz, a po niej spływa to jak po kaczce. Chyba przyzwyczajenie z dzieciństwa, bo ile razy musiała słuchać, że jest niechcianym bachorem?
• W gruncie rzeczy tchórz z niej. A może realistka? Zna swoje ograniczenia (głównie te fizyczne) i woli unikać zagrożeń jak ognia. No chyba, że jest z nim. Wtedy boi się mniej, bo jest pewna, że on o nią zadba. Tak, jak ona o niego.
• Bardzo głęboko w środku tkwi ta delikatniejsza część jej osobowości, od lat negowana i odrzucana na drugi plan. Jej zdaniem zupełnie niepotrzebna. Pewnie w innych okolicznościach miałaby szansę zostać czułą, empatyczną osobą. Ale po co gdybać?
• Próbuje pozostawać zimna na cierpienia innych. W końcu jej też nie jest łatwo. W nieczułych czasach, nieczułym ludziom żyje się prościej.
• Sama nie wie czy nienawidzi rządu. Z pewnością się go boi, ale jako że nie zrobił jej jeszcze nic, chyba nie potrafi go nienawidzić. Sama tego do końca nie rozumie. Może to kolejne negowane uczucie? Zbyt silne, by mogła sobie z nim teraz poradzić i nie wpaść w wir wizji…
opis mocy
Jasnowidzenie
Wizje przychodziły do niej od kiedy skończyła sześć lat. Na początku były bardzo częste, wybiegające w niedaleką, kilkuminutową przyszłość. Miała problem z odróżnianiem ich od rzeczywistości. Im bardziej zdenerwowana była, tym częściej pojawiały się wizje. Z wiekiem stan mutacji zaczął się uspokajać. Nie mdleje już tak często, potrafi nawet wyczuć kiedy nastąpi „atak”.

OPIS:
• Wizje pojawiają się niezależnie od jej woli.
• Czas jest jak rzeka, coś może zakłócić jego przebieg. Jeśli Erika lub ktokolwiek przez nią poinformowany o przebiegu przyszłości coś zmieni, wizja może w ogóle się nie spełnić. Czasem nawet najdrobniejsze szczegóły mają znaczenie.
• Potrafi wyczuć nadchodzącą wizję. Objawia się to bólami i zawrotami głowy oraz ewentualnymi krwotokami z nosa.
• Nie potrafi jednak stwierdzić kiedy zaczyna się wizja. Szczególnie widoczne jest to przy tych wybiegających w najbliższą przyszłość. Orientuje się, że przewiduje przyszłość dopiero, gdy wizja się kończy, a ona „cofa się w czasie”.
• Gdy ma wizje wybiegające w dalszą przyszłość dla reszty świata omdlewa. Przy krótszych nie jest to zupełne omdlenie. Może podczas niego majaczyć, ruszać się i wykonywać proste polecenia. Stan ten jest podobny do półsnu. Po przebudzeniu nic z niego nie pamięta.
• Wizje „krótkodystansowe” najczęściej są bardzo króciutkie. Te wybiegające w dalszą przyszłość mogą (chociaż nie muszą) być dłuższe. Najdłużej pozostawała w tym stanie przez trzydzieści minut.
• Stan podczas wizji najłatwiej porównać do bardzo wyraźnego snu. Z początku Erika nie potrafiła określić kiedy znalazła się w widzianej sytuacji, ale wraz z nabieraną wprawą orientowała się szybciej i szybciej. Teraz zajmuje jej to tylko chwilę.
• Z początku widziała przyszłość wyłącznie swoimi oczami. Do tej pory miała tylko jedną wizję oczami kogoś innego.
• Częstotliwość wizji zależna jest zarówno od nastroju jasnowidza, jak i od miejsca, w którym przebywa. Np. jeśli idzie ulicą, na której za kilka dni ma dojść do krwawej demonstracji, jest duża szansa, że zobaczy jej fragment.

EFEKTY UBOCZNE:
• Oprócz regularnych omdleń, Erika musi radzić sobie z ciągłymi bólami głowy i krwotokami z nosa. Jeśli w wizji została zraniona, odczuwa ból w danej części ciała nawet po wybudzeniu. Jeśli uraz był poważny, bóle fantomowe mogą ją nawiedzać nawet do kilku tygodni. Im częstsze wizje, tym silniejszy ból głowy.

REZULTAT NADUŻYWANIA:
• Erika nie ma kontroli nad swoją mocą, ale za nadużywanie jej można uznać stan, w który wpada, gdy ma się wydarzyć ekstremalnie niebezpieczna sytuacja, w której ma uczestniczyć. Zawroty głowy, utrata kontaktu z rzeczywistością, wymioty, podwyższona temperatura ciała, krwotoki z nosa (w ekstremalnych przypadkach również z uszu). Utratę kontaktu z otoczeniem powodują ciągłe wizje pojawiające się nawet co kilka minut. Jasnowidz jest zdezorientowany i niezdolny do samodzielnego funkcjonowania. Erika tylko raz była w takim stanie, tuż przed odbiciem jej z instytutu.
ciekawostki

• Nikomu się do tego nie przyzna, ale czasem zastanawia się, jakby wyglądało ich życie, gdyby polityka rządu się zmieniła. Czy nadal byliby razem? Czy nadal by mu tak ufała? Przecież tyle ich różni. Nikomu się nie przyzna, bo uważa to za zwyczajnie głupie.
• Jej matka chciała nazwać ją „Frederika” po babci, ale w urzędzie podała skróconą wersję i tak już zostało. Erika jest jej za to nawet wdzięczna.
• Najcieplejsze uczucia żywi do zwierząt. Kocha je niesamowicie i marzy jej się kotek albo piesek, ale wie, że nie może sobie na nie pozwolić. Dlatego często można ją zobaczyć, jak dokarmia bezdomne zwierzęta. Na jedną głupotę może sobie pozwolić.
• Z trudem skończyła liceum. Nie dlatego, że jest głupia, po prostu nie miała warunków.
• Za odłożone pieniądze skończyła kurs pierwszej pomocy. Stwierdziła, że to inwestycja, która może się w przyszłości bardzo opłacić.
• Kawiarnia, w której teraz pracuje jest całkiem przyzwoita. Nawet nauczyli ją robić dobrą kawę i awansowali na baristę. Dzięki temu nie musi już tak dużo pracować. Czeka na kontratak odwiecznego pecha.
• Bardzo broni swojej przestrzeni osobistej. Chyba taki uraz, między innymi po incydencie w Minnesocie.
• Nie najgorzej śpiewa i gotuje. Są to takie jej dwa, ukryte talenty, do których dostęp ma niewielu. Śpiewanie ją relaksuje, więc robi to często, ale tylko w domowym zaciszu. Od gotowania woli jedzenie, ale w sumie to na jedno wychodzi.
• Bardzo dba o swoje ciało. Jada regularnie i zdrowo. Mimo to utrzymuje, że ma anemię i bardzo słabe zdrowie, by jakoś wytłumaczyć krwotoki z nosa i omdlenia.



Alba Delgado - 2018-03-29, 17:26

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 62%
Z wielką radości witam Cię w The Gifted, Eriko! <3
Twoja moc może być niebezpiecznym narzędziem w rękach wielu złych ludzi, którzy upatrują złoty interes w wizjach przyszłości. Strzeż się także GC i DOGSów, którzy chętnie wykorzystają mutanta przeciwko innym, chcąc raz na zawsze zaprowadzić porządek. Mam nadzieję, że wkrótce odnajdziesz przyjaciół i poczujesz się lepiej. <3
Bardzo wciągająca karta, a sama postać z pewnością warta uwagi. Coś w niej takiego jest, że ma się ochotę ukochać mocno!
Powodzenia w grze!

PS. Możesz przez trzy posty korzystać z mocy, ale później potrzebujesz dwóch na odpoczynek. Twoje wizje są wielkim obciążeniem dla organizmu.

The Gifted - 2018-11-15, 22:01

aktualizacja

Ile można żyć w ukryciu? Erika miała nadzieję, że całą wieczność. Wiedziała, że to naiwne, ale gdyby straciła tę nadzieję, pewnie poddałaby się i osobiście oddała w ręce DOGSów, żeby chociaż raz poczuć, że ma kontrolę nad swoim życiem. Z przerażeniem patrzyła, jak Marsz Pokojowy przeradza się w rzeź. Pracowała i mieszkała w barze, którego właściciel utrzymywał się głównie ze sprzedaży informacji. Niekiedy zdobytej dzięki wizjom Eriki. Powtarzał, że ją chroni, ale ona wiedziała, że ten układ kiedyś musi runąć. Napięcie w kraju rosło, a wraz z nim stres i ilość wizji Eriki. Nie mogła dłużej wytrzymać. Nie informując nikogo, co robi ani gdzie jedzie, spakowała podstawowe rzeczy, zabrała pieniądze i uciekła. Gdzie? Byle jak najdalej. Kierowała się na północ. Luźny plan obejmował przekroczenie granicy z Kanadą i zaszycie się gdzieś w spokojniejszym mieście. Niestety podróż była długa i niebezpieczna w tych popieprzonych czasach. To nie tak, że po raz pierwszy uciekała, nie to ją ruszało. W wizjach coraz częściej widziała swoją śmierć. Naturalnie, robiła wszystko, by jej zapobiec, miała jeszcze na tyle instynktu samozachowawczego. Drobne szczegóły ratują życie. Przekonała się o tym niejednokrotnie. Unikała dużych miast, zwracania na siebie uwagi. Gdy ktoś pytał, mówiła najróżniejsze kłamstwa. Zazwyczaj jej wierzyli, Erika dobrze kłamie. Niestety „dobrze” nie wystarczyło. A może ktoś na nią doniósł? Trudno powiedzieć, paranoja podpowiada jej najróżniejsze scenariusze. Tak czy owak, skończyła zamknięta w jednym z rządowych instytutów Rhode Island. Jej największy lęk stał się prawdą. Podczas całego pobytu nie wypowiedziała ani jednego słowa. Nie miała zamiaru ułatwiać zadania swoim oprawcom. Tak, „oprawcom”. Nie potrafi myśleć o nich inaczej. Jeden młody naukowiec nawet ją przeprosił zanim zaczął ją przesłuchiwać. Nie wie do końca dlaczego, ale wstrząsnęło nią to do głębi.

Nie wie ile czasu tam spędziła. Bardzo szybko straciła poczucie czasu. Wie tylko, że z czasem przyszła druga strona konfliktu- M. Society. Wyciągnęli ją z instytutu, za to jest im wdzięczna. I dłużna. Chyba po raz pierwszy ktoś zrobił dla niej coś bezinteresownie. Ale czy aby na pewno? Po uwolnieniu, jej nowi sprzymierzeńcy przetransportowali ją bezpieczną trasą do siedziby Bractwa. Erika nie jest pewna dlaczego. Nie ufa Bractwu. Boi się być jego częścią. Wojna ją przeraża, a umysł zalewają coraz częstsze wizje przyszłości. Widziała już tyle różnych wersji… Jest już taka zmęczona. Nadal nie chce się bawić w bohaterkę, ratować życia niewinnych. Ona chce tylko przetrwać.





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group